Magazyn TVN24

Patrycja Król

Gotowane liście wystarczą młodym, reszta umrze

Zobacz

Podziel się

Oblężone syryjskie miasta po cichu umierają z głodu. Bez pomocy humanitarnej, której odmawia się wstępu, bardzo szybko zaczyna brakować jedzenia, leków i środków higienicznych. Ostatnio światem wstrząsnęły zdjęcia przerażająco wychudzonych mieszkańców Madai, ale głód to w rzeczywistości codzienność dla ponad 460 tys. mieszkańców Syrii. - Pomoc tutaj polega na ratowaniu życia - podkreśla w rozmowie z tvn24.pl Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej.

Oblężone syryjskie miasta po cichu umierają z głodu. Bez pomocy humanitarnej, której odmawia się wstępu, bardzo szybko zaczyna brakować jedzenia, leków i środków higienicznych. Ostatnio światem wstrząsnęły zdjęcia przerażająco wychudzonych mieszkańców Madai, ale głód to w rzeczywistości codzienność dla ponad 460 tys. mieszkańców Syrii. - Pomoc tutaj polega na ratowaniu życia - podkreśla w rozmowie z tvn24.pl Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej.

Krwawa i brutalna wojna domowa w Syrii trwa już blisko 5 lat. W tym czasie ponad połowa mieszkańców musiała uciekać z rodzinnych miejscowości przed bombardowaniami, biedą i głodem. Według najnowszych danych Organizacji Narodów Zjednoczonych nawet 4,6 mln Syryjczyków mieszka na obszarach trudno dostępnych dla międzynarodowych organizacji pomocowych. Ludzie mają ograniczony dostęp do wody i jedzenia, miesiącami nawet nie mają go wcale.

- Tu nie ma Syryjczyka, który nie zostałby dotknięty wojną i mówimy tu o 18-milionowej populacji. Miliony ludzi potrzebują natychmiastowej pomocy humanitarnej - alarmuje w rozmowie z tvn24.pl Paweł Krzysiek z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Syrii (ICRC).

Pomoc nie dociera

27 stycznia Syria po raz kolejny była przedmiotem rozmów w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. W ubiegłym roku do tego kraju - jak oświadczył zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. humanitarnych Stephen O’Brien - wjechał tylko co dziesiąty konwój z międzynarodową pomocą dla mieszkańców, m.in. kocami, materacami, paliwem, lekami i żywnością. 75 proc. ze złożonych przez ONZ wniosków o dostarczenie pomocy (w 2015 roku było ich 113) zostało całkowicie zignorowanych przed reżim Baszara al-Asada.

I z roku na rok jest coraz gorzej. Jeszcze dwa lata temu ONZ była w stanie pomóc niemal 3 milionom Syryjczyków. W ubiegłym roku było ich już tylko 620 tys. Bo konwojów z pomocą syryjski rząd na swoim terytorium zwyczajnie nie chce.

Kryzys humanitarny w Syrii / Źródło: ICRC / tvn24.pl

- Organizacje humanitarne oprócz tego, że pomagają, są świadkami także tego, co się dzieje. W przypadkach działań wojennych zewnętrzni świadkowie nie są szczególnie mile widziani - wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl Janina Ochojska z Polskiej Akcji Humanitarnej.

PAH rozważała prowadzenie działalności humanitarnej na obszarach kontrolowanych przez wojska rządowe, ale wycofała się z tych planów. Działa za to na terenach, gdzie władzę sprawują rebelianci - w prowincjach Hama i Idlib.

- Dostarczamy ludziom tego, czego potrzeba do przeżycia. Codziennie jest wypiekany chleb w piekarniach, które uruchomiliśmy; co miesiąc rozdajemy pakiety żywnościowe, remontujemy ujęcie wodne lub dowozimy wodę cysternami, rozdajemy miski, wiadra - mówi szefowa PAH. - Brakuje absolutnie podstawowych produktów. Pomoc tutaj polega na ratowaniu życia ludzkiego - dodaje.

"Okrucieństwo posunęło się do granic"

W najgorszej sytuacji są syryjskie miasta, które od wielu miesięcy znajdują się w stanie oblężenia. Ok. 450 tys. ludzi jest uwięzionych w co najmniej 15 miejscowościach kontrolowanych przez rząd, rebeliantów i dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego.

- Sytuacja w każdym oblężonym mieście jest bardzo ciężka, wręcz przerażająca. Sytuacja humanitarna jest katastrofą. Syria przechodzi kryzys humanitarny o niespotykanej dotąd skali - wyjaśnia Paweł Krzysiek z ICRC, który od kilku miesięcy pracuje w Damaszku.

Ludzi w oblężonych miesiącami miastach zwyczajnie umierają z głodu. - Młody, zdrowy człowiek może - co naprawdę udowodnili ludzie w wielu miejscach w Syrii - w jakiś sposób przeżyć, jedząc tylko gotowane liście z przyprawami czy pijąc wodę z solą lub przyprawami. Ci ludzie jakoś przeżywają - mówi Krzysiek.

Zdaniem Ochojskiej w Syrii stosowana jest taktyka brania głodem, znana co prawda od lat, ale nie stosowana dotychczas z taką brutalnością. - Niestety człowiek doskonali swoje techniki i to wyraża się także w takiej szczelności, jaką otacza się miasto, żeby zmusić mieszkańców do jakiś działań - mówi szefowa PAH. - Moja pierwsza wojna to była Bośnia. Miasto było oblężone, ale zawsze były jakieś drogi, którymi można było dojechać, Serbowie, z którymi dało się negocjować. Tutaj to okrucieństwo posunęło się do granic - zaznacza.

ONZ w ubiegłym roku dotarła z pomocą tylko do 1 proc. mieszkańców oblężonych syryjskich miast.

Syryjskie miasta trwają w oblężeniu / Źródło: tvn24.pl

Madaja. Czubek góry lodowej

Madaja - to ona zwróciła oczy świata na dramat syryjskich miast. Na pomoc czekała ponad pół roku i gdyby lokalni aktywiści nie nagłośnili dramatu tego 40-tysięcznego miasteczka w mediach społecznościowych, to pewnie jej mieszkańcy dalej w ciszy umieraliby z głodu.

To położone pod Damaszkiem miasto jest najjaskrawszym przykładem stosowanej przez strony konfliktu w Syrii strategii oblężniczej. Ale jest to tylko czubek góry lodowej. Blokady miast są stosowane z całą bezwzględnością przez obie strony toczącego się od blisko pięciu lat konfliktu. Siły rządowe stosują ją wobec zbuntowanych przedmieść Damaszku. Z kolei rebelianci i dżihadyści rewanżują się tym samym, blokując miasta lojalne wobec reżimu, ostatnio Kefraję i Fuję.

Oblężonych miast jest jednak znacznie więcej, a w każdym umierają dziesiątki ludzi.

Dajr az-Zaur. Cel dżihadystów

W położonym nad Eufratem Dajr az-Zaur międzynarodowe organizacje pomocowe nie były obecne od maja 2014 roku. To jeden z ostatnich rządowych przyczółków we wschodniej Syrii, który od miesięcy opiera się atakującym z zachodu dżihadystom z tzw. Państwa Islamskiego.

Według oenzetowskiego Biura ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) w potrzasku znalazło się tutaj ponad 200 tys. ludzi. 70 proc. z nich to kobiety i dzieci. Mężczyźni wyjechali albo zostali powołani do armii. Bojownicy IS dokładnie rok temu zamknęli wszystkie drogi dojazdowe do miasta, a od marca trwa regularne oblężenie. Działa jedynie wojskowe lotnisko, na którym lądują śmigłowce.

Ani dżihadyści, ani rząd nie pozwalają opuszczać miasta ludności cywilnej. Brakuje jedzenia, leków i środków higienicznych. Produkty dostępne na czarnym rynku są czterokrotnie droższe niż w stolicy. Jak podaje OCHA, kilogram cukru kosztuje ok. 12 dolarów, litr oleju 15 dolarów, a kilogram  jagnięciny 32 dolary. Woda dostępna jest przez 3 godziny w tygodniu.

