Magazyn TVN24

Marcin Napiórkowski

Anioł śmierci przeszedł ulicami. Uratowała ich krew baranka

Zobacz

Robert Zieliński

ZobaczLokalna szycha i policjant na usługach. Tak działa układ po polsku

Bartosz Żurawicz

Zobacz"Widziałem jej śmierć". Koszmar senny, który wydarzył się naprawdę

Maciej Kucharczyk

ZobaczNajdroższa broń w historii ludzkości

Krzysztof Orzechowski

ZobaczTo była histeria, jakby wylądowało UFO. Mówią, że zapłacili im wagonem wódki

ks. Kazimierz Sowa

ZobaczPo drugiej stronie piekła jest życie

Maciej Michałek

ZobaczPolska miała kiedyś granicę z Chinami. Jaksa – sukces, który przerósł marzenia

Podziel się

Najwyższy rangą reprezentant cara porwał i zgwałcił jego siostrę. Takie rzeczy nigdy nie pozostawały bez odpowiedzi w szlacheckiej Polsce. Nicefor Czernichowski (herbu Jaksa) bez litości zamordował Rosjanina wraz z całą świtą, lecz po tym musiał uciekać najdalej, jak się da. Ta historia wydarzyła się naprawdę, a napisały ją duma, odwaga i awanturniczy styl życia zapomnianego polskiego szlachcica.

W 1632 roku armie ze wschodu wkroczyły na terytorium Rzeczypospolitej i wybuchła kolejna wojna polsko-rosyjska. Jedną z osób wziętych wówczas do rosyjskiej niewoli był Nicefor Czernichowski, herbu Jaksa, urodzony na Wołyniu młody polski szlachcic.

Kraina nad Czarną Rzeką

Razem z kilkoma członkami swojej rodziny został zesłany na Syberię, lecz wkrótce zwolniono go z niewoli w zamian za obietnicę służby dla cara. W celu uniemożliwienia niepokornemu szlachcicowi ucieczki do ojczyzny Niceforowi Czernichowskiego przydzielono obowiązki na wschodnim pograniczu Rosji, którym w pierwszej połowie XVII wieku było dorzecze Leny w centralnej Syberii. Dalej na wschód nie rozciągała się jeszcze żadna władza państwowa; a pojedyncze, wysyłane tam wyprawy rosyjskie i kozackie, wracały pobite i zdziesiątkowane przez zamieszkujące tam plamiona.

Powstała wówczas legenda o niebywale bogatej i żyznej krainie na wschodzie, nad Czarną Rzeką – Amurem. Kraina ta miała być bramą do potężniejszych wówczas od całej Europy Chin. Ciężko tam jednak było dotrzeć, a jeszcze ciężej przeżyć zdanym na samego siebie i atakowanym przez wysyłane z Pekinu wojska.

Czernichowski szybko osiągnął wysokie stanowisko w carskiej administracji, stabilne i dostatnie życie Polaka legło jednak w gruzach w 1660 lub – według innych przekazów - w 1664 roku. Najwyższy rangą reprezentant cara na pograniczu, wojewoda ilimski Ławrientij Obuchow, porwał wówczas i zgwałcił jego siostrę. Takie rzeczy nigdy nie pozostawały bez odpowiedzi w szlacheckiej Polsce i tak też miało być w tym przypadku. Ogarnięty żądzą zemsty Czernichowski wraz z podległymi sobie ludźmi doprowadził w odwecie do buntu przeciwko wojewodzie, a następnie zaatakował go i bez litości zamordował wraz z całą świtą, gdy Obuchow próbował uciekać na pokładzie statku.

Kara za taką zbrodnię mogła być w Rosji tylko jedna – śmierć. Zuchwałość Nicefora wzbudziła jednak szacunek wielu mieszkańców, zaś odległość środkowej Syberii od serca państwa rosyjskiego dała mu czas niezbędny do ucieczki. Polski szlachcic, wraz z grupą 84 podległych sobie ludzi i wszystkim, co zrabował Obuchowowi, wyruszył więc w jedynym możliwym kierunku – na wschód, ku sławionej w opowieściach krainie nad Amurem.

