Magazyn TVN24

Jacek Stawiski

Polska - Niemcy: zamrożenie stosunków czy strategiczne partnerstwo?

Zobacz

Katarzyna Guzik

ZobaczTimmermans. Prawa ręka Junckera i komisarz od zadań specjalnych

Podziel się

Socjaldemokrata, katolik, zawzięty krytyk antysemityzmu i gorący zwolennik zalegalizowania małżeństw jednopłciowych. Euroentuzjasta, który stał się eurorealistą. Biegle włada czterema językami urzędowymi Unii oraz rosyjskim. Za promowanie spraw Polski i przywracanie pamięci o walkach polskich żołnierzy na frontach II wojny światowej został odznaczony przez dwóch polskich prezydentów. Kilka dni temu to właśnie on ogłosił, że wobec Polski – po raz pierwszy w historii – została wszczęta unijna procedura ochrony praworządności. Kim jest Frans Timmermans?

W ostatnich tygodniach nazwisko Holendra Fransa Timmermansa nie schodzi z ust polskich polityków i czołówek mediów. To on koresponduje z ministrami i ostrzega rząd PiS przed wprowadzaniem kolejnych zmian, które mogą zagrozić demokratycznemu porządkowi. To wreszcie on poinformował w środę, że Komisja Europejska zdecydowała się wszcząć wobec Polski procedurę ochrony praworządności.

W przeciwieństwie do przewodniczącego KE Jean-Claude'a Junckera, który na każdym kroku stara się łagodzić sytuację i podkreślać, że nikt nie zamierza wchodzić w konflikt z polskim rządem, Timmermansowi przypadła rola "złego policjanta". Błyskawicznie stał się więc obiektem ataków ze strony polityków PiS i zwolenników partii Jarosława Kaczyńskiego. Zbigniew Ziobro zarzucił mu brak wiedzy na temat polskiego prawa oraz "próbę nacisku na demokratycznie wybrany parlament i rząd suwerennego państwa, jakim jest Polska".

Dzień po ogłoszeniu decyzji Komisji Europejskiej o wszczęciu procedury ochrony praworządności premier Beata Szydło zasugerowała w TVN24, że Timmermans może nie patrzeć obiektywnie na polskie sprawy, bo "został przez poprzedniego prezydenta, Bronisława Komorowskiego odznaczony wysokim odznaczeniem państwowym." Premier chodziło o przyznanie mu w 2014 r. Krzyża Wielkiego Orderu Zasługi RP.

"Wiceszef KE został odznaczony przez prezydenta Komorowskiego"
"Wiceszef KE został odznaczony przez prezydenta Komorowskiego" / Wideo: tvn24

Szybko okazało się jednak, że Komorowski nie był jedynym prezydentem, który docenił zasługi Holendra. W 2006 r., za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, Timmermans wraz z Hansem van Baalenem został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. To dzięki ich determinacji udało się w Holandii przywrócić pamięć o gen. Stanisławie Sosabowskim i żołnierzach 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Starali się, by polskich bohaterów można było pośmiertnie odznaczyć.

Przyznawanie polskim żołnierzom należnego im miejsca w historii Holandii ma dla Timmermansa wymiar osobisty. O dywizji gen. Stanisława Maczka opowiadali mu rodzice. Polscy żołnierze zatrzymali się w domu mojej matki (w Bredzie, w południowo-zachodniej Holandii, skąd pochodzi jego rodzina red.). Jeden z nich był z zawodu krawcem i uszył mojemu ojcu, który miał sześć lat, malutki mundurek. Ojciec w ten sposób stał się maskotką oddziału. Polacy obiecali matce, że gdy skończy się wojna, wrócą, aby ją odwiedzić. Ale żaden nie wrócił. To był czas, kiedy polscy żołnierze walczyli i ginęli za wolną Polskę, ale doczekać się jej nie mogli mówił.

Timmermans odznaczony przez Komorowskiego? "Takie przytyki niczemu nie służą"
Timmermans odznaczony przez Komorowskiego? "Takie przytyki niczemu nie służą" / Wideo: tvn24

W sercu Europy

Frans Timmermans od dzieciństwa miał wiele okazji, by rozwijać euroentuzjazm, który stał się jego znakiem rozpoznawczym. Urodził się w Maastricht, gdzie 31 lat później podpisano traktat powołujący do życia Unię Europejską. Jego ojciec był dyplomatą, więc sporo czasu spędził za granicą, m.in. w Belgii. Gdy miał 11 lat, cała rodzina przeprowadziła się do Rzymu. Mały Frans chodził do anglojęzycznej szkoły, ale z rówieśnikami rozmawiał po włosku. Po rozwodzie rodziców wrócił z matką i starszym bratem do Holandii. W szkole średniej rozwijał swoje zdolności językowe. Na uniwersytecie w Nijmegen (Holandia) studiował literaturę francuską, a w Nancy (Francja) historię i prawo europejskie.

Po studiach trafił do holenderskiego ministerstwa spraw zagranicznych, gdzie rozpoczął pracę w departamencie integracji europejskiej. Ten krok zdeterminował całą jego późniejszą zawodową karierę.

Od spraw europejskich oddalił się na chwilę w 1990 r., gdy został sekretarzem holenderskiej ambasady w Moskwie. Był świadkiem puczu moskiewskiego w 1991 r. Szlifował rosyjski, który ówczesny ambasador Joris Vos ocenił jako "wyśmienity".

W 1994 r. Timmermans trafił do Brukseli, w której pracował jako asystent holenderskiego komisarza Hansa van den Broeka odpowiadającego za stosunki zewnętrzne UE i politykę rozszerzenia. Przez trzy lata był doradcą wysokiego komisarza ds. mniejszości w OBWE. Potem z dyplomacji zdecydował się przejść do polityki.

Jak wspominał po latach, w tamtych czasach promowanie głębokiej integracji europejskiej nie było w Holandii zbyt popularne. Dla niego jednak Europa była ważna. "Powinno być całkowicie jasne, że dla kraju takiego jak Holandia najlepszym rozwiązaniem jest federacyjna koncepcja Unii Europejskiej, z silnymi instytucjami" – pisał w 2002 r. Został członkiem Konwentu Europejskiego, organu ustanowionego przez Radę Europejską, którego celem było opracowanie szkicu unijnej konstytucji.

Frans Timmermans mówi o sobie, że jest euroentuzjastą, który został eurorealistą / Źródło: The European Parliament

Euroentuzjasta, który stał się eurorealistą

Timmermans często podkreśla, że przełomem był dla niego rok 2005. Właśnie wtedy dwa kraje niezwykle bliskie jego sercu – Francja i Holandia – zagłosowały przeciwko europejskiej konstytucji, której projekt współtworzył. Jak piszą holenderskie media, był wtedy tak zdruzgotany, że rozważał odejście z polityki. Szybko postanowił jednak przekuć porażkę w cenną lekcję, która przyczyniała się do wypracowania nowego stanowiska dotyczącego UE. Jak tłumaczył, z euroentuzjasty stał się eurorealistą.

– Kilka miesięcy po referendum dotarło do mnie, że to nie z wyborcami jest coś nie tak, ale z Europą – mówił w wywiadzie dla "Vrij Nederland".

W 2007 r., kiedy Partia Pracy stworzyła koalicyjny rząd z konserwatywnym ugrupowaniem premiera Jan-Petera Balkenende, Timmermans został zastępcą ministra spraw zagranicznych, odpowiedzialnym za sprawy europejskie. Stosunki między koalicjantami były napięte, a gdy w 2010 r. sojusz ostatecznie się rozpadł, Timmermans stracił pracę. Wrócił do parlamentu, ale postanowił też zawalczyć o posadę komisarza praw człowieka w Radzie Europy. Mimo intensywnej promocji i spotu, w którym chwalił się swoimi talentami językowymi, nie udało mu się zdobyć tego stanowiska.

Warto było jednak czekać, bo w 2012 r. Timmermans został szefem resortu spraw zagranicznych. Gdy odchodził, był najpopularniejszym ministrem w rządzie, bił rekordy w sondażach badających zaufanie wyborców. Wiele osób ma w pamięci jego przemówienie wygłoszone na forum ONZ po zestrzeleniu nad opanowanym przez separatystów terytorium Ukrainy samolotu malezyjskich linii lotniczych. Większość pasażerów stanowili Holendrzy. Timmermans nie wahał się pokazać emocji, a jednocześnie był bardzo stanowczy i zapowiedział, że zrobi wszystko, by do kraju sprowadzono szczątki ofiar.

Z rządu odszedł, by objąć tekę pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej oraz komisarza ds. lepszej regulacji, rządów prawa i Karty Praw Podstawowych. Przesłuchanie w Parlamencie Europejskim przeszedł śpiewająco. Ogromne wrażenie zrobiło to, że na pytania wielu europosłów potrafił odpowiedzieć w ich ojczystych językach (poza niderlandzkim biegle włada angielskim, włoskim, francuskim i rosyjskim). Nie były to jednak puste popisy retoryczne poligloty, lecz wypowiedzi osoby, która ma jasny i wypracowywany przez lata pogląd na to, jak powinna wyglądać Unia Europejska oraz jaką rolę powinna pełnić w niej Komisja Europejska.

Timmermans opuszczał Holandię jako najpopularniejszy członek holenderskiego rządu / Źródło: The European Parliament

"Doktor No" od zadań specjalnych

W nowej KE został prawą ręką Jean-Claude'a Junckera. W Brukseli uznawany jest za polityka wagi ciężkiej i ceniony za doskonałą znajomość procedury legislacyjnej UE, upominanie się o ochronę praw człowieka i podstawowych wolności. Juncker wyznaczył mu tytaniczną pracę: odchudzenie unijnej biurokracji i usprawnienie procedury legislacyjnej. Z tego powodu bywa nazywany w Brukseli "Doktorem No". On sam mówi, że chciałby przywrócić obywatelom wiarę w UE, sprawić, by machina urzędnicza częściej kierowała się zdrowym rozsądkiem i była bardziej przejrzysta. Ciąży na nim również zadanie przekonania Wielkiej Brytanii do pozostania w UE, a raczej uczynienia Unii taką, by nie wyrzekając się swoich wartości, była wciąż atrakcyjna dla Londynu.

– W pogłębianiu integracji nie chodzi o to, żeby państwa oddawały część swojej suwerenności. Chodzi jedynie o to, żeby dzięki tym procesom ludzie byli sobie bliżsi. Wtedy maleje ryzyko, że zamiast usiąść przy stole i dyskutować, rozpoczną między sobą wojnę. Nie jest to natomiast instrument, który miałby służyć do atakowania państw członkowskich – wyjaśnia.

Wie, że UE daleko do doskonałości, i potrafi mówić o błędach. Uważa, że najgorsze, co może się Unii przydarzyć, to pogrążanie się w strachu przed przyszłością, a także brak zaufania pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi.

KE zajmie się sytuacją w Polsce
KE zajmie się sytuacją w Polsce / Wideo: tvn24

Bardzo ostro krytykuje prawicowe ekstremizmy i ugrupowania takie jak UKIP Nigela Farage'a czy Front Narodowy Marine Le Pen. Przyznaje jednak, że potrafią one trafnie zdiagnozować słabe punkty Unii.

– Problem ze skrajną prawicą jest taki, że bardzo dobrze wskazuje słabości. Całkowicie przesadza z propozycjami rozwiązań, które nigdy nie zadziałają, a poza tym są moralnie nie do zaakceptowania – mówi. – Skrajna prawica przynosi bardzo proste rozwiązania niezwykle skomplikowanych problemów. Każda osoba o zdrowych zmysłach wie, że one nigdy nie zadziałają – dodaje.

Od kiedy objął stanowisko w Komisji Europejskiej, często wypowiada się o zagrożeniach płynących ze strony nasilających się w Europie antysemityzmu i islamofobii. Krytykuje odcięcie się rządów poszczególnych państw od zobowiązań związanych z przyjęciem uchodźców. W wywiadzie z dziennikarzem Euronews bronił jednak krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które na Zachodzie ukazywane są jako najbardziej oporne w tej kwestii i uprzedzone wobec przybyszów, zwłaszcza tych innego niż chrześcijańskie wyznania.

– Czasem myślę, że sytuacja w Europie Środkowej i Wschodniej jest przejaskrawiana. To nie są ksenofobiczne, rasistowskie społeczeństwa. Mają po prostu inną historię, przez którą nie są przyzwyczajone do różnorodności. Prędzej czy później jednak każde społeczeństwo musi się otworzyć. I nie jest to związane z UE czy kryzysem uchodźczym, tylko z globalizacją – wyjaśniał.

Wcześniej również wypowiadał się o Polsce przede wszystkim dobrze. – Bardzo wielu utalentowanych Polaków uczestniczy dziś w życiu gospodarczym Holandii. Zasługują oni na szacunek i wdzięczność. Wszystkie problemy związane z imigracją i swobodą przemieszczania się powinny być realizowane w oparciu o postawę dialogu i właściwe zrozumienie – mówił w 2013 r. w czasie spotkania z ówczesnym szefem polskiego MSZ Radosławem Sikorskim.

Timmermans znany jest również z upominania się o legalizację małżeństw jednopłciowych. Mimo że w Polsce brak jest rozwiązań w tym zakresie, nawet w tym kontekście chwalił nasz kraj. W czasie gali ILGA-Europe, organizacji broniącej praw mniejszości seksualnych, wskazywał na Polskę jako przykład zmian zachodzących w społeczeństwach państw unijnych. – Spójrzmy, co wydarzyło się w Polsce. Jeszcze kilka lat temu wielu ludziom zmiana podejścia (do mniejszości seksualnych) wydawała się nie do pomyślenia z powodu nieustającego ucisku Kościoła katolickiego – mówił.

Jean-Claude Juncker i Frans Timmermans / Źródło: AFP-Services, EC - Audiovisual Service / Photo: Jean-François Badias

Dyplomata, który stał się politykiem

Timmermans lubi się udzielać w mediach społecznościowych, w których nie tylko przekazuje informacje na temat swojej aktywności, ale także poleca filmy czy książki. Na każdym kroku zapewnia, że kultura to jego wielka pasja. Ma czworo dzieci z dwóch małżeństw. Z obecną żoną Irene wziął ślub w 2000 r.

Jest katolikiem i chętnie mówi o tym, jak dużą inspiracją jest dla niego wiara.

Jego krytycy zarzucają mu, że uwielbia być w centrum uwagi. Bywa egoistyczny i impulsywny; daje się ponosić emocjom. Jest pomysłodawcą nieformalnej "grupy G5", której członkowie (Jean-Claude Juncker, szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber i przewodniczący Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów Gianni Pittella) spotykają się co jakiś czas na wytwornych kolacjach w ekskluzywnej brukselskiej restauracji. Krytycy zarzucają, że rozmowy przedstawicieli dwóch frakcji i szefów najważniejszych unijnych instytucji nie powinny się toczyć za zamkniętymi drzwiami.

Timmermans nie chce odpowiadać na pytania dotyczące jego przyszłości po zakończeniu pracy w Komisji. – Jestem dyplomatą, który stał się politykiem. Dyplomaci muszą myśleć z wyprzedzeniem: najpierw jedna placówka, potem kolejna. Jeśli jest się politykiem i chce się spać po nocach, trzeba przestać myśleć o przyszłości i skupić się na teraźniejszości – mówił w rozmowie z Euronews.

– Nie mam pojęcia, co będę robił za pięć lat. Mam nadzieję, że za ludzie powiedzą: wykonał całkiem dobrą robotę – podkreślał.

W swojej wizji dotyczącej Unii Europejskiej jest konsekwentny. – Musimy zrobić krok do tyłu i spojrzeć na Europę z szerszej perspektywy. Czy wizja społeczeństw, jaką ma Putin, jest alternatywą dla Europy? Myślę, że nie. Czy model chiński jest dla nas odpowiedni? Nie sądzę. Trzy wartości: demokracja, praworządność i poszanowanie praw człowieka to nie tylko wartości z naszej przeszłości, w nich jest też nasza przyszłość – wyjaśniał.

Zwiń

Tamara Barriga

ZobaczO bajkach tylko dla dorosłych. (Nie znacie to przeczytajcie)

Bartosz Żurawicz

ZobaczŁukasz zginął śmiercią niemożliwą

Robert Zieliński

ZobaczInwigilacja, o której boicie się dowiedzieć

Maciej Kucharczyk

ZobaczRosjanie grają o najwyższą stawkę. Wielki kontrakt trzeszczy w szwach

Aleksandra Gałka

ZobaczCzas to pieniądz. Wolny czas to fortuna

Maciej Kucharczyk

ZobaczBomby termojądrowe wśród hiszpańskich pomidorów

Tatiana Serwetnyk

ZobaczZ pałką na sąsiada. Ukraińska wojna o cerkwie i dusze

Rafał Kazimierczak

ZobaczOto materiał na gwiazdę. Od pół wieku nie było takiego talentu

Poprzedni weekend
3 tygodnie temu
4 tygodnie temu
5 tygodni temu
6 tygodni temu