Magazyn TVN24

Małgorzata Goślińska

Z afisza do więzienia. Pani choreograf spała z Szymonem, teraz Szymon śpi

Zobacz

Patrycja Król

ZobaczMilioner i przybrany dziadek. Kandydat, który nie spodobał się Kremlowi

Robert Zieliński

ZobaczMacierewicz ufa mu bardziej niż Misiewiczowi. Odsłaniamy tajemnicę "Pana Kazimierza"

Podziel się

Prowadził limuzynę ministra Macierewicza podczas kraksy. Dzień później, ze szramą biegnącą przez całe czoło, wiózł go na poligon witać amerykańskich żołnierzy. Wchodzi na zebrania ministrów państw NATO, a polscy generałowie muszą czekać, aż skończy rozmowy z szefem. "Kapciowy ministra” - mówią złośliwi. "Oddany od zawsze, na zawsze” - przekonują przychylni. Przyjrzeliśmy się Kazimierzowi Bartosikowi, 60-letniemu żołnierzowi PRL-owskich służb specjalnych, któremu ufali już ówcześni generałowie.

Od kiedy Antoni Macierewicz objął stanowisko ministra obrony, ten Szpakowaty mężczyzna w sile wieku nie odstępuje go na krok. Do tej pory znany był tylko osobom, które miały bezpośredni dostęp do szefa resortu obrony. Tak jak naszym rozmówcom w stopniu generałów, którzy nieraz musieli czekać przez kilka godzin na spotkanie z ministrem.

- Czekałem cierpliwie na wejście. W tym czasie pan Kazimierz wchodził i wychodził wielokrotnie - mówi nam jeden z generałów.

Jego relację potwierdza inny. - Tylko pan Kazimierz ma prawo wchodzić do ministra o każdej porze. Wystarczy mu lekkie stuknięcie w drzwi. Takiego przywileju nie ma nawet Bartłomiej Misiewicz.

Wszystko zmienił wieczór 25 stycznia, gdy kolumna ministra pokonała trasę Warszawa – Toruń o godzinę szybciej, niż pozwala na to jazda zgodna z przepisami.

"Oklaski dla Pana Kazimierza i całej ochrony, która tak wspaniale jechała" – takimi słowy zaczął swój wykład Antoni Macierewicz na toruńskiej uczelni ojca Rydzyka.

W dwie godziny później ten sam "pan Kazimierz" wsiadł za kierownicę ministerialnej limuzyny, która wracała do Warszawy. Ale zdarzył się karambol. Sława Pana Kazimierza wykroczyła poza mury MON.

Pan Kazimierz w NATO

Podczas oficjalnych uroczystości "pan Kazimierz" jest zawsze krok za ministrem Antonim Macierewiczem.

Widać go 3 grudnia ubiegłego roku w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, gdy trwa uroczysta msza święta z okazji nadania stopnia oficerskiego księżom, których przymusem wcielano w szeregi Ludowego Wojska Polskiego. W ławce, tuż za ministrem, w ciemnym płaszczu i czerwonym szaliku siedzi Kazimierz Bartosik.

Patenty oficerskie dla księży
Tak samo nieco wcześniej, 25 listopada,  gdy minister Macierewicz poleciał na Ukrainę, by wziąć udział w uroczystym pochówku obrońców Lwowa.

Wizyta szefa MON na Ukrainie
Podczas spotkana ministrów obrony państw Unii Europejskiej Bartosik nie traci przełożonego z oczu. Wokół ministrowie i generałowie z całego Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Spotkanie ministrów obrony
Okazją do spotkania z ministrem Macierewiczem dla wielu biznesmenów były targi zbrojeniowe, które we wrześniu odbyły się w Kielcach. Po terenach wystawowych Macierewicz krąży w otoczeniu kilkunastu osób. Najbliżej przez cały czas „pan Kazimierz”. - Dyrygował otoczeniem ministra, decydował, kto może podejść najbliżej, przywitać się. Później on też towarzyszył w dyskretnych spotkaniach - mówi nam jeden z polityków koalicji rządzącej, który również był na targach.

Więcej niż kierowca

Gołym okiem widać, że Kazimierz Bartosik nie jest zwykłym kierowcą VIP-ów. Ci z zasady czekają z boku, gdy VIP wychodzi. Nie jest również ochroniarzem Antoniego Macierewicza, bo jest po prostu w zbyt zaawansowanym wieku. Zresztą tą rolę pełnią żołnierze ze specjalnego oddziału Żandarmerii Wojskowej.

- Ta relacja, która mi przypomina łączącą Lecha Wałęsę z Mieczysławem Wachowskim. Z jakichś powodów Kazimierz Bartosik jest niezbędny o każdej porze doby ministrowi Macierewiczowi - mówi nam wieloletni urzędnik MON, który zastrzega sobie anonimowość.

Politycy opozycyjni wobec Lecha Wałęsy, w tym Antoni Macierewicz, wielokrotnie komentowali bliski i  tajemniczy związek byłego prezydenta z jego kierowcą z czasów opozycji.

Na początku lat 90. wybuchła głośna afera, gdy prawicowy wtedy dziennikarz Paweł Rabiej (dziś jeden z liderów Nowoczesnej) zdobył i opublikował zdjęcie Wachowskiego w mundurze Milicji Obywatelskiej. Wachowski przez lata zaprzeczał swoim związkom ze służbami PRL-u. Nie udało się ich znaleźć również dowodów na nie w archiwach IPN. A na zdjęciu, które miało pochodzić z jednego z kursów MO, rozpoznał się zupełnie ktoś inny.

Przeszłość w WSW

Tymczasem Kazimierz Bartosik ma realną przeszłość w służbach specjalnych PRL. Przygodę z mundurem rozpoczął jako zawodowy żołnierz w Wojskowej Służbie Wewnętrznej, czyli w poprzedniczce Wojskowych Służb Informacyjnych.

Według historyka i dzisiejszego szefa archiwów wojskowych profesora Sławomira Cenckiewicza, WSW to najgroźniejsza z PRL-owskich służb, która odpowiadać ma m.in. za liczne zbrodnie, w tym mord na księdzu Jerzym Popiełuszce.

Bartosik trafił do elitarnego oddziału WSW, który obsługiwał najważniejsze postaci PRL. Jak sprawdziliśmy w kilku niezależnych źródłach, w drugiej połowie lat 80. i na początku lat 90. był zaufanym kierowcą "szarej eminencji" Polski Ludowej, czyli generała Michała Janiszewskiego.
To prawa ręka generała Wojciecha Jaruzelskiego. Od 1950 roku aż do jej końca członek PZPR. Janiszewski, towarzysząc Jaruzelskiemu, pokonywał kolejne szczeble partyjnej i wojskowej kariery; wchodził w skład Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, by od 1985 zostać nawet szefem Urzędu Rady Ministrów. Swoją karierę publiczną skończył dopiero w grudniu 1990 roku już jako szef Kancelarii Prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego.

Pan Kazimierz
Pan Kazimierz / Wideo: tvn24

Z WSW do BOR

Jednak kariera Kazimierza Bartosika nie zatrzymała się wraz z upadkiem socjalistycznego porządku w kraju. Pomogła mu polityka "grubej kreski", która dawała szansę żołnierzom i funkcjonariuszom rozwiązywanych służb.

Jak sprawdziliśmy u byłych szefów Biura Ochrony Rządu, po rozwiązaniu WSW Kazimierz Bartosik trafił do BOR. Do pracy przyjął go pierwszy szef tej formacji generał Mirosław Gawor.
Wkrótce też został oddelegowany do osobistej ochrony Antoniego Macierewicza, który w latach 1991-1992 roku pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych.

- Macierewicz nigdy o Kaziku nie zapomniał. Zawsze mu pomagał - powtarza nam kilku funkcjonariuszy BOR.

Co ciekawe, za bezpieczeństwo ministra, który wtedy pracował nad lustracją, odpowiadali również żołnierze GROM.

- Miał do nas zaufanie. To my jeździliśmy z setkami esbeckich teczek najważniejszych osób w ówczesnej Polsce. Jednak ta więź między GROM a ministrem Antonim nie przetrwała próby czasu. W przeciwieństwie do tej łączącej go z panem Kazimierzem - mówi nam żołnierz GROM.

Faktycznie: dziś Antoni Macierewicz nawet jako minister obrony narodowej unika towarzystwa komandosów tej elitarnej jednostki. Nie odwiedził jej nawet podczas ubiegłorocznego święta, choć tradycją była obecność kolejnych ministrów obrony. Często bywali na święcie również prezydenci.

Dezubekizacja i pan Kazimierz

Już w listopadzie ubiegłego roku zapytaliśmy oficjalnie, czy ministrowi obrony narodowej nie przeszkadza przeszłość jego najbliższego współpracownika w specsłużbach PRL. Tym bardziej, że MON pracowało właśnie nad specjalną ustawą odbierającą emerytury wszystkim, którzy choć jeden dzień służyli w WSW. Odpowiedzi, mimo powtarzanych próśb, nigdy nie uzyskaliśmy.

Co więcej, przeszłość Kazimierza Bartosik nie przeszkadza mu w pokonywaniu kolejnych szczebli kariery.

- Kazimierz odszedł na emeryturę z BOR. Jednak gdy Antoni Macierewicz tworzył przed dekadą Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, ściągnął go do siebie – mówi nam jeden z oficerów tej służby.
Bartosik służył w niej również osiem lat, gdy władzę sprawowała koalicja PO-PSL. Gdy pod koniec 2015 roku odchodził z funkcji szefa SKW generał Piotr Pytel, Kazimierz Bartosik był pracownikiem cywilnym służby.

Teraz z oficjalnych komunikatów Ministerstwa Obrony Narodowej wynika, że znów jest funkcjonariuszem.

- Trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób 60-letni mężczyzna przeszedł na nowo komisję lekarską, by wrócić z emerytury do czynnej służby – dziwi się jeden z oficerów.

Być może było to możliwe, bo w ubiegłym roku minister Antoni Macierewicz znacznie obniżył wymagania zdrowotne dla funkcjonariuszy – dziś już tylko naprawdę poważne schorzenia eliminują z szeregów służby.

Gdy media ujawniły PRL-owską przeszłość Kazimierza Bartosika, szef wojskowych archiwów profesor Sławomir Cenckiewicz ogłosił, że teczki pana Kazimierza nie ma w tym archiwum ani w Instytucie Pamięci Narodowej.

Nie dodał jednak, że teczki aktualnie służących funkcjonariuszy zabierane są z IPN i trafiają do pionu kadr danej służby.

Błyskawiczny awans oficerski

Dzięki oficjalnemu komunikatowi MON wiadomo również, że natychmiast po powrocie do czynnej służby Bartosik awansował. Dziś jest w randze kapitana, choć gdy odchodził na emeryturę, był zaledwie podoficerem.

- Kiedy zdążył zrobić kurs oficerski? To wymagające, wielomiesięczne szkolenie, które kończy się trudnym egzaminem. Wielu go nie zdaje lub poprawia. Do niedawna trzeba było również mieć wyższe wykształcenie. Kiedy pan Kazimierz zdołał go przejść, skoro nie odstępuje na krok ministra? - komentuje jeden z byłych szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Aby zostać oficerem policji, trzeba spędzić pół roku w koszarach Wyższej Szkoły Policji, by przystąpić do niezwykle trudnego egzaminu. Często nawet połowa chętnych go oblewa. Podobnie jest w służbach specjalnych.

- Gdy Antoni Macierewicz tworzył SKW, wprowadził błyskawiczne, ledwie kilkutygodniowe kursy oficerskie. Widocznie wróciły – mówi nam jeden z byłych szefów SKW.

Powrót do czynnej służby i, awans oficerski pozwoli "cieniowi" ministra zarabiać znacznie więcej niż jako cywil. W przyszłości będzie miał także jeszcze raz wyliczoną emeryturę, która będzie liczyła się od wysokości ostatniej pensji.

Bohater za kierownicą

Poza kręgiem osób związanych ze służbami specjalnymi oraz politykami "pan Kazimierz" stał się znany dopiero po kraksie, której uległa kolumna wioząca Antoniego Macierewicza. Minister śpieszył z wykładu na toruńskiej uczelni ojca Rydzyka do filharmonii w Warszawie, gdzie nagrodę tygodnika "W Sieci" odbierał Jarosław Kaczyński.

Moment, w którym kierowca wsiada do limuzyny w Toruniu
Moment, w którym kierowca wsiada do limuzyny w Toruniu / Wideo: tvn24

Za Toruniem, w Lubiczu Dolnym pierwsze auto z kolumny ministra uderzyło w czekające na czerwonym świetle cywilne samochody. W terenowe BMW ochrony wbił się prowadzący limuzynę z ministrem Kazimierz Bartosik.

"To dzięki profesjonalizmowi i poświęceniu kapitana Kazimierza Bartosika, który wziął na siebie skutki uderzenia minister obrony narodowej nie poniósł żadnych obrażeń podczas wypadku spowodowanego przez inny samochód" - brzmi komunikat, który wydało Ministerstwo Obrony Narodowej po kraksie.

Jak ujawniliśmy, Kazimierz Bartosik natychmiast po kraksie odjechał innym autem wraz z ministrem do Warszawy. Policjanci, którzy pierwsi pojawili się na miejscu, nawet nie dowiedzieli się, kto prowadził ministerialną limuzynę i gdzie jest. W tym czasie karetki jeszcze zabierały trzech rannych do szpitali.

-  Usłyszeliśmy, że to nie nasza sprawa, bo to funkcjonariusz Służby Kontrwywiadu Wojskowego - mówi oficer drogówki z województwa kujawsko-pomorskiego.

Tymczasem Kodeks drogowy wyraźnie nakazuje kierowcy biorącemu udział w wypadku, by pozostał na miejscu zdarzenia.

- To oczywiste dlatego, że trzeba odebrać wyjaśnienia od kierowcy. Należy również sprawdzić, czy w chwili wypadku nie był pod wpływem alkoholu, co może mieć później znaczenie dla decydowania o winie - mówi nam doświadczony oficer drogówki.

Potwierdza to doktor Andrzej Przemyski, ekspert ds. bezpieczeństwa, który w MSWiA kierował pionem nadzorującym pracę policji oraz Biura Ochrony Rządu.

- Rozdzielmy dwie rzeczy. Minister jako chroniony VIP mógł być ewakuowany z miejsca zdarzenia natychmiast. Ale kierowca miał bezwzględny obowiązek pozostać na miejscu, poddać się kontroli policjantów. Oddalenie z miejsca wypadku kończy się sankcjami karnymi - tłumaczy.

Sprawa prokuratury wojskowej

W kilka godzin po wypadku śledztwo przejął pion wojskowy Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald. Zapytaliśmy prokuraturę, czy bada dlaczego kierowca limuzyny ministra odjechał z miejsca zdarzenia, czy był poddany badaniom na trzeźwość i kiedy te czynności przeprowadzono. Na żadne z tych pytań prokuratorzy wojskowi nie odpowiedzieli.

- Co zaś się tyczy uprawnień poszczególnych kierujących do poruszania się pojazdami uprzywilejowanymi, ich stanu trzeźwości oraz przyczyn zdarzenia, to kwestie te są przedmiotem badania w ramach prowadzonego postępowania, jednak ich szczegółowe naświetlenie opinii publicznej przed zgromadzeniem i przeanalizowaniem całości materiału dowodowego uważam za przedwczesne - brzmiała odpowiedź. Podpisał się po nią zastępca prokuratora okręgowego do spraw wojskowych major Wojciech Skrzypek.

Komentarze (33)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
mirekros

Nie ma się co dziwić , obecna władza musi korzystać z usług fachowców najwyższej klasy więc sięga po zasoby z czasów komuny . Nie pierwszy on i nie ostatni , są sędziowie , prokuratorzy i inni .