Mieszkańcy Deir az-Zaur żyją o wodzie i chlebie, po który trzeba stać wiele godzin w kolejce. Służby medyczne donoszą o poważnych przypadkach niedożywienia, szczególnie wśród dzieci. Zgodnie z niepotwierdzonymi przez ONZ doniesieniami, tylko w 2015 roku śmiercią głodową zginęło tam nawet 20 osób, w tym czworo dzieci.

Mieszkańcy narażeni są poza tym na nieustanny ostrzał i ataki dżihadystów. Tylko 10 stycznia tzw. Państwo Islamskie dokonało masakry około 250 mieszkańców dzielnicy Begajlija.

Zupa z liści. Syryjczycy żywią się nią w najgorszych czasach / Źródło: Twitter

Wschodnia Ghouta. Oblężeni i pozostawieni na śmierć

Armia reżimowa od kilku lat oblega miasta we Wschodniej Ghoucie, rolniczych i przemysłowych przedmieściach Damaszku. To tutaj, w Dumie, stolicy administracyjnej stolicy tego obszaru, rozpoczęła się syryjska Wiosna Arabska i doszło do pierwszych protestów antyrządowych, które zostały brutalnie stłumione przez armię Baszara el-Asada. W ciągu kilku miesięcy prowincja podzielona została pomiędzy 16 różnych ugrupowań zbrojnych walczących z prezydentem. Od dłuższego czasu wiodącą siłą jest tu Armia Islamu z blisko 9 tys. bojowników.

O rozgrywających się we Wschodniej Ghoucie wydarzeniach wiadomo tylko dzięki internetowi, bo prowincja jest zamknięta dla zachodnich dziennikarzy i międzynarodowych organizacji pomocowych. Syryjski rząd od wybuchu protestów w marcu 2011 roku odmawia wstępu prasie i organizacjom humanitarnym na kontrolowane przez siebie tereny. W sierpniu 2013 roku armia reżimowa rząd przeprowadziła tutaj atak z użyciem broni chemicznej.

We Wschodniej Ghoucie w potrzasku znajduje się ok. 163,5 tys. Syryjczyków. Jak twierdzi OCHA, dramat ludności cywilnej trwa tutaj od 2013 roku. Już pod koniec 2012 roku rząd ograniczył swobodę poruszania się, zaczął konfiskować zapasy żywności, odciął dopływ wody i elektryczności.

Chciałbym uciec. Moja rodzina i ja nie mamy jedzenia, wody, ani elektryczności. Pomoc od lokalnych organizacji nie starcza na dłużej niż tydzień czy dwa. Nawet jeśli przekupię syryjskie władze, to Armia Islamu nigdy nie pozwoli mi wyjechać.

mieszkaniec Wschodniej Ghouty w rozmowie z AI

Wschodnia Ghouta od niemal pięciu lat jest nieustannie bombardowana. Amnesty International w raporcie o sytuacji humanitarnej zatytułowanym "Oblężeni i pozostawieni na śmierć: Zbrodnie wojenne i łamanie praw człowieka we Wschodniej Ghouta w Syrii" napisała, że tylko w pierwszej połowie 2015 roku w rządowych nalotach (przed zaangażowaniem Rosjan w konflikt syryjski) zginęło niemal 500 cywili i zaledwie 16 bojowników, co świadczy o tym, że atakowane były cele niemilitarne. Sytuacja uległa pogorszeniu, kiedy do akcji weszło rosyjskie lotnictwo. Swoje dokładają także grupy rebeliantów operujących na tym obszarze, w szczególności Armia Islamu (Jaysh al-Islam). Bojowników obarcza się odpowiedzialnością za wywindowanie cen żywności do poziomów nieosiągalnych dla przeciętnego człowieka.

Fundacja Syryjsko-Amerykańskie Towarzystwo Medyczne twierdzi, że w czasie trwającego od 21 października 2012 roku do 31 stycznia 2015 roku oblężenia ponad 200 osób zmarło śmiercią głodową lub z braku dostępu do leków.

Armia Islamu jest oskarżana także o więzienie ludności cywilnej poprzez wprowadzenie zakazu opuszczania miasta pod groźbą aresztu lub śmierci. "Chciałbym uciec. Moja rodzina i ja nie mamy jedzenia, wody ani elektryczności. Pomoc od lokalnych organizacji nie starcza na dłużej niż tydzień czy dwa. Nawet jeśli przekupię syryjskie władze, to Armia Islamu nigdy nie pozwoli mi wyjechać. Ludzie, którzy prosili Armię Islamu o zgodę na wyjazd, zostawali aresztowani" - alarmował w rozmowie z Amnesty International jeden z mieszkańców Wschodniej Ghouty.

Jarmuk. Miasto, które chciało być niezależne

W tragicznej sytuacji znaleźli się mieszkańcy Jarmuku, położonego zaledwie 8 km od centrum Damaszku. Toczą wojnę z reżimem wbrew swojej woli. Stali się zakładnikami w rękach bojowników opozycji.

W 180-tysięcznym przed wybuchem wojny domowej Jarmuku mieszka obecnie około 20 tys. osób, głównie palestyńskich uchodźców, którzy sprowadzili się tutaj w latach 50., gdy powstało państwo  Izrael. Społeczność palestyńska starała się zachować neutralność zarówno wobec Arabskiej Wiosny, jak i wobec konfliktu w Syrii, jednak została niejako wciągnięta w konflikt .

Szybko - wbrew woli mieszkańców - pojawiły się tutaj oddziały Wolnej Armii Syrii, które zaczęły atakować oddziały rządowe. W pierwszych tygodniach konfliktu z miasta wyjechało 140 tys. ludzi. Pozostali najsłabsi i najbiedniejsi. Armia Asada otoczyła Jarmuk w 2012 roku, a kilka miesięcy później zaczęło się oblężenie. Z miasta nie można było się wydostać. Odmówiono także wstępu organizacjom humanitarnym.

Jadłem średnio jeden posiłek na 30 godzin. Chodziliśmy na pola, wystawiając się snajperom, i szukaliśmy ziół, albo w grupie składaliśmy się na kilogram ryżu lub soczewicy.

były mieszkaniec Jarmuku w rozmowie z AI

Po silnym ostrzale Wolna Armia Syrii zgodziła się opuścić miasto, pozostawiając je jako neutralny obszar. Niedługo potem do Jarmuku przeniknęli bojownicy Dżabhat an-Nusra i Państwa Islamskiego Iraku i Lewantu, później znanego jako tzw. Państwo Islamskie. "Członkowie grup zbrojnych mieli ograbić centra medyczne i zabrać leki ze szpitali i klinik w Jarmuku, przedkładając potrzeby swoich rannych nad ludność cywilną" - alarmowała w raporcie Amnesty International.

W sklepach pozostały tylko przyprawy. Na czarnym rynku kilogram ryżu osiągnął astronomiczną cenę 100 dolarów. Ludzie miesiącami żywili się - jak ustaliła AI - liśćmi kaktusów i hibiskusów, mniszkiem i innymi roślinami. - Jadłem średnio jeden posiłek na 30 godzin - powiedział pracownikowi Amnesty International Syryjczyk z Jarmuku. - Chodziliśmy na pola, wystawiając się snajperom i szukaliśmy ziół albo w grupie składaliśmy się na kilogram ryżu lub soczewicy - dodał.

W akcie desperacji ludzie zaczęli zabijać dla mięsa koty i psy, nie zważając na formalny zakaz ze strony lokalnych duchownych. Jednym z najpopularniejszych posiłków stał się wrzątek z przyprawami.

Organizacje humanitarne szacują, że w Jarmuku zmarło z głodu blisko 200 osób.

Patrycja Król

Komentarze (27)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
gaweł07

Wstyd mi za tych, którzy w komentarzach obwiniają za tę sytuację naszego najukochańszego sojusznika i przyjaciela zza oceanu. Kiedyś widziałem w internecie mapkę - "jaki kraj uważany jest za największe zagrożenie dla pokoju na świecie". Ohydna manipulacja.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      denm

      Tak rozpierdzielić kraj... a podobno Islam to religia pokoju i Muzułmanin nie ma prawa wyrządzać krzywdy Muzułmaninowi... I co zwykły szary człowiek może na to poradzić? Skoro nawet organizacje humanitarne nie mogą się tam dostać...

