tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Odszedł mistrz drugiego planu, specjalista od czarnych charakterów. "Niepowtarzalny bas"

Odszedł mistrz drugiego planu, specjalista od czarnych charakterów. "Niepowtarzalny bas"
Foto: Materiały dystrybutora Alan Rickman odszedł w czwartek w wieku 69 lat

Zaledwie cztery dni po odejściu Davida Bowiego Wielka Brytania pożegnała kolejnego wybitnego artystę. W wieku 69 lat zmarł po przegranej walce z rakiem Alan Rickman. Przez niemalże cztery dekady był jednym z ulubieńców "Wyspiarzy". Podziwiały go pokolenia, szacunkiem darzyła branża, a współpracownicy i widzowie kochali. "Mistrz drugiego planu" - jak był często określany - zapisał się w historii teatru, kina i telewizji. Również jako twórca.

Był ulubieńcem Brytyjczyków. Nie tylko za role filmowe, również telewizyjne i  teatralne. Posiadał jeden z najbardziej charakterystycznych głosów w świecie filmu i telewizji. Swoją przygodę z filmem i telewizją rozpoczął w 1978 roku rolą Tybalta w telewizyjnej wersji „Romea i Julii”. Każdy kolejny rok przynosił mu kolejne role, za które kochały go miliony.

Zapisał się jako wszechstronny, charyzmatyczny aktor o bardzo bogatych warunkach aktorskich. Dlatego, zarówno w rolach teatralnych – pamiętnych kreacjach szekspirowskich - jak i w rolach „czarnych charakterów” sprawdzał się rewelacyjnie.

Od Grubera do Rasputina

Był klasycznie wykształconym aktorem – zanim ukończył Royal College of Art, uczęszczał do Chelsea College of Art and Design, dzięki czemu mógł pracować jako projektant graficzny w „Notting Hill Herald”. W latach 1972-74 studiował na Royal Academy of Dramatic Art. W tym czasie zdobył kilka ważnych nagród teatralnych. Pod koniec lat 70. stał się członkiem zespołu aktorskiego Royal Shakespeare Company. W 1985 zagrał jedną z najgłośniejszych swoich ról teatralnych – wcielił się w postać Vicomte’a de Valmonta w głośnej adaptacji „Niebezpiecznych związków” w reżyserii Howarda Daviesa. „Mówiło się w Londynie wówczas, że publiczność bardziej lub mniej otwarcie wyraża tęsknotę za seksem” – napisał Peter Bradshaw na łamach „The Guardian”.

Międzynarodową sławę przyniosły mu filmy przełomu lat 80. i 90., dzięki którym został dostrzeżony przez Hollywood. Pierwszą znaczącą postać stworzył w „Szklanej pułapce” w 1988 roku, gdzie wcielił się w Hansa Grubera. Fani kina pamiętają go jako nikczemnego, ale pełnego klasy  terrorystę.  Postać Grubera zajęła 46. miejsce na „Liście 100 największych bohaterów i złoczyńców”, stworzonej przez Amerykański Instytut Filmowy w 2003 roku.

W 1991 roku zagrał Szeryfa Nottingham w filmie „Robin Hood: Książę Złodziei”. Za tę drugoplanową rolę w wyreżyserowanym przez Kevina Reynoldsa obrazie Rickman otrzymał pierwszą w swoim dorobku nagrodę BAFTA (1992 r.). Krytycy kina zgodnie ocenili, że Rickman stworzył „skandalicznie śmieszny” czarny charakter, który przeszedł do historii kina jako jeden z najbardziej charakterystycznych złoczyńców w filmie.

W 1992 roku był nominowany dwukrotnie do nagrody BAFTA, poza drugoplanową rolą, w której zwyciężył, miał szansę na statuetkę za główną rolę w melodramacie „Głęboko, prawdziwie, do szaleństwa” (1990).  W kolejnych latach zdobył jeszcze dwie nominacje do najważniejszej brytyjskiej nagrody filmowej. Obie za role drugoplanowe: w 1996 r. za film „Rozważna i romantyczna” i w 1997 r. za „Michael Collins”.

„W kinie pozostanie jako znaczący odtwórca ról drugoplanowych, który za każdym razem kreował zupełnie inne show” – napisał Andreas Borcholte na łamach niemieckiego „Der Spiegel”.

Brytyjski aktor bardzo często (i chyba bardzo chętnie) brał udział w produkcjach telewizyjnych. Patrząc na jego aktorskie portfolio, to cała dekada lat 80. w jego karierze zdominowana została przez kreacje telewizyjne. Jednak rola „szalonego mnicha” – Rasputina w produkcji HBO „Rasputin” przyniosła Rickmanowi nagrodę Emmy oraz Złotego Globa.  Na jego koncie jest szereg ról telewizyjnych, których nie sposób wyliczyć.

Radcliffe: Rickman najbardziej lojalny i wspierający człowiek w branży filmowej

„Ludzie mają w nawyku postrzegać aktorów przez pryzmat ról, które grają, dlatego może to być zaskakujące dla niektórych, że w przeciwieństwie do niektórych przerażających ról, jakie grał, Alan był niezwykle miły, życzliwy, bardzo skromny i zabawny. Pewne rzeczy stawały się jeszcze bardziej zabawne, gdy towarzyszył im jego niepowtarzalny bas” – napisał na jednym ze swoich profili społecznościowych Daniel Radcliffe, któremu Rickman towarzyszył w filmach o Harrym Potterze. To właśnie rola Severusa Snape’a będzie kojarzona z Rickmanem przez miliony fanów serii o Harrym Potterze.

„Alan Rickman jest bez wątpienia jednym z największych aktorów, z przyszło mi kiedykolwiek współpracować. Jest również jednym z najbardziej lojalnych i wspierających osób, jakie kiedykolwiek spotkałem w branży filmowej. Podnosił mnie na duchu zarówno w czasie pracy na planie, jak i w latach po Potterze. Jestem pewien, że przychodził i oglądał wszystko co robiłem zarówno w Londynie jaki i w Nowym Jorku. Nie musiał tego robić. Znam osoby, które przyjaźniły się z nim znacznie dłużej ode mnie i które mówiły: jeśli zadzwonisz do Alana, to nie ma znaczenia gdzie jest i co robi albo jak bardzo jest zajęty pracą, przyjedzie do ciebie tego samego dnia” – wyznał Radcliffe.



Alan Rickman is undoubtedly one of the greatest actors I will ever work with. He is also, one of the loyalest and most...

Posted by Daniel Jacob Radcliffe on 14 stycznia 2016



Słowa Radcliffe’a znajdują odzwierciedlenie wśród reakcji innych członków ekipy filmowej. JK  Rowling napisała na Twitterze: „Nie ma słów, żeby wyrazić jak zszokowana i zdruzgotana jestem po informacji o śmierci Alana Rickmana. Był wybitnym aktorem i cudownym człowiekiem”. Filmowy Dumbledore, czyli Michael Gambon napisał zaś: „Wszyscy kochali Alana. Zawsze był szczęśliwy, zadowolony, kreatywny i bardzo, bardzo zabawny”.






Krytycy niejednokrotnie wypominali członkom Amerykańskiej Akademii Filmowej to, że ani razu nie nominowali Rickmana za rolę Snape’a. W większości przypadków, kiedy pojawiały się recenzje kolejnych części przygód Pottera, uwagę recenzentów przykuwał Rickman.

Aktor o wielu twarzach

Chociaż większość miłośników kina pamięta go jako „czarne charaktery”, to jednak na koncie ma wiele pozytywnych, zabawnych i ciepłych ról. Zresztą odmówił na początku lat 90. producentom „GoldenEye”, którzy proponowali mu rolę Aleca (którą ostatecznie zagrał Sean Bean), bo nie chciał być kojarzony tylko z negatywnymi postaciami. Nie można zapomnieć o jego kreacjach komediowych, chociażby kinowym hicie „To właśnie miłość” (który powtarzany jest niemal w każdym sezonie bożonarodzeniowym), gdzie zagrał męża postaci granej przez Emmę Thompson, z którą dość często współpracował, wielokrotnie w teatrze.

Zagrał sir Alexandra Dane’a/Dr Lazarusa w „Kosmicznej załodze” (parodii „Star Treka”)., Głos Boga w kultowej „Dogmie” czy Sędziego Turpina w „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street” Tima Burtona. Stworzył również postać Shahbandara, bogatego megalomana, filmowego szefa Colina Firtha w remake’u komedii z lat 60. „Gambit, czyli jak ograć króla”.

Po drugiej stronie kamery

W 1997 roku zdecydował się przejść na drugą stronę kamery. Zadebiutował z filmem „Zimowy gość”, który wyreżyserował i był autorem scenariusza. Krytycy zarówno w Europie, jak i w USA, uznali ten debiut za bardzo udany. Film pokazywany był na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, gdzie otrzymał trzy nominacje do festiwalowych nagród, a ostatecznie zdobył dwie: Nagrodę CinemAvvenire (za najlepszy film opowiadający o związku człowieka z naturą) oraz  Nagrodę Katolickiego Biura Filmowego (OCIC).

Reżyserował i produkował również sztuki teatralne. „Odrobina chaosu” z 2014 r. była ostatnim dziełem reżyserskim Rickmana. Zagrał w nim również drugoplanową rolę króla Ludwika XIV. Akcja dzieje się na dworze „króla Słońce” w XVII wieku. Główną rolę zagrała Kate Winslet, z którą przed laty Rickman już współpracował.

Z całą pewnością Alan Rickman należy do grupy aktorów, których się nie zapomina. Niemal każda kreacja na srebrnym i małym ekranie zapada w pamięć.

W pierwszych komentarzach łączy się śmierć brytyjskiego aktora z odejściem Davida Bowiego. W ciągu kilku dni odeszły dwie ikony brytyjskiej kultury, których strata jest nieoceniona.


ALAN RICKMAN (1946-2016) There is so much that is matchless to remember about Alan Rickman. His career was at the...

Posted by Ian McKellen on 14 stycznia 2016



 

 

(Cytaty z tekstów "Zum Tode Alan Rickmans: König der Szenendiebe" Andreasa Borcholta - "Der Spiegel" oraz "Alan Rickman, giant of British screen and stage, dies at 69" Petera Bradshawa - "The Guardian")

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Dowiedz się więcej...

Komentarze (9)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
KredkaEdka

Mega aktor, szkoda że już nie zagra. W Robin Hoodzie to on był na pierwszym planie - wielki talent.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      Daniel Linderman
      Daniel Linderman

      Niech Mu ziemia lekką będzie

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          2
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          yogi45
          yogi45

          W Szklanej Pułapce i Robin Hoodzie był niezastąpiony. Wielka szkoda...

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              1
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              MasterYoda najgorszy sort
              MasterYoda najgorszy sort

              Rickman, Lemmy, Bowie, Natalie cole... Ledwo rok zaczęliśmy. Kto jeszcze?

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  Piotru70
                  Piotru70

                  Wszyscy, tylko w swoim czasie.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      Anka_pl

                      Fantastyczny aktor, Wielka strata :-((

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          2
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          Vars
                          Vars

                          Świetny aktor, rewelacyjny w roli Valmonta. Taki już jest ten świat, wszystko przemija, ludzie przemijają, ważne aby po nas dla potomności pozostało jak najwięcej pozytywnych dokonań.

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              1
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              Ironk

                              R.I.P
                              Lubiłem go bardzo

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  1
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  Yaspi

                                  Biorą artystów z półki 69 latków: Bowie, On. Wielka szkoda.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      2
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      Zasady forum
                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                                      Pozostałe informacje