Jolie przyjęta chłodno, brawa dla Ai Weiweia
- Myślisz, że stałeś się pewnego rodzaju firmową marką? – pyta Ai Weiweia reżyserka Alison Klayman, podczas gdy artysta ogląda w internecie koszulki ze swoim wizerunkiem. – Tak – mówi wprost do kamery – Jestem znakiem firmowym liberalizmu i indywidualnego myślenia. Dokument o artyście jest na Berlinale prawdziwą sensacją.
Młoda reżyserka i dziennikarka spędziła prawie trzy lata w Chinach, dokumentując życie i pracę znanego na całym świecie artysty–aktywisty. Z kilkuset godzin materiału powstał dokument "Ai Weiwei: Never Sorry", który miał w niedzielę na festiwalu swoją europejską premierę.
Film ma tutaj naprawdę gorące przyjęcie. Bilety na tylko dwa festiwalowe pokazy rozeszły się błyskawicznie, a wczorajszy seans zakończył się długimi oklaskami i aplauzem. Z widowni posypały się podziękowania dla reżyserki. – Chciałam, żeby to był film nie tylko o sztuce, ale o artyście. W przypadku Ai Weiweia nie da się oddzielić tego, że jest on jednocześnie artystą i aktywistą – tłumaczyła swój pomysł na dokument.
10 milionów ziaren słonecznika
Klayman udało się zarejestrować pracę artysty nad jego najważniejszymi dziełami z ostatnich lat. Wśród nich znalazł się między innymi monumentalny projekt dotyczący trzęsienia ziemi w Syczuanie w 2008 r. Ai Weiwei przez rok zbierał przy pomocy asystentów i internautów nazwiska zmarłych w katastrofie dzieci, które zostały pogrzebane w źle zbudowanych budynkach szkolnych.
W rocznicę trzęsienia opublikował listę ponad 5 tysięcy ofiar, którą skrupulatnie próbowała ukryć władza. – Robię swoją sztuką to, co tak naprawdę jest obowiązkiem państwa – mówi o tym projekcie w filmie.
Reżyserka towarzyszy także artyście podczas jednej z jego największych wystaw w Monachium i w końcu w Tate Modern, gdzie przez kilka miesięcy można było oglądać jego najbardziej popularną instalację. "Sunflower Seeds" utworzyło 100 milionów porcelanowych ziaren słonecznika rozsypanych w galerii. W filmie zobaczymy, jak po dywanie z ziaren przechadza się sam artysta z synem.
Narażał się władzy
Ale "Ai Weiwei: Never Sorry" to przede wszystkim film o niepokornym aktywiście. – Czasami czuję się jak szachista. Mój przeciwnik robi jakiś ruch, a ja mu odpowiadam swoim – tak Ai Weiwei opisuje w dokumencie swój sposób uprawiania sztuki.
Artysta nie raz narażał się władzy. Począwszy od projektu na temat Syczuanu, przez ostry protest przeciwko wykorzystywaniu igrzysk w Pekinie w celach propagandowych, a kończąc na urządzeniu wielkiego przyjęcia w przeddzień wyburzenia swojego nowego studia, które najpierw zostało przez władzę zbudowane, a potem nazwane nielegalnym.
Niepokorny więzień
W filmie Klayman nie brakuje mocnych scen konfrontacji artysty z władzą. W obrazie udało się umieścić prywatne nagranie Ai Weiweia, które dokumentuje policyjną, bezprawną napaść na artystę w hotelu. Jest też moment spotkania aktywisty z policjantem, który go wtedy zaatakował – wynik uporczywego składania oficjalnych zawiadomień o pobiciu przez władzę.
Wszystko, co udało się zarejestrować reżyserce, dzieje się niemal "na żywo". Płynna dokumentacja urywa się w kwietniu 2011 roku – to wtedy artysta zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Po trzech miesiącach został zwolniony z więzienia, gdzie rzekomo przesłuchiwano go z powodu niepłacenia podatków i rozpowszechniania pornografii.
"Zastanawialiśmy się, czy był bity"
Ostatnie sceny w filmie pokazują moment powrotu artysty do studia w Pekinie. Widocznie przygaszony Ai Weiwei nie może rozmawiać z dziennikarzami, prosi o zrozumienie. Kontrast z postacią, którą poznaliśmy wcześniej w filmie, jest ogromny.
– W jego życiu po tym zatrzymaniu wiele się zmieniło. Jest w areszcie domowym, nie może podróżować. Kiedy wrócił, wszyscy zastanawialiśmy się: czy był bity, jak daleko posunie się jeszcze władza? – mówiła w Berlinie reżyserka. - Przez pierwsze tygodnie siedział bardzo cicho. Ale wrócił już na Twittera, jest tylko bardziej ostrożny.
"Chińczycy tego filmu publicznie nie pokażą"
Bo Twitter i blog – jak zobaczymy w filmie – to główne kanały komunikacji artysty z widownią i fanami. Ai Weiwei z komputerem, komórką, kamerą to stałe sceny w dokumencie. Jego niepokorne tweety czytają tysiące, w tym również Chińczyków. – Internet to niewiarygodne narzędzie. Dzięki sieci nawet najzwyczajniejszy człowiek może zmienić opinię publiczną – mówi artysta do kamery.
Reżyserka żartuje, że "to nałóg". Ale zaraz dodaje: – To także zabezpieczenie. W takim kraju transparentność może być pewną formą ochrony.
Przyznaje też, że dziś sieć w Chinach jest jedynym sposobem na rozpowszechnianie niewygodnych treści. – Nie sądzę, że mój film zostanie pokazany publicznie gdziekolwiek w Chinach. Ludzie będą mogli do niego dotrzeć tylko przez internet – podsumowała reżyserka.
Debiut reżyserski Angeliny Jolie nie porwał
W przeciwieństwie do dokumentu o Ai Weiweiu, długo oczekiwany reżyserski debiut megagwiazdy Angeliny Jolie został na festiwalu chłodno przyjęty. "In the Land of Blood and Honey" to wojenny melodramat skupiający się na tragicznej historii bośniackich kobiet podczas konfliktu w byłej Jugosławii w 1992 roku.
Berlińscy krytycy zarzucają filmowi schematyczność, prostolinijność, granie na emocjach, a nawet kiczowatość. Nie przeszkodziło to jednak przybyć dziennikarzom tłumnie na sobotnią konferencję prasową z gwiazdą. Część nie zmieściła się w sali. Ci, którym się udało, próbowali nieśmiało krytykować dzieło Jolie.
– Dlaczego film jest taki jednostronny i nie pokazuje powodów tej wojny? – pytał jeden z nich. – Każdy widzi sztukę na swój sposób. Ty widzisz ją w ten sposób. Ale szczerze, nie uważam, że masz rację. Wiele ludzi odbiera mój film zupełnie inaczej – odparowała z wdziękiem Jolie.
Z Berlina Monika Borycka/mtom/kDowiedz się więcej...
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
Sceny przemocy, walki z policją, ogień i śmierć
Klip przypomina film krótkometrażowy - przedstawia starcia protestującego tłumu z policją. Przemoc pokazana jest w nim tak realist... czytaj dalej »
Polskie bajki retro w sieci na Dzień Dziecka
Z okazji Dnia Dziecka - między 31 maja a 3 czerwca - w internecie będzie można obejrzeć klasykę polskiej animacji dla najmłodszych... czytaj dalej »
Fan bił kobietę. Zespół przerwał koncert
Bob Dylan z Medalem Wolności
Bob Dylan został we wtorek uhonorowany przez Baracka Obamę Prezydenckim Medalem Wolności. Amerykański piosenkarz to jedna z najważ... czytaj dalej »
Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Odtwórz: Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Tym razem jurorzy w Cannes nie mieli wątpliwości - austriacki filmowiec Michael Haneke nie dał konkurentom szans. Nieczęsto werdyk... czytaj dalej »
"Miłość" zwycięża. Jury Cannes zakochane
Jury 65. Festiwalu w Cannes przychyliło się do życzeń mediów i widzów - laureatem tegorocznej Złotej Palmy został austriacki reżys... czytaj dalej »
Wydają fortunę na fanów. "Kochamy widok ludzi z tymi światłami"
- Większość pieniędzy, które zarabiamy podczas trasy, wydajemy na bransoletki. Wydaliśmy już fortunę, żeby rozdać je fanom podczas... czytaj dalej »
Rosyjskie babuszki pokonane. Eurowizja dla Szwedki
Piosenkarka Loreen ze Szwecji zwyciężyła w finale 57. edycji Eurowizji. Tegoroczny konkurs odbywał się w stolicy Azerbejdżanu, Bak... czytaj dalej »
Francuska czarodziejka ponownie w Warszawie
Aplauz dla polskiego filmu na festiwalu w Cannes
Odtwórz: Aplauz dla polskiego filmu na festiwalu w Cannes
- Nie da się ukryć, że udział filmu w canneńskiej sekcji, otwiera przed twórcą drzwi i dodaje pewności siebie - mówi w rozmowie z ... czytaj dalej »



