tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Po 2000 lat trafiły do internetu

Po 2000 lat trafiły do internetu
Foto: EPA Do prawdziwych zwojów dostęp jest bardzo ograniczony

Najstarsze teksty biblijne, tak zwane "zwoje znad Morza Martwego", około 2000 lat po powstaniu trafiły do internetu. Muzeum Narodowe Izraela we współpracy z Google udostępniło zdjęcia manuskryptów w bardzo wysokiej rozdzielczości. System umożliwia automatyczne wyszukanie na nich konkretnych fraz i tłumaczy je na język angielski.

Projekt został zapowiedziany w październiku 2010 roku. Szef izraelskiego urzędu ds. zabytków starożytnych Szuka Dorfman mówił o nim wówczas: "To kamień milowy, który łączy postęp i przeszłość, aby zachować to unikalne dziedzictwo dla przyszłych pokoleń".

Jedna z stron Księgi Izajasza (Fot. dss.collections.imj.org.il/)
Dotknąć historii

Pierwsze rękopisy odnaleźli w 1947 roku beduińscy pasterze w jaskini niedaleko miejscowości Kumran na północno-zachodnim wybrzeżu Morza Martwego. Nazwano je wówczas "jednym z najważniejszych odkryć archeologicznych XX wieku".

Do 1956 roku odnaleziono blisko 30 tys. fragmentów biblijnych tekstów, w tym najstarszą zachowaną kopię Dziesięciorga Przykazań. Teksty spisane zostały na pergaminie i papirusie w językach hebrajskim, greckim i aramejskim.

Obecnie trzymane są w klimatyzowanych pomieszczeniach Muzeum Narodowego Izraela w Jerozolimie i w obawie przed zniszczeniem tylko niewielka ich część dostępna jest dla zwiedzających.

Google pracuje nad stworzeniem bazy danych zawierającej szerszą kolekcję rękopisów.


Strona, na której umieszczono zdigitalizowane zwoje

mk/tr/k

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje