Prezydent: Słowa Obamy nie odzwierciedlają jego poglądów

Prezydent: Wysłałem list do Obamy, liczę na naprawienie błędu

Premier: Nie możemy akceptować takich słów

Polscy Żydzi oczekują osobistego sprostowania od Baracka Obamy

Wczoraj Obama użył sformułowania "polski obóz śmierci"

Binoche o „Sponsoringu”: „To film o pożądaniu i seksualności”

To nie jest film feministyczny, nie tak bym go nazwała. To jest film o kobiecym spojrzeniu na miłość, pożądanie i związki. Film o tym, jak jest być kobietą w naszym pełnym presji społeczeństwie – powiedziała o „Sponsoringu” Juliette Binoche. Obraz z jej udziałem w reżyserii Małgorzaty Szumowskiej otworzył wczoraj wieczorem prestiżową sekcję Panorama Special na Berlinale.

Polski film cieszy się w Berlinie naprawdę sporym zainteresowaniem. Bilety na piątkową premierę rozeszły się błyskawicznie. Jedni przyszli podziwiać piękna jak zwykle Juliette Binoche, innych zachęciły kontrowersyjne recenzje choćby we francuskiej prasie, gdzie krytycy określili obraz Szumowskiej jako film „soft porno”.

Czym jest seksualność, pożądanie, ciało?

„Sponsoring” to jeden dzień z życia dziennikarki Anny, która przygotowuje artykuł na temat prostytucji wśród studentek paryskich uniwersytetów. Podczas pisania artykułu zajmuje się codziennymi domowymi sprawami, ale jednocześnie przywołuje w pamięci spotkania z bohaterkami swojego tekstu. Dwie dziewczyny - Charlotte (Anais Demoustier) i Alicja (Joanna Kulig) wprowadzają ją w świat płatnej miłości: odstręczający, ale też ku zaskoczeniu Anny w pewien sposób pociągający i odkrywczy.

- Punktem wyjścia tego filmu jest tzw. duża sprawa, prostytucja młodych dziewczyn. A mnie z kolei najbardziej przeraża moralizatorstwo. Nie lubię grać ról z tezą. Ale Małgośka pokazała, że ten temat nie jest taki prosty i czarno biały. Dotyka tak skomplikowanych spraw jak pożądanie, seksualność, ciało i w końcu relacje między kobietą a mężczyzną – tak Juliette Binoche na konferencji w Berlinie oceniała „Sponsoring”

Tine opowiedziała mi o tym, że ma historię o młodych kobietach, które sprzedają swoje ciało, ale nie czują się z tego powodu ofiarami. To od razu mnie zainteresowało - możliwość zrobienia filmu o seksualności, a nie tylko o społeczeństwie, czy trudnym temacie prostytucji.

Małgorzata Szumowska

„One nie czują się ofiarami”

Z kolei Małgorzata Szumowska opowiadała o narodzinach pomysłu na film, którym okazał się scenariusz stworzony wspólnie z Tine Byrcel: - Tine opowiedziała mi o tym, że ma historię o młodych kobietach, które sprzedają swoje ciało, ale nie czują się z tego powodu ofiarami. To od razu mnie zainteresowało - możliwość zrobienia filmu o seksualności, a nie tylko o społeczeństwie, czy trudnym temacie prostytucji - tłumaczyła.

Przyznała, że przygotowując się do filmu, spotkała się z kobietą zajmująca się formą prostytucji, jaką jest sponsoring. - Wyszłam z tego spotkania totalnie zszokowana. Nie tym, co ona robi, ale tym, że była tak otwarta w opowiadaniu o tym i wydawała się na swój sposób zadowolona – wspominała reżyserka. Tak właśnie miał do końca zarysować się pomysł na pokazanie tego zjawiska z perspektywy dojrzałej kobiety, która przy okazji odkrywa też swoją seksualność.

