tvnpix

Dramat na Broad Peak

Na żywo

Koniec wyprawy. Polscy himalaiści "mogą zostać uznani za zmarłych"

Właśnie pojawiły się
nowe informacje - pokaż
Koniec wyprawy. Polscy himalaiści "mogą zostać uznani za zmarłych"
Foto: polskihimalaizmzimowy.pl / polskihimalaizmzimowy.pl Po himalaistach ślad zaginął

Koniec polskiej wyprawy na Broad Peak. Himalaiści dziś po godz. 14 czasu lokalnego opuścili bazę. Krzysztof Wielicki w rozmowie z "Faktami" TVN powiedział, że można uznać Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego za zmarłych. Biorąc pod uwagę warunki pogodowe, czas, jaki minął od wyjścia z obozu i doświadczenie kierownika wyprawy - nie ma szans, by którykolwiek z nich przeżył. Polska wyprawa zmierza do Skardu. Himalaiści powinni tam dotrzeć za 5 dni.

Wielicki: Pakujemy bazę i rozpoczęliśmy zejście w dół. Marsz przez lodowiec Baltoro potrwa ok. 5 dni. Powrót do Polski nastąpi ok. 20 marca. Ze względu na brak od teraz źródeł prądu nie będziemy mogli więcej się kontaktować telefonicznie ani mailowo i nie będzie żadnych wiadomości od nas aż do ok. 15 marca.

Źródło: polskihimalaizmzimowy.pl Strona polskihimalaizmzimowy.pl w czarno-białych barwach

"Biorąc pod uwagę czas jaki upłynął od ostatniego kontaktu, wysokość na której miało to miejsce, stan w jakim się już wtedy znajdowali, bieżące fatalne warunki pogodowe i wszystkie inne czynniki podjąłem decyzję o zakończeniu wyprawy" - pisze kierownik polskiej ekspedycji Krzysztof Wielicki.

Oficjalna strona polskihimalaizmzimowy.pl jest już czarno-biała. "Mając na uwadze wszystkie okoliczności, zaistniałe warunki, moje doświadczenie i historię himalaizmu jak i wiedzę z zakresu fizjologii i medycyny wysokogórskiej, po jeszcze dodatkowych konsultacjach z lekarzami i współorganizatorami wyprawy w Polsce można uznać Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego za zmarłych" - czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie.

Dla polskiego himalaizmu traficzne były w szczególności lata 80-te, kiedy to zaledwie w ciągu kilku lat w górach zginęło kilkunastu Polaków. Większość z nich miała ogromne doświadczenie i historyczne osiągnięcia.

Koniec polskiej wyprawy na Broad Peak. Himalaiści dziś po godz. 14.00 czasu lokalnego opuścili bazę. Krzysztof Wielicki w rozmowie z "Faktami" TVN powiedział, że można uznać Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego za zmarłych. Biorąc pod uwagę warunki pogodowe, czas, jaki minął od wyjścia z obozu i doświadczenie kierownika wyprawy - nie ma szans, by którykolwiek z nich przeżył. Polska wyprawa zmierza do Skardu. Himalaiści powinni tam dotrzeć za 5 dni.

Najwięcej ofiar, bo ponad 200, pochłonął najwyższy Mount Everest, choć tu zdobywców liczymy już w tysiącach.

To, że himalaiści giną podczas wyprawy, zdaniem prezesa Polskiego Związku Alpinizmu Janusza Onyszkiewicza, nie jest niczym niezwykłym.


W oficjalnych statystykach liczy się tylko te ofiary, które wcześniej zdobyły szczyt. Na niezdobytym dotąd zimą Broad Peak do połowy ubiegłego roku zginęło 26 osób na około 400, które weszły na tę górę.

Z kolei na najgroźniejszej górze świata K2 ginie niemal co czwarty zdobywca.

Artur Hajzer poinformował, że rozmawia z kierownikiem ekspedycji na Broad Peak Krzysztofem Wielickim na temat zwinięcia bazy i rozpoczęcia drogi powrotnej - podaje PAP.

Prask podkreśliła, że podczas takich wypraw wspinacze często nie są w stanie pomóc kolegom z powodu zmęczenia. - Każdy krok wymaga ogromnej koncentracji i olbrzymiej energii. Każdy oddech stanowi ogromny wysiłek. Po tak długim wysiłku inaczej funkcjonuje też nasz mózg, często nie jesteśmy w stanie ocenić tego co się dzieje dookoła - dodała himalaistka.

- Tomek (Kowalski -red.) był dosyć mocnym wspinaczem. Ja wielokrotnie słyszałam dobre opinie na temat jego możlwości górskich - powiedziała w TVN24 himalaistka Magdalena Prask.

Artur Hajzer, kierownik projektu Polski Himalaizm Zimowy informuje, że nie ma żadnych nowych informacji o dwójce zaginionych.

"Zgodnie z prognozami pogoda załamała się całkowicie. Jest pełne zachmurzenie, nie ma widoczności, w bazie jest mgła. Pada śnieg. Wieje bardzo silny wiatr a na wysokości 8000 m huragan o sile 100 km na godz. Warunki są ekstremalnie trudne nawet w bazie wyprawy" - napisał.

W rejonie Broad Peak jest pochmurno, pada śnieg. widzialność jest niewielka bądź żadna. Temperatura wynosi obecnie -29 st, spada.. Stała prędkość wiatru to obecnie około 52 km/godz, będzie rosnąć.

