tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Oblany test na empatię, możesz umrzeć przy drodze. "Zatrzymał się co trzynasty kierowca"

zobacz więcej wideo »
Oblany test na empatię, możesz umrzeć przy drodze. "Zatrzymał się co trzynasty kierowca"
  • Oblany test na empatięOblany test na empatię
  • Pierwsza pomoc udzielona na serioPierwsza pomoc udzielona na serio
  • Aplikacja ratująca życie. Sprawdź, jak działaAplikacja ratująca życie. Sprawdź, jak działa
Foto: TVN 24 Łódź | Video: TVN24 Łódź Oblany test na empatię

Przy krawędzi jezdni leży człowiek. Kilka metrów dalej - uszkodzony rower. Wszystko miało wyglądać jak miejsce, gdzie niedawno ktoś potrącił rowerzystę. To jeden z dwóch testów na społeczną empatię zorganizowanych w środę przez policję. Oba zostały - niestety - oblane.

Ze względów bezpieczeństwa na krawędzi leśnej drogi w pobliżu Aleksandrowa Łódzkiego położono manekina. Funkcjonariuszom policji zależało na tym, żeby osoby przejeżdżające tędy osoby miały wrażenie, że kilka chwil wcześniej doszło tutaj do wypadku a leżąca przy drodze osoba potrzebuje pomocy.

Po zaaranżowaniu prowokacji, funkcjonariusze policji, uniwersytetu medycznego (współorganizatora eksperymentu) oraz dziennikarze schowali się w zaroślach. Zaczął się test.

- Miejsce zdarzenia obserwowaliśmy przez dwadzieścia minut. W tym czasie przejechało obok manekina 76 pojazdów. Tylko sześć zatrzymało się, aby sprawdzić co się stało. Czyli statystycznie co trzynasty - relacjonuje reporter TVN24, Piotr Dąbrowicz.

"Pijany!"

Po pewnym czasie eksperyment społeczny przeniósł się do centrum Aleksandrowa Łódzkiego.

- Pozorant symulował zasłabnięcie i czekał na udzielenie pomocy - tłumaczy nadkom. Adam Kolasa z łódzkiej policji.

Wyniki? I tym razem niepokojące.

- Przyglądałem się temu miejscu z ukrycia przez 15 minut. W tym czasie obok leżącego człowieka przeszło około 30-40 osób. Tylko trzy się zatrzymały - mówi Piotr Dąbrowicz.

W rolę nieprzytomnego mężczyzny wcielił się jeden z policjantów ze Zgierza.

- Kilka osób mijając mnie mówiło z politowaniem w głosie, że pewnie się upiłem - wspomina funkcjonariusz.

Nadkom. Adam Kolasa komentuje, że takie podejście do leżących na ulicy osób może skończyć się tragedią.

- Powodów może być naprawdę wiele, od zasłabnięcia, udaru czy zawału serca, po uczestniczenie w wypadku drogowym. W takich sytuacjach często liczy się każda sekunda, dlatego też nie możemy przechodzić obok potrzebujących obojętnie - kończy Kolasa.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (7)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Sylwiaa5k1
Sylwiaa5k1

Zauważyłam kiedyś leżącego w centrum niewielkiego miasteczka mężczyznę. Był to zaniedbany pan, który lubił sobie wypić ale zawsze o własnych nogach wracał do domu. Widząc że leży na schodach budynku usługowego próbowałam goi obudzić ale bez skutku. Zadzwoniłam więc na pogotowie. Już od progu swoimi minami ratownicy dali mi do rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Darth2vids
      Darth2vids

      Uratowalas mu zycie, ci ratownicy to powinni pracowac w kostnicy jak im sie nie chce ludziom pomagac

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Izayzao
          Izayzao

          Do tej empatii to same służby niestety doprowadzają. Miałam nie pisac, ale, że eksperyment w pobliżu Łodzi to mnie rusza tym bardziej. Sytuacja z przed miesiąca mniej więcej. Jedziemy z mężem do pracy, obok Stadionu Widzewa na nasypie kolejowym leży starszy człowiek, zatrzymaliśmy się, podchodzimy, widzimy, że jest w łapciach, poobijany rozwiń

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              2
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              ftaol

              Kilkakrotnie dzwoniłam na numer alarmowy z prośbą o pomoc dla osoby nieprzytomnej czy bezdomnej (w środku zimy). Każdorazowo dyspozytor mówił, że nie przyśle nikogo jeśli osoba (potrzebująca) nie powie, że chce pomocy... Poważnie. Bo przecież on potem będzie miał problemy, że wysłał np. karetkę a ta osoba odmówi przyjęcia pomocy... rozwiń

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  3
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  anowak75

                  imho, jeśli chcemy, żeby absolwenci szkół reagowali widząc potrzebującego i rzeczywiście udzielali mu pierwszej pomocy, to

                  muszą być zawsze pewni swojej wiedzy, tego co mają robić i jak się zachować w takiej sytuacji. Żeby uczniowie pamiętali co

                  trzeba zrobić udzielając komuś pierwszej pomocy, to trzebaby ich chyba rozwiń

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      paskuś
                      paskuś

                      Pierwsze domniemanie: pijany. Nie będziemy pomagać ludziom leżącym na ulicy dopóki za leżenie w miejscu publicznym w stanie upojenia alkoholowego nie będzie szybkich i bezwzględnych kar typu przymusowy odwyk.

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          2
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            2
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Dariuszc1og
                          Dariuszc1og

                          witam
                          nie ma co się dziwić to jest pokłosie tego że jak zadzwonię na pogotowie z prośba o przyjazd to panicia mnie straszy prokuratorem że jak nie ja na miejscu nie pomogę to ....
                          nie ważne czy się na tym znam czy nie i czuje się na siłach czy nie
                          więc jak tak traktujecie ludzi którzy chcieli by pomóc to się nie dziwcie rozwiń

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              6
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              Zasady forum
                              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                              Pozostałe informacje