Drugie Chelsea tęskni za ZSRR
Styk piłki nożnej, polityki i szemranych interesów, a wszystko mocno podlane ukraińską wódką i tęsknotą za ZSRR – to temat świetnego dokumentu "Drugie Chelsea. Opowieść o Doniecku", pokazywanego na Doc Review. Reżyserowi grożono zemstą właściciela klubu, ale Rinatowi Achmetowi się spodobało. I zaprosił dokumentalistę na oblewanie 75. rocznicy powstania Szachtaru Donieck.
"Drugie Chelsea" w odniesieniu do Szachtara Donieck to tytuł mocno ironiczny. Oba kluby są własnością jeśli nie rosyjskiego, to przynajmniej rosyjskojęzycznego oligarchy – w przypadku londyńskiego klubu jest to Roman Abramowicz, donieckim rządzi Rinat Achmetow – ale na tym podobieństwa się kończą.
Ironia barw
Londyn jest międzynarodową metropolią, Donieck – milionowym, ale zapyziałym górniczym miastem przy wschodniej granicy Ukrainy. W Doniecku, sądząc po samochodach, domach i strojach mieszkańców, czas zatrzymał się na początku lat 90-tych. Ludzie mówią tam po rosyjsku i tęsknią za czasami ZSRR, kiedy to może i było biednie, ale za to po równo, i porządek był. Teraz kopalnia podupada, a górnicy miesiącami nie dostają pensji, za to mogą sobie popatrzeć na piękny, nowiutki stadion Szachtara. W Doniecku 90 procent ludności głosuje na Partię Regionów obecnego prezydenta Wiktora Janukowycza, a na Pomarańczową Rewolucję mówi się Pomarańczowy Pucz.
Dwa lata temu piłkarzom donieckiego klubu udało się zdobyć puchar UEFA. W finale wygrali 2:1 z Werderem Brema, ale ciekawszy był mecz półfinałowy, w którym Szachtar Donieck zmierzył się z Dynamem Kijów. Nie tylko ze względu na animozje między regionami, ale też ironię klubowych barw: kolorem klubu z najbardziej „niebieskiego” regionu jest pomarańczowy, natomiast drużyna „pomarańczowej” stolicy ma stroje niebieskie.
Dopiero w Doniecku jest ładnie
Przewodnikami po mieście w ważnym dla Szachtara roku 2009 są bohaterowie dokumentu młodego niemieckiego reżysera Jakoba Preussa. Wszystkie mecze ukochanej drużyny, nawet jeśli oznaczało to 40-godzinną podróż do Stambułu, obejrzał małomówny górnik Szasza. Wspiera go jego wygadana żona Wala, kobieta o obfitym biuście, słowiańskiej duszy i fryzurze a la wczesna Violetta Villas. Reżyser towarzyszył im podczas sportowych emocji, pracy w kopalni i świętowania rocznej premii wódką rozlewaną do pociętych plastikowych butelek.
Jeśli mówisz po rosyjsku, spędziłeś tam trochę czasu i masz ich poczucie humoru, łatwo się do nich zbliżyć. Potem ich zaprosiłem na premierę do Kijowa, dostali owację na stojąco. Wala była zachwycona. Weszła na scenę, powiedziała, że jest pierwszy raz w stolicy, bardzo jej się podoba, ale zaprasza wszystkich do Doniecka, bo tam dopiero jest ładnie i ludzie potrafią się bawić
Jakob Preuss
- Jeśli mówisz po rosyjsku, spędziłeś tam trochę czasu i masz ich poczucie humoru, łatwo się do nich zbliżyć. Potem ich zaprosiłem na premierę do Kijowa, dostali owację na stojąco. Wala była zachwycona. Weszła na scenę, powiedziała, że jest pierwszy raz w stolicy, bardzo jej się podoba, ale zaprasza wszystkich do Doniecka, bo tam dopiero jest ładnie i ludzie potrafią się bawić – opowiadał reżyser.
Jednak centralną postacią filmu jest wschodząca gwiazda Partii Regionów, 28-letni Kola, polityk o ambicji i aparycji młodego Romana Giertycha (nawet grzywka się zgadza). Kola za piłką specjalnie nie przepada, ale na mecze chodzi, bo właścicielem klubu jest jego patron, Achmetow, a w loży vipów nader często bywa Janukowycz. O swoją karierę polityk dba też pokazując się wśród ludu, rozdając kwiaty bohaterkom Związku Radzieckiego i gardłując za rosyjskim jako drugim językiem. Za państwową służbę bierze niewiele, raptem tysiąc euro, z czego stać go na budowę willi za miastem, pomoc domową i oblewanie sukcesów koniakiem z 1970 roku. I tylko czasem mu się wyrwie, że przepisana na ojca firma budowlana przynosi zyski także i jemu.
Kola spanikował
- Kola chyba nie do końca zrozumiał, co to będzie za film. Myślał, że to dokument o klubie, który będzie korzystny dla jego kariery. Zorientował się pod koniec, spanikował, przyjechał do Berlina w trakcie montażu i domagał się wycięcia wielu scen – mówił Preuss. Gdy reżyser dokonał tylko kosmetycznych poprawek, Kola uczepił się nadziei, że dokument nie spodoba się wszechmocnemu Achmetowowi, a ten doprowadzi do jego wycofania. Ale na pokazie w Doniecku pojawiła się cała miejscowa wierchuszka, z właścicielem klubu włącznie. – A Achmetowowi się spodobał. Nie spodziewałem się tego, ale też mam wrażenie, że nie oglądał zbyt uważnie i nie wszystko załapał. W każdym razie dostałem koszulkę klubową ze swoim nazwiskiem i zaproszenie na koncert Rihanny na Arenie Donbasu w tę sobotę! – pochwalił się reżyser.
Kola też się wywinął. – Zrobił konferencję prasową przed pokazem i powiedział: zawsze chcieliście, żeby politycy byli uczciwi, na to patrzcie, jaki byłem szczery. Jest chyba teraz bardziej popularny niż wcześniej – podsumował reżyser.
kaw\mtomDowiedz się więcej...
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
10 reklam, na które najczęściej narzekano
Sceny przemocy, walki z policją, ogień i śmierć
Klip przypomina film krótkometrażowy - przedstawia starcia protestującego tłumu z policją. Przemoc pokazana jest w nim tak realist... czytaj dalej »
Polskie bajki retro w sieci na Dzień Dziecka
Fan bił kobietę. Zespół przerwał koncert
- Koleś, nigdy nie można bić pieprzonej kobiety. Co się do cholery z Tobą dzieje, człowieku? - Shirley Manson, wokalistka zespołu ... czytaj dalej »
Bob Dylan z Medalem Wolności
Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Odtwórz: Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Tym razem jurorzy w Cannes nie mieli wątpliwości - austriacki filmowiec Michael Haneke nie dał konkurentom szans. Nieczęsto werdyk... czytaj dalej »
"Miłość" zwycięża. Jury Cannes zakochane
Jury 65. Festiwalu w Cannes przychyliło się do życzeń mediów i widzów - laureatem tegorocznej Złotej Palmy został austriacki reżys... czytaj dalej »
Wydają fortunę na fanów. "Kochamy widok ludzi z tymi światłami"
- Większość pieniędzy, które zarabiamy podczas trasy, wydajemy na bransoletki. Wydaliśmy już fortunę, żeby rozdać je fanom podczas... czytaj dalej »
Rosyjskie babuszki pokonane. Eurowizja dla Szwedki
Piosenkarka Loreen ze Szwecji zwyciężyła w finale 57. edycji Eurowizji. Tegoroczny konkurs odbywał się w stolicy Azerbejdżanu, Bak... czytaj dalej »
Francuska czarodziejka ponownie w Warszawie
ZAZ, artystka nazywana następczynią Edith Piaf i największym odkryciem piosenki francuskiej ostatnich lat, ponownie wystąpi w Wars... czytaj dalej »