Oglądaj
"To jest wielka tragedia"
Wideo: tvn24 "To jest wielka tragedia"

Pustelnik wskazuje, że największe problemy przy wchodzeniu na górę to zmęczenie i odwodnienie, nie strach przed wysokością.

Himalaista mówił, że wejście na szczyt góry to nie jest zwycięstwo. - Wejście na szczyt jest dopiero po powrocie do bazy - dodał.

Pustelnik zwraca uwagę, że ryzyko w przypadku himalaizmu jest zawsze. - Nie ma co ukrywać, że nie jesteśmy nieustraszeni - podkreśla.

Himalaista Piotr Pustelnik na antenie TVN24: - To jest wielka tragedia i trzeba się nad tym pochylić, ale trzeba poczekać z rozliczeniami.

Oglądaj
W Himalajach gaśnie nadzieja
Wideo: tvn24 W Himalajach gaśnie nadzieja

- Tomek się zaciął i powiedział, że nie pójdzie już ani kroku - relacjonował ostatnią rozmowę z zagnionym himalaistą szef wyprawy Krzysztof Wielicki.

Hajzer na profilu Polskiego Himalaizmu na Facebooku wytłumaczył, dlaczego nie została podjęta decyzja o prowadzeniu poszukiwań przy użyciu helikopterów:


"- W Pakistanie jest możliwość przeprowadzenia lotów helikopterowych przy użyciu maszyn wojskowych,

 

- W Pakistanie mogą się one wznieść na wysokość maksymalną 6700 m,

 

- Helikoptery te teoretycznie mogą podnieść poszkodowanego na linie z wysokości ok. 6400 [była jedna taka akcja w historii],

 

- W masywie Broad Peak nie ma możliwości przyziemienia wyżej niż ponad bazą na 4950 m,

 

- Przeszukiwanie terenu przy pomocy helikoptera o tyle mijało się z celem, że przebywający w terenie himalaiści wczoraj [Karim Hayyat, Artur Małek] mieli lepsze możliwości wglądu w teren. Karim przeprowadzał poszukiwania aż na 7700 m,

 

- Cała droga wraz ze szczegółami jest bardzo dobrze widoczna z bazy. Luneta przybliża wszystkie szczegóły. Zastosowanie helikoptera praktycznie niewiele zmienia,

 

- Praktycznie wezwanie helikoptera i i jego start i tak nie są proste i nigdy nie następują natychmiast. Start jest poprzedzony długą procedurą,

 

- W dniu 7 marca pogoda na wysokości nie jest lotna i nie będzie w ogóle lotna w dniach następnych."

Jak podał w komunikacie Adam Hajzer, wyprawa była wyposażona w lokalizator SPOT. "Zawsze miał go ze sobą Tomasz Kowalski. Przed atakiem szczytowym SPOT został zgubiony, o czym informowaliśmy na stronie programu na portalu społecznościowym." - napisał.

Oglądaj
"Ktoś, kto idzie do góry cały czas ocenia czy jeszcze może iść"
Wideo: tvn24 "Ktoś, kto idzie do góry cały czas ocenia czy jeszcze może iść"

Reporter FAKTÓW TVN rozmawiał z kierownikiem programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" Arturem Hajzerem o przebiegu wyprawy:

Więcej w FAKTACH o godzinie 19.

Premier Donald Tusk też śledzi sytuację himalaistów w ostatnich dniach.

- Od rana czuję smutek i brak nadziei, w związku z naszymi himalaistami. Bardzo to (...) przeżywam i jestem tym naprawdę bardzo przygnębiony - powiedział.

- Rano podejmę decyzję. Jeżeli nie nastąpi sztorm, będziemy tu siedzieć. Jeżeli pogoda się zmieni to zejdziemy - powiedział Krzysztof Wielicki w rozmowie z TVN24, tłumacząc sytuację, w jakiej są nasi himalaiści w Karakorum.

- Koledzy są jeszcze na górze, siedzą, jeszcze ich nie ściągam. Czekają na moją decyzję - dodał, tłumacząc, że Pakistańczycy wchodzący w skład ekipy przebywają w obozie III na wysokości 7000 metrów i stamtąd próbują jeszcze dojrzeć jakiś ślad obecności Kowalskiego i Berbeki. W ciemnościach na tej wysokości łatwo można by było bowiem dojrzeć "światełko", gdyby się ono pojawiło.

Kierownik ekipy powiedział, że Polacy jako ekipa są zdani na siebie i "nie ma takiego pojęcia" jak pomoc - Najbliższa osada jest siedem dni drogi od nas - wyjaśnił.

Oglądaj
Wielicki: Decyzja jutro
Wideo: TVN 24 Wielicki: Decyzja jutro

- Na ośmiotysięcznikach obowiązuje praca indywidualna. Na takich wysokościach, w takim stanie fizycznym i psychicznym jakakolwiek pomoc partnerowi nie wchodzi w grę - ocenia Aleksander Lwow, który 25 lat temu wspinał się z Maciejem Berbeką na ten sam feralny szczyt - Broad Peak.

Polska ekipa zdobywająca Broad Peak to doświadczeni himalaiści

Oglądaj
Polska ekipa to doświadczeni himalaiści
Wideo: tvn24 Polska ekipa to doświadczeni himalaiści

- Organizm dochodzi do momentu (...), w którym człowiekowi przestaje się chcieć. Na przełęczy, gdzie zawsze wieje, wychłodzenie organizmu następuje w ciągu kilkunastu minut - powiedział w TVN 24 Jacek Jawień, himalaista i ratownik GOPR.

