Przetrwać gułag? "Trzeba mieć poczucie humoru i myć się"
- Poczucie humoru i mycie się – przepis na przetrwanie w gułagu zdradził w rozmowie z dziennikarką tvn24.pl Katarzyną Wężyk Peter Weir. Reżyser „Niepokonanych” podzielił się szczegółami pracy na planie, wrażeniami po lekturze wspomnień polskiego oficera i miłością do powieści przygodowych.
– Kocham dobre opowieści, a ta była bardzo mocna. Natychmiast pojawiło mi się w głowie mnóstwo pytań: czy przeżyłbym w Gułagu, czy położył się i umarł? Czy miałbym siłę woli i odwagę, by przeżyć na Syberii? Tego typu kwestie zaczęły krążyć w mojej głowie. Decyzja (o zrobieniu filmu, red.) była emocjonalna, podjęta przez ciało, serce. Intelekt włączył się później – mówił nam Peter Weir. Książkę „Długi marsz” przysłała mu producentka, a czytając ją, jak mówił, znów poczuł się jak mały chłopiec, który na kolanach matki słucha opowieści przygodowej.
Historia porywająca, ale czy prawdziwa?
Gdy zapytaliśmy reżysera, czy nie przeszkadzał mu fakt, że książkę Sławomira Rawicza trudno uznać za wysokiej klasy literaturę i nawet pod względem stylu daleko jej do gułagowych wspomnień Aleksandra Sołżenicyna czy Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. - Oczywiście, to nie jest dobra powieść. Ale jest bardzo trudno zrobić dobry film z dobrej książki. Dużo łatwiej zrobić dobry film ze złej. W tym przypadku nie chodziło o pisarstwo, tylko o historię - stwierdził.
Kocham dobre opowieści, a ta była bardzo mocna. Natychmiast pojawiło mi się w głowie mnóstwo pytań: czy przeżyłbym w Gułagu, czy położył się i umarł? Czy miałbym siłę woli i odwagę, by przeżyć na Syberii? Tego typu kwestie zaczęły krążyć w mojej głowie. Decyzja (o zrobieniu filmu, red.) była emocjonalna, podjęta przez ciało, serce. Intelekt włączył się później
weit
Książka została opublikowana w latach 50-tych. Brytyjski dziennikarz spisał w niej wojenne wspomnienia polskiego oficera, Sławomira Rawicza, który jesienią 1939 roku został zatrzymany przez NKWD za szpiegostwo i zesłany do syberyjskiego łagru. Kilka miesięcy później wraz z grupą współwięźniów Polak uciekł, a w trakcie ucieczki przeszedł pół Azji.
Historia jest porywająca, ale – co udowodnili kilka lat temu dziennikarze BBC – nieprawdziwa. Dokumenty z sowieckich archiwów nie potwierdzają wersji Rawicza, który prawdopodobnie całą rzecz zmyślił lub przywłaszczył sobie cudze wspomnienia. – Gdy przeczytałem książkę po raz pierwszy, nic o tym nie wiedziałem. Dopiero później usłyszałem, że jej prawdziwość jest kwestionowana. Ale dla mnie było ważne, czy sam marsz się odbył. Jeśli marsz jest prawdziwy, mogę nakręcić film. Gdy znalazłem na to dowody, z radością to zrobiłem, ale wyciąłem z niego Rawicza. To nie jest biograficzny film – przypomniał.
Rzeczywiście, jest on tylko „inspirowany” książką, ponadto reżyser pozbył się najbardziej nieprawdopodobnych fragmentów, jak pomoc w ucieczce udzielona przez żonę komendanta obozu czy… yeti, które uciekinierzy mieli zauważyć w Himalajach. Zmienił też imiona, w tym głównego bohatera, którego nazwał Januszem Wieszczkiem, na cześć, jak zdradził, Janusza Kamińskiego (operatora i reżysera).
Po kostki w śniegu, w pustynnym słońcu...
„Niepokonani” to kino niezależne, choć w polskich warunkach o produkcji z budżetem 30 milionów dolarów i Colinem Farrellem, Edem Harrisem, Saoirse Ronan i Jimem Sturgessem w obsadzie trudno myśleć jako o filmie offowym. Od kosztujących kilkakrotnie więcej produkcji wielkich studiów odróżnia go fakt, że został zrobiony tradycyjnie, w naturalnych planach: aktorzy naprawdę brnęli po kostki w śniegu i smażyli się w pustynnym słońcu. Syberię, co prawda zagrała Bułgaria, a Mongolię – Maroko, ale reżyser tłumaczył, że wymusił to brak infrastruktury w znanych z książki miejscach.
