Magazyn TVN24

Małgorzata Goślińska

Z afisza do więzienia. Pani choreograf spała z Szymonem, teraz Szymon śpi

Zobacz

Patrycja Król

ZobaczMilioner i przybrany dziadek. Kandydat, który nie spodobał się Kremlowi

Robert Zieliński

ZobaczMacierewicz ufa mu bardziej niż Misiewiczowi. Odsłaniamy tajemnicę "Pana Kazimierza"

Jacek Stawiski

ZobaczWielki powrót „tematu niemieckiego”. Czy Berlin zastąpi PiS-owi Budapeszt?

Podziel się

PiS zdaje się znacząco zmieniać swoje pierwotne pomysły na politykę zagraniczną. Wizyta Angeli Merkel w Warszawie, zapowiedź dalszych rozmów i wskazanie wprost Niemiec jako głównego partnera w polityce europejskiej nasuwają wniosek, że to dążenie do wyraźnej poprawy relacji z Berlinem. Cicho natomiast o Węgrzech, z którymi Jarosław Kaczyński jeszcze niedawno gotów był przeprowadzać w Europie rewolucję. Czyżby Berlin zastąpił Budapeszt w narracji politycznej PiS?

Krytyczny stosunek do Niemiec był od wielu lat jednym z naczelnym elementów programu politycznego i ideowego polskiej prawicy. Od kiedy PiS wygrał wybory, sąsiedztwo polsko-niemieckie naznaczone było nieufnością i dystansem, szczególnie ze strony naszych rządzących, którzy postrzegali Niemcy jako hegemona w Europie, w dodatku często nieprzyjaznego Polsce.

Po drugiej stronie Odry, choć politycy rządowi bardzo ostrożnie odnosili się do kontrowersyjnych działań PiS w polityce wewnętrznej, to już media zdecydowanie niechętnie pisały o „dobrej zmianie”. Krytykowały ostro działania w stosunku do Trybunału Konstytucyjnego, sądownictwa czy mediów. Politycy PiS mówili otwarcie, że artykuły te inspiruje sam rząd RFN, co budziło irytację i zdumienie w Berlinie. Kapitał zaufania polsko-niemieckiego, mozolnie budowany od przełomu 1989 r., szybko wyczerpywał się.

08.02.2017 | Wizyta Merkel "w dobrej atmosferze". Niemcy i Polska zadowolone ze spotkań
08.02.2017 | Wizyta Merkel "w dobrej atmosferze". Niemcy i Polska zadowolone ze spotkań / Wideo: Fakty TVN

Tonowanie emocji

Wizyta Angeli Merkel, jej rozmowy z Dudą, Szydło i Kaczyńskim, mogą ten trend diametralnie zmienić. I choć o spotkaniach wiemy w sumie niewiele, to można na podstawie kilku przesłanek zaryzykować stwierdzenie, że Prawo i Sprawiedliwość zaczyna odchodzić od wielu swoich pierwotnych pomysłów w polityce zagranicznej.

Świadczy o tym m.in. sejmowe wystąpienie ministra Witolda Waszczykowskiego sprzed kilku dni i wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy. Właśnie polski minister spraw zagranicznych i polski prezydent rozpływali się w opisywaniu nadziei na bliskie, sojusznicze relacje z Niemcami.

Duda mówił między innymi, że spór z Niemcami o budowę gazociągu Nord Stream 2  „stanowi kwestie w gruncie rzeczy techniczne, natomiast nie ma wpływu na samą istotę tej współpracy, która jest współpracą dobrosąsiedzką i partnerska". A przypomnijmy, że jeszcze niedawno o Nord Stream 2 mówiono zupełnie innym tonem, używając najcięższych zarzutów o niemieckiej zdradzie wobec Polski i zagrożeniu dla naszego bezpieczeństwa energetycznego. Dzisiaj różnice są tonowane i wyciszane, a głośniej opisywana jest wspólnota interesów.

Na Niemcy jako na głównego partnera Polski niedwuznacznie wskazał Witold Waszczykowski, pośrednio wycofując się z orientacji na Wielką Brytanię i nazywając Niemcy „głównym partnerem w Unii Europejskiej, priorytetowym partnerem gospodarczym i ważnym sojusznikiem w ramach NATO".  Jeśli dodać do tego rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Angelą Merkel, te niedawne i te sprzed kilku miesięcy, o których właśnie się dowiedzieliśmy, to można odnieść wrażenie, że to właśnie współczesne Niemcy są krajem, który zgodnie z interesem Polski będzie bronić obecnego porządku europejskiego. Rozpad tego ładu zachwiałby pozycją i Polski i Niemiec i naraził oba kraje na nieprzewidywalne niebezpieczeństwa.

Wizyta Angeli Merkel w Polsce / Źródło: Wojciech Olkusnik/east news

Kaczyński o „fatalnych stosunkach”

Choć zbliżenie z Niemcami wygląda na stopniowe i ostrożne, to jednak jest to zmiana naprawdę diametralna. Do tej pory znacząca część programu politycznego Prawa i Sprawiedliwości nacechowana była wyraźną niechęcią do Republiki Federalnej. Lansowano  pogląd, że Polska w latach 1989-2015  - z wyjątkiem okresów rządów prawicowych - była „klientem” zjednoczonych Niemiec. Doktrynę PiS otwartej niechęci do Berlina sformułował sam Jarosław Kaczyński, a jej najkrótszym streszczeniem jest dosadny fragment wydanej w ubiegłym roku autobiografii, który brzmi tak: „…przynajmniej od rozmowy z Helmutem Kohlem w 1991 r. nie miałem złudzeń co do Niemców – trwałości ich fatalnego stosunku do Polski i Polaków…”. To zdanie definiowało sposób patrzenia prezesa PiS na relacje polsko-niemieckie ostatniego ćwierćwiecza.

Z punktu widzenia obozu PiS i wspierających go mediów kontakty polsko-niemieckie były niesymetryczne, oczywiście na niekorzyść Polski. Prześcigano się w opisywaniu wrogiej Polsce polityki niemieckiej, rysowano obraz „dominacji niemieckiej soft-power” w polskich mediach, uzależnienia ekonomicznego Polski od Niemiec,  „germanizacji” społeczności polskiej w RFN, a ostatnio wytykano błędy w polityce imigracyjnej i związane z tym poczucie zagrożenia terroryzmem dżihadystycznym.

Dlaczego więc teraz PiS zmienia front? Wygląda na to, że liderzy partii zrozumieli, iż obecna pogoda w polityce międzynarodowej, szczególnie europejskiej, nie pozwala na eksperymenty. Brexit, ewentualny dalszy rozpad Unii, a przy tym rosnące wpływy Rosji i popierających zbliżenie z nią partii nacjonalistycznych w Europie– wszystko to mogło sprawić, że rząd PiS zdecydował się na powrót do znanych zasad polskiej polityki zagranicznej, opartej na bliskości z Niemcami i wspólnym dążeniu do utrzymania funkcjonującej UE.

Bo to właśnie Berlin chce za wszelką cenę ratować istnienie Unii Europejskiej, chce podtrzymania więzów między państwami europejskimi, jakie wykrystalizowały się w ostatnich kilkudziesięciu latach i chce utrzymania zachodniej wspólnoty na tyle silnej, aby obroniła się ona przed kryzysami wewnętrznymi i zewnętrznymi.

Cała polityka niemiecka i przyszłość Niemiec jest oparta na założeniu, że Europa jest przestrzenią pokoju i współpracy i że nigdy więcej nie będzie rywalizacji między głównymi graczami europejskimi. Z takiej rywalizacji może wyniknąć tylko wielkie nieszczęście, jak te, którego sprawcami byli w XX wieku Niemcy. Dlatego dzisiaj Berlin zainwestuje naprawdę wiele, aby ocalić zręby ładu europejskiego.

Widzieliśmy już zresztą kilkakrotnie, jak po żmudnych negocjacjach, koniec końców głównie niemieckie fundusze ratowały bankrutujące państwa eurostrefy. Jeśli na chwilę zapomni się o doraźnych sprawach i oceni, co łączy dzisiaj Polskę i Niemcy, to okazuje się, że obrona pokoju w Europie i obrona suwerenności wielu państw, które ją odzyskały albo uzyskały, jak Polska i Niemcy w 1989 r., są na pierwszym miejscu. To jest właśnie spojrzenie „z lotu ptaka”, którego nam często brakuje, ale które może dzisiaj dać impuls do odbudowy strategicznego partnerstwa. Alternatywą może być oczywiście albo otwarta wrogość, co wróży niechybną katastrofę, albo co bardziej prawdopodobne, sąsiedzka „strategiczna obojętność”, co będzie obciążeniem i dla Polski i dla Niemiec i żadnej ze stron na dobre nie wyjdzie.

Niemcy kontra Rosja

Wbrew obiegowym opiniom o rzekomym, trwałym „prorosyjskim ciążeniu Niemiec”, nad Szprewą obawa przed agresywną, neoimperialną Rosją jest ogromna. Niemcy porzuciły projekty o europeizacji Rosji i przeciągnięcia jej do Zachodu niemal nazajutrz po rozpętaniu przez Moskwę konfliktu zbrojnego na Ukrainie i aneksji Krymu wiosną 2014 r. Angela Merkel i większość elit niemieckich zajęli najbardziej pryncypialnie antyputinowskie stanowisko spośród państw Europy Zachodniej. Obawa przez zdewastowaniem przez Putina ładu europejskiego i nową wojną na kontynencie, tym razem w XXI wieku,  miała otrzeźwiający wpływ na Berlin. Przypomniano sobie, jak cenny jest pokój i że aby go zachować, potrzebna jest silna armia, zwarta wspólnota sojusznicza NATO i UE, podwyższenie bezpieczeństwa Polski i innych krajów leżących między Niemcami a Rosją i wreszcie przeciwdziałanie destrukcyjnej polityce Moskwy wobec samych Niemiec i Europy.

W Berlinie uznano po prostu, że ewentualny upadek UE oznaczałby wejście Rosji do gry europejskiej na taką skalę, która zburzyłaby równowagę na kontynencie. Dlatego pacyfistyczne od dawna Niemcy stawiają dzisiaj na zwiększenie armii i siły odstraszania. Choć oczywiście nadal rozmawiają z Kremlem i utrzymują kanały dyplomatyczne, nie zapominając, że dyplomacja jest ostatnią deską ratunku przed konfliktami. Zresztą o potrzebie otwarcia kanału komunikacyjnego do Moskwy, a właściwie jego przywrócenia, mówi dzisiaj także minister Witold Waszczykowski, ogłaszając ponowne uruchomienie polsko-rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, którą inicjowały poprzednie ekipy.

I tu właśnie pojawia się coś, co może być zaskoczeniem dla wielu: opis sytuacji europejskiej, jaki powstał w Niemczech, stał się niemal identyczny z nastrojami, jakie panują w PiS. Wydaje się, że w partii zorientowano się, iż rozkład Unii Europejskiej automatycznie oznaczać może zmierzch lub likwidację NATO i błyskawiczne zepchnięcie Polski do strefy szarej, między Niemcami a Rosją.

Konkluzje Warszawy i Berlina są podobne, teraz czas na wypełnienie ich treścią. Mimo wzajemnych niechęci pragmatyzm Niemiec i Polski może pozwolić na odbudowanie kwestionowanej do niedawna przez PiS wspólnoty interesów obu krajów. I to pod rządami Prawa i Sprawiedliwości.

Węgry już nie takim celem?

Ale kurs na Niemcy i spotkania Kaczyńskiego z Merkel nie są jedynym elementem zmian w polityce rządzącego obozu. Drugim prawdopodobnym powodem korygowania dotychczasowej polityki zagranicznej PiS jest zachowanie Węgier. Znaczące, że ani słowem nie wspomniał o sojuszu polsko-węgierskim minister Waszczykowski podczas ostatniego expose w Sejmie.

Dotąd prawica widziała w premierze Węgier Viktorze Orbanie prekursora koniecznych zmian politycznych, społecznych i gospodarczych. Bliskość ideowa rządów Polski i Węgier dzisiaj jest skrupulatnie pielęgnowana w Warszawie i Budapeszcie i również wspierana przez prorządowe media w obu krajach. Jednak można podejrzewać, że w ostatnich dniach coś w stosunkach polsko-węgierskich pękło. Widok premiera Orbana, który ostentacyjnie gości, i to kolejny raz, w Budapeszcie, samego Władimira Putina i wzywa UE do powrotu do współpracy z Kremlem i wyrzucenia sankcji „na śmietnik historii”, był bolesnym przeżyciem dla chyba najbardziej gorliwych zwolenników polskiej prawicy.

Prorosyjski kurs Węgier to naprawdę nie żarty – Orban na serio traktuje Putina jako partnera i kompletnie ignoruje groźby Moskwy wobec sojuszników Węgier w Europie Środkowo-Wschodniej: krajów bałtyckich, Polski czy Rumunii. Przypomina się haniebne wystąpienie Orbana w apogeum ukraińskiego kryzysu w 2014 r., gdy wzywał do przyznania autonomii Rusi Zakarpackiej, która jest częścią Ukrainy, kokietując nacjonalistycznych wyborców węgierskich.

Władimir Putin z wizytą na Węgrzech / Źródło: AP/EAST NEWS

Na ostatnim szczycie NATO Węgry Orbana nie były kompletnie zainteresowane wsparciem polskich, litewskich, estońskich i łotewskich starań o zwiększenie liczby żołnierzy zachodnich na wschodniej flance Sojuszu. To musiało dać do myślenia ideologom zbliżenia Węgier i Polski. Jeśli dodamy do tego, że jedynym spoiwem Środkowej Europy, nazywanej podniośle Międzymorzem, jest sprzeciw wobec imigrantów, to okaże się, że nic Europy Środkowej nie spaja i nikt tam nie liczy na polskie przywództwo w regonie, a kraje takie jak Czechy, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Rumunia czy Bułgaria oraz państwa bałtyckie kategorycznie odcięły się od antyniemieckich akcentów i jasno przekazały Warszawie, że w żadnej inicjatywie kontrującej Berlin nie wezmą udziału. Polski rząd zrozumiał, że to same kraje Międzymorza odmawiają udziału w projekcie, którego celem mogłoby być odcięcie się od partnerstwa z Niemcami.

Brexit i nacjonaliści

Kolejny, prawdopodobny powód do korekty polityki zagranicznej PiS to Brexit i silny wiatr zmian w Europie, który może się odbić na bezpieczeństwie Polski. Okazuje się bowiem, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE dodało wiatru w żagle ugrupowaniom, które pracują na likwidacją Unii. Częsta jest w tym działaniu inspiracja rosyjska – mniej lub bardziej bezpośrednia. Prawo i Sprawiedliwość musiało zrozumieć, że dla dobra polskiej racji stanu musi jasno odciąć się od antyunijnych radykałów we Francji czy w Niemczech. I to lider PiS Jarosław Kaczyński zrobił zdecydowanie, przekazując w lecie ub.r. Angeli Merkel informację, że jego partia absolutnie nie popiera Alternatywy dla Niemiec (AfD), widząc w niej złą twarz polityki niemieckiej, jawnie opowiadającą się za polityką współpracy z Rosją i w dodatku ponad głowami Polaków.

PiS nie życzy sobie także sukcesu Frontu Narodowego we Francji, gdyż zwycięstwo Marine Le Pen w wyścigu do Pałacu Elizejskiego oznaczałoby trzęsienie ziemi, przy którym Brexit będzie wydarzeniem wręcz nieistotnym. Le Pen jako prezydent Francji to praktycznie koniec Unii Europejskiej, gigantyczny wstrząs w NATO  i prawdopodobna orientacja Paryża na zbliżenie z Rosją. Dlatego PiS trzyma się z dala od antyunijnych partii w Europie Zachodniej. W debacie nad expose ministra Waszczykowskiego posłanka PiS Małgorzata Gosiewska nazwała sprawę po imieniu: "Przyszłości UE zagrażają partie prawicowo-nacjonalistyczne i skrajnie lewicowe. Dodatkowy znak zapytania, zmuszający do unikania eksperymentów w polityce zagranicznej, to sprawa roli, jaką obiorą dla siebie w polityce globalnej w najbliższych latach Stany Zjednoczone".

Te wszystkie elementy wskazują to, iż Prawo i Sprawiedliwość przekonało się, że czas na korektę lub zmianę doktryny obowiązującej dotąd w ich w polityce międzynarodowej.  Zagadką pozostaje tylko, jak partia wyjaśni odejście od własnych pomysłów sprzed roku i powrót do „kontynuacji” polityki zagranicznej bardzo przypominającej tę, którą realizowały rządy nielubianej przez prawicę III RP. Nie oczekujmy, że to zostanie ogłoszone publicznie – nikt łatwo nie przyznaje, że nie miał racji.

Komentarze (15)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Lesio k
Lesio k

Nigdy przenigdy nie ufaj Niemcom i Rosjanom a dlaczego to spojrzyj w przeszłość.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      krzyhoo1

      Czyżby Kaczyńskiemu wreszcie ktoś wreszcie wytłumaczył, że tylko Niemcom zależy żywotnie na bezpieczeństwie Polski z kierunku wschodniego i że to jest de facto jedyny sojusznik "na śmierć i życie"? Proszę o nazwisko tego gościa, bom gotów go wyściskać :)

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          dawidov

          Polska lezy na plecach i kwiczy.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                1
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Andy1202

              Polacy czy wyscie calkowicie z durnieli, Niemcy maja was gdzies !

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  1
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    3
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  LanaKo

                  Nieprawda, nie mają nas gdzieś, chcą z nami współpracować, ale jeżeli Polska nie będzie chcieć to się bez nas niestety obejdą.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      marianna_florek_darlak

                      Wczoraj Budapeszt, - Polskę chcieli dołączyć do Węgier - głupcy.

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          2
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          alex_pisarek
                          alex_pisarek

                          "Jak partia wyjaśni...." - w bardzo prosty sposób - pragmatyzmem i dzięki temu zyska jeszcze większe poparcie. Przecież nikt nie neguje potrzeby współpracy z Niemcami. Chodzi tylko o to aby ta współpraca nie wyglądała tak jak do tej pory.

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              2
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                4
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              Bl0to
                              Bl0to

                              Najpierw ci z pis by musieli nauczyć się czytać Konstytucję, ale ze ZROZUMIENIEM.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  10
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    4
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  marianna_florek_darlak

                                  Powtarzam setny już raz, że niepotrzebny ci wróg jeżeli za przyjaciela masz węgra - zdradzi, oszyka

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      3
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      LanaKo

                                      Chciałabym, żeby pis chociaż w polityce międzynarodowej wrócił do polskiej racji stanu, jak już zdecydował się niszczyć gospodarkę, prawo i obronność.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          10
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            3
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          Stone69
                                          Stone69

                                          Polska Racja stanu?? Niemcy buduja Nord stream II to jest Polska racja stanu? Niemcy sprowadzaja ponad milion emigrantow w tym 75% bez dokumentow i bez konsultacji z nikim to jest Polska racja stanu ??. PiS tak prowadzil polityke zagraniczna ze w koncu Niemcy zmusieli zmienic swoj ton i Merkel przyjechala do Wawy szukac sojusznikow poniewaz pomalu rozwiń

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              1
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                11
                                              • zgłoś naruszenie
                                              zamknij
                                              Brain Scientist
                                              Brain Scientist

                                              ~ Stone69

                                              Merkel przyjechała na prośbę Szydło, nie na odwrót.

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  7
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    1
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  zamknij
                                                  edsa
                                                  • LanaKo:
                                                  • Chciałabym, żeby pis chociaż w polityce międzynarodowej wrócił do polskiej racji stanu, jak już zdecydował się niszczyć gospodarkę, prawo i obronność.
                                                  • rozwiń

                                                  Wlasnie ze na odwrot !

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      0
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        4
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      zamknij
                                                      Piotru70
                                                      Piotru70

                                                      Z PO nie macie co się kłócić bo oni naprawdę wierzą w swoją wersję. ;D

                                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                          0
                                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                            3
                                                          • zgłoś naruszenie
                                                          zamknij
                                                          Andy1202

                                                          To polska szuka sojusznikow a nie inaczej, polska zamiast stawania z kolan lezy na plecach !

                                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                              2
                                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                0
                                                              • zgłoś naruszenie
                                                              zamknij
                                                              Zasady forum
                                                              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                                                              Zwiń

                                                              Anna Kokoszka

                                                              ZobaczLidia, 70072. W ZSRR kobieta przez lata szukała dziecka o tym właśnie numerze

                                                              Maciej Kucharczyk

                                                              ZobaczMała czerwona kropka. Pierwsza taka rewolucja od ponad stu lat

                                                              Poprzedni weekend
                                                              2 tygodnie temu
                                                              3 tygodnie temu
                                                              4 tygodnie temu
                                                              5 tygodni temu
                                                              Zobacz wszystkie