Uczestnicy polskiej wyprawy na Broad Peak w Karakorum

- Nie ma w ogóle szans. Żeby czuć się lepiej psychicznie siedzimy i obserwujemy ścianę - dodał.

- Maciej prawdopodobnie gdzieś wpadł. Maćka na pewno nie odnajdziemy. Tomek nie wszedł na przełęcz. Pozostał po stronie chińskiej. Gdyby udało mu się na nią zejść, widzielibyśmy go. Wtedy moglibyśmy próbować jakiejś akcji ratunkowej - relacjonował sytuację w Karakorum kierownik wyprawy, Krzysztof Wielicki w rozmowie z TVN24.

Komunikat ze strony "Polskiego Himalaizmu..." dot. wyprawy na Broad Peak:

Potwierdzamy, że wcześnie rano z bazy w kierunku obozu III na 7000 m wyszła dwójka wspinaczy pakistańskich Amin Ullah i Shaheen Baig. Ich zadaniem będzie dodatkowy przegląd i obserwacja kopuły szczytowej z innego punktu widzenia niż jest to możliwe z bazy. Na noc obaj wspinacze powrócą w dół do bazy z powrotem.

wyprawa na Broad Peak

Na stronie internetowej "Polskiego Himalaizmu Zimowego" Artur Hajzer opublikował informacje, które wcześniej przekazywał na antenie TVN24.

Nadal nie ma kontaktu z zaginioną dwójką himalaistów. 
Artur Małek i Karim Hayyat dotarli do bazy.
 Widoczność jest dobra. Kierownik wyprawy ma możliwość obserwowania drogi przez lunetę. Obóz IV pozostał na miejscu, na wys. 7400 m.
 Kondycja fizyczna Artura Małka i Adama Bieleckiego jest dobra - nie mają żadnych odmrożeń.

Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015

- Krzysztof Wielicki ma za sobą na pewno kilkadziesiąt sytuacji, kilkadziesiąt wypraw i trudnych decyzji. W pewnym momencie szef wyprawy musi powiedzieć: przerywamy, żeby ofiar nie było więcej. (...) Nie ma możliwości, by przygotować się w pełni do wejścia zimowego. Polacy są znani w świecie z tego, że są świetni, ale tutaj zbliżyliśmy się najwyraźniej do limitu ludzkich możliwości - tłumaczył w TVN24 Tomasz Kozłowski, psycholog himalaistów.

Oglądaj
Psycholog: W pewnym momencie szef musi powiedzieć przerywamy
Wideo: tvn24 Psycholog: W pewnym momencie szef musi powiedzieć przerywamy

- W całym Karakorum nie ma ani jednej wyprawy. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów jest jeden 3-osobowy posterunek armii pakistańskiej - powiedział Hajzer.

Oglądaj
Hajzer: Zakończenie wyprawy to kwestia trzech dni
Wideo: tvn24 Hajzer: Zakończenie wyprawy to kwestia trzech dni

Sprzęt, namioty są pozostawione na górze, w kolejnych obozach. Są w nich śpiwory, żywność, kuchenki do gotowania - wyjaśnił Hajzer w TVN24. Polska ekipa ma jeszcze minimalną nadzieję, że Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka się odnajdą.

- Krzysztof Wielicki podejmie decyzję o zakończeniu wyprawy. Myślę, że to kwestia najbliższych trzech dni - wyjaśnił Hajzer.

- Jedyne, co wyprawa może zrobić, to lustrować ścianę (góry) przez lunetę - powiedział Hajzer. - Widoczność jest dobra. Zaczyna wiać silny wiatr i widoczność w ciągu dnia prawdopodobnie się utrzyma. W ciągu dnia trudno będzie o jakieś nowe informacje - dodał.

Artur Małek i Karim Hayyat - uczestnicy wyprawy na Broad Peak - dotarli w nocy do bazy położonej na wysokości 4900 m, w której przebywali już od środy Adam Bielicki i dwóch Pakistańczyków - innych członków zespołu.

- Artur Małek i Adam Bielicki są w dobrej formie, czują się dobrze, nie mają żadnych odmrożeń - powiedział w TVN24 Artur Hajzer, szef projektu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015".

Na razie nie ma żadnych nowych informacji na temat zaginionych ani pozostałych członków wyprawy na Broad Peak.

Oglądaj
"Bardzo nie lubię tej góry"
Wideo: TVN 24 "Bardzo nie lubię tej góry"

Oglądaj
Goście "Faktów po Faktach" o zaginięciu polskich himalaistów
Wideo: tvn24 Goście "Faktów po Faktach" o zaginięciu polskich himalaistów

- Jeżeli przy dobrej widoczności nie widziano przez cały dzień żadnego ruchu na tym polu śnieżno-lodowym idącym w kierunku przełęczy, tzn. że tam nikogo nie ma - tłumaczył Leszek Cichy, zdobywca "Korony Ziemi", 1. zdobywca Mount Everest zimą.

- Wierzę, że (Krzysztof Wielicki - red.) podjął słuszną decyzję. Nie należy zbędnie ryzykować czyjegoś życia. Zawsze tak postępujemy w takiej sytuacji: trzeba ratować osoby, które są do uratowania. Oni nie mogą ryzykować życia i czekać na huragan - mówiła w "Faktach po Faktach" Kinga Baranowska.

Dzisiaj, 6 marca o godzinie 21.30 czasu lokalnego (17.30 czasu polskiego) himalaista Adam Bielecki oraz dwaj pomocnicy Amin Ullah i Shaheen Baig dotarli do bazy na wysokości 4900 m. Na miejscu jest z nimi kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki.

 

Także dzisiaj, późnym wieczorem czasu lokalnego, na polecenie kierownika, z obozu IV na 7600 m do bazy zaczęli się wycofywać również Artur Małek i Karim Hayyat. Są już poniżej obozu III na 7000 m. Początkowo mieli oni zostać w obozie IV do jutra rana i czekać na dwóch zaginionych.

Kierownik projektu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" podał w komunikacie więcej szczegółów dotyczących przebiegu zejścia himalaistów z Broad Peak:

 

"W ciągu dnia 6 marca od kierownika wyprawy Krzysztofa Wielickiego dotarło do nas więcej informacji porządkujących wydarzenia z ostatnich 24 godzin.



Czterej himalaiści zdobywali szczyt kolejno ok. godziny 17-18, po czym bez zwłoki z uwagi na późną porę rozpoczynali zejście w dół. Chodziło o zejście jak najniżej zanim zapadną ciemności. Jako ostatni schodził Tomasz Kowalski. Przed nim był widoczny przez niego Maciej Berbeka. Choć każdy z uczestników posiadał radiotelefon, to łączność była utrzymywana jedynie z Tomkiem Kowalskim i Arturem Małkiem (u Adama przestroiła się częstotliwość, Maciej nie używał radia z niewiadomych względów). Tempo schodzenia Tomka i idącego przed nim Maćka zaraz po zdobyciu szczytu od pierwszych minut zejścia było dramatycznie wolne. Do ok. godz. drugiej w nocy 6 marca, w ciągu aż 7-8 godzin marszu i wspinaczki w dół pokonali oni odcinek prawie do przełęczy, który standardowo zajmuje ok. godzinę.


Adam Bielecki osiągnął obóz IV na 7400 m ok. 21, 5 marca.
Artur Małek osiągnął obóz IV ok. drugiej, 6 marca.



Tomasz Kowalski zgłosił kierownikowi przebywającemu w bazie, Krzysztofowi Wielickiemu, trudności z oddychaniem i ogólne osłabienie i miał zażyć lekarstwa wg instrukcji. W czasie schodzenia z przedwierzchołka "Rocky Summit" zaliczył mały upadek, w efekcie którego wypiął mu się rak. Podczas ostatniej łączności o 6.30 rano 6 marca meldował trudności z zapięciem tego raka. Mówił też, że widzi Macieja Berbekę. Tuż przed świtem widać było z bazy na wys. 4950 m światełko latarki na siodełku przełęczy. Rano jeden z pracowników bazy (kucharz) widział (?) postać pod przełęczą w okolicy szczelin (uznano, że to Maciej).

 

Od 6.30 czasu lokalnego nie ma żadnego kontaktu z zaginionymi. Ostatnia rozmowa z Maciejem Berbeką miała miejsce na szczycie o 18. Maciej rozmawiał najprawdopodobniej z radia Tomka.

 

O świcie 6 marca z obozu II na 6200 m wyszedł do góry oczekujący tam w odwodzie Karim Hayyat i ok. 13 dotarł, wg raportu Wielickiego, do szczelin. Oceniamy tą wysokość na ok. 7700 m. Nie napotkał on żadnych śladów, widział wszystkie szczegóły drogi aż do przełęczy i wycofał się do obozu IV. Dwójkę himalaistów uznano od tego momentu oficjalnie za zaginionych.



Pogoda i widoczność 5 i 6 marca są dobre. Jest ok. -35 stopni Celsjusza na 8000 m w nocy i 27 w ciągu dnia. Nie wieje wiatr. Ścianę cały czas przez lunetę z bazy lustruje Krzysztof Wielicki.

 

W obozie IV zostali na jeszcze jedną noc Artur Małek i Karim Hayyat. Ich zadaniem jest wypatrywanie zaginionych himalaistów. Rano będą oni musieli rozpocząć zejście do bazy. Pogoda ma się popsuć 7 marca w godzinach południowych. Od wysokości 7000 m aż do bazy ciągną się non stop liny poręczowe, dzięki którym zejście do bazy jest ułatwione, szybkie i bezpieczne nawet w trudnych warunkach.
Ok. godziny 2, 6 marca z bazy do góry wyruszyli Shaheen Baig i Amin Ullah. Shahhen doszedł odo obozu II a Amin do obozu III"

Nagranie z poprzedniej wyprawy na Broad Peak w lutym 2009 roku. Wtedy szczyt atakował Artur Hajzer.

 

Oglądaj
Silny wiatr i mróz. Takie warunki mogą panować na Broad Peak
Wideo: polskihimalaizm.pl Silny wiatr i mróz. Takie warunki mogą panować na Broad Peak

"To bardzo trudne chwile dla rodzin zaginionych."

Oglądaj
"Chwile trudne dla rodzin"
Wideo: tvn24 "Chwile trudne dla rodzin"

- W tych warunkach, zimą, na tej wysokości, w sytuacji gdy wiemy, że Tomek Kowalski nie potwierdził, że schodzi z przełęczy, że informacje o tym, że na przełęczy był widoczny Maciej Berbeka się nie potwierdziły, te szanse spadają dramatycznie i jesteśmy pełni obaw. Nadzieja gaśnie - mówił szef projektu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015".

Oglądaj
"Nadzieja gaśnie"
Wideo: tvn24 "Nadzieja gaśnie"

Jak mówił Hajzer, Artur Małek i Karim Hayyat powinni zacząć schodzić do bazy bardzo wcześnie rano. - Zaledwie po godzinie lub dwóch dojdą do początku lin poręczowych, które to liny bez żadnej przerwy ciągną się prawie do samej bazy. Gdy będą wpięci w liny, są w stanie na nich zjeżdżać w każdych warunkach, nawet przy silnym wietrze - tłumaczył.

- Coś poszło nie tak, że po wejściu na szczyt nagle opadli z sił i ich zejście było dramatycznie wolne. Nie doszli do obozu w wyznaczonym terminie i od rana nie ma z nimi kontaktu - mówił Artur Hajzer, szef projektu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015".

 

Oglądaj
"Coś poszło nie tak"
Wideo: tvn24 "Coś poszło nie tak"

Jak dodał, na miejscu zapadł już zmrok, ale Artur Małek i Karim Hayyat będą czekać na zaginionych w obozie IV kolejną noc. - Dobre warunki mają się utrzymać do jutra do przedpołudnia. Jest jeszcze kilkanaście godzin, żeby coś się zmieniło - przekonywał.

 

To jest walka do końca o danie szansy temu zespołowi, który schodzi, albo próbuje (schodzić - red.). Dajmy im szansę, żeby do ostatniej możliwej chwili w tym obozie ktoś na nich czekał.

Artur Hajzer

Oglądaj
Przebieg wyprawy na Broad Peak
Wideo: tvn24 Przebieg wyprawy na Broad Peak

- Nie chce mi się wierzyć, że coś złego im się stało. Maciek był wielce doświadczonym wspinaczem, to alpinista z najwyższej półki, ale... W górach wszystko może się zdarzyć. Na niebotycznych wysokościach najgorsze jest niedotlenienie mózgu, który "wariuje" i człowiek robi wówczas głupie posunięcia, bo ma zaćmienie - powiedziała himalaistka Anna Czerwińska.

Po raz ostatni kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki rozmawiał z uznanym za zaginionego Maciejem Berbeką po godzinie 3 nad ranem polskiego czasu, gdy ten znajdował się w pobliżu szczeliny, która podczas ataku szczytu Broad Peak sprawiła Polakom tyle problemów. Jedna z hipotez zakłada, że alpinista do niej wpadł.

- To jedna z ewentualności. Jest jeszcze kilka innych, m.in. wychłodzenie organizmu przy temperaturze minus 35, ale poczekajmy. Nadzieja umiera ostatnia - powiedział Polskiej Agencji Prasowej Artur Hajzer, który poprowadził w ramach programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" sześć wypraw.

Nie wiadomo jeszcze jak długo w obozie IV będą mogli pozostać Hayyat i Małek. - Do godziny 10 wszyscy muszą być niżej niż 7000 metrów. To jest taka wysokość bezpieczeństwa - powtórzył w TVN24 Artur Hajzer.

Pogoda na wysokości 7800 metrów nadal jest bardzo dobra. Kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki może obserwować całą drogę zejściową przez lunetę z bazy.

Decyzję o zatrzymaniu Małka i Hayyata w obozie IV podjął kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki. - Trudno mi wyrokować, czym była podyktowana decyzja o wysłaniu na dół Adama. Być może Artur jest w lepszej formie i może pozostać jeszcze na wysokości - powiedział w TVN24 Artur Hajzer, kierownik programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015".

Artur Małek oraz Pakistańczyk Karim Hayyat, który wyszedł pomóc Polakom zostają na noc w obozie IV na wysokości 7400 metrów. Adam Bielecki - drugi z polskich himalaistów, którym udało się we wtorek dotrzeć do tego obozu - schodzi.

Oglądaj
Jawień: Polacy zimą są najlepsi, wszystko przed nami
Wideo: tvn24 Jawień: Polacy zimą są najlepsi, wszystko przed nami

Najnowsze informacje od Artura Hajzera: - Burza nadejdzie jutro ok. godz. 10. Do tego czasu wszyscy himalaiści muszą być już na bezpiecznej wysokości.

Romuald Bielecki, tata Adama: - Artur i Adam muszą zacząć schodzić dzisiaj. To konieczność, bo jutro rano okno pogodowe się zamyka i wiatr będzie na tej wysokości wiał z prędkością ok. 80 km/h. Nie mogą czekać dłużej. Przed nami jeszcze kolejne nieprzespane noce.

Oglądaj
Rodzice Adama Bieleckiego o wyprawie na Broad Peak
Wideo: tvn24 Rodzice Adama Bieleckiego o wyprawie na Broad Peak

Danuta Bielecka, mama Adama Bieleckiego, któremu we wtorek udało się zdobyć szczyt Broad Peak i bezpiecznie zejść do obozu IV: - Wyprawa jest zakończona, gdy wszyscy są w bazie. Jeszcze mamy nadzieję, że ta dwójka zaginionych gdzieś się ukryła, że są oni po prostu niewidoczni, dojdą do bazy i będą razem świętować. Adam na pewno to przeżywa. Wychodzą przecież wszyscy razem i razem chcą wrócić.

