tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Raz w miesiącu ktoś wjeżdża w drogowców na autostradzie. "Stoimy tu jak na polu minowym"

zobacz więcej wideo »
Raz w miesiącu ktoś wjeżdża w drogowców na autostradzie. "Stoimy tu jak na polu minowym"
  • GDDKiA: niebezpieczne prace na autostradzieGDDKiA: niebezpieczne prace na autostradzie
  • Na A4 kierowcy ciężarówek nie mogą już wyprzedzaćNa A4 kierowcy ciężarówek nie mogą już wyprzedzać
  • Zakaz wyprzedzania dla ciężarówek na A4. A kierowcy swojeZakaz wyprzedzania dla ciężarówek na A4. A kierowcy swoje
Foto: TVN24 Łódź | Video: TVN24 Łódź Sześć miesięcy, sześć wypadków

Boimy się o swoich ludzi, dlatego nie pracujemy już po nocach. A i tak regularnie ktoś w nas wjeżdża - alarmują w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Od lutego tylko w województwie łódzkim rozpędzone samochody wbijały się w pojazdy drogowców pięciokrotnie.

- Patrz pan. Dzień jak co dzień - mówi Maciej Zalewski, rzecznik GDDKiA. Pokazuje zdjęcie rozbitego samochodu, na którym zainstalowane było oznakowanie ostrzegające kierowców o pracach prowadzonych na autostradzie.

W pojazd uderzył z dużą siłą samochód na niemieckich tablicach rejestracyjnych.

- Wszystko wydarzyło się w czwartek na drodze ekspresowej S8. Kierowca z sobie tylko wiadomych powodów minął najpierw dwa znaczniki nakazujące jazdę z prawej strony znaku. Przed trzecim znakiem skręcił w lewo i chciał go ominąć - opowiada Zalewski.

Pole minowe

Od początku roku na terenie województwa łódzkiego było jeszcze pięć podobnych przypadków.

- Za każdym razem dochodziło do wypadku w miejscu, które było prawidłowo oznakowane - opowiada Zalewski.

Prawidłowo, czyli zgodnie z porozumieniem zawartym pomiędzy zarządcą autostrady a policją. Przepisy jasno wskazują, że przed przystąpieniem do prac na autostradzie drogowcy muszą wystawić na autostradzie następujące znaki:

* 400 metrów przed miejscem, gdzie pracują ludzie mają pojawić się znaki ostrzegające o robotach drogowych. Znak ten jest połączony z ograniczeniem prędkości do 110 km/h;

* 400 metrów dalej ma znaleźć się duża tablica świetlna informująca, którym pasem będzie obywał się ruch. W tym miejscu ograniczenie prędkości ma wynosić już 80 km/h;

* około 20 metrów za miejscem prowadzenia prac ruch ograniczenie ma być odwołane.

- Właśnie w takich okolicznościach ostatnio niemal doszło do tragedii. Kierowca tira minął wszystkie znaki i zaczął przeglądać dokumenty przewozowe w czasie jazdy. Nie zauważył naszego samochodu stojącego na wyłączonym pasie. Na szczęście wszyscy nasi ludzie z powodu gorąca byli poza pojazdem, bo nie mieliby szans na przeżycie - opowiada nam jeden z pracowników GDDKiA, którzy pracują na autostradzie.

Nocą? Nie da się

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy na tvn24.pl o pracach na A2 w środku dnia. Tworzyły się wielokilometrowe korki, dlatego też wielu kierowców krytykowało GDDKiA, że prace nie są przeprowadzane w nocy.

Zarządca tłumaczył, że lepiej spowodować korki niż ryzykować ludzkim życiem.

- W czasie dnia regularnie dochodzi do wypadków. Boję się pomyśleć, co by było nocą. Ruch jest bardzo duży, a kierowcy jeszcze mniej uważni - opowiada Zalewski.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad chciała nawet zademonstrować, jak niebezpiecznie jest nocą na autostradzie. Redakcja tvn24.pl została zaproszona w ubiegłym tygodniu na nocną wizytę na A2. W jej trakcie zarządca chciał wystawić niezbędne oznakowanie i wyłączyć kontrolnie jeden z pasów. Ostatecznie jednak cała akcja została odwołana przez organizatora...

- Okazało się, że nie mamy procedur, które pozwoliłyby na przeprowadzenie tego typu przedsięwzięcia - tłumaczy Maciej Zalewski z GDDKiA.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka
Trwa cisza referendalna, która zakończy się w niedzielę o godz. 21. W tym czasie forum będzie wyłączone.

Pozostałe informacje