Bo film, jak podkreślają krytycy nie opowiada stricte o prostytucji, ale właśnie o seksualności. Anna wiedzie spokojne, zamożne życie. Ma męża i dwóch synów, robi zawodową karierę, wieczory spędza na kolacjach ze znajomymi. Za sprawą bohaterek swojego artykułu zaczyna jednak redefiniować swoją mieszczańską stabilizację. Przestaje jej wystarczać nudne życie dojrzałej kobiety.

Szumowska bała się pracować z Binoche

Podczas berlińskiej konferencji, na której pojawił się także odtwórczyni roli Alicji, Joanna Kulig, Andrzej Chyra i operator Michał Englert, widać było jak zgraną ekipą podczas tworzenia filmu stali się jego twórcy. Binoche i Szumowska podkreślały, że nie od początku było tak prosto.

– Kiedy spotkałyśmy się po raz pierwszy, Małgośka powiedziała „Nie sądzę, że to zadziała. Ty masz silną osobowość, ja mam silną osobowość. To nie zagra”. Ale jednak zagrało – wspominała Binoche.

Dla Szumowskiej współpraca z francuską gwiazdą było spełnieniem marzenia, ale i powodem największego strachu: - Bałam się pracować z Binoche, bo ona jest gwiazdą, a ja przecież w ogóle. Szybko jednak przełamałam ten strach, głównie dzięki Juliette.

Kiedy spotkałyśmy się po raz pierwszy, Małgośka powiedziała „Nie sądzę, że to zadziała. Ty masz silną osobowość, ja mam silną osobowość. To nie zagra”. Ale jednak zagrało.

Juliette Binoche

Jednocześnie przyznaje, że obsadzenie aktorki w „Sponsoringu” było od początku jej marzeniem. Reżyserka myślała o Binoche nie tylko ze względu na Kieślowskiego i historię polskiego kina, ale też z powodu jej roli w filmie „Ukryte” Hanekego. – Producentka od razu powiedziała: „To zbyt wielka gwiazda dla nas”. Ale krok po kroku i w końcu udało się mieć Juliette na pokładzie – mówiła wyraźnie szczęśliwa reżyserka.

Berlinale ocenia kapitalizm

Choć nie jest to oczywiste, „Sponsoring”, podobnie jak inne filmy z sekcji Panorama, trzyma rękę na pulsie zmieniającego się świata. Stawia też pytania o to, czym jest pieniądz we współczesnym społeczeństwie i co jesteśmy w stanie dla niego poświęcić. – To właściwie film o świecie materialnym – mówiła scenarzystka Tine Byrckel.

Jak oceniać ten materialny świat? Na to pytanie postanowił odpowiedzieć też swoim najnowszym filmem Tony Gatlif. Ten niespokojny reżyserski duch znany z takich obrazów jak „Exils” i „Transylwania” pokazał wczoraj w berlińskiej Panoramie „Indignados”. To hipnotyzujący, balansujący na granicy dokumentu filmowy esej o ruchu Oburzonych. Oczami nielegalnej imigrantki oglądamy to, co w minionym roku tak bardzo poruszyło Europę – protesty młodych bezrobotnych w Grecji, Francji i Hiszpanii.

Aplauz dla ojca Oburzonych

Inspiracją dla filmu stała się bestsellerowa książka autorstwa „ojca Oburzonych” Stephana Hessela. Niedługi esej francuskiego dyplomaty „Czas oburzenia!” zdobył w poprzednim roku ogromną popularność wśród protestujących na całym świecie.

Hessel pojawił się na berlińskim pokazie. - Nie wiedziałem, że moja mała książeczka poruszyła tylu ludzi na świecie. Dopiero ten film mi to uzmysłowił. Wyraźnie widzę też, że to jest ruch nadziei i ze ludzie wspólnie mogą wiele zdziałać. Wy też możecie wystąpić przeciwko kapitalizmowi! – mówił wyraźnie poruszony. Berlińska publiczność zareagowała aplauzem.

Z Berlina – Monika Borycka/fac

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje