Magazyn TVN24

Małgorzata Goślińska

Pacjent urojony. 8 lat w psychiatryku za kradzież kawy

Zobacz

Patrycja Król

ZobaczZamachowcy z Paryża, gangsterzy, gwałciciele. Wśród nich Poznański

Agnieszka Szypielewicz

ZobaczMasza w sarafanie podbija świat. Lepiej niż rządowa propaganda

Bartosz Żurawicz

ZobaczPierwsza kula mogła zabić. Druga musiała. Śmierć na komendzie

Marek Szymaniak

ZobaczBogaci są coraz bogatsi. Powinieneś się tym martwić

Podziel się

Przepaść pomiędzy garstką superbogaczy a resztą ludzkości rośnie z dnia na dzień. To zjawisko, zdaniem czołowych ekonomistów, zagraża naszej przyszłości.

Organizacja humanitarna Oxfam co roku publikuje raporty o nierównościach ekonomicznych na świecie. Ten podsumowujący rok 2015 jest wyjątkowo niepokojący. Wynika z niego, że majątek jednego procenta najzamożniejszych ludzi świata jest już większy niż całej reszty ludzkości. Co gorsza, stan ten osiągnęliśmy znacznie szybciej niż oczekiwano.

Oxfam wyliczył również, że majątek 62 najbogatszych na świecie osób jest równy temu, co posiada cała biedniejsza połowa populacji, czyli niemal 4 mld ludzi. 

Badanie Oxfam pokazuje również, że ludzie bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni – coraz biedniejsi. Tylko w okresie ostatnich pięciu lat majątek najbogatszych 62 osób wzrósł o 44 proc. – do poziomu 1,76 bln dolarów. Z drugiej strony oszczędności całej reszty spadły o 41 proc. – do 1 bln dolarów. Te dane są jeszcze bardziej niepokojące, gdy pod uwagę weźmiemy fakt, że w tym czasie o około 400 mln wzrosła liczba ludzi na świecie, zatem malejący majątek jest dzielony między coraz większą liczbę osób.

Miliarderzy posiadający tyle, co połowa ludzkości. Obecnie i według prognoz / Źródło: Oxfam / TVN24

To, że coraz mniej ludzi posiada coraz więcej, doskonale obrazuje powyższy wykres. Jeszcze w 2010 r. majątek równy temu należącemu do połowy ludzkości posiadało 338 osób i aby zebrać je w jednym miejscu, trzeba by wynająć ogromny samolot. Kilka lat później wystarczyłby już piętrowy autokar. Dziś jest to zwykły autobus miejski. To jednak nie koniec zmian, bo według prognoz Oxfam w 2020 r., czyli już za cztery lata majątek biedniejszej połowy ludzkości będzie równy temu, co będzie posiadała garstka najbogatszych mieszczących się w małym busie.

Głęboka przepaść

O problemie rosnących nierówności od dawna mówią lewicowi politycy, filozofowie, myśliciele. W ostatnich latach dołączyło do nich także wielu ekonomistów. Wśród nich jest chociażby prof. Uniwersytetu Columbia, Joseph E. Stiglitz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Stiglitz, który był m.in. szefem doradców ekonomicznych prezydenta USA Billa Clintona, a także wiceprezesem Banku Światowego, w swojej książce "Cena nierówności" opisuje, jak obecne podziały społeczne zagrażają naszej przyszłości.

Gospodarka rynkowa niesie ze sobą ogromną i wciąż rosnącą nierówność, która niszczy tkankę społeczną i trwałość wzrostu gospodarczego: bogaci bogacą się coraz bardziej, a cała reszta boryka się z trudnościami

Joseph Stiglitz

Noblista pisze, że potężne korporacje, a także stojący na ich czele miliarderzy gonią za coraz większym zyskiem, a to, jego zdaniem, szkodzi nie tylko społeczeństwu, ale też uderza we wzrost gospodarczy.

"Gospodarka rynkowa niesie ze sobą ogromną i wciąż rosnącą nierówność, która niszczy tkankę społeczną i trwałość wzrostu gospodarczego: bogaci bogacą się coraz bardziej, a cała reszta boryka się z trudnościami" – pisze Stiglitz w "Cenie nierówności".

Jak to działa?

Noblista przekonuje, że najzamożniejsi dzięki zgromadzonemu majątkowi mają tak ogromne wpływy m.in. na decyzje podejmowane przez polityków, że bogacą się, wykorzystując monopolistyczną przewagę czy niedostatki nadzoru. Dzięki koneksjom politycznym zarabiają też na rządowej szczodrości.

"Czynią to albo za pomocą zbyt wysokich cen na to, co rząd kupuje (leki), albo przez zbyt niskie ceny tego, co rząd sprzedaje (licencje na wydobycie minerałów)" – przekonuje Stiglitz. Zdaniem noblisty nierówności nie byłby tak wielkie, gdyby na wzbogacaniu się najzamożniejszych zyskiwali wszyscy. Jednak według ekonomisty tak się nie dzieje, bo np. realne dochody (skorygowane o inflację) większości Amerykanów są dziś mniejsze niż w 1997 r. A przecież w tym okresie – poza czasami kryzysu 2008 r. – gospodarka USA rozwijała się w solidnym tempie. Wszystkie korzyści ze wzrostu trafiły do tych na górze – uważa Stiglitz i dodaje, że pogoń za zyskiem wypacza gospodarkę.

Siły rynku oczywiście również grają swoją rolę, ale rynki kształtuje polityka, a w USA, gdzie istnieje quasi-korupcyjny system finansowania kampanii wyborczych, politykę kształtują pieniądze – przekonuje noblista.

Stiglitz twierdzi, że nierówności prowadzą do niższego wzrostu gospodarczego i mniejszej wydajności. "Poziom życia wielu z tych na dole czy nawet ze środka nie odpowiada możliwościom kraju, gdyż bogaci, potrzebujący mało usług publicznych i obawiający się, że silny rząd mógłby dokonać redystrybucji dochodu, używają swoich wpływów politycznych, żeby obniżyć swoje podatki i przyciąć wydatki rządowe. Prowadzi to do niedoinwestowania infrastruktury, oświaty oraz techniki, a to spowalnia silniki wzrostu" – tłumaczy ekonomista.

Dlaczego?

Dlaczego koła zębate gospodarczych mechanizmów kręcą się wolniej, gdy poziom nierówności jest wysoki? Składa się na to kilka czynników.

Pierwszy: kiedy bogaci są coraz bogatsi, a ich majątki coraz większe, to w pewnym momencie skumulowane środki są tak duże, że ich właściciele nie są w stanie ich wydać. W końcu ile można mieć luksusowych jachtów czy rezydencji nad ciepłym morzem? Jeśli pieniądze spoczywają na bankowych kontach lub w innych aktywach i nie są wydawane na konsumpcję, to nie pobudzają koniunktury, nie tworzą nowych miejsc pracy, czyli nie pobudzają rozwoju gospodarki.

Drugi czynnik to brak konsumpcji po przeciwnej stronie barykady. Najbiedniejsi, choćby chcieli, to nie mogą wydawać pieniędzy, bo ich nie mają. Zatem gospodarka znów nie jest pobudzana, ale z innego powodu – braku kapitału, który posiadają najbogatsi.

Trzeci czynnik to nieaktywne wykorzystywanie dziedziczonych fortun. Talent do biznesu nie zawsze przekazywany jest w genach, przez co zdarza się, że ogromne majątki są zarządzane nie przez najzdolniejszych, lecz tych, którzy mieli szczęście urodzić się w bogatej rodzinie. Nie pracują zatem tak efektywnie, jak by mogły, co też szkodzi gospodarce. Mówiąc wprost: członkowie "Lucky Sperm Club"(ang. "klub szczęśliwego nasienia") – jak określił takie osoby legendarny inwestor Warren Buffett – mają ogromne pieniądze, bo ich rodzice lub dziadkowie zbili fortunę, jednak sami nie potrafią tego majątku pomnażać.

Nierówności dochodowe mierzone współczynnikiem Giniego. Im niższy wskaźnik, tym mniejsza nierówność / Źródło: Wikipedia

Nie kapie

Słysząc powyższe argumenty, wielu gospodarczych liberałów sięgnie po kontrargument w postaci tzw. teorii skapywania. Na czym polega? Głosi, że bogatsi mogą być coraz bardziej majętni (i nie należy na nich nakładać np. wysokich podatków), bo wraz z tym, jak rośnie ich fortuna, polepsza się również sytuacja reszty społeczeństwa. Ich przelewający się dobrobyt niejako skapuje niżej na czym korzysta cała reszta.

Kiedy rośnie udział w dochodach najbogatszych 20 proc. społeczeństwa, prowadzi to do spadku tempa wzrostu PKB w średnim terminie. Sugeruje to, że nie dochodzi do "skapywania" korzyści. Z kolei wzrost udziału w dochodach najbiedniejszych 20 proc. społeczeństwa jest powiązany z wyższym wzrostem PKB

Raport MFW

Problem w tym, że w rzeczywistości teoria ta raczej nie działa. Przyznają to nawet analitycy liberalnego zazwyczaj Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ich zdaniem rosnące nierówności szkodzą gospodarce. Dlatego radzą rządom państw dbanie o poprawienie sytuacji najuboższej części społeczeństwa.

"Kiedy rośnie udział w dochodach najbogatszych 20 proc. społeczeństwa, prowadzi to do spadku tempa wzrostu PKB w średnim terminie. Sugeruje to, że nie dochodzi do "skapywania" korzyści. Z kolei wzrost udziału w dochodach najbiedniejszych 20 proc. społeczeństwa jest powiązany z wyższym wzrostem PKB" – możemy przeczytać w raporcie MFW poświęconym nierównościom.

Skutki nierówności badali również brytyjscy naukowcy Richard Wilkinson i Kate Pickett. W książce "Duch równości" udowadniali, że zjawisko jest groźne dla wszystkich wymiarów życia społecznego. Z ich badań wynika, że to w społeczeństwach, w których panuje większa równość, ludzie żyją dłużej, są zdrowsi, rzadziej cierpią na otyłość i są bardziej zadowoleni z życia. Istnieje w nich też wyższy poziom wzajemnego zaufania i zaangażowania w sprawy społeczne.

Pobudki etyczne

Jednak nie wszystkie opinie w tym temacie są zgodne. Zdaniem dr hab. Michała Brzezińskiego z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego badania na temat nierówności nie udowodniają jednoznacznie, że są one szkodliwe dla gospodarki, i jeżeli ktoś chce je niwelować, to robi to raczej z pobudek etycznych niż ekonomicznych.

Nie ma mocnych dowodów na to, że nierówności są złe. Jest wiele teorii, które sugerują np., że nierówność majątkowa może wpływać na wzrost gospodarczy. Według teoretyków nierówność może być zagrożeniem dla wzrostu, bo tworzy konflikty społeczne. Kiedy rozkład majątków jest bardziej nierówny, to mniej zamożni zazdroszczą bogatym i to może prowadzić do konfliktów

Michał Brzeziński

– Wiele dotychczasowych badań jest ze sobą sprzecznych. Nie ma mocnych dowodów na to, że nierówności są złe. Jest wiele teorii, które sugerują np., że nierówność majątkowa może wpływać na wzrost gospodarczy. Według teoretyków nierówność może być zagrożeniem dla wzrostu, bo tworzy konflikty społeczne. Kiedy rozkład majątków jest bardziej nierówny, to mniej zamożni zazdroszczą bogatym i to może prowadzić do konfliktów. Uważają oni, że nierówności tworzą sytuację, w której utalentowani ludzie nie mają kapitału czy też możliwości wzięcia kredytu na rozkręcenie własnej działalności, co w efekcie też nie sprzyja wzrostowi gospodarczemu. Jednak to tylko teoria, bo badania takich zjawisk nie potwierdzają – mówi dr hab. Michał Brzeziński i dodaje, że oczywiście gospodarce szkodzi zjawisko bogacenia się np. poprzez koneksje polityczne.

– Widać to chociażby na przykładzie Rosji czy Ukrainy, gdzie jest wielu oligarchów, którzy zdobyli majątki w drodze nieuczciwej prywatyzacji i dzięki koneksjom z władzą. Takie procesy mogą zakłócać działanie systemu gospodarczego, bo zasoby otrzymują osoby, które wykorzystają je w niekoniecznie najlepszy dla gospodarki danego kraju sposób. Może to prowadzić do spadku wzrostu gospodarczego. Im wyższy udział takich majątków, tym wpływ na wzrost jest większy – tłumaczy.

Brzeziński podkreśla, że wiele osób, które zajmuje się nierównościami, przekonuje, że należy z nimi walczyć, nawet jeśli nie mają one negatywnego wpływu na gospodarkę. Dodaje, że wprawdzie walka ze względów etycznych i ideowych nie przekona wszystkich, ale większość popiera starania o równość szans.

– To podejście, które domaga się tego, żeby likwidować niesprawiedliwe nierówności, a te, które są sprawiedliwe, pozostawiać. Te niesprawiedliwie to takie powodowane czynnikami, na które nie mamy wpływu, będące poza naszą kontrolą. To np. nasze uposażenie genetyczne, wykształcenie rodziców, ich majątek, pochodzenie czy nasza pleć, czy miejsce urodzenia – mówi Brzeziński.

Naukowiec przypomina, że z badań wynika, iż ta niesprawiedliwa część nierówności wynosi około 50 proc. – Oznacza to, że te nierówności powinniśmy starać się usunąć i inwestować w politykę wyrównującą szanse. Robi się to na dwa sposoby: pomagając np. w edukacji dzieci bądź dając ulgi podatkowe już osobom dorosłym. Badania pokazują, że te inwestycje przynoszą wielką stopę zwrotu. Dużo większą niż zyski z aktywów, które średnio wynoszą 5 proc. rocznie. Zatem jest to efektywna metoda – mówi badacz.

Jak jest w Polsce?

Wspomniani wcześniej autorzy "Ducha równości" przekonują, że należy za wszelką cenę minimalizować rozwarstwienie, bo wynikają z tego same korzyści. Ich zdaniem dotyczy to również Polski. Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, autor badania "Diagnoza społeczna" przypomina, że przez pierwszych 20 lat transformacji rozwarstwienie ekonomiczne w Polsce rosło.

Przez pierwszych 20 lat transformacji rozwarstwienie ekonomiczne w Polsce rosło. W tym samym czasie rosły inne parametry jakości życia, m.in. zadowolenie z życia i poczucie szczęścia. W 2009 r. ten wzrost się zatrzymał i mieliśmy spadek rozwarstwienia ekonomicznego, ale dalej te inne wskaźniki rosły, również te subiektywne, jak zadowolenie z życia, poczucie szczęścia, zadowolenie z materialnego standardu życia itd.

prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny

– W tym samym czasie rosły inne parametry jakości życia, m.in. zadowolenie z życia i poczucie szczęścia. W 2009 r. ten wzrost się zatrzymał i mieliśmy spadek rozwarstwienia ekonomicznego, ale dalej te inne wskaźniki rosły, również te subiektywne, jak zadowolenie z życia, poczucie szczęścia, zadowolenie z materialnego standardu życia itd. – wyjaśnia prof. Czapiński.

– Kiedy to się stało, to zmniejszające się rozwarstwienie zaczęło służyć poprawie jakości życia Polaków, ale do tego progu rosnące rozwarstwienie szło w parze z poprawą jakości życia. Zatem w Polsce powinniśmy podejmować działania, które zmierzałyby do zniwelowania nierówności ekonomicznych – uważa prof. Czapiński.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z grudnia 2014 r. nierówności dochodowe mierzone współczynnikiem Giniego wynosiły 30,7 proc. Współczynnik przyjmuje wartości od 0 do 100 proc. Zero oznacza równomierny rozkład dochodów. Im wyższa wartość. tym bardziej nierównomierny rozkład i większa koncentracja dochodów.

Jeszcze w 2005 r. współczynnik Giniego w Polsce wynosił 35,6 proc. Spadek oznacza, że nierówności są mniejsze. Nasz kraj jest średniakiem na tle państw członkowskich Unii Europejskiej. Największe nierówności są w Bułgarii (35,4 proc.), a najmniejsze w Irlandii (24,2 proc.).

Współczynnik Giniego w Polsce i UE w latach 2006-2013 / Źródło: GUS

500 zł na dziecko w walce z nierównościami

Oxfam wraz z publikacją najnowszych danych zaapelował do rządów, firm i finansowych elit, aby zatrzymać proces pogłębiania się nierówności. Eksperci organizacji podkreślają, że w szczególności należy ograniczyć działanie tzw. rajów podatkowych, bo większość największych firm na świecie unika płacenia podatków poprzez rejestrację firm np. na Cyprze czy Kajmanach.

Prof. Janusz Czapiński uważa, że politykom coraz trudniej walczyć z nierównościami. – Przez globalizację rynków finansowych są oni coraz bardziej bezradni. Otwarte rynki pozwalają bogatym osobom uciekać do rajów podatkowych, co skutkuje tym, że jest to walka z wiatrakami – uważa prof. Czapiński i dodaje, że w Europie najniższe poziomy rozwarstwienia ekonomicznego istnieją w krajach skandynawskich.

Brak górnego progu dochodowego dla rodzin górnego progu dochodowego dla rodzin najbogatszych sprawia, że program Rodzina 500 plus podnosi wszystkie łodzie, niekoniecznie tylko te, które są bliskie zatonięcia. Wątpię, czy ten projekt znacznie pomoże demografii, ale może podtrzymać trend spadku rozwarstwienia, który zaczął się w 2009 roku

prof. Janusz Czapiński

– Jest to zasługa głównie polityki społecznej. Można bowiem walczyć z rozwarstwieniem, podnosząc te łodzie, które za chwilę mogą utonąć. Kraje nordyckie starają się, aby te łodzie nie utonęły na fali rosnącego bogactwa – tłumaczy prof. Czapiński. Jego zdaniem w krajach skandynawskich wsparcie socjalne dla osób mniej zaradnych, uboższych jest ogromne.

– Czy w to wpisuje się program Rodzina 500 plus? W dużej mierze tak, bo dla mnie jest to bardziej program socjalny – czego PiS nie chce przyznać – aniżeli służący demografii. Jednak brak górnego progu dochodowego dla rodzin najbogatszych sprawia, że program Rodzina 500 plus podnosi wszystkie łodzie, niekoniecznie tylko te, które są bliskie zatonięcia. Wątpię, czy ten projekt znacznie pomoże demografii, ale może podtrzymać trend spadku rozwarstwienia, który zaczął się w 2009 roku – ocenia prof. Czapiński.

Co jeszcze?

Zdaniem dr hab. Michała Brzezińskiego w krajach, które mają problem z nierównościami, często wprowadza się m.in. wysoką kwotę wolną od podatków czy wyższe opodatkowanie osób bogatych. 

– Prowadzona jest również polityka uczciwej konkurencji, która polega na tym, że państwo nie pozwala na to, aby powstawały oligopole, bo dzięki nim powstają gigantyczne zyski, które są transferowane do właścicieli, i gigantyczne majątki – tłumaczy Brzeziński i dodaje, że kolejną formą pomocy są świadczenia na dzieci. – W Polsce trwa teraz dyskusja nad programem Rodzina 500 plus, w ramach którego do rodziców ma trafiać 500 zł na drugie i kolejne dzieci. Wiadomo, że takie wsparcie nie może prowadzić do nierównowagi budżetowej, ale jest potrzebne – uważa naukowiec.

W niektórych krajach funkcjonują też dopłaty do wynagrodzeń. – Ma to formę kredytu podatkowego, czyli ulgi podatkowej dla osób, które osiągają niskie dochody. Oznacza to, że przy rozliczeniu podatku takie osoby odzyskują część pieniędzy. To zwiększa dochód osób biednych i wyrównuje nierówność – wyjaśnia Brzeziński.

Rozwiązanie?

Swoje rozwiązanie globalnego problemu nierówności ma również francuski ekonomista Thomas Piketty, który jest autorem "Kapitału XXI wieku" – jednej z najgłośniejszych książek ostatnich lat, mówiącej o nierównościach dochodowych. Piketty przekonuje w niej, że nierówności rosną, gdy dochody z kapitału są wyższe niż tempo wzrostu gospodarczego. Jego praca to nie tylko teoria, bo autor udokumentował wzrastającą koncentrację bogactwa w rękach wąskiej elity, sięgając głęboko do francuskich archiwów.

Piketty oferuje też rozwiązanie: globalny podatek progresywny od majątku.

Nierówności społeczne. Czy szkodzą gospodarce?
Nierówności społeczne. Czy szkodzą gospodarce? / Wideo: TVN24 Biznes i Świat

Korzystałem ze źródeł:

Joseph Stiglitz, "Cena nierówności", Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Thomas Piketty, "Ekonomia nierówności", Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Richard Wilkinson i Kate Pickett, "Duch Równości", Wydawnictwo Czarna owca

Komentarze (10)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
zalamander

Hmm.... ja na miejscu miliarderów i bilionerów zacząłbym się bać....

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      2
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      qolfa
      qolfa

      Nie mozna dwom panom sluzyc; Bogu i mamonie. Problem jest odwieczny.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          2
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          ProcTRAIL

          Koloratki wybrali jednego , nie trzema pisac jakiego!

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              2
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Robert_R_
              Robert_R_

              nie ma wyjścia trzeba dołączyć do miliarderów !

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  1
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    1
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  marta_kozioltk62

                  @qwertasd
                  cel jest jeden -wzrost poziomu endorfin. wszyscy ludzie to ćpuny, różni ich tylko metoda dostarczania sobie przyjemności.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      2
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      adam_michalak_
                      adam_michalak_

                      podstawą jest nie opodatkowywanie grup najbiedniejszych ale tego nigdy większość społeczeństwa nie zrozumie. Brak daniny publicznej dla najmniej zarabiających (i nie mówimy tutaj wzroście kwoty wolnej do 8 k a do minimum 100 k rocznie) przyspiesza wzrost i wychodzenie coraz większej liczby ludzi z ubóstwa i wchodzeniu w klasę ludzi średniozamożnych rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          1
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            2
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Brain Scientist
                          Brain Scientist

                          Z której strony patrząc z kwoty wolnej na poziomie 100 tysięcy złotych rocznie w większym stopniu skorzystają osoby mało zamożne? O czym Ty piszesz? Osoby, które nie płacą PIT (czyli głównie najbiedniejsi pracujący na czarno) nie skorzystają z kwoty wolnej W OGÓLE. Osoba, która zarabia najniższą krajową, czyli obecnie 22 200 rocznie rozwiń

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              1
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              ogienwoda

                              Wyjściem jest automatyczny system redystrybucji dochodu. Taki system musiałby działać z jak najmniejszą ingerencją człowieka (urzędnika).

                              Po prostu część z płaconych podatków lub PKB była by po równo rozdzielana na wszystkich obywateli bez względu na to czy pracują czy nie, biedni czy bogaci - nie ważne.

                              Docelowo rozwiń

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  1
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  ProcTRAIL

                                  A czy wtedy bys zobaczył choc jednego pracującego!!!

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        1
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      qwertasd

                                      Do grobu niby nie zabiorą ale i tak mnożą kasę. Pytanie jaki to ma cel.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          2
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          Zasady forum
                                          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
                                          Zwiń

                                          Maciej Kucharczyk

                                          ZobaczZaczęło się od ulicznych demonstracji. Pięć lat później kraj jest w ruinie

                                          Daniel Gryt

                                          Zobacz Śmierć benzynie. Rewolucja z gniazdka

                                          Jakub Kłoszewski

                                          ZobaczPokonać "kalifat", wybić się na niepodległość

                                          Dariusz Szarmach

                                          ZobaczRenata Mauer: Wystrzelałam dwa złota i pięć fiatów

                                          Poprzedni weekend
                                          2 tygodnie temu
                                          3 tygodnie temu
                                          4 tygodnie temu
                                          5 tygodni temu
                                          Zobacz wszystkie