Złoty Ślimak zostaje we Francji
Złoty Ślimak zostaje nad Sekwaną. Główną nagrodę 5. Międzynarodowego Festiwalu Animacji ReAnimacja wygrał "Le Jour de Gloire" ("Dzień chwały") francuskiego artysty Colleta Bruno. Werdykt do samego końca nie był znany - jury debatowało do ostatniej chwili.
W specjalnej kategorii animacji dla dzieci zwyciężył film Magdaleny Osińskiej "Radostki". Warto pamiętać o tej twórczyni, bo jej obraz był przez wielu uczestników oceniany jako najlepsza z polskich produkcji. Wiemy też, że jako jedyna z rodzimych animacji, brana była pod uwagę przez jurorów jako kandydat do Złotego Ślimaka.
Lalkarze górą
Jak dowiedzieliśmy się w kuluarach, "Le Jour de Gloire" był jednym z faworytów innego członka jury, animatora nagrodzonego Oscarem "Piotrusia i Wilka" - Adama Wyrwasa. Artysta przyznał, że wpływ na jego ocenę z pewnością ma zbieżność techniki w jakiej tworzone są konkursowe produkcje, z jego własnymi dziełami. Podobnie bowiem jak film SE-MA-FOR-a, zwycięzca ReAnimacji jest przykładem doskonale wykonanej lalkowej animacji poklatkowej. Możemy się tylko domyślać, którzy z reszty sędziów - Tsvika Oren, Mait Laas i Daniel Markowicz przechylili szalę zwycięstwa na stronę mrocznego "Dnia chwały".
Film opowiada historię żołnierza przygotowującego się do ofensywy. Trudno nie zauważyć nawiązania do kubrickowskich "Ścieżek chwały". Zrealizowany w dokładnie pół wieku po dziele autora "Mechanicznej pomarańczy", francuski film ukazuje bezsensowność walki i brak nadziei na przetrwanie, żołdaka rzuconego wprost pod grad wrogich pocisków. Oprócz nawiązań kinematograficznych, zwycięzca festiwalu odnosi się do współczesnych sporów politycznych - jest krytyką wyniszczających i trudno wytłumaczalnych wojen w Iraku i Afganistanie. I może to właśnie tym ujął jury, a nie tylko mistrzostwem formy.
Dokąd zmierza polska animacja
Obok konkursu głównego, w szranki stanęły polskie animacje ubiegające się o nagrodę Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Gremium przewodniczył kolejny z realizatorów "Piotrusia i Wilka", odpowiedzialny w nim za scenografię Marek Skrobecki. Razem z Jerzym Kaliną i Jackiem Rokoszem, za najlepszy polski film 5. ReAnimacji uznali "Wszystko płynie" Edyty Turczanik. Ciepła opowieść o przemijaniu jest jedną z wielu produkcji młodych polskich artystów, z których dumne jest pokolenie animatorów już uznanych. - Oni dobrze rokują na przyszłość polskiego filmu animowanego - stwierdził Skrobecki ogłaszając werdykt jury.
Nie wszyscy jednak dzielą ten optymizm. Z poziomu polskich produkcji festiwalowych nie jest zadowolony Adam Wyrwas. - Filmy nie były dobre. Trudno znaleźć wśród nich potencjał na miarę następcy "Piotrusia i Wilka" - uważa artysta. Krytycznym okiem spojrzał on również na całość konkursowej oferty ReAnimacji. - Poziom jest bardzo nierówny. Obok produkcji naprawdę doskonale zrealizowanych, znalazły się, niestety, tytuły bardzo słabe, zupełnie bez pomysłu, wręcz na poziomie wprawek studenckich - zaznacza animator.Obok produkcji naprawdę doskonale zrealizowanych, znalazły się, niestety, tytuły bardzo słabe, zupełnie bez pomysłu, wręcz na poziomie wprawek studenckich
uważa Adam Wyrwas
O przyszłość polskiej animacji nie boi się jednak Ryszard Horowitz. - Nasz kraj ma przebogatą tradycję tej formy sztuki i jestem pewny jej przyszłości. Jest grono świetnych artystów i oddanych wielbicieli animacji, to jest najważniejsze - cieszył się przewodniczący festiwalowego jury.
Cały świat w rękach animatorów
Konkursy to z pewnością najbardziej emocjonująca część ReAnimacji, ale inne były nie mniej interesujące. Podczas festiwalu odbył się szereg przeglądów i retrospektyw animacji. Obok estońskich dzieł ze studia NUKU oraz francuskich obrazów Sacrebleu Productions, zaprezentowane zostały najlepsze filmy z bratnich festiwali: rosyjskiego Message to Man oraz koreańskiego Seoul International Cartoon & Animation Festival. Organizatorzy pokazali także osiągnięcia animacji izraelskiej, irlandzkiej, bułgarskiej - skierowanej do najmłodszych wielbicieli, a także kilkanaście dzieł twórców afrykańskich. Niestety, problemy techniczne uniemożliwiły zapoznanie się polskiej widowni z obrazami indyjskimi. Czekamy więc na nie za rok.
Bez "Ichtys" nie byłoby "Piotrusia"
Serię retrospektyw przypieczętował pokaz perełek polskiej animacji - przegląd twórczości łódzkiego SE-MA-FOR-a. Nie zabrakło na nim oczywiście oczka w głowie studia, czyli "Piotrusia i Wilka", ale obecni na sali mieli również okazję zobaczyć film, bez którego Oscar do Łodzi mógłby nie trafić. "Ichtys" Marka Skrobeckiego, zrealizowany w klasycznej poklatkowej technice, z wykorzystaniem niezwykle dużej makiety i lalek, zrobił ogromne wrażenie na brytyjskim Breakthru Films i Suzie Templeton, co było impulsem do nawiązania współpracy, uwieńczonej złotą statuetką w Kodak Theatre.
Obok pokazów filmowych, w ramach festiwalu odbył się szereg imprez luźno nawiązujących do animacji. W kinie Charlie odbyło się spotkanie z twórcami filmu "Jeż Jerzy" - adaptacji komiksu o zdystansowanym wobec świata przedstawicielu tego kolczastego gatunku. Otwarta została również wystawa fotosów z tej produkcji, a WIĘCEJ INFORMACJI O "JEŻU JERZYM" NA WIELKIM EKRANIE ZNAJDZIESZ TUTAJ.
W Muzeum Kinematograficznym w Łodzi została otwarta przekrojowa wystawa fotografii Ryszarda Horowitza. ReAnimacji towarzyszyły także dwie imprezy muzyczne. Na otwarcie festiwalu DJ Oof zagrał do klasycznych animacji Normana McLarena, a zakończył go koncert L.U.C.-a i Rahima, których sposób artystycznej ekspresji, krzyżującej hip-hop z dość płytko potraktowanym kontrkulturowym przesłaniem i efektownymi wizualizacjami, w spektaklu rodem z Piotra Rubika, mocno kontrastował z subtelną formą sztuki prezentowaną na ReAnimacji.
Poznań powalczy z Łodzią
Tyle narzekania. ReAnimacja jest wydarzeniem wyjątkowym na polskiej scenie i, mimo drobnych potknięć, daje niepowtarzalną szansę poznania wspaniałej dziedziny, wciąż mało w naszym kraju popularnej. Organizatorzy nie mogą odpuścić zapału, z którym tworzą festiwal, bo wyrasta im na polskim podwórku konkurencja. W dniach 7-12. lipca w Poznaniu ruszy pierwsza edycja Animatora, który może namieszać w animacyjnym światku. Nie dość, że poza łódzkim matecznikiem, to w branży huczy o jego bajecznym budżecie - ponoć dwóch milionów złotych.
Poczekamy - zobaczymy. Podobnie, jak czekamy na kolejną edycję ReAnimacji.
Łukasz Dulniak
zdjęcia: Jaś Zaborowski
Wykorzystano fragmenty filmów konkursowych, udostępnione dzięki uprzejmości organizatorki festiwalu Izabeli Wierzbińskiej.
Dowiedz się więcej...
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
10 reklam, na które najczęściej narzekano
Sceny przemocy, walki z policją, ogień i śmierć
Klip przypomina film krótkometrażowy - przedstawia starcia protestującego tłumu z policją. Przemoc pokazana jest w nim tak realist... czytaj dalej »
Polskie bajki retro w sieci na Dzień Dziecka
Fan bił kobietę. Zespół przerwał koncert
- Koleś, nigdy nie można bić pieprzonej kobiety. Co się do cholery z Tobą dzieje, człowieku? - Shirley Manson, wokalistka zespołu ... czytaj dalej »
Bob Dylan z Medalem Wolności
Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Odtwórz: Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Tym razem jurorzy w Cannes nie mieli wątpliwości - austriacki filmowiec Michael Haneke nie dał konkurentom szans. Nieczęsto werdyk... czytaj dalej »
"Miłość" zwycięża. Jury Cannes zakochane
Jury 65. Festiwalu w Cannes przychyliło się do życzeń mediów i widzów - laureatem tegorocznej Złotej Palmy został austriacki reżys... czytaj dalej »
Wydają fortunę na fanów. "Kochamy widok ludzi z tymi światłami"
- Większość pieniędzy, które zarabiamy podczas trasy, wydajemy na bransoletki. Wydaliśmy już fortunę, żeby rozdać je fanom podczas... czytaj dalej »
Rosyjskie babuszki pokonane. Eurowizja dla Szwedki
Piosenkarka Loreen ze Szwecji zwyciężyła w finale 57. edycji Eurowizji. Tegoroczny konkurs odbywał się w stolicy Azerbejdżanu, Bak... czytaj dalej »
Francuska czarodziejka ponownie w Warszawie
ZAZ, artystka nazywana następczynią Edith Piaf i największym odkryciem piosenki francuskiej ostatnich lat, ponownie wystąpi w Wars... czytaj dalej »