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Anarcho68

      Przez ćwierć wieku prezes z przyległościami nie dali rady wyszkolić własnych fachowców najwyższej klasy i muszą sięgać po esbeków???

      Koszmarnie to o nich świadczy...

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          2
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Andre Linoge
          Andre Linoge

          Może ma "coś" na Antosia.............

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              6
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              VaII Govrylo
              VaII Govrylo

              To oczywiste.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  3
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  DARCYK2000

                  TO GDZIE JEST TEN ŚWIĘTY IPN KARTEK IM ZABRAKŁO MOŻE TRZEBA POKAZAĆ MU FILM PSY MOŻE SIĘ TAM GDZIEŚ POZNA

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      4
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      kubat
                      kubat

                      Nie wykluczone, że to jeden z tzw "śpiochów". Takie były założenia lat 90'

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          10
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Tyberios
                          Tyberios

                          Oficer WSW i osobisty Janiszewskiego... u la la. No to nie w kij dmuchał pan Kaziu jest, elita PRLowskiej bezpieki. Jakie małe z mojej strony zaskoczenie że zaufany a może nawet prowadzący Macierewicza.

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              12
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              KP2015

                              Sprawa jest prosta. Ten człowiek prawdopodobnie bardzo dobrze zna wszelkie przekręty i ciemne sprawki Macierewicza, łącznie z jego współpracą ze służbami specjalnymi PRL. I tu jest pis pogrzebany.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  16
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  jpm18

                                  Właśnie widać czym jest PIS.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      13
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      ew61
                                      ew61

                                      Mamy kolejny przykład po prokuratorze. Jak wyszła sprawa z podpisem, to go schowali.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          5
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          kayy2

                                          caly czas panowalo przekonanie ze spadkobiercami zlego PRLu było SLD,jednak nasuwa sie pytanie gdzie ukryli sie ci najbardziej szkodliwi narodowi, cisi działacze PRLowscy.Obecne działania rzadzoncych szkodliwe w wielu dziedzinach ....nie koncze ale pytam kto naprawdę jest w PIS.i co laczy tak scisle wielu obecnych rzadzacych y tymi ciemnymi postaciami rozwiń

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              9
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              zamknij
                                              ew61
                                              ew61

                                              To tak jak w byłym NRD. Właśnie tam ukryło się najwięcej hitlerowców.

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  5
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  zamknij
                                                  moimzdaniem

                                                  obrzydliwość, kolesiostwo, zakłamanie tzw. dobra zmiana

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      11
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        0
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      zamknij
                                                      ociechoba_1244

                                                      PRL się skończył, a niektórzy jak widać nadal mają swojego oficera prowadzącego...

                                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                          16
                                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                            0
                                                          • zgłoś naruszenie
                                                          zamknij
                                                          Bog1948
                                                          • ociechoba_1244:
                                                          • PRL się skończył, a niektórzy jak widać nadal mają swojego oficera prowadzącego...
                                                          • rozwiń

                                                          aktywni agenci zawsze mieli swoich "opiekunow"

                                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                              8
                                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                0
                                                              • zgłoś naruszenie
                                                              zamknij
                                                              Więcej komentarzy - rozwiń
                                                              Zasady forum
                                                              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                                                              Zwiń

                                                              Jacek Stawiski

                                                              ZobaczWielki powrót „tematu niemieckiego”. Czy Berlin zastąpi PiS-owi Budapeszt?

                                                              Anna Kokoszka

                                                              ZobaczLidia, 70072. W ZSRR kobieta przez lata szukała dziecka o tym właśnie numerze

                                                              Maciej Kucharczyk

                                                              ZobaczMała czerwona kropka. Pierwsza taka rewolucja od ponad stu lat

                                                              Poprzedni weekend
                                                              2 tygodnie temu
                                                              3 tygodnie temu
                                                              4 tygodnie temu
                                                              5 tygodni temu
                                                              Zobacz wszystkie