Gdy byliśmy w Bułgarii, gdzie było naprawdę bardzo zimno, aktorom marzyło się Maroko. Będzie świetnie, piasek, słońce, wielbłądy - mówili. A na pustyni, gdzie pocili się w upale, wspominali lasy i ciepło ogniska w Bułgarii i chcieli wracać. Ale wszystko było naprawdę dobrze zorganizowane i cierpienie na ekranie to głównie aktorstwo
weir
Weir wybrał plenery, choć obecnie filmowcy coraz częściej wolą zapewniający pełną kontrolę nad planem i żadnych pogodowych niespodzianek zielony ekran w studio. Pytany o tę decyzję, reżyser odparł: - Nigdy nie byłem zainteresowany nakręceniem tego filmu przed zielonym ekranem. Aktorzy go nienawidzą. Gdy rozmawiałem z aktorami z „Gwiezdnych Wojen”, narzekali, że na planie widzieli tylko zielony ekran i tenisowe piłeczki. Naturalne plany są bardziej inspirujące – stwierdził.
Reżyser przyznał jednak, że warunki potrafiły dać obsadzie w kość. – Gdy byliśmy w Bułgarii, gdzie było naprawdę bardzo zimno, aktorom marzyło się Maroko. Będzie świetnie, piasek, słońce, wielbłądy - mówili. A na pustyni, gdzie pocili się w upale, wspominali lasy i ciepło ogniska w Bułgarii i chcieli wracać. Ale wszystko było naprawdę dobrze zorganizowane i cierpienie na ekranie to głównie aktorstwo - zapewnił.
Głównie, ale nie tylko. Najgorzej było w Maroku, gdzie aktorzy złapali zatrucie pokarmowe. – Jest taka scena, w której Jim Sturgess (filmowy Janusz) biegnie przez pustynię i trzyma się za brzuch – mówił reżyser, jednocześnie demonstrując rzeczone ujęcie. – Mówię mu, żeby wziął rękę, bo wygląda to bardzo dziwnie. Odparł: nie mogę, brzuch mnie strasznie boli!
Ci sprawia, że nam się chce?
Zapytałam reżysera, czy po nakręceniu „Niepokonanych” znalazł odpowiedzi na pytania, które stawiał sobie podczas lektury książki. – Co ich napędzało? Wciąż sobie zadaję to pytanie. Co nas napędza, co sprawia, że nam się chce? To fascynujące zagadnienie - odparł. I dodał: - Część więźniów, nawet tych zdrowszych, po prostu kładła się i umierała. Gdy pytałem o to, usłyszałem, że były oznaki, które pozwalały takie osoby rozpoznać. Po pierwsze, brak poczucia humoru. A po drugie – nie mycie się, brak starań o zachowanie elementarnej czystości – stwierdził.
Film „Niepokonani” swoją uroczystą premierę miał podczas Off Plus Camera. Od piątku będzie w kinach.
Katarzyna Wężyk
//iga
PROGRAM FESTIWALUWciąż też można oddać głos na najlepszy, Twoim zdaniem, film z Kontaktu 24. Materiały naszych Reporterów 24 biorą udział w jednym z konkursów pod hasłem "Bierzcie i kręćcie". OBEJRZYJ NAJLEPSZE FILMY Z KONTAKTU 24
Dowiedz się więcej...
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
10 reklam, na które najczęściej narzekano
Sceny przemocy, walki z policją, ogień i śmierć
Klip przypomina film krótkometrażowy - przedstawia starcia protestującego tłumu z policją. Przemoc pokazana jest w nim tak realist... czytaj dalej »
Polskie bajki retro w sieci na Dzień Dziecka
Fan bił kobietę. Zespół przerwał koncert
- Koleś, nigdy nie można bić pieprzonej kobiety. Co się do cholery z Tobą dzieje, człowieku? - Shirley Manson, wokalistka zespołu ... czytaj dalej »
Bob Dylan z Medalem Wolności
Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Odtwórz: Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Tym razem jurorzy w Cannes nie mieli wątpliwości - austriacki filmowiec Michael Haneke nie dał konkurentom szans. Nieczęsto werdyk... czytaj dalej »
"Miłość" zwycięża. Jury Cannes zakochane
Jury 65. Festiwalu w Cannes przychyliło się do życzeń mediów i widzów - laureatem tegorocznej Złotej Palmy został austriacki reżys... czytaj dalej »
Wydają fortunę na fanów. "Kochamy widok ludzi z tymi światłami"
- Większość pieniędzy, które zarabiamy podczas trasy, wydajemy na bransoletki. Wydaliśmy już fortunę, żeby rozdać je fanom podczas... czytaj dalej »
Rosyjskie babuszki pokonane. Eurowizja dla Szwedki
Piosenkarka Loreen ze Szwecji zwyciężyła w finale 57. edycji Eurowizji. Tegoroczny konkurs odbywał się w stolicy Azerbejdżanu, Bak... czytaj dalej »
Francuska czarodziejka ponownie w Warszawie
ZAZ, artystka nazywana następczynią Edith Piaf i największym odkryciem piosenki francuskiej ostatnich lat, ponownie wystąpi w Wars... czytaj dalej »




