Cuda papieża. "Parkinson sam się nie cofa"
Meksykański chłopiec chory na białaczkę, żydowski milioner z rakiem mózgu i francuska zakonnica z chorobą Parkinsona - łączy ich to, że zostali cudownie uzdrowieni za pośrednictwem Jana Pawła II. Czy rzeczywiście? - Ja wierzę, ale każdy sam musi ocenić - mówi w rozmowie z tvn24.pl Andrea Tornielli, autor najnowszej "duchowej biografii" papieża-Polaka, "Santo subito".
Santo subito, skandowali wierni po śmierci Jana Pawła II. Ale kiedy? Watykanista i pisarz Andrea Tornielli, autor najnowszej książki o Janie Pawle II, bardzo dobrych wiadomości nie ma. - Proces i tak jest szybki: zaczął się bez czekania pięciu lat po śmierci papieża. Wszystkim niecierpliwym muszę przypomnieć, że kiedy Kościół staje wobec takich przypadków, musi je dobrze sprawdzić, by dać gwarancję świętości – twierdzi. Przypomniał też, że Jan XXIII, który zmarł w 1963 roku, beatyfikowany został w 2005, mimo że tuż po jego śmierci były głosy, żeby zrobić to natychmiast.
– Papież Dobry, Jan, czekał wiele lat. Papież Bardzo Dobry Jan Paweł poczeka na pewno mniej, ale trzeba szanować czas Kościoła – argumentuje ze śmiechem. Według Tornielliego październik tego roku to wciąż możliwa data beatyfikacji, choć coraz bardziej prawdopodobna jest wiosna 2011.
Człowiek ten był ciężko chory. Cierpiał na raka mózgu – wyjaśnił ks. Stanisław – i miał w sercu trzy pragnienia: spotkać się z Janem Pawłem II, udać się z pielgrzymką do Jerozolimy i wrócić do swojego domu w Ameryce, aby tam umrzeć...”. Był bardzo bogaty i podróżował w asyście lekarza oraz pielęgniarza – prawdziwy orszak. Ksiądz Dziwisz nie chciał nam zdradzić jego nazwiska, być może bardzo znanego. (...) „W momencie komunii świętej – kontynuował ks. Stanisław – on także podniósł się z klęczek i zbliżył do ołtarza, aby przyjąć hostię z rąk Ojca Świętego”. W tamtej chwili bp Dziwisz nie wiedział jeszcze, że człowiek ów nie jest katolikiem ani nawet chrześcijaninem, ale wyznania Mojżeszowego. Intuicyjnie wyczuwał, że coś jest nie tak, widząc sposób, w jaki ów człowiek zbliżał się do przyjęcia tego sakramentu. (...) Dowiedział się, że chory człowiek jest Żydem. „Zrobiłem mojemu znajomemu delikatną wymówkę, wyjaśniając mu, że innowiercy nie mogą przyjmować sakramentu Eucharystii”. Po skończonej mszy obecni, jak zwykle, pozdrowili Papieża. „Kilka tygodni później ów przyjaciel zadzwonił do mnie – dodał ks. Stanisław – aby powiedzieć mi, że rak zniknął w ciągu kilku godzin po spotkaniu z Ojcem Świętym”.
fragment "Santo Subito"
"Santo Subito". Nr 1111
Watykanista przyjechał do Warszawy w związku z promocją „Santo Subito. Tajemnice świętości Jana Pawła II”. Wydanie książki o „naszym papieżu” jest w Polsce dość pewną inwestycją. Pod hasłem „Jan Paweł II” w empik.com wyskakuje ponad 1300 trafień, w tym „Polska Szlakiem Jana Pawła II”, „Pokolenie J.P. II” czy „Hymny. Artyści Janowi Pawłowi II W Hołdzie”. Samych książek jest dokładnie 1111, a część z nich – jak „Świadectwo” kardynała Stanisława Dziwisz – długo okupowały listę bestsellerów.
Do tej listy dołączyła pozycja autorstwa watykańskiego dziennikarza. Reklamowana jako „pierwsza na rynku pełna biografia świętości papieża”, nieznanych wcześniej faktów o życiu papieża-Polaka nie przynosi. Autor zebrał jednak, częściowo osobiście, częściowo z drugiej ręki, relacje osób, które wierzą, że wyleczenie z dręczących ich chorób zawdzięczają wstawiennictwu Jana Pawła II. Osiem opisanych przez niego „cudów” miało miejsce jeszcze za życia papieża, pięć – w tym najgłośniejszy przypadek wyleczenia zakonnicy z choroby Parkinsona – już po jego śmierci.
"Mamo, tato, dobrze się czuję! Już nie jestem zmęczony!"
Jedną z takich osób był 9-letni Francesco, który od urodzenia cierpiał na upośledzenie odporności (jego organizm nie produkował immunoglobuliny). Przeszło po spotkaniu z papieżem. - Jan Paweł II pobłogosławił mojego syna i pogłaskał go po twarzy. Francesco miał wrażenie, że z ręki papieża wychodziło ciepło. (..). Powiedział od razu: "Mamo, tato, dobrze się czuję! Już nie jestem zmęczony!". Był wesoły i zadowolony. Opowiedział nam o swoich odczuciach. My się z niego podśmiewaliśmy, mówiliśmy mu, żeby się nie łudził, żeby nie dał się oszukać chwilowym wrażeniom. Ale widzieliśmy, że jest odmieniony. (…) Lekarze na powiedzieli: „Nic mu już nie dolega. Wyzdrowiał” – relacjonowała matka chłopca. Kobieta, podobnie jak wszyscy bohaterowie i świadkowie opisywanych wydarzeń, jest przekonana, że był to cud i że sprawił go polski papież.
Inny przypadek to mały Meksykanin Heron Badillo, któremu po spotkaniu z Janem Pawłem II samoistnie cofnęła się białaczka, ks. Alessandro Overa, któremu do wyleczenia raka wystarczyła papieska modlitwa, czy żydowski milioner, któremu – nie wiedząc o jego wyznaniu – papież udzielił komunii, co uzdrowiło jego raka mózgu.
W nocy, gdy nie mógł spać, modlił się i kiedy jeszcze był w stanie sam się poruszać, wychodził na balkon, klękał na posadzce, opierał się o murek i pozostawał tam pogrążony w modlitwie. Kiedy przechodził obok krzyża, który znajdował się na balkonie, zawsze go całował. Przed audiencjami udawał się zawsze do kaplicy na dłuższą modlitwę. To samo robił przed posiłkami, gdy miał gości. W nocy przypominał sobie intencje, w jakich miał sprawować mszę następnego ranka.
W tym momencie siostra przerywa na chwilę. Przygotowuje się do uchylenia rąbka tajemnicy "swojego" Papieża. "Bardzo często - szepcze - poddawał się umartwieniom cielesnym. Słyszałyśmy to, bo w Castel Gandolfo mój pokój znajdował się stosunkowo blisko jego pokoju. Dawał się słyszeć odgłos uderzeń, gdy się biczował. Robił to, kiedy jeszcze był w stanie sam się poruszać".fragment "Santo Subito"
"W tym momencie wydarzył się cud"
Jednak najważniejsze dla procesu beatyfikacyjnego są te cuda, które miały miejsce już po śmierci kandydata na błogosławionego. Tornielli pisze o przypadku siostry siostra Marie-Simon Pierre, która od 2001 roku cierpiała na chorobę Parkinsona. W kwietniu 2005, tuż po śmierci Jana Pawła II, jej stan zaczął się pogarszać i chciała zrezygnować z pracy w szpitalu. Podczas rozmowy matka przełożona poprosiła, by siostra Marie napisała na kartce „Jan Paweł II”.
„Z trudem udało mi się napisać imię papieża. Patrząc na nieczytelne pismo, długo milczałyśmy… (…) Po modlitwie wieczornej wyszłam z mego biura, aby iść do pokoju. Nagle poczułam przemożną chęć wzięcia w rękę pióra i napisania czegoś, tak jakby ktoś mi mówił ‘Weź pióro i pisz’… Było wpół do dziesiątej. W tym momencie wydarzył się cud. Siostra zaczęła pisać normalnie, jak przed chorobą.” Kilka dni później neurolog stwierdził cofnięcie się objawów Parkinsona i to mimo odstawienia leków.
Autor zapewnia, że książka może trafić do wszystkich, także sceptyków, bo zawiera wiele świadectw osób o konkretnych imionach i nazwiskach. – Oczywiście jeśli ktoś nie wierzy w siły nadprzyrodzone, będzie uważał te świadectwa za wytwory snu. Każdy musi sam ocenić – zastrzega Tornielli.
Cud - dlaczego?
I rzeczywiście, interpretacja „cudów” zależy od czytelnika. Co uzdrowiło chorego na białaczkę Aureliana Motteta – chemioterapia i autosugestia, czy papieski różaniec? Sceptyk postawi na to pierwsze, wierzący nie będzie miał wątpliwości, że to cud. W tych przypadkach, w których autor cytuje lekarzy, zwykle oceniają dany przypadek jako wyjątkowy, ale nie niemożliwy. A jeśli był cud, to pojawia się inne pytanie – dlaczego dostąpił go Aureliano, Francesco czy Heron, a nie tysiące innych, które też się o niego modliły?
O tym dylemacie mówi zwycięzca zeszłorocznego Warszawskiego Festiwalu Filmowego, film „Lourdes”. Opowiada o słynnym sanktuarium maryjnym, do którego przybywają chorzy z nadzieją na cudowne uzdrowienie. I cud następuje – sparaliżowana młoda kobieta wstaje z wózka inwalidzkiego. Nie jest to bardzo wierząca osoba, jeździ na pielgrzymki bardziej dla towarzystwa, niż z głęboką nadzieją. I nagle została wybrana, a wszyscy wokół zadają sobie pytanie, dlaczego właśnie ona.
"Cud się zdarza tak po prostu"
Pytamy Tornielliego, czy osoby, z którymi rozmawiał, też miały takie dylematy. Zdaniem watykanisty, w tym wypadku należy się pogodzić z tajemnicą, a zastanawianie się nad „sprawiedliwością” takiego, a nie innego wyboru, jest bezcelowe. - Nikt na to pytanie odpowiedzieć nie może. Cud się zdarza tak po prostu, nie można powiedzieć: "dlaczego ja?" lub "dlaczego nie ja?" – uważa. - A w Lourdes człowiek doświadcza bliskości innych, miłości, tego, że inni ludzie cierpią jeszcze bardziej. I ci, którzy stamtąd wracają, wracają odnowieni w duchu, nawet jeśli nie uzdrowieni fizycznie, a to w filmie nie zostało ukazane – dodaje.
A czy sam wierzy w cuda spowodowane przez papieża? - Bez najmniejszych kompetencji lekarskich wiem, że z choroby Parkinsona człowiek nie zdrowieje. Jeśli siostra zakonna została uzdrowiona, mamy do czynienia z cudem – mówi stanowczo.
Katarzyna Wężyk/olaDowiedz się więcej...
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
10 reklam, na które najczęściej narzekano
Sceny przemocy, walki z policją, ogień i śmierć
Klip przypomina film krótkometrażowy - przedstawia starcia protestującego tłumu z policją. Przemoc pokazana jest w nim tak realist... czytaj dalej »
Polskie bajki retro w sieci na Dzień Dziecka
Fan bił kobietę. Zespół przerwał koncert
- Koleś, nigdy nie można bić pieprzonej kobiety. Co się do cholery z Tobą dzieje, człowieku? - Shirley Manson, wokalistka zespołu ... czytaj dalej »
Bob Dylan z Medalem Wolności
Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Odtwórz: Haneke: "Amour" to ilustracja obietnicy złożonej żonie
Tym razem jurorzy w Cannes nie mieli wątpliwości - austriacki filmowiec Michael Haneke nie dał konkurentom szans. Nieczęsto werdyk... czytaj dalej »
"Miłość" zwycięża. Jury Cannes zakochane
Jury 65. Festiwalu w Cannes przychyliło się do życzeń mediów i widzów - laureatem tegorocznej Złotej Palmy został austriacki reżys... czytaj dalej »
Wydają fortunę na fanów. "Kochamy widok ludzi z tymi światłami"
- Większość pieniędzy, które zarabiamy podczas trasy, wydajemy na bransoletki. Wydaliśmy już fortunę, żeby rozdać je fanom podczas... czytaj dalej »
Rosyjskie babuszki pokonane. Eurowizja dla Szwedki
Piosenkarka Loreen ze Szwecji zwyciężyła w finale 57. edycji Eurowizji. Tegoroczny konkurs odbywał się w stolicy Azerbejdżanu, Bak... czytaj dalej »
Francuska czarodziejka ponownie w Warszawie
ZAZ, artystka nazywana następczynią Edith Piaf i największym odkryciem piosenki francuskiej ostatnich lat, ponownie wystąpi w Wars... czytaj dalej »




