tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Cwaniak czy roztargniony, zawsze śmiertelnie groźny. Ile kosztuje jazda pod prąd

zobacz więcej wideo »
Cwaniak czy roztargniony, zawsze śmiertelnie groźny. Ile kosztuje jazda pod prąd
  • Jazda polska pod prąd. Materiał Anety RegulskiejJazda polska pod prąd. Materiał Anety Regulskiej
  • Pięć samochodów pod prąd na A4. "To balansowanie na krawędzi tragedii"Pięć samochodów pod prąd na A4. "To balansowanie na krawędzi...
  • Obwodnicą Ostrowa Wielkopolskiego pod prąd na rowerzeObwodnicą Ostrowa Wielkopolskiego pod prąd na rowerze
  • Nocą pod prąd na trasie ekspresowej. "Uniknąłem katastrofy"Nocą pod prąd na trasie ekspresowej. "Uniknąłem katastrofy"
  • Rowerzysta bez głowy. Jechał pod prąd na dwupasmówceRowerzysta bez głowy. Jechał pod prąd na dwupasmówce
  • Kolejne przypadki jazdy pod prąd na drogach szybkiego ruchuKolejne przypadki jazdy pod prąd na drogach szybkiego ruchu
Foto: Kontakt TVN24 | Video: Aneta Regulska / tvn24 Polska jazda pod prąd zarejestrowana przez kamery Reporterów24

Jazda po prąd na drodze szybkiego ruchu to jedno z najpoważniejszych zagrożeń, jakie można sobie wyobrazić - twierdzi policja. Może doprowadzić do tragicznego w skutkach wypadku, a nawet do katastrofy w ruchu lądowym. Za wjazd pod prąd na autostradę albo drogę ekspresową może grozić nawet utrata prawa jazdy.

Co siedzi w głowach kierowców, którzy decydują się na jazdę pod prąd, narażając siebie i innych nawet na śmierć? Bezmyślność lub premedytacja, a w obu tych przypadkach także poczucie bezkarności - odpowiadają eksperci, z którymi dziś rozmawialiśmy.

Trzy typy kierowców

Z przeprowadzonych rozmów wynika, że "podprądowcy" dzielą się na trzy kategorie:

- roztargnieni, którzy coś po drodze przeoczyli i znaleźli się w miejscu, w którym nigdy nie powinni się znaleźć,

- cwaniacy (słownikowa definicja: ludzie radzący sobie w trudnych sytuacjach czyimś kosztem), próbujący ominąć przeszkodę (wypadek, korek) albo skracający sobie drogę jadąc pod prąd pasem awaryjnym,

- groźni ryzykanci, którzy jadą pod prąd wyłącznie w poszukiwaniu mocnych wrażeń, np. biorą udział w nielegalnych wyścigach, albo w głupich zawodach, kto dłużej będzie jechał pod prąd; to stosunkowo najmniej liczna grupa, ale nie mniej groźna niż pozostałe.

Z przedstawicielami co najmniej dwóch, a być może wszystkich tych grup zetknęli się w ostatnich dniach kierowcy  - użytkownicy Kontaktu 24. Tylko w niedzielę i w poniedziałek widzieli w sumie około trzydziestu samochodów jadących pod prąd autostradą bądź drogami ekspresowymi. Samochodowe kamery użytkowników Kontaktu 24 zarejestrowały zaś trzynaście pojazdów poruszających się niezgodnie z obowiązującym kierunkiem ruchu.

Z naprzeciwka

W poniedziałek 21 sierpnia na nowym odcinku drogi ekspresowej S7 koło Ostródy Reporter 24 zobaczył na jednokierunkowej jezdni, którą się poruszał najpierw jedną ciężarówkę, a w chwilę potem sześć kolejnych samochodów jadących pod prąd. Powinny były poruszać się drugą jezdnią.

Oglądaj
"Pomyślałem, że pierwsza ciężarówka źle pojechała, a reszta za nią". Pod prąd na drodze ekspresowej
Wideo: boolee34/Kontakt 24 "Pomyślałem, że pierwsza ciężarówka źle pojechała, a reszta za nią". Pod prąd na drodze ekspresowej

- Pomyślałem, że pierwsza ciężarówka źle pojechała, a reszta ruszyła za nią w ciemno - ocenił Reporter 24.

W nocy z poniedziałku na wtorek inny kierowca jadący drogą ekspresową S12 w okolicach Garbowa pod Lublinem próbował lewym pasem wyprzedzić inny samochód. W ostatniej chwili zrezygnował z manewru i ocalił w ten sposób życie. Na nagraniu widać, jak w pewnym momencie na horyzoncie zaczynają majaczyć białe światła i w ciągu zaledwie czterech sekund znajdują się na wysokości samochodu Reportera 24, który w porę uciekł na prawy pas.

Oglądaj
Nocą pod prąd na trasie ekspresowej. "Uniknąłem katastrofy"
Wideo: meresz/Kontakt 24 Nocą pod prąd na trasie ekspresowej. "Uniknąłem katastrofy"

"Byłem zaskoczony, widząc auto jadące pod prąd. Uniknąłem katastrofy" - przyznał kierowca.

O ile w tych dwóch przypadkach trudno stwierdzić, co powodowało kierowcami, że postanowili jechać ryzykując czołowe zderzenie z innymi, o tyle ostatnia z sytuacji, zarejestrowana w niedzielę 20 sierpnia pokazuje, że część kierowców jeździ pod prąd świadomie i z premedytacją. W minioną niedzielę na autostradzie A4 w okolicach Opola doszło w odstępie dwudziestu minut do dwóch wypadków. Spowodowało to znaczne utrudnienia w ruchu. Część kierowców, nie chcąc czekać w korku, zawracała i pasem awaryjnym jechała pod prąd do najbliższego zjazdu. Reporter 24 nagrał pięć samochodów jadących w ten sposób, ale - jak twierdzi - widział ich w sumie około dwudziestu.

Oglądaj
Pięć samochodów pod prąd na A4. "To balansowanie na krawędzi tragedii"
Wideo: Jurek2004/Kontakt 24 Pięć samochodów pod prąd na A4. "To balansowanie na krawędzi tragedii"

Policja: to jedno z najpoważniejszych przewinień

- Każdy taki przypadek to poważne wykroczenie, stwarzające ogromne zagrożenie tragicznego wypadku, a nawet katastrofy w ruchu lądowym - mówi portalowi TVN24.pl Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Policjanci, o ile znajdą sprawców takich wykroczeń lub zatrzymają ich na gorącym uczynku, nakładają na nich kary. Jakie? To zależy od okoliczności.

Zgodnie z policyjnym taryfikatorem za takie zachowanie grozi do pięciuset złotych mandatu i do sześciu punktów karnych.

W przypadku, gdy naruszenie zasad bezpieczeństwa było szczególnie rażące albo doszło jednocześnie do popełnienia innych wykroczeń, policjant może nałożyć mandat do tysiąca złotych. Może również zatrzymać prawo jazdy, ale wtedy nie może sam wymierzyć mandatu. Musi skierować do sądu wniosek o ukaranie takiego kierowcy.

- To wszystko zależy od oceny sytuacji przez policjanta na miejscu - mówi Ciarka. - Jeżeli funkcjonariusz dojdzie do wniosku, że za jakieś szczególnie rażące wykroczenie tysiąc złotych to za mało, kieruje wniosek do sądu. Sąd może wtedy nałożyć grzywnę do pięciu tysięcy złotych.

Za stworzenie zagrożenia grozi utrata prawa jazdy

Zgodnie z przepisami policjant może (ale nie musi) zatrzymać prawo jazdy kierowcy jadącego pod prąd. Podstawę stanowi art. 135 prawa o ruchu drogowym, który mówi między innymi, że "policjant może zatrzymać prawo jazdy za pokwitowaniem w razie uzasadnionego podejrzenia, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów".

Sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów, jeżeli udowodni kierującemu, że na drodze publicznej, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Z tak skonstruowanych przepisów wynika, że każdy kierowca, który wjedzie pod prąd na drogę ekspresową lub autostradę, naraża się na utratę prawa jazdy. Jak często policjanci zatrzymują prawa jazdy za poruszanie się niezgodnie z kierunkiem ruchu? Ciarka informuje, że tak szczegółowych statystyk policja nie prowadzi.

Kierowcy liczą, że się uda

Nie ma też analiz, czy jazda pod prąd na drogach szybkiego ruchu jest narastającym problemem. Na pewno, i potwierdza to policja, wzrasta liczba zarejestrowanych tego typu wykroczeń przez kamery samochodowe innych uczestników ruchu.