XVIII-wieczna francuska mapa Chin sporządzona przez Jeana D’Anvillea, gdzie zaznaczono miasto Jaxa / Źródło: public domain

Szansa na nowe życie

Ucieczka ta była równie zuchwała, co szalona. W końcu nikomu jeszcze nie udało się dotrzeć i umocnić nad Czarną Rzeką, a próbowały tego już liczniejsze i lepiej wyszkolone oddziały. Grupa Czernichowskiego wkrótce na własnej skórze dowiedziała się dlaczego. Nie dość, że do pokonania były tysiące kilometrów przez surową, nieprzyjazną tajgę, to dodatkowo w trakcie przedzierania się można było się spodziewać regularnych ataków ze strony lokalnych plemion.

Po długich miesiącach wycieńczającej drogi zdziesiątkowana grupa dopięła jednak swego, docierając do ruin dawnego garnizonu kozackiego nad Amurem – Ałbazinu. Garnizon ten, spalony i samotny na bezkresnym pograniczu ówczesnych Chin, był ponurą pozostałością po rosyjskich porażkach sprzed kilku lat. Ale dla Nicefora Czernichowskiego i jego ludzi był szansą na zupełnie nowe życie, które wkrótce przerosło ich najśmielsze oczekiwania.

Polak energiczne zabrał się za odbudowę umocnień garnizonu. Przemianował go na Jaksę (chiń. Jaxa, 雅克萨), nadał mu herb swojego rodu, otoczył drewnianymi umocnieniami i osadził w nim ikonę Matki Boskiej, przywiezioną przez przybyłego z nim mnicha Hermonegesa. Jednocześnie nawiązał przyjazne kontakty z rozproszoną lokalną ludnością, od której wymógł obowiązek składania sobie cennych danin, w zamian dzieląc się z nią wiedzą rolniczą i rzemieślniczą. Polski szlachcic, zjednując sobie okoliczną ludność, okazał się pod tym względem rozsądniejszy od okrutnych rosyjskich i kozackich poprzedników, których wyprawy nad Amur szybko kończyły się tragicznie.

Granica polsko-chińska

Tymczasem Nicefor Czernichowski nie tylko na pograniczu z Chinami przeżył, ale zbudował tam silną warownię i zaczął rozbudowywać swoją stolicę. Powstała w niej też cerkiew, jako że Czernichowski został nakłoniony wcześniej w Rosji do przejścia na prawosławie. Wokół Jaksy powstały zaś pola uprawne - w rozkwicie liczące 2700 akrów (ponad tysiąc hektarów).

Gdy wieści o istnieniu niezależnego od cara polskiego państewka nad Amurem rozeszły się, do Jaksy zaczęli ściągać nie tylko przedstawiciele lokalnej ludności, ale również kolejni banici i poszukiwacze przygód z Rosji, wśród nich także Polacy. Dzięki nim Czernichowski zaczął umacniać swoją kontrolę nad coraz większym obszarem, zakładając jednocześnie coraz dalej położone posterunki i wioski: Pokrowskaja, Ignaszina, Monastyrszina, Oziernaja, Panowo, Andruszkina.

Niezależne polskie państwo we wschodniej Syberii rosło w siłę, a wyłączna kontrola Polaka wkrótce rozciągała się na kilkaset kilometrów dalej na wschód, w dół rzeki Amur aż do ujścia rzeki Zei. Jaksa miała już nie tylko własne wojsko, ale też rozwiniętą administrację i gospodarkę, a polskiej władzy nikt z poddanych się nie przeciwstawiał.


aa43010f-90cf-4010-9ff0-701bf79a2d7f.png

Choć zuchwały szlachcic opanował ziemie de facto niczyje, wcześniej niepoddające się wyprawom rosyjskim, Kreml nie mógł się początkowo pogodzić z jego ucieczką i odniesionym sukcesem. Kolejne najazdy sił carskich zostały jednak odparte, a jednocześnie Jaksa nawiązała oficjalne relacje dyplomatyczne z Chinami. Choć w wizji świata Państwa Środka żaden władca nie był równy chińskiemu cesarzowi - Synowi Niebios, cesarz uznał istnienie Jaksy, tak jak uznawał istnienie innych państw, a część wysyłanych z jego dworu listów pisana nawet była po polsku.

