Magazyn TVN24

Krzysztof Orzechowski

"Biją sprawnie i cicho. Podają sos ze świńskich uszu". Co przeżyła kobieta, która przekonała Dudę

Zobacz

Igor Isajew

ZobaczNazywam się Igor Isajew, jestem Ukraińcem. Demonstrowałem. Zalał mnie hejt

Tamara Barriga

ZobaczMałgosię zgwałcili i zostawili na mrozie. Jeden wpadł przez zęby, drugiego zdradziły skarpetki

Prof. Antoni Dudek

ZobaczDla PiS zaczyna się trudny czas. Potrzebuje prezydenta bardziej niż kiedykolwiek

Paweł Lisicki

ZobaczKaczyński wie, że Duda może uprzykrzyć mu życie. Krwawej wojny nie będzie

Jakub Loska

ZobaczSąd nie musi być męką. Pobicie, kradzież, dług – oni załatwią to od ręki

Podziel się

Ktokolwiek miał do czynienia z rozprawą przed polskim sądem wie, że na wyrok, nawet w najbardziej oczywistej sprawie, trzeba czekać miesiącami albo nawet latami. Bo sędziowie są dosłownie przygnieceni liczbą spraw, w tym tak błahych, jak choćby niezapłacony mandat. Wielu polityków szansę na zmianę tego absurdalnego stanu rzeczy upatruje we wprowadzeniu instytucji "sędziów pokoju", którzy szybko i bez zbędnych formalności zajmowaliby się sprawami wymagającymi przede wszystkim zdrowego rozsądku. Wzorce moglibyśmy czerpać z Ameryki, Wielkiej Brytanii, ale i z przedwojennej Polski.

Leonore Driggs  z Arizony do niedawna była "zawodową gospodynią domową". Zajmowała się dziećmi, praniem, prasowaniem i gotowaniem. Jej życie zmieniło się, kiedy poszła oddać głos w wyborach. Z karty wyborczej dowiedziała się, że w jej okręgu głosuje się nie tylko na polityków, ale i na sędziów.

– Zobaczyłam na kartce napis "sędziowie pokoju". Sprawdziłam , czym się zajmują, i pomyślałam - to coś dla mnie! – mówi w licznych wywiadach pani Driggs.

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy okazało się, że w jej okręgu potrzeba nowego sędziego pokoju, zgłosiła swoją kandydaturę. Wymagania nie były wygórowane - wystarczyło ukończone 18 lat i czysta kartoteka . Oprócz prestiżu czekało wysokie wynagrodzenie – 100 tysięcy dolarów rocznie. Leonore Driggs nie miała w wyborach kontrkandydatów. Dziś jeździ po całym dystrykcie Biltmore i jednoosobowo orzeka w najdrobniejszych sprawach: wykroczeniach, mandatach za przekroczenie prędkości, niewielkich długach, sfałszowanych czekach itp. Dziennie potrafi wydać kilka, kilkanaście wyroków. Polskiemu sędziemu zajęłoby to kilka miesięcy.

 

Osób takich, jak pani Driggs, są w Ameryce tysiące. Uprawnienia sędziów pokoju różnią się w poszczególnych stanach, a nawet hrabstwach, jednak w większości przypadków są oni wybierani jako osoby zaufania publicznego w wyborach, obok burmistrzów i radnych. W wielu miejscach poza karaniem za drobne występki sędziowie pokoju zajmują się udzielaniem ślubów. Od wyroku sędziego pokoju można się odwołać do sądu wyższej instancji, profesjonalny sędzia rozpatruje wtedy sprawę od nowa. Zdarza się to rzadko, bo przypadki rozpatrywane przez sędziów pokoju nie budzą raczej kontrowersji, a skazanym najczęściej nie opłaca się wynajmować adwokata potrzebnego na sali sądowej.

Człowiek kontra machina

Sędziowie pokoju to instytucja, która związana jest ze sprawami mniej szkodliwymi, angażującymi czy istotnymi, które dzisiaj w Polsce uruchamiają całą machinę sądownictwa. W Polsce te same czynności podejmowane są w sprawach błahych, jak i wielomilionowych czy sprawach o zabójstwo.

– Największą zaletą wprowadzenia stanowiska sędziego pokoju jest niewątpliwie uproszczenie procedur, a to oznacza przyspieszone rozpoznawanie spraw. Druga zaleta to odciążenie sądów powszechnych, bo nie każda sprawa wymaga przeprowadzenia skomplikowanego pod względem proceduralnym procesu rozstrzygania przez sędziego. Nie zawsze trzeba uruchamiać całą machinę sądowniczą. Nie zawsze trzeba działać w oparciu o procedurę, żeby realnie rozstrzygnąć daną sprawę  – tłumaczy Krzysztof Mitoraj, radca prawny.