Jerzy Natkański, także wybitny polski himalaista, przestrzega przed pesymistycznym wnioskowaniem z informacji o tym, że Pakistańczyk Karim Hayyat, który ruszył Polakom na pomoc, nie widział ich (wszedł na ok. 7800 m). - Nie wiemy, czy on widzi całą drogę zejściową. To równie dobrze może oznaczać, że on ich nie zauważył, a oni schodzą - zaznacza Natkański. Jego zdaniem wyjście na górę zespołu, który doszedł we wtorek ze szczytu do obozu IV, "nie wchodzi w ogóle w rachubę". - Jeżeli pogoda będzie sprzyjała, to poszukiwania będą trwały, dopóki starczy wszystkim sił - dodaje.

Oglądaj
Himalaiści w drodze na Broad Peak
Wideo: polskihimalaizmzimowy.pl Himalaiści w drodze na Broad Peak

Oglądaj
Baranowska o zaginionych himalaistach: Trzeba cierpliwie czekać
Wideo: TVN 24 Baranowska o zaginionych himalaistach: Trzeba cierpliwie czekać

O tym, że jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie jakichkolwiek wniosków, mówi też Baranowska. - Trzeba cierpliwie czekać - powtarza. - Ale sytuacja jest taka, że w tym momencie oni muszą przede wszystkim liczyć na własne siły - zastrzega.


Ryszard Gajewski, który wielokrotnie wspinał się z Maciejem Berbeką wierzy, że himalaiście uda się bezpiecznie dotrzeć do obozu IV. - Wierzę, że on gdzieś tam powinien być, może się gdzieś schował, w jakiejś szczelinie. Mam nadzieję, że to się jakoś szczęśliwie zakończy. (...) Czuję, że da radę. Pozostaje nam czekać.

Oglądaj
"Czuję, że Berbeka da radę. Znam go"
Wideo: TVN 24 "Czuję, że Berbeka da radę. Znam go"

Użytkownicy Facebooka dodają otuchy Berbece i Kowalskiemu. Wierzą, że uda im się wrócić bezpiecznie. Z każdą minutą przybywa coraz więcej wpisów.

Źródło: facebook.com Wpisy użytkowników na Facebooku

Himalaistka Kinga Baranowska jeszcze przed informacją o uznaniu dwóch polskich himalaistów za zaginionych mówiła w TVN24: - W tym momencie nie wiemy co tam się może dziać i nawet nie chciałabym spekulować. Możemy powiedzieć, że jest to sytuacja kryzysowa.

- Jeżeli ma nastąpić coś pozytywnego, to zależy to od sił własnych Macieja i Tomka. Liczymy, że oni się odezwą, chociaż ta nadzieja jest coraz słabsza. Kondycja Artura i Adama (którzy dotarli do obozu IV) to ostatnia rzecz, o którą powinniśmy się teraz martwić - mówi w rozmowie z TVN24 Artur Hajzer.

Przed zmrokiem, który na Broad Peak zapadnie za ok. cztery godziny pozostający na górze wszyscy himalaiści muszą rozpocząć zejście. - Nie wyobrażam sobie kolejnej nocy Polaków w IV obozie - przyznaje Hajzer.

Oglądaj
Rozlokowanie obozów na drodze do Broad Peak
Wideo: polskihimalaizmzimowy.pl Rozlokowanie obozów na drodze do Broad Peak

Na pomoc Polakom wyszli wspinacze z Pakistanu. Jeden z nich dotarł na wysokość ok. 7700 - 7800 m. n.p.m. Nie natrafił na ślady Berbeki i Kowalskiego. - Jestem zdziwiony z jakim poświęceniem Karim Hayyat wyszedł do nich. Nie może tam jednak zostawać zbyt długo. Musi się cofnąć co najmniej do obozu szturmowego - mówi w TVN24 Hajzer.

Artur Hajzer, kierownik programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015": - Jesteśmy zmuszeni uznać dwóch z czterech polskich himalaistów, którzy zdobyli Broad Peak, za zaginionych. Taką decyzję podjął kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki.

Oglądaj
Polscy himalaiści uznani za zaginionych
Wideo: TVN 24 Polscy himalaiści uznani za zaginionych

Po godzinie 7. w środę po raz pierwszy w środę rozmawialiśmy z kierownikiem programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" Arturem Hajzerem. - Od godz. 4 polskiego czasu nie mamy kontaktu z dwoma himalaistami, którym we wtorek po zdobyciu szczytu Broad Peak nie udało się dotrzeć do obozu IV. Wiemy, że byli bardzo zmęczeni - mówił Hajzer.

 

Polscy himalaiści Tomasz Kowalski i Maciej Berbeka po zdobyciu Broad Peak noc spędzili na przełęczy na wysokości 7900 m. Hajzer informował, że o Kowalskim od rana "nie wiadomo było nic".

 

Kierownik programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" przyznawał już wtedy, że "sytuacja jest niesłychanie trudna". - Trzeba się niepokoić. Oni znaleźli się w sytuacji zagrożenia życia - podkreślał.

 

Koledzy polskich himalaistów na Broad Peak słali już w tym czasie ciepłe słowa. "Wierzymy w wasze doświadczenie, myślimy o was" - pisali na Facebooku.

Oglądaj
Jeden Polak zostaje, drugi wraca. Wszyscy muszą zejść poniżej 7 tys. m. do godz 10 rano
Wideo: TVN 24 Jeden Polak zostaje, drugi wraca. Wszyscy muszą zejść poniżej 7 tys. m. do godz 10 rano


Pozostali dwaj himalaiści, a więc Artur Małek i Adam Bielecki, bezpiecznie dotarli we wtorek do obozu IV, w którym na wysokości 7400 m.

 

Według planu zakładającego powodzenie wspinaczki, Polacy mieli pojawić się na szczycie ok. południa czasu lokalnego we wtorek. Byli na nim jednak sześć godzin później, ponieważ po drodze napotkali na duże trudności.

 

Hajzer przyznawał, że on i koledzy w pewnym momencie myśleli nawet, iż atak zakończy się kolejnym niepowodzeniem. - Wydawało nam się, że się załamuje. Na przełęczy na wysokości 7900 m n.p.m. nie mogli przekroczyć szczeliny lodowej. Potem przekroczyli ją, ale na szczycie byli późno. Godzina 18 zimą to się w głowie nie mieści - mówił we wtorek w "Faktach po południu".

Źródło: Openstreetmaps.org Broad Peak to 12. pod względem wysokości góra na świecie

Polscy himalaiści zdobywają szczyty

 

Wyprawa na Broad Peak realizowana jest w ramach projektu "Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015" pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego.

 

Broad Peak leży na granicy Pakistanu i Chin. To 12. najwyższy szczyt świata. Jego wierzchołek jest oddalony zaledwie o dziewięć kilometrów od szczytu K2 - najtrudniejszej zdaniem wielu himalaistów góry do zdobycia.

 

Na dziewięć spośród 14 ośmiotysięczników jako pierwsi zimą wspięli się Polacy. Dziś do tej listy dopisali Broad Peak. Niezdobyte pozostały jeszcze dwie góry: Nanga Parbat (8126 m) i właśnie K2 (8611 m).

 

"O godzinie od 17.30 do 18.00 czasu lokalnego wszyscy 4 wspinacze zespołu szturmowego dokonali pierwszego zimowego wejścia na szczyt Broad Peak 8047 m" - poinformowano na profilu wyprawy na Facebooku.

 

Polacy w drodze na ośmiotysięcznik napotkali na trudności, ale dotarli na szczyt. Kiedy w Karakorum (zachodni Pakistan - red.) zapadł już zmrok, wciąż nie było potwierdzenia, że członkowie wyprawy dotarli do biwaku rozbitego na wysokości 7400 metrów.

Oglądaj
Polscy himalaiści w drodze na Broad Peak
Wideo: Dariusz Kmiecik/Fakty TVN, Polski Himalaizm Zimowy Polscy himalaiści w drodze na Broad Peak

Dramat na Broad Peak

Komentarze (144)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
agnieszka_pajor

Moim zdaniem gdyby ten pakistanczyk wszedł dalej wiem ze wszedl wysoko bo na 7700 a Tomek wisiał na wysokosci 7900 moze zdołal by podac mu leki i zył by

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      kakakaka91

      Wojciech Wróż był ofiarą tragicznego sezonu na K2, podczas którego zginęli również Dobrosława Miodowicz - Wolf "Mrówka" i Tadeusz Piotrowski! Na stronie jest podane błędna informacja, że zginął w 1989 r.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          lensad

          Pytanie "po co?" zadają sobie ludzie, którzy zaspokajają wyłącznie potrzeby fizjologiczne - nażarcie się i seks. Siedzą przed telewizorem nie wystawiając swojego nosa na zewnątrz i oglądają bzdurne seriale, lub kibicują piłkarzom - idiotom - bo tylko to rozumieją

          To natomiast jest pasja, której większość ludzi nie jest w rozwiń

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              1
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Magda0802
              Magda0802

              Ja jestem totalnym laikiem, ale przynajmniej słucham to co mówią fachowcy, alpiniści. Niektórzy dziwią się, że telefon, gdzie GPS. Na tej wysokości nic nie działa, tam nie ma zasięgu. Poza tym alpiniści przygotowywani są na różne sytuacje, ewentualności. I jeśli dzieje się coś takiego, to wówczas nie ma czegoś takiego: jeden za rozwiń

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  1
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  zamknij
                  taterniczkaa
                  taterniczkaa

                  JUZ NIE MOGE CZYTAC TYCH DURNYCH KOMENTARZY LUDZI NIE MAJACYCH ZIELONEGO POJECIA NA TEMAT WSPINACZKI W HIMALAJACH.... ODE MNIE SZACUNEK DLA CAŁEJ EKIPY

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      4
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      zamknij
                      lensad

                      Brawo - jeden z niewielu normalnych, skazany przez "normalny" świat na zagładę. Pozdrawiam

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          zamknij
                          gamoń
                          gamoń

                          Darujcie sobie te idiotyczne komentarze i szukanie winnych , nie ma winnych , ci ludzie doskonale wiedzą na co się piszą , i na pewno nigdy by się nie odważyli na oskarżenie kogokolwiek o swoją śmierć lub partnera. Dajcie im odejść w spokoju

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              4
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                1
                              • zgłoś naruszenie
                              zamknij
                              Piotr3334

                              I co dwójka pozostawia dwójkę towarzyszy na śmierć ?

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    3
                                  • zgłoś naruszenie
                                  zamknij
                                  luki4ever
                                  • gamoń:
                                  • Darujcie sobie te idiotyczne komentarze i szukanie winnych , nie ma winnych , ci ludzie doskonale wiedzą na co się piszą , i na pewno nigdy by się nie odważyli na oskarżenie kogokolwiek o swoją śmierć lub partnera. Dajcie im odejść w spokoju
                                  • rozwiń

                                  Nikt nikogo nie pozostawił na śmierć. Na tej wysokości, przy takich warunkach jakie tam panują każdy musi liczyć na siebie. Nie ma możliwość pomóc komuś (znieść, itp.) Poczytaj proszę trochę o tym sporcie i górach powyżej 7000. Oni nie mogli nic zrobić.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      zamknij
                                      Piotr3334

                                      A mnie to wszystko śmierdzi. Ten kierownik ta cała sytuacja. Nie mieli GPS ? Wchodzili w czwórkę i co dwóch zastawiło dwójkę ?

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            2
                                          • zgłoś naruszenie
                                          zamknij
                                          gamoń
                                          gamoń

                                          W czym by ci pomógł gps? co by zmienił ? nie da się nikogo uratować z takiej wysokości jeżeli sam nie potrafi zejść

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              1
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                1
                                              • zgłoś naruszenie
                                              zamknij
                                              Piotr3334
                                              • Piotr3334:
                                              • A mnie to wszystko śmierdzi. Ten kierownik ta cała sytuacja. Nie mieli GPS ? Wchodzili w czwórkę i co dwóch zastawiło dwójkę ?
                                              • rozwiń

                                              Gps by pomógł w tym że chociaż by ciała odnaleźli a teraz to może nawet ciał nie znajda. Trzeba sobie zadać pytanie kto odpowiada za śmierć tych ludzi.

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  0
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  zamknij
                                                  gamoń
                                                  gamoń

                                                  a co by zmieniło ciało , i tak by tam zostało i tak

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      1
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        0
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      zamknij
                                                      Magda0802
                                                      Magda0802

                                                      Piotr3334, ja rozumiem, że niektórzy potrzebują GPS by trafić do toalety, bo i tego nie potrafią zrobić, sikając gdzie popadnie, ale doprawdy na tej wysokości GPS nie działa, po prostu nie ma zasięgu.

                                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                          0
                                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                            0
                                                          • zgłoś naruszenie
                                                          zamknij
                                                          PanMicz

                                                          Nie można ich namierzyć z satelity chyba mieli jakieś lokalizatory ?
                                                          Współczuję rodzinom ich ciała się już pewnie w tym stuleciu nie odnajdą.
                                                          Wyprawa była ryzykowna jak spacer po linie bez zabezpieczeń dorośli świadomi ludzie zadecydowali i skończyło się to śmiercią. Trudno ale są ważniejsze tematy do dyskusji bezrobocie rozwiń

                                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                              1
                                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                0
                                                              • zgłoś naruszenie
                                                              zamknij
                                                              Dantee_

                                                              chciałem zauważyć, że w Polskich mediach nie dyskutuje się raczej o niczym innym... Kiedy wyjechałem z kraju na miesiąc, powróciłem do niego i po kolejnym miesiącu włączyłem telewizor nastąpiło zaskoczenie... - Nic się nie zmieniło dalej jedni drugich obrzucają błotem, dalej tylko sami źli dookoła więc nie pisz proszę takich rozwiń

                                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                  0
                                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                    0
                                                                  • zgłoś naruszenie
                                                                  zamknij
                                                                  PanMicz

                                                                  No trudno. Ryzyko wpisane w zawód. Po co tyle szumu robić.

                                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                      0
                                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                        0
                                                                      • zgłoś naruszenie
                                                                      zamknij
                                                                      Magda0802
                                                                      Magda0802

                                                                      Polacy jako pierwsi na świecie weszli na ten szczyt. Więc trochę pokory. Czy chcesz tego czy nie, to ci ludzie będą niedługo w encyklopediach na całym świecie. Mamy szczęście i mamy tragedię. Tym ludziom należy się szacunek. I mimo nieszczęścia, powinniśmy być dumni.

                                                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                          0
                                                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                            0
                                                                          • zgłoś naruszenie
                                                                          zamknij
                                                                          gamoń
                                                                          gamoń

                                                                          Darujcie sobie te idiotyczne komentarze i szukanie winnych , nie ma winnych , ci ludzie doskonale wiedzą na co się piszą , i na pewno nigdy by się nie odważyli na oskarżenie kogokolwiek o swoją śmierć lub partnera. Dajcie im odejść w spokoju

                                                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                                              1
                                                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                                                1
                                                                              • zgłoś naruszenie
                                                                              zamknij
                                                                              Więcej komentarzy - rozwiń
                                                                              Zasady forum
                                                                              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

                                                                              Pozostałe informacje

                                                                              Przywódca "gangu porywaczy" zatrzymany w Brazylii

                                                                              Dzięki informacjom przekazanym przez małopolskich policjantów udało się zatrzymać w Brazylii groźnego przestępcę poszukiwanego listem gończym. zobacz więcej »

                                                                              INFORMACJE BIZNESOWE »

                                                                              Balcerowicz: Spekulacje na temat daty wejścia do strefy euro to obecnie strata czasu

                                                                              Balcerowicz: Spekulacje na temat daty wejścia do strefy euro to obecnie strata czasu

                                                                              - Ktokolwiek chciałby doprowadzić do szybkiego wejścia Polski do strefy euro, powinien ograniczyć deficyt w naszych finansach publicznych. A to jest i tak potrzebne do umacniania rozwoju naszej gospodarki - mówił na antenie TVN24 Biznes i Świat prof. Leszek Balcerowicz. zobacz więcej »

                                                                              WIADOMOŚCI SPORTOWE »

                                                                              Po raz kolejny obudził się wulkan Tungurahua w Ekwadorze. (José Jácome/EPA) czytaj dalej »