Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

Berlinale mówi tylko o 3D

Foto: materiały promocyjne | Video: materiały promocyjne #d podbiło festiwal w Berlinie

Od dwóch dni Berlinale mówi tylko o trójwymiarze. Organizatorzy festiwalu zdecydowali się pokazać w programie głównym aż trzy filmy wykonane w technice 3D, z czego jeden – „Tales of the night” rywalizuje o Złotego Niedźwiedzia. To prawdziwy przełom dla tego festiwalu i dowód na to, że 3D może sprawdzić się nie tylko w kasowych wielkich produkcjach pokroju „Avatara”.

„Proszę, okulary 3D dla Państwa” – mogła usłyszeć berlińska widownia przed każdym wejściem na niedzielne i poniedziałkowe pokazy. Chwilę potem uzbrojeni w niezbędny w kinie 3D gadżet zobaczyli na ekranie jeden wymiar więcej niż zazwyczaj. Fotoreporterom udało się upolować w trójwymiarowych okularach nawet kanclerz Angelę Merkel, która pojawiła się w niedzielny wieczór na uroczystym pokazie filmu „Pina” w reżyserii Wima Wendersa.

Perfekcyjne połączenie Wendersa i Baush

Spośród wszystkich premier 3D to właśnie ten film o wybitnej, zmarłej 1,5 roku temu choreografce Pinie Baush zdobył najbardziej entuzjastyczne oceny publiczności i krytyków. „Wenders zabiera nas do świata Piny jak do bajki. Technika 3D dostarcza nam obrazów, których jeszcze nigdy nie widzieliśmy – ani w kinie ani na scenie” – pisze Shaper Rudiger, recenzent niemieckiego dziennika „Der Tagesspiegel”.

„Trudno znaleźć perfekcyjniejsze połączenie niż Wim Wenders i Pina Baush, dwoje niemieckich artystów, którzy odcisnęli piętno na współczesnym kinie i choreografii, stając się ikoną w swoim fachu” – możemy przeczytać w Hollywood Reporter. Wim Wenders przyznał na konferencji prasowej, że Baush była dla niego niezwykłą postacią: - W teatrze Piny było coś, co fascynowało mnie jak nic innego – mówił.

„Film bez niej, ale dla niej”

Reżyser bardzo długo planował ten film wspólnie z choreografką. Jak sam mówił, ciągle czekał na pojawienie się technologii, która umożliwi mu pokazanie tańca na ekranie, jak nikt dotąd tego nie zrobił. Ale nim 3D zagrzało na dobre swoje miejsce w kinie, niespodziewanie zmarła Pina Bausch.

- Marzyłem przez wiele lat, żeby zrobić ten film i chciałem zrobić go z Piną. Po jej śmierci postanowiłem mimo wszystko zrealizować ten plan. Bez niej, ale dla niej – wyjaśniał dziennikarzom Wenders. Zamiast planowanej rejestracji występów teatru na świecie, nakręcił zespół Baush w jego naturalnym środowisku – niemieckim mieście Wuppertal, gdzie choreografka tworzyła przez większość życia.

3D stworzone dla tańca

Powstało niezwykłe widowisko, film tańca praktycznie bez słów, który wypełniają głównie taneczne sekwencje w wykonaniu zespołu Piny. To co w dwójwymiarze mogło przypominać co najwyżej zwyczajny teatr, w 3D nabiera niespotykanego wyrazu. Wrażenie głębi jest wręcz powalające – na ekranie widzowie mogą dostrzec najmniejszy ruch tancerzy, każdy napięty mięsień i każdy grymas twarzy. - 3D jest stworzone dla tańca, te dwie rzeczy idealnie do siebie pasują – mówił reżyser.

Film Wendersa nie zawiera żadnych wątków biograficznych, nie opowiada historii życia Baush. - Pina zawsze pracowała bez słów, chciałem pozwolić przemówić jej tancerzom w jej języku – podkreślał reżyser. I przyznał, że jako artysta nie dorasta do pięt swojej bohaterce: - Nawet jako doświadczony filmowiec nigdy nie umiałem opowiedzieć ruchem tyle co Pina w swoich choreografiach. Przy niej zawsze byłem początkujący. I nadal jestem.

Herzog odkrywa jaskinię. W 3D

Nowe oblicze 3D pokazał też na Berlinale znany dokumentalista Werner Herzog. Tym razem reżyser nie udał się na kraniec świata, jak w swojej poprzedniej produkcji, ale w głąb ziemi. „Cave of forgotten Dreams” to nieco przewrotny film o francuskiej jaskini Chauveta, gdzie w 1994 roku odkryto prawdopodobnie najstarsze ścienne malowidła wykonane przez człowieka

Reżyserowi udało się zdobyć pozwolenie na sfilmowanie pilnie strzeżonej przed oczami zwykłych śmiertelników jaskini (wstęp tam ma tylko nieliczna grupa naukowców). Herzog postanowił w projekcie wykorzystać trójwymiar i był to strzał w dziesiątkę.

Jego hipnotyczna dokumentacja pozwala znaleźć się widzowi w samym środku świata, którego nigdy nie będzie miał szansy zobaczyć na własne oczy. Mamuty, konie i bizony uwiecznione w skale 30 tysięcy lat temu ożywają na ekranie, a reżyserowi w swój charakterystyczny sposób udaje się zadać pytanie o początki sztuki i granice człowieczeństwa.

Oprócz 3D eksperymenty z iPhonem

Ale 3D to nie jedyna techniczna nowinka, z która można zapoznać się na berlińskim festiwalu. Park Chan wook („Old boy”) wraz z bratem przywiózł na Berlinale krótki metraż w całości nakręcony… iPhonem.

30-minutowym „Night Fishing” filmowcy udowadniają, że komórką można dziś nakręcić obraz, który formą i jakością zdjęć nie będzie odbiegał od profesjonalnej produkcji. Organizatorzy Berlinale trzymają rękę na pulsie, wpuszczając na swój czerwony dywan nowe horyzonty kina. Technologiczne gadżety bezpowrotnie wchodzą do filmu już nie tylko tylnymi drzwiami.

Z Berlina – Monika Borycka//kdj

Dowiedz się więcej...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje