Magazyn TVN24

Marcin Napiórkowski

Anioł śmierci przeszedł ulicami. Uratowała ich krew baranka

Zobacz

Robert Zieliński

ZobaczLokalna szycha i policjant na usługach. Tak działa układ po polsku

Bartosz Żurawicz

Zobacz"Widziałem jej śmierć". Koszmar senny, który wydarzył się naprawdę

Podziel się

Wróciła do domu, zaparkowała samochód i zniknęła. Lubianą przez wszystkich dyrektorkę podstawówki szukało całe miasto. W tym czasie jej ciało leżało na dnie rzeki. Morderca przywiązał jej głowę do betonowego bloczka. Kto nim był? – To mój ojciec. Wiem, bo wszystko widziałem we śnie – mówi syn zabitej.

- Mama podjechała pod dom, zaparkowała tam, gdzie zawsze. Wysiadła z samochodu. On był z tyłu, miał łom. Mama nawet nie wiedziała, że zaatakował. Od razu straciła przytomność. Nic już nie czuła – opowiada Maciek, syn zabitej.

Szybko się reflektuje.

- Wiem przecież, że to tylko sen. Nie jestem dzieckiem. Ale on był taki niesamowity, jakbym stał obok - tłumaczy.

Rano obudził go telefon. Przyjaciel powiedział mu, że rybacy znaleźli ciało w rzece. "To może być twoja mama. Ale podobno zwłoki są mocno uszkodzone, więc na razie nic ci nie mówią" – miał usłyszeć w słuchawce.

Danuta W. wypłynęła na powierzchnię po czterech miesiącach. Najpierw rozpoznano ją po ubraniu, potem tożsamość potwierdziły testy DNA.

Dotychczasowe ustalenia prokuratury pasują do snu. 53-letnia Danuta W. zginęła 11 grudnia 2016 roku. Dostała potężne cios tępym narzędziem w tył głowy. Jej czaszka była roztrzaskana. Potem zwłoki zostały przewiezione kilkanaście kilometrów dalej. Sprawca przywiązał linami betonowy bloczek do głowy nauczycielki i wrzucił do Pilicy.

"Zabójca obciążył ciało i wrzucił do rzeki"
"Zabójca obciążył ciało i wrzucił do rzeki" / Wideo: TVN24 Łódź

Ona i on

Marcin jest jednym z kryminalnych, którzy pracowali przy tej sprawie.

- Lubiana, pewna siebie kobieta znika bez śladu. Od początku źle to wyglądało - zapala papierosa.

W grudniu zeszłego roku wiedział tyle: Danuta W. przed zniknięciem była u córki w szpitalu. Wyjechała około 17. Zaparkowała samochód przed domem. Zniknęła przed godziną 21, bo wtedy w domu pojawił się syn.

- Myślałem wtedy, że może zasiedziała się u koleżanki. Ale rano już wiedziałem, że coś jest nie tak. Poszedłem z przyszłym szwagrem na policję, ale powiedziano nam, że musimy odczekać 48 godzin i dopiero wtedy możemy zgłosić zaginięcie - opowiada Maciek.

Radom zalały plakaty z wizerunkiem zaginionej. Po ulicach chodziły grupy mieszkańców, którzy szukali śladów. W poszukiwaniach nie brał udziału mąż Danuty W. To dziwiło, mimo że Maciek przyznaje, iż między małżonkami od dawna było bardzo źle.

- Od ośmiu lat nie rozmawiał z mamą. Ze mną też rzadko. Zapytałem, czemu tak się zachowuje. A on odburknął, żebym zajął się czymś innym – opowiada.

Piotr W. miał na dniach zostać byłym mężem Danuty W. O rozwód zawnioskowała ona; miał odbyć się bez rozstrzygania o winie.

To on w śnie Maćka był mordercą. Kilka dni później mężczyzna usłyszał w prokuraturze zarzut zabójstwa żony.

Wariograf

- Od razu zacząłem go podejrzewać - mówi funkcjonariusz Marcin.

W policyjnym systemie wyczytał, że w dniu zaginięcia Piotr M. został ukarany mandatem za zbyt szybką jazdę pod Radomiem.

- Zapytałem, co tam robił. Odpowiedział, że był u klienta, któremu wykonywał meble. Nie było po nim widać żadnych emocji – opowiada Marcin.

I dodaje: Piotr W. pogubił się w zeznaniach. Nie pamiętał, jak nazywał się wspomniany klient. Nie miał ani adresu, ani numeru telefonu. "Zapomniałem już, mam sporo klientów" - przekonywał.

Wszystko zaczęło się układać śledczym w jedną całość kilka dni później, kiedy przypadkowa osoba znalazła w lesie klucze Danuty W. Leżały niedaleko miejsca, w którym Piotr W. dostał mandat za szybką jazdę. Policjanci zatrzymali go na 48 godzin. Dwukrotnie przeprowadzili badanie z użyciem  wykrywacza kłamstw.

- Dwa różne zespoły stwierdziły, że ten facet kłamał, kiedy pytaliśmy go o to, czy wie, co stało się z jego żoną - mówi kryminalny.

Danuta W. miała 53 lata / Źródło: archiwum prywatne

Święta

W tym samym czasie, gdy Piotr W. został zatrzymany, niedaleko domu zaginionej znaleziono jej rzeczy: portfel, torebkę i telefon, z którego ktoś wyciągnął kartę SIM i połamał.

- Wszystko to było bardzo dziwne, bo w tym miejscu teren był już przeczesywany - mówi Maciek.

Policjanci nie mieli nic na Piotra W., z wyjątkiem swoich podejrzeń. Mężczyznę wypuszczono do domu. Było Boże Narodzenie. Maciek opowiada, że wtedy był już pewien, iż ojciec zna rozwiązanie zagadki.

- Nie chciał się podzielić ze mną opłatkiem. Zacząłem pytać, gdzie jest mama. On powiedział, że nie wie i żebyśmy dali mu spokój. Wiedziałem, że kłamie, ale nie chciało mi się wierzyć, że zrobił jej krzywdę. Nigdy na nikogo ręki nie podniósł - wspomina.

Od tego momentu Maciek nie rozmawiał już z ojcem w ogóle. Tak mówi.

Rzeka

Policjanci dwukrotnie zlecali badanie dna rzeki niedaleko miejsca, gdzie znaleziono klucze Danuty W.

- Dziś już wiemy, że nurkowie przepływali obok ciała zabitej. Problem w tym, że trzymający ją bloczek betonowy wpadł pomiędzy śmieci znajdujące się na dnie rzeki - mówi Marcin z kryminalnych.

Po 112 dniach w wodzie ciało 53-latki oderwało się od trzymających je łańcuchów i wypłynęło na powierzchnię.

- Po potwierdzeniu, że to poszukiwana radomianka doszło do zatrzymania Piotra W. Ze względu na dobro śledztwa nie mogę ujawnić, czy przyznał się do stawianych mu zarzutów - mówi Małgorzata Chrabąszcz z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Dodaje, że prokuratorzy ciągle zbierają materiał dowodowy. W najbliższych miesiącach okaże się, czy jest na tyle solidny, żeby Piotr W. stanął przed sądem.

Papier

Dla mieszkańców wyrok już zapadł.

- Zabił z miłości. Nie wiadomo, czy bardziej ją kochał, czy nienawidził. Ale nie mógł pogodzić się z tym, że ona nie będzie już nawet na papierze jego żoną - mówi Stanisław, znajomy rodziny, który przyszedł na pogrzeb kobiety.

Oprócz niego pożegnać powszechnie lubianą dyrektorkę podstawówki pod Radomiem przyszło kilka tysięcy osób.

- Oni byli jak dwa światy. Ona była radosna i otwarta, on skryty i gburowaty. Nigdy do siebie nie pasowali - ocenia nauczycielka ze szkoły, w której Danuta W. uczyła przyrody.

Kiedy składano urnę z prochami do grobu, zerwał się gwałtowny wiatr, zaczęło padać. Dla niektórych to symbol.

- Tak nam opowiedziała, przez co przeszła. Teraz już świeci słońce. Czyli wszystko jest już dobrze – mówi przyjaciółka zmarłej.

Maciek, jego siostra i starszy brat zaprosili najbliższą rodzinę na stypę. Byli spokojni. Matkę opłakiwali przez ostatnie miesiące.

- Straciliśmy w jednej chwili rodziców. Mama została zabita. A on? On już dla nas nie istnieje. Zniknął na zawsze - kończy.

Piotr W. usłyszał w zeszłym tygodniu zarzut zabójstwa żony. Radomski sąd aresztował go na trzy miesiące. Śledczy przyznają, że jeszcze gromadzą materiał dowodowy obciążający podejrzanego. Grozi mu dożywocie.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
blanczofia

W Polsce robi sie niebezpiecznie. Przemoc, rozboje, mlodziez z braku zajecia rozpijaczona. Nasz kraj pomimo kropidel na kazdym kroku stacza sie tak jak w USA

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      3
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        4
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      jawotr
      jawotr

      Bez przesady, dużo gorzej jest w Rosji - tym ofiarą zabójstw pada 15 tys ludzi rocznie - co jest 30 razy więcej niż w Polsce, a 8 razy w przeliczeniu na liczbę ludności.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            3
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          jankesJ23

          W USA jest spokojnie, nie trafiles

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              gonzo5411
              gonzo5411

              Rozumiem że zabezpieczono ślady krwi czy jakiekolwiek inne-w okolicy domu gdzie doszło do ataku i w aucie którym sie poruszał potencjalny sprawca a które to zarejestrował fotoradar.Jeśli tego nie zrobiono trzeba sie pozbyć funkcjonariuszy którzy wstąpili do policji niepotrzebnie inaczej zgnijemy jako państwo.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  1
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    1
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                  Zwiń

                  Maciej Kucharczyk

                  ZobaczNajdroższa broń w historii ludzkości

                  Krzysztof Orzechowski

                  ZobaczTo była histeria, jakby wylądowało UFO. Mówią, że zapłacili im wagonem wódki

                  ks. Kazimierz Sowa

                  ZobaczPo drugiej stronie piekła jest życie

                  Maciej Michałek

                  ZobaczPolska miała kiedyś granicę z Chinami. Jaksa – sukces, który przerósł marzenia

                  Mateusz Misza

                  ZobaczWszczepiają sobie płytki, zyskują szósty zmysł. Poznaj biohacking

                  Poprzedni weekend
                  Poprzedni weekend
                  2 tygodnie temu
                  3 tygodnie temu
                  4 tygodnie temu
                  Zobacz wszystkie