Sędziowie pokoju to specjalność nie tylko amerykańska – wywodzą się ze średniowiecznej angielskiej tradycji prawnej. To na Wyspach Brytyjskich wymyślono, że najszybciej i najsprawniej będą orzekać pochodzący z wyboru przedstawiciele lokalnych społeczności. Szybka kara przekładała się na wysokie społeczne poczucie sprawiedliwości.

W Ameryce pomysł przyjął się na szeroką skalę w XIX wieku. Wymusiła go po części geografia – potężne odległości pomiędzy nowo powstającymi miejscowościami, zwłaszcza na zachodzie i południu USA, sprawiły, że pojawiła się potrzeba taniego i błyskawicznego wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie pokoju dojeżdżali tam, gdzie trzeba.

Przepisy regulujące ich funkcjonowanie ewoluowały przez dziesiątki lat. Początkowo nie otrzymywali stałego wynagrodzenia, utrzymywali się z zasądzonych przez siebie kosztów postępowania. Stanowiło to pole do potężnych nadużyć, stąd dziś dostają stałą pensję z samorządowej kasy.

Mediacja, a nie konfrontacja

Obecnie sędziowie pokoju funkcjonują w różnym zakresie niemal pod każdą szerokością geograficzną. W Europie orzekają w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Belgii, Luksemburgu, Portugalii, we Włoszech i na Malcie. Zazwyczaj rozstrzygają sprawy, w których wysokość roszczeń nie przekracza kilku tysięcy euro. Na Wyspach każdy z 30 tysięcy sędziów pokoju może też wymierzać karę do 12 miesięcy więzienia.


5b05c2e2-003a-4af6-8557-63d403cc28f9.png

Rola europejskich sędziów pokoju zazwyczaj sprowadza się do próby pogodzenia zwaśnionych stron i znalezienia złotego środka, bez czasochłonnego postępowania na sali sądowej.

– Można to porównać do istniejących w Polsce postępowań mediacyjnych czy postępowań przed sądami polubownymi. Funkcjonują obecnie z powodzeniem, zwłaszcza w sprawach gospodarczych. Strony podpisując kontrakt, umawiają się, że takie czy inne rozstrzygnięcie poddadzą pod ocenę sądu polubownego – tłumaczy Krzysztof Mitoraj.

Poza Europą bardzo rozpowszechniona jest mediacja sędziów pokoju przy sprawach rozwodowych. W Australii, aby uniknąć konfrontacji na sali sądowej,  w domu zwaśnionych małżonków pojawia się sędzia, nakłaniający często niemogących na siebie patrzeć ludzi do zgody.

Sędziowie pokoju kontra konstytucja

Pomysł wprowadzenia instytucji sędziego pokoju od kilku lat przewija się w Polsce. Miałby być jedną z recept na oczyszczenie z błahych spraw sądów rejonowych.  Jeszcze w lutym tego roku poważne plany w tym zakresie miało Ministerstwo Sprawiedliwości. Oprócz ministra Zbigniewa Ziobry wprowadzenie sędziów pokoju głośno popierał Paweł Kukiz. Pomysł na razie upadł. Między innymi dlatego, że w politycznym zgiełku towarzyszącym PiS-owskiej reformie sądów umyka głos praktyków i teoretyków prawa, którzy powinni mieć najwięcej do powiedzenia w kwestii rzeczywistego usprawnienia wymiaru sprawiedliwości.

Entuzjastą wprowadzenia w Polsce sędziów pokoju jest Piotr Kruszyński, ceniony adwokat i profesor nauk prawnych na Uniwersytecie Warszawskim.

– Sędzia pokoju musiałby posiadać wykształcenie prawnicze, ale nie musiałby mieć aplikacji. A więc mogliby być nimi absolwenci wydziałów prawa, z pewnym stażem – na przykład z doświadczeniem w administracji samorządowej czy w sektorze prywatnym. Chodzi przede wszystkim o pewne doświadczenie życiowe. Przeszliby przeszkolenie i byliby, w pewnym uproszczonym trybie, powoływani przez prezydenta Rzeczpospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Nie byłby to tak sformalizowany sposób jak w przypadku sędziów sądów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych, nie mówiąc o Sądzie Najwyższym. Chodzi o to, żeby maksymalnie uprościć procedurę w postępowaniu przed takim sędzią pokoju, żeby zminimalizować formalności – mówi profesor Kruszyński.

