tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

"Morda nie szklanka, love story Limanka"

"Morda nie szklanka, love story Limanka"
Foto: Policja w Łodzi Podejrzanym grozi do 3 lat więzienia

On z Sosnowca, ona z "Limanki", czyli jednej z najbardziej niebezpiecznych części łódzkich Bałut. Poznali się przez internet i nawet zamieszkali razem na kilka dni. Bałuckie love story nie miało jednak szczęśliwego finału, a dziewczyna rozstała się z chłopakiem w taki sposób, że grozi jej do trzech lat więzienia.

Przez kilka dni byli przykładem na to, że miłość przez internet może się udać. 20-latek z Sosnowca w sieci spotkał o rok starszą dziewczynę z Łodzi. Po pewnym czasie postanowili się spotkać.

On przyjechał do niej i przez kilka dni mieszkał przy ul. Limanowskiego - czyli w miejscu, które na łódzkich Bałutach cieszy się złą sławą. Odwiedzających witają napisy na murach "Morda nie szklanka, ŁKS Limanka".

Młody sosnowiczanin mógł jednak polubić to miejsce. Nie tylko spędzał sporo czasu z ukochaną, ale też poznał się z jej znajomymi. Wszystko zmieniło się w dzień kobiet - wtedy mężczyzna postanowił, że wraca do domu. 

- Jego partnerka razem z dwojgiem znajomych odprowadziła go na pociąg - opowiada asp. Aneta Sobieraj z łódzkiej policji. Już na peronie 20-latka miała powiedzieć, że musi wracać do domu. Sosnowiczanin został w towarzystwie jej znajomych - kobiety i mężczyzny (oboje zresztą dobrze znani policji).

Rozstanie po bałucku

Mężczyzna nie wsiadł do pociągu, bo po chwili zadzwoniła "jego dziewczyna". - Powiedziała, że musi wrócić na ul. Limanowskiego, bo zabrał jej klucze do mieszkania - informuje asp. Sobieraj. I dodaje, że nie spodziewający się niczego złego 20-latek wrócił na Bałuty. To był błąd, bo przed kamienicą partnerki został zaatakowany.

- Ciosy zaczęła zadawać mu para, która jeszcze niedawno udawała z nim przyjaźń i czekała z nim na dworcu - dodaje policjantka.

"Kolega" sosnowiczanina zaczął go bić po twarzy, "koleżanka" kopała po plecach. 20-latek zaczął uciekać, ale agresorzy szli za nim. Aneta Sobieraj opowiada, że w końcu dotarł do jednej z aptek, gdzie poprosił o wezwanie karetki i policji. Chwilę później był już w szpitalu z obrażeniami głowy.

Niedługo potem okazało się, że za pobiciem 20-latka stoi jego "partnerka". Policjantom wyjaśniła, że "chciała, żeby już się od niej odczepił". Grozi jej do trzech lat więzienia. Taka sama kara grozi jej znajomym, którzy posłuchali jej "prośby o pomoc".

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Trwa cisza referendalna, która zakończy się w niedzielę o godz. 21. W tym czasie forum będzie wyłączone.

Pozostałe informacje