Lana Del Rey pokonała Adele
"Born To Die" Lany Del Rey jest najlepiej sprzedającym się albumem 2012 roku. Jest już numerem jeden w 14 krajach świata, w tym w Wielkiej Brytanii, gdzie młoda Amerykanka pokonała Adele. Debiutantka umiejętnie podsyca zainteresowanie i właśnie zapowiedziała, że nie nagra nowego albumu. - Co bym miała na nim zawrzeć? Wszystko, co chciałam powiedzieć, już powiedziałam - wyznała.
Długooczekiwana płyta Lany Del Rey "Born To Die" jest obecnie popularniejszym albumem od "21" Adele. 26-latka potrzebowała zaledwie tygodnia, by zdobyć tytuł "najlepiej sprzedającego się do tej pory albumu 2012 roku" w 14 krajach.
W sklepie internetowym iTunes krążek króluje m.in. w Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Włoszech, Francji, Niemczech i Finlandii. "Born To Die" kontynuuje tendencję wzrostu sprzedaży muzyki cyfrowej, którą w ubiegłym roku zapoczątkowała Adele, do tej pory najchętniej kupowana artystka świata.
Jak podał dziś Official Charts Company, Amerykanka pokonała Adele także w jej ojczyźnie – jest na miejscu nr 1, podczas gdy Brytyjka spadła na czwartą pozycję. W Wielkiej Brytanii debiutancka płyta Del Rey w ciągu kilku dni sprzedała się w ponad 117 tys. egzemplarzy.
Ponadto na listach przebojów królują aż dwa single z niej pochodzące: "Born To Die" i "Video Games".
"Piłam dużo… za dużo"
"Dziękuję za to, że mnie wsparliście. Te wiadomości osłodziły mi najtrudniejsze słowa krytyki" – na wieść o sukcesie piosenkarka podziękowała fanom na Facebooku.
To jej odpowiedź na najsurowsze opinie, wśród których z pochwałami (np. "Inteligentna, ambitna i genialnie zrealizowana" – tak zrecenzowano "Born To Die" w BBC) mieszają się słowa: "nudna, ponura, pusta i bez emocji".
Tak samo mocno kochana i nienawidzona przez media i fanów Del Rey potrafi podsycać zainteresowanie swoją twórczością. Najpierw wyznała, że album jest rodzajem hołdu dla jej dzikiego życia, które prowadziła jako nastolatka. - Piłam dużo… za dużo. Od ośmiu lat jestem trzeźwa — przyznała bez ogródek.
A teraz ogłosiła, że jest tak zadowolona z "Born To Die", iż w ogóle nie zastanawia się nad stworzeniem czegoś nowego. - Nie sądzę, żebym nagrała kolejną płytę - stwierdziła w wywiadzie dla brytyjskiego "Vogue'a". - Co bym miała na niej zawrzeć? Czuję, że wszystko co chciałam powiedzieć już powiedziałam.
W Polsce album już w dniu premiery zdobył status Złotej Płyty.
Gdy kłamstwa wyszły na jaw
Kontrowersje wokół wokalistki, która naprawdę nazywa się Elizabeth Grant, zaczęły się wtedy, gdy na jaw wyszły wszystkie kłamstwa, jakie do tej pory podawała na swój temat.
Najpierw okazało się, że "amatorskie" wideo jest tylko chwytem reklamowym, za którym stoi zawodowy reżyser. Potem, że piosenkarka nie jest dziewczyną znikąd, która tylko sobie i talentowi zawdzięcza to, że zapragnęły jej słuchać miliony ludzi na świecie, ale stoi za nią sztab menedżerów.
Nieprawdą okazały się też opowieści o dzieciństwie w nędzy. Tak naprawdę jest córką milionera Roba Granta, który zbił fortunę na handlu nieruchomościami i domenami internetowymi.
Co gorsza, odkryto, że ojciec w 2010 roku pomógł promować album córki "Kill Kill", który był pierwszym profesjonalnym krążkiem w jej karierze, ale przed pojawieniem się "Born To Die" zniknął z rynku. Chodziło o to, by nie kojarzono go z odmienioną wykonawczynią, która zmieniła wizerunek z "dziewczyny z sąsiedztwa" na "seksownego kociaka" z silikonowymi ustami.
am\mtom\kDowiedz się więcej...
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
Sceny przemocy, walki z policją, ogień i śmierć
Klip przypomina film krótkometrażowy - przedstawia starcia protestującego tłumu z policją. Przemoc pokazana jest w nim tak realist... czytaj dalej »
Polskie bajki retro w sieci na Dzień Dziecka
Z okazji Dnia Dziecka - między 31 maja a 3 czerwca - w internecie będzie można obejrzeć klasykę polskiej animacji dla najmłodszych... czytaj dalej »
Fan bił kobietę. Zespół przerwał koncert
Bob Dylan z Medalem Wolności
Bob Dylan został we wtorek uhonorowany przez Baracka Obamę Prezydenckim Medalem Wolności. Amerykański piosenkarz to jedna z najważ... czytaj dalej »
Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Odtwórz: Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Tym razem jurorzy w Cannes nie mieli wątpliwości - austriacki filmowiec Michael Haneke nie dał konkurentom szans. Nieczęsto werdyk... czytaj dalej »
"Miłość" zwycięża. Jury Cannes zakochane
Jury 65. Festiwalu w Cannes przychyliło się do życzeń mediów i widzów - laureatem tegorocznej Złotej Palmy został austriacki reżys... czytaj dalej »
Wydają fortunę na fanów. "Kochamy widok ludzi z tymi światłami"
- Większość pieniędzy, które zarabiamy podczas trasy, wydajemy na bransoletki. Wydaliśmy już fortunę, żeby rozdać je fanom podczas... czytaj dalej »
Rosyjskie babuszki pokonane. Eurowizja dla Szwedki
Piosenkarka Loreen ze Szwecji zwyciężyła w finale 57. edycji Eurowizji. Tegoroczny konkurs odbywał się w stolicy Azerbejdżanu, Bak... czytaj dalej »
Francuska czarodziejka ponownie w Warszawie
Aplauz dla polskiego filmu na festiwalu w Cannes
Odtwórz: Aplauz dla polskiego filmu na festiwalu w Cannes
- Nie da się ukryć, że udział filmu w canneńskiej sekcji, otwiera przed twórcą drzwi i dodaje pewności siebie - mówi w rozmowie z ... czytaj dalej »