Prawnicy o instytucji sędziego pokoju
Prawnicy o instytucji sędziego pokoju

– Takie rozwiązanie wymagałoby jednak zmiany konstytucji, co przy obecnej arytmetyce sejmowej jest trudne do wyobrażenia. W świetle obowiązującej konstytucji bowiem sędzia musi mieć zdany egzamin sędziowski, musi mieć kwalifikacje, ale przede wszystkim musi być niezawisły, a sąd niezależny - tłumaczy Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista. Znajduje jednak furtkę dla wprowadzenia sędziów pokoju.

– Można sobie wyobrazić, że w sprawach drobnych, mniejszej wagi – czy to karnych, czy to cywilnych - będą orzekali ci, którzy zdali egzamin sędziowski, a więc na przykład asesorzy, ale pod warunkiem, że zostaną oni powołani w odpowiednim trybie - na wniosek KRS przez prezydenta. To byliby prawnicy na początku swojej drogi zawodowej. Zwiększyłaby się w ten sposób liczba sędziów orzekających. To byłoby rozwiązanie, które zwiększyłoby sprawność funkcjonowania sądów – ocenia Piotrowski.

Zwiększenie nakładów na funkcjonowanie sądów raczej nie znalazłoby szerokiej akceptacji wśród Polaków, bo trudno dokładnie obliczyć, ile kosztuje sprawiedliwość. Próby oszacowania strat wynikających z przewlekłości postępowań podjął kilka lat temu na przykładzie Włoch bank Banca d'Italia. Choć trudno to sobie wyobrazić, polski wymiar sprawiedliwości nie jest najbardziej niewydolny na Starym Kontynencie. Włosi na tym niechlubnym polu biją nas na głowę. Z wyliczeń Banca d'Italia wyszło, że opieszałość włoskich sadów w rozstrzyganiu samych tylko spraw związanych z pieniędzmi to równowartość 1 proc. PKB rocznie, czyli ponad 20 miliardów euro. Zainwestowanie choć połowy tej kwoty w usprawnienie sądów najprawdopodobniej zlikwidowałoby problem.

"Niech żyje Lech Wałęsa!"

Mało kto w Polsce wie o tym, że instytucja sędziów pokoju ma w Polsce dość długą tradycję. Po raz pierwszy wprowadziła ich nadana przez Napoleona Bonaparte konstytucja Księstwa Warszawskiego z 1807 roku. Zajmowali się głównie sprawami o pobicie i znieważenie. Sędziowie pokoju funkcjonowali też po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, przez cały niemal okres dwudziestolecia międzywojennego. Z braku odpowiednich kadr, zwłaszcza na ziemiach byłego zaboru rosyjskiego, orzekać mogły nawet osoby z wykształceniem średnim. Wystarczyło, że miały powyżej trzydziestki i cieszyły się pełnią praw obywatelskich.

Sędzia pokoju był wybierany przez wyborców z poszczególnych okręgów sądowych na pięcioletnią kadencję. Kandydować nie mogli zawodowi politycy, wojskowi, księża, urzędnicy, adwokaci i notariusze. Powrót do modelu sprzed wojny mógłby być obecnie jednym ze sposobów na zdemokratyzowanie sądownictwa.

– Jeden z klubów poselskich proponuje, żeby sędziowie pokoju byli wybierani przez ogół ludności, na przykład razem z wyborami do samorządu terytorialnego. Podoba mi się ten pomysł. Po prostu trzeba dopracować szczegóły – ocenia Piotr Kruszyński.

Bardziej sceptyczny jest Ryszard Piotrowski, który widzi niebezpieczeństwo upolitycznienia, nawet najbardziej prozaicznych spraw rozstrzyganych przez sędziów pokoju.

 

Prezydent wetuje dwie ustawy »

OglądajPrezydent wetuje dwie ustawy
Kaczyński chce złapać prezydenta w pułapkę? "Można tak powiedzieć" / Wideo: tvn24
  • Kaczyński chce złapać prezydenta w pułapkę? "Można tak powiedzieć"Kaczyński chce złapać prezydenta w pułapkę? "Można tak...
  • Ujazdowski: kluczowe będzie następne wetoUjazdowski: kluczowe będzie następne weto
  • Petru: idziemy przekonać prezydenta do prawdziwych konsultacjiPetru: idziemy przekonać prezydenta do prawdziwych konsultacji
  • Mazurek: czas, byśmy poznali propozycję prezydentaMazurek: czas, byśmy poznali propozycję prezydenta
  • Wójcik: prezydent powinien spotkać się z ministrem sprawiedliwościWójcik: prezydent powinien spotkać się z ministrem...
  • "Kaczyński już nie zaufa prezydentowi. Te relacje będą napięte""Kaczyński już nie zaufa prezydentowi. Te relacje będą napięte"
  • "Zaburzono wzorce konstytucyjne wyznaczające ramy, w których musi poruszać się ustawodawca""Zaburzono wzorce konstytucyjne wyznaczające ramy, w których...
  • Prof. Królikowski: decyzja prezydenta o wetach genialna, mądra i propaństwowaProf. Królikowski: decyzja prezydenta o wetach genialna, mądra...
  • Prof. Królikowski doradza prezydentowi w sprawie ustawProf. Królikowski doradza prezydentowi w sprawie ustaw
  • Gersdorf: nic nie wiem o projektach ustaw prezydentaGersdorf: nic nie wiem o projektach ustaw prezydenta
  • "Jeśli pan prezydent mnie zaprosi, to oczywiście się stawię""Jeśli pan prezydent mnie zaprosi, to oczywiście się stawię"
  • Mucha: prace nad projektami ustaw pod osobistym nadzorem prezydentaMucha: prace nad projektami ustaw pod osobistym nadzorem...
  • Jaka reforma? Prezydent nie wysłał jeszcze zaproszeń na konsultacje w sprawie nowych ustawJaka reforma? Prezydent nie wysłał jeszcze zaproszeń na...
  • Jaki: będziemy się zastanawiali, jak mimo wszystko przeprowadzić reformęJaki: będziemy się zastanawiali, jak mimo wszystko...
  • Szczerski po wywiadzie Ziobry: dobrze by było, żeby premier zabrała głosSzczerski po wywiadzie Ziobry: dobrze by było, żeby premier...
  • "Prezydent właściwie już jest w konflikcie z Kaczyńskim, nie ma wiele do stracenia""Prezydent właściwie już jest w konflikcie z Kaczyńskim, nie...
  • "Nie ma mowy o stworzeniu nowej partii""Nie ma mowy o stworzeniu nowej partii"
  • Girzyński: prezydent musi mieć szersze zaplecze polityczneGirzyński: prezydent musi mieć szersze zaplecze polityczne
  • Migalski: wokół prezydenta może zbudować się siłaMigalski: wokół prezydenta może zbudować się siła
  • "Nietrafne" i "niewłaściwe" wypowiedzi wiceministra"Nietrafne" i "niewłaściwe" wypowiedzi wiceministra

– Przecież wchodziłby tutaj czynnik polityczny. Wyobraźmy sobie, że taki sędzia pokoju ma sądzić kobietę, która wznosiła okrzyk "Niech żyje Lech Wałęsa!". W zależności od indywidualnych sympatii sędzia uznałby, że to albo bardzo piękny okrzyk, albo przeciwnie – że to jest ohydne przestępstwo – ocenia Piotrowski.

Przy obecnej temperaturze sporu polityczno-społecznego nie tylko wokół sądów taki scenariusz nietrudno sobie wyobrazić.

Autor jest dziennikarzem „Faktów z Zagranicy” w TVN24BIS

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
kubat
kubat

Może to pogląd ciut trącący socjalizmem, ale chyba największym problemem Sądów, a raczej sędziów jest dyscyplina pracy. Jestem z wykształcenia prawnikiem lecz bez powiązania z sądownictwem i mogę powiedzieć ile godzin w swoich latach aktywności zawodowej , przesiedziałem na ławach przed salami rozpraw, tylko z tego powodu Ze rozprawa rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Konik___Garbusek

      Kończyłem aplikację prokuratorską w 2003 - wtedy też słyszałem, ze sprawę o kradzież roweru i morderstawo prowadzi się podobnie. Prawie 20 lat mineło, i co? Nadal to samo. Na szczeście prokuratorem nie zostałem.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          marcinek_PL

          Do odciążenia sądów służy e-Sąd w Lublinie. Jeśli sprawa jest bezsporna (a takich jest znakomita większość) to nie ma żadnej rozprawy tylko referendarz wydaje wyrok (właściwie "nakaz zapłaty") przy biurku i komputerze. Jednak obecnie e-Sąd zajmuje się tylko sprawami cywilnymi o zapłatę. Wystarczyłoby rozszerzyć kompetencje e-Sądu rozwiń

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              sniegu84

              W obecnej nie. Ale jeżeli każda ze stron by rozwiązanie zaakceptowała myślę że zawód stałby się prestiżowy. Tacy sędziowie powinni ślubować ponad podziałami politycznymi a ich przewodnikiem powinno być aktualne prawo. Badając statystyki kierowania spraw do wyższych instancji można by było określać czy taki sędzia dobrze orzeka. rozwiń

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                  Zwiń

                  Maria Mikołajewska

                  Zobacz"Było homo sovieticus, boję się homo PiS. W imię jakiej Polski pluje się nam w twarz?"

                  Poprzedni weekend
                  2 tygodnie temu
                  3 tygodnie temu
                  4 tygodnie temu
                  5 tygodni temu
                  Zobacz wszystkie