Magazyn TVN24

Bartosz Żurawicz

Akcja "GeNN". Otworzą akta, a potem trumny

Zobacz

Maciej Kucharczyk

Zobacz Kim mierzy w najpotężniejszą broń ludzkości. Może być w połowie drogi

Patrycja Król

ZobaczBard, polityk, "bulterier" Kaczyńskiego. Pokieruje TVP

Grzegorz Kuczyński

ZobaczSzef GRU zmarł "z przepracowania". Kto skorzysta na śmierci generała?

Adam Sobolewski

ZobaczMorderstwa, tortury, gwałty. Były prezydent odpowie za horror sprzed lat

Podziel się

Systematyczne ataki i mordowanie cywilów, niszczenie mienia, dóbr kultury i realizowanie planu czystek etnicznych - to zarzuty, jakie z końcem grudnia usłyszał były prezydent Bośni i Hercegowiny, Borislav Paravac. Serbski polityk został oskarżony o zbrodnie popełnione w czasie wojny w byłej Jugosławii. Wkrótce stanie przed sądem.

Takiego procesu jak ten zapowiadający się na 2016 rok, w Bośni jeszcze nie było. Prokuratura postawiła właśnie w stan oskarżenia byłego prezydenta kraju.

Borislav Paravac był przedstawicielem trzyosobowego gremium reprezentującym Serbów w latach 2003-2006. W tym czasie - na zmianę ze swoim boszniackim (muzułmańskim) i chorwackim odpowiednikiem - stał na czele kraju.

Były prezydent wkrótce przed sądem

Prokuratorzy z Sarajewa sami aktu oskarżenia nie sformułowali. Dokumenty przybyły do nich z Hagi. Tam przez lata, na marginesie setek prowadzonych postępowań, stworzono podstawy do postawienia Paravca przed sądem. Według dokumentów zebranych przez ostatnie 20 lat, był on jednym z organizatorów kampanii terroru w dwóch dużych gminach w północnej Bośni - Tesliciu i Doboju. Pierwsza znajduje się dziś w administracyjnych granicach autonomicznej Federacji Bośni i Hercegowiny, w której większość stanowią Boszniacy i Chorwaci. Druga prawie w całości (stanu sprzed wojny) pozostała w autonomicznej Republice Serbskiej.

W 1991 r. w Doboju żyło ponad 40 tys. mieszkańców. Większość stanowili Chorwaci i Muzułmanie / Źródło: wikipedia.org

Akt oskarżenia wygląda na bardzo dobrze przygotowany. Trybunał w Hadze, którego prokuratorzy skazali już setki osób za zbrodnie w byłej Jugosławii, wie, jak przygotowywać takie sprawy. Tę przekazali prokuraturze w Sarajewie, ponieważ od pewnego czasu panuje przekonanie, że to sami Bośniacy (obywatele) powinni sądzić za zbrodnie dokonane na ich ziemiach na narodach Jugosławii.

Postępowania, które toczą się w Hadze, tam zostaną rzecz jasna dokończone. Chodzi przede wszystkim o trzy najważniejsze wyroki, jakie mają zapaść prawdopodobnie jeszcze w tym roku: w sprawie Radovana Karadżicia, Ratka Mladicia i Vojislava Szeszelja.

Osądzenie Borislava Paravca w Bośni będzie jednak nie mniej ważną sprawą. Jak długo potrwa proces, nie wiadomo, przed sądem ma się bowiem pojawić - tylko ze strony oskarżenia - aż 214 świadków i biegłych.

Lista zbrodni, które miał popełnić Serb, jest niestety bardzo długa. Wraz z nim przed sądem pojawią się też inni Serbowie oskarżeni o popełnianie ponad 20 lat temu zbrodni w Doboju: Milan Ninković, Andrija Bjeloszević i Milan Savić.

Wojna w Bośni i zbrodnie w Doboju

Doboj był przed wojną, jak większość bośniackich miast i wsi, wielonarodowy. Według ostatniego spisu powszechnego w byłej Jugosławii, w 1991 r. gmina liczyła ponad 102 tys. mieszkańców. Nieco ponad 40 proc. stanowili Muzułmanie (według konstytucji Jugosławii z 1971 r. stanowili oni jeden z narodów federacji), prawie 39 proc. Serbowie, a prawie 13 proc. Chorwaci. Dodatkowo, prawie 6 proc. mieszkańców określało swoją narodowość jako "jugosłowiańską", świadomie rezygnując z kategorii etnicznych. W samym mieście liczącym ponad 40 tys. mieszkańców, odsetek "Jugosłowian" był jeszcze wyższy (15,87 proc.). Muzułmanów było 40,56 proc., Serbów 29,13 proc., a Chorwatów 9,86 proc.

Doboj miał dla Serbów strategiczne znaczenie. Położony między ujściami Usory i Spreczy do Bośni (rzeki), był drugim największym węzłem kolejowym w Jugosławii. Przez Doboj przebiegały ważne drogi łączące wschód i zachód. Kontrola tego obszaru pozwalałaby Serbom na swobodne przerzucanie sił w kierunku granicy Chorwacji i dalej – Adriatyku.

W 1992 r. w Doboju i okolicach Serbowie dokonali wielu zbrodni. Potem na terenie gminy toczyły się walki różnych armii / Źródło: SFOR

Serbskie oddziały paramilitarne i Armii Jugosłowiańskiej (JNA) podległe rządowi w Belgradzie pojawiły się na tamtych terenach w kwietniu 1992 roku, zaraz po wybuchu wojny w Bośni. Serbowie w pierwszej kolejności zajęli w całości chorwacką wieś Mala Bukovica, w której żyło 247 osób. 3 maja przejęli centrum Doboja, a w kolejnych dniach resztę miasta i kilkanaście innych wsi.

Zbrodnie na Boszniakach i Chorwatach

Rozpoczęły się represje. W mieście władzę sprawowało powołane wtedy Centrum Kryzysowe, na czele którego stanął późniejszy członek prezydium Bośni i Hercegowiny. W czasie, gdy Borislav Paravac kierował działaniami Serbów w okolicy, członkiem komitetu był również oskarżony (wspomniany wcześniej) Milan Ninković, szefem policji Andrija Bjeloszević, a jego zastępcą - Milan Savić.

W Doboju i okolicach kolejne miesiące wyglądały tak samo. Muzułmanie i Chorwaci stawali się ofiarami mordów, pobić, szabrownictwa. Setki osób, z wielu miejsc, wysyłano autobusami do obozów lub po prostu w inne miejsca, oddalone od Doboja o dziesiątki kilometrów, i tam zostawiano samym sobie. Kampania czystek etnicznych i wysiedleń trwała nieprzerwanie od kwietnia do jesieni 1992 roku. Niszczone były domy prześladowanej ludności. Kościoły i meczety palono lub wysadzano w powietrze. Nic jednak nie mogło się równać okrucieństwu, z jakim traktowano samych mieszkańców.

Do dziś za udział w kampanii czystek etnicznych w Doboju i okolicach skazano kilkanaście osób, po raz pierwszy w 1997 roku. Wtedy przed niemieckim sądem w Duesseldorfie stanął Nikola Jorgić – dowódca serbskich oddziałów paramilitarnych w regionie w tamtym czasie. Jorgić mający też niemiecki paszport (żył tam od 1969 r.), dostał wyrok poczwórnego dożywocia. Skazano go za zbrodnie ludobójstwa. Był to pierwszy proces o ludobójstwo wytoczony po wojnie w Bośni.

Budynek dworca kolejowego na Starym Mieście w Doboju / Źródło: wikipedia.org (CC BY SA 3.0)

W trakcie procesu udowodniono mu zamordowanie lub wydanie rozkazów zamordowania kilkudziesięciu osób w gminie Doboj. We wsi Grapska zabił 22 osoby – kobiety, starców i inwalidów. Trzem Muzułmanom obserwującym wykonywanie wyroków nakazał potem wrzucić zwłoki ofiar do masowego grobu.

W innej wsi – Szevarlij – wraz ze swoim oddziałem torturował około 50 mieszkańców. Sześcioro z nich zabił własnoręcznie, siódmej ofierze kazał wynieść zwłoki do jednego z budynków, a potem go podpalił. Ta siódma ofiara zginęła, spalona żywcem. Jorgić zamęczył też na śmierć co najmniej jednego z więźniów, tłukąc go drewnianą pałką w jednej z cel na posterunku.

Na terenie gminy Doboj w 1992 r. powstały też co najmniej cztery obozy zbiorcze dla aresztowanej ludności. W nich Chorwaci i Muzułmanie byli katowani, kobiety gwałcone. Tysiącom ludzi odebrano majątki i pieniądze.

W kolejnych procesach pojawiły się m.in. nazwiska powtórnie oskarżonych w ostatnich dniach 2015 r. – Ninkovicia i Bjeloszevicia. Zastępca byłego prezydenta Bośni – ówczesny członek serbskiego organu kontrolnego w gminie – oraz szef policji zostali skazani na długoletnie wyroki więzienia za stracenie kilkudziesięciu osób. Dokonali tego m.in. w koszarach wojskowych we wsi Miljkovac i nad rzeką Bośnią w czerwcu i lipcu 1992 roku.

Cerkiew św. Piotra i Pawła w Doboju - widok obecny / Źródło: wikipedia.org (CC BY-SA 3.0) / Бранко Д. Тодоровић

Teraz przyszedł czas na Borislava Paravca. Były prezydent kraju – jeżeli zostanie skazany, a na to wskazują przytłaczające dowody zebrane przez lata w trakcie innych rozpraw przed ONZ-owskim trybunałem w Hadze – będzie najważniejszym powojennym urzędnikiem państwowym pociągniętym do odpowiedzialności za zbrodnie wojenne.

Oskarżenie serbskiego polityka jest kolejnym dowodem na to, jak wciąż daleka od zamknięcia rozliczeń z bolesną i krwawą przeszłością jest podzielona Bośnia i Hercegowina.

Prokuratura w Sarajewie, która przejmuje od lat, na mocy międzynarodowej umowy, większość spraw haskiego trybunału, poinformowała 30 grudnia o przeprowadzeniu tylko w 2015 r. 59 postępowań przeciwko 135 osobom oskarżonym o zbrodnie w czasie wojny lat 1992-95. W komunikacie dodano, że 80 proc. z nich zakończyło się już wyrokami.

To jednak nie koniec.

Doboj w Republice Serbskiej w BiH obecnie / Źródło: wikipedia.org (CC BY SA 3.0) / Бранко Д. Тодоровић

Zwiń

Tomasz Leżoń

ZobaczWirtualna rzeczywistość puka do twoich drzwi

Tamara Barriga

ZobaczPierwszy Pałac Kultury stanął w Opolu. "Myślałam, że mieszkają tam księżniczki"

Vladimir Kislinger

ZobaczParlament kontra prezydent. To będzie trudny rok

Karolina Rybińska

ZobaczLajki zamiast pieniędzy? Nowe życie schronisk w social media

Tomasz Wiśniowski

ZobaczNaukowiec na skoczni. Lata bez układu nerwowego

2 tygodnie temu
3 tygodnie temu
4 tygodnie temu
5 tygodni temu
6 tygodni temu
Serwis
RIO 2016