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Piotru70
          Piotru70

          To niech obala dyktatora to beda miec spokój i dobrobyt.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                3
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              objektywny
              objektywny

              Dla mnie niewyobrazalne - nie majac zadnych srodkow do zycia, nie zapewniajac sobie podstawowych srodkow do egzystecji, tak sie rozmnazac. Widac z tego, ze faceci jak i kobiety maja rozumy miedzy nogami. Przykro to pisac ale taka jest prawda !!!!. Moze zrobimy dla nich "zrzute" po tysiaku od glowy Polaka, cooooo???????.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    2
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  BO1964

                  Allach nie wie po której stanąć stronie

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        2
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      BO1964

                      To że świat się przygląda i nic nie robi to nic, czemu ich allach jest obojętny.

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            3
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Lysa_83
                          Lysa_83

                          "Krwawa i brutalna wojna domowa w Syrii trwa już blisko 5 lat." - nie tylko w Syrii, również w Libii, Iraku, Afganistanie - wszędzie tam gdzie USA wprowadzają "demokrację", albo walczą z "reżimami", które chcą być niezależne od USA.

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              3
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                4
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              PRECZ Z OPĘTANYM KACZYŃSKIM
                              PRECZ Z OPĘTANYM KACZYŃSKIM

                              Czas najwyzszy, zeby rosjanie zaczeli jesc zupe z lisci, za cale zlo jakie do tej pory wyrzadzili, szczegolnie w Syrii.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  3
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    3
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  ProcTRAIL

                                  Nie bombardujcie pejsy ich trawników i drzew!!!! Zniszczycie im trawe i wszystkie liscie!!!

                                  Czemu usa nie przejdzie w koncu z ropki na łatwo dostepny wodór???

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      1
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        1
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      malsicabej

                                      a co mnie te Araby obchodzą? pokażcie lepiej ile Polaków w Polsce głoduje, a nie tam jakieś araby

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          4
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            3
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          denm

                                          Ci ludzie jeśli się uprą to przyjdą tu nawet na PIECHTĘ, czego Polacy nigdy nawet w snach nie spróbują. A kiedy przyjdą to sobie po prostu wezmą to, czego im brakuje. Konflikty w tamtym rejonie zawsze miały i będą mieć wpływ na Europę.

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              0
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              zamknij
                                              Więcej komentarzy - rozwiń
                                              Zasady forum
                                              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                                              Zwiń

                                              Katarzyna Zdanowicz

                                              Zobacz"Ze złości, przeciwko niecnemu knowaniu rządu". Zagajewski tłumaczy swój wiersz

                                              Mateusz Bednarczyk

                                              ZobaczGiganci na krawędzi. W przepaść mogą pociągnąć Polskę

                                              Grzegorz Kuczyński

                                              Zobacz"Niewolnik na złotej galerze". Jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic Kremla

                                              Bartosz Żurawicz

                                              ZobaczEpidemia barierozy. Pan płaci, pani płaci...

                                              Jakub Kłoszewski

                                              ZobaczByła nadzieja na demokrację i lepszą przyszłość. Co zostało z tamtych dni?

                                              Marek Szymaniak

                                              ZobaczKto pływa bez majtek? Scenariusz drugiej części "Big Short" już się pisze

                                              Maciej Kucharczyk

                                              ZobaczDlaczego Arabowie przegrywają wojny?

                                              Tatiana Serwetnyk

                                              ZobaczKsiężniczka zamknięta w wieży. Uwolnić może ją tylko ojciec

                                              Wioleta Stolarska

                                              Zobacz"Lokomotywy sięgały długim szeregiem w morze". Bałtyk odkrył niezwykłe wraki

                                              Rafał Kazimierczak

                                              ZobaczSzpilka bez cenzury. "Już nie pamiętam, kiedy komuś przyłożyłem na ulicy"

                                              Maciej Kucharczyk

                                              ZobaczPrawdziwe sprawy dla Muldera i Scully. "The X-Files" prosto z archiwów CIA

                                              Poprzedni weekend
                                              2 tygodnie temu
                                              3 tygodnie temu
                                              5 tygodni temu
                                              6 tygodni temu
                                              Zobacz wszystkie