Jaksa przechodzi do historii

Jednocześnie Czernichowski zdawał sobie sprawę, że jego państwo nie będzie w stanie w nieskończoność opierać się i Rosji, i Chinom, których atak wydawał się jedynie kwestią czasu – Jaksa znajdowała się zbyt blisko ówczesnego serca chińskiego imperium. W związku z tym wykazał się przebiegłością i w 1669 roku zaczął dobrowolnie wysyłać carowi daniny, manifestując tym samym swoją gotowość do podporządkowania się Rosji. Już rok później nastąpił potężny atak sił chińskich, polskie państwo zdołało go jednak odeprzeć – sukces ten bez wątpienia nie umknął uwadze rosyjskiego władcy.

Niedługo później plan polskiego szlachcica się powiódł – władca Jaksy został zaocznie skazany przez cara na karę śmierci, lecz od razu ułaskawiony i mianowany wicewojewodą. W rezultacie dzieło życia Nicefora Czernichowskiego – polskie państwo Jaksa - w 1674 roku formalnie utraciło niezależność, stając się częścią Rosji. Polak mógł się jednak czuć zwycięzcą. Nie tylko uniknął kary za zemstę dokonaną na wojewodzie Obuchowie, ale też dokonał niemożliwego: jako pierwszy okiełznał legendarną krainę nad Czarną Rzeką, leżącą u bram do potężnych Chin.

Włączenie Jaksy w skład Rosji nie okazało się jednak szczęśliwe dla niej samej. W 1675 roku Nicefor Czernichowski poczuł się dostatecznie silny, by uderzyć na Mandżurię, matecznik władającej Chinami dynastii Qing. Wyprawa ta, dowodzona przez niego osobiście, odniosła sukces, lecz polski szlachcic zmarł w jej trakcie lub zaraz po powrocie – przyczyny śmierci nie są znane. Czernichowski bez wątpienia był już jednak w zaawansowanym wieku.

Jaksa jeszcze przez kilka kolejnych lat dobrze prosperowała, ale - wojownicza i podlegająca rosyjskiemu władcy - nie mogła być już dłużej akceptowana przez Chiny. Wkrótce rozpoczęły się chińskie ataki, które stopniowo odbierały terytorium Jaksie - do 1683 roku zajęte zostało praktycznie wszystko poza ufortyfikowaną stolicą i jej bezpośrednim sąsiedztwem.

Wreszcie w 1685 roku na stolicę uderzyły potężniejsze niż kiedykolwiek siły chińskie, liczące według przekazów pięć tysięcy żołnierzy. Po oblężeniu twierdzy jej 450-osobowej załodze przekazano proponowane warunki poddania się, napisane – nie mogło być inaczej – również w języku polskim. Załoga Jaksy odrzuciła propozycję i wybrała beznadziejną walkę, ulegając siłom chińskim po 10 dniach.

Po bitwie pozostali przy życiu obrońcy trafili do niewoli, a następnie osiedlić się mieli w północnych Chinach. Wraz z ich odejściem ostatecznie przestała istnieć stworzona przez Polaków Jaksa.

Jaksa – sukces, który przerósł marzenia
Jaksa – sukces, który przerósł marzenia / Wideo: public domain / Tadeusz Gajl/Bastian/CC BY-SA 3.0

Dorzecze niezgody

Wymazanie polskiego państwa nie zakończyło jednak sporu rosyjsko-chińskiego o kontrolę nad dorzeczem rzeki Amur. Przeciwnie, choć brzmi to nieprawdopodobnie, spuścizna Nicefora Czernichowskiego doprowadziła do otwartej wojny granicznej pomiędzy Rosją i Chinami. Przez  kolejnych kilka lat dochodziło do serii potyczek i bitew z udziałem coraz większych sił, w których ostatecznie wzięły górę wojska chińskie.

Wreszcie w 1689 roku podpisany został pierwszy w historii rosyjsko-chiński traktat pokojowy, na mocy którego dawna twierdza w Jaksie, przemianowana ponownie na Ałbazin, została doszczętnie zburzona, a podległa carowi okoliczna ludność przesiedlona na terytorium rosyjskie.

Nad dorzeczem Amuru zapanowali Chińczycy, lecz – jak pokazała historia – Rosjanie nigdy się z tym nie pogodzili. Gdy Chiny zaczęły w XIX wieku upadać, Rosja wykorzystała to, ponownie zajmując dorzecze Amuru i w dużej mierze zachowując kontrolę nad tym obszarem do dzisiaj.

Ale historia leżącej na pograniczu rosyjsko-chińskim Jaksy nie przepadła. Spisał ją najpierw ocalały mnich Hermogenes, a następnie polski historyk Marian Dubiecki, sam zesłany na Syberię po powstaniu styczniowym. Zachowały się również jej materialne ślady – mapy z XVII wieku z wyraźnie zaznaczoną stolicą polskiego państwa, napisane w języku polskim listy z chińskiego dworu, a przede wszystkim ikona Matki Boskiej, która ponoć wciąż znajduje się na terenie dawnego Ałbazinu.

Jaksa stała się romantycznym symbolem zdolności, zuchwałości i awanturniczej duszy przedstawiciela polskiej szlachty, który nie bał się ruszyć w nieznane, jednocześnie rzucając wyzwanie największym mocarstwom ówczesnego świata.

Współczesny Ałbazin znajduje się w miejscu dawnej stolicy Jaksy
Współczesny Ałbazin znajduje się w miejscu dawnej stolicy Jaksy / Wideo: Google Earth

Komentarze (10)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
jerzy_spiechowicz
jerzy_spiechowicz

Nazwisko Jaksa wywodzi się z Miechowa. Wystarczy udać się do kościoła w Miechowie i zapoznać się z historią tego nazwiska. Jaksa walczył w Jerozolimie . Przywiózł z Jerozolimy kamienie które są wmurowane w posadzkę kościoła.
Jaksowie byli fundatorami kościoła w Miechowie i przyczynili sie do rozkwitu tego miasta.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      skuba

      Inny epizod z tamtych terenów:
      W 1972 roku rosyjski traktor orał nad Amurem ziemię, aby na tej ziemi wyrosło zboże i by z tego zboża zrobić chleb dla miłujących pokój ludzi radzieckich. I wtedy zza wschodniej granicy odezwało się chińskie działo, ale zanim pociski zdążyły nadlecieć, traktor uniósł się na 440 m zniszczył działo rozwiń

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            2
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          jerzy_spiechowicz
          jerzy_spiechowicz

          Jaksa pochodził z Miechowa . Do dnia dzisiejszego w Miechowie jest ulica Jaksy , na cześć i pamięć o tym wielkim Polaku.
          Polak potrafi , nawet utworzyć dobrze funkcjonujące państwo , ale po za granicami swojego kraju.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              sceptyk1944

              Nie była to zatem Polska granicząca z Chinami, tylko niewielka, polskawa wieś gdzieś w w Chinach...

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  3
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  gunther
                  gunther

                  Ten Jaksa, który pochodził z Miechowa żył w XII wieku.
                  Na pocieszenie napiszę, że ten też miał swoje państwo. Jego stolicą był Kopanik - dzisiaj dzielnica Berlina. Tytułował się księciem polskim i wiadomo, że odbył nawet pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      1
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      psiamac

                      cicho bo ją przemienią na Lecha.

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          1
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            1
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          luzacjusz
                          • jerzy_spiechowicz:
                          • Jaksa pochodził z Miechowa . Do dnia dzisiejszego w Miechowie jest ulica Jaksy , na cześć i pamięć o tym wielkim Polaku.
                            Polak potrafi , nawet utworzyć dobrze funkcjonujące państwo , ale po za granicami swojego kraju.
                          • rozwiń

                          cos jak niby rosyjski kalingrad

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              jan_sobczak
                              jan_sobczak

                              Polak potrafi. Wielu bylo naszych rodakow , ktorzy wpisali sie w Historje Swiata.Cos w tym jest.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  4
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    2
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  janstrzel
                                  janstrzel

                                  Byl tez taki jeden sarmata krolem madagaskaru!!!!!!!!!!!!!

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      2
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      psiamac

                                      Maurycy Beniowski: Polski cesarz Madagaskaru, uciekinier z zesłania, uciekał przez Kamczatkę do Indii, uczestnik powstania Listopadowego o ile dobrze pamiętam.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          1
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          Zasady forum
                                          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                                          Zwiń

                                          Mateusz Misza

                                          ZobaczWszczepiają sobie płytki, zyskują szósty zmysł. Poznaj biohacking

                                          Poprzedni weekend
                                          Poprzedni weekend
                                          2 tygodnie temu
                                          3 tygodnie temu
                                          4 tygodnie temu
                                          Zobacz wszystkie