- Kodeksy mamy dobre, pozwalające na wyciąganie właściwych konsekwencji wobec kierowców, którzy jeżdżą pod prąd - mówi nam dr Ewa Tokarczyk, psycholog transportu. - Problemem jest poczucie bezkarności i brak nieuchronności tych kar. Wielu kierowcom, którzy świadomie zawracają na autostradzie i jadą pod prąd, albo tych, którzy wjechali przez przypadek, ale jadą w nadziei, że policja się o tym nie dowie, uchodzi to na sucho.

Tezę tę potwierdza Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych Alter Ego.

- Na podstawie doniesień medialnych można odnieść wrażenie, że jest to plaga. Tymczasem są to bardzo sporadyczne przypadki, z którymi bardzo rzadko spotykają się rutynowe patrole policji. Nie ma u nas systemu ujawniania tych wykroczeń w postaci kamer na autostradach. Jedynie prywatne kamery innych kierowców pokazują, że problem taki istnieje, choć nie zawsze pozwalają na ustalenie sprawców - mówi Popiel tvn24.pl.

Niektórzy kierowcy, jak przypuszczają doświadczeni użytkownicy dróg, gdy już zorientują się, że jadą nie swoją jezdnią, postanawiają szaleńczo nadal brnąć w to, bo wydaje im się, że przysporzy im to mniej kłopotów niż zatrzymanie pojazdu na pasie awaryjnym i wezwanie pomocy drogowej, która wyprowadzi ich z opresji.

- Jeżeli już ktoś popełnił taki błąd, przede wszystkim  powinien zatrzymać pojazd, oznakować go, że stoi w miejscu zabronionym i zadzwonić po pomoc. Wtedy trzeba taki pojazd odholować – nie pozostawia złudzeń Leszek Pławiak ze szkoły jazdy Autko we Wrocławiu.

Kary za jazdę pod prąd w Europie

Polskie prawo karze jeżdżących pod prąd podobnie jak w Niemczech, ale łagodniej niż w Austrii, Belgii czy Francji.

W Niemczech za cofanie lub jazdę pod prąd na autostradzie grodzi 75 euro mandatu, za te same manewry na pasie awaryjnym - 130 euro, zaś na prawym pasie w okolicach zjazdu lub wjazdu - 200 euro. Za jazdę pod prąd po pasie awaryjnym można dostać miesiąc zakazu kierowania pojazdami i siedem punktów karnych.

W Belgii jazda pod prąd na autostradzie jest wykroczenie czwartego, najwyższego stopnia. Tego rodzaju wykroczenia nie mogą być karane mandatem, lecz kierowane są do sądu. Sąd ma wachlarz kar: 220-2750 euro grzywny i utrata prawa jazdy od 8 dni do 5 lat.

We Francji jest to również wykroczenie czwartego, najwyższego stopnia. Grozi za nie minimum 135 euro grzywny plus utrata prawa jazdy na trzy lata.

W Austrii natomiast wykroczenie powodujące wyjątkowo niebezpieczną sytuację na drodze lub popełnione ze szczególnym brakiem troski o innych uczestników ruchu drogowego, jest zagrożone grzywną o maksymalnym wymiarze 2180 euro, a sąd dodatkowo może orzec zatrzymanie prawa jazdy na okres minimum trzech miesięcy.

Kary to skutki. A jakie są przyczyny?

Kodeksowe kary to skutek jazdy pod prąd. Jakie jednak są przyczyny tego zjawiska? Co dzieje się w umyśle kierowcy, który jedzie pod prąd drogą szybkiego ruchu?

- Ci, którzy decydują się na to premedytacją, świadomie narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo i jest to postawa ze wszech miar naganna i karygodna - mówi dr Ewa Tokarczyk.

- Są natomiast kierowcy, którzy po prostu nie uważają. Nie są w stu procentach skupieni na jeździe, bo są rozkojarzeni. Nie mówię, że tak było w pokazywanych w TVN 24 przypadkach jazdy pod prąd, ale to, czym zajmują się kierowcy oprócz prowadzenia pojazdów, jest obecnie naprawdę dużym problemem. Korzystanie ze smartfonów to rzecz bardzo częsta, ale zdarzają się i takie przypadki, jak oglądanie filmu przez kierowcę na tablecie

Janusz Popiel zwraca z kolei uwagę, że nawet będąc skupionym na jeździe, można w Polsce przypadkowo wjechać nie tam, gdzie trzeba.

- Wielu kierowców niestety jeździ na pamięć i gdy zmienia się organizacja ruchu, na przykład z powodu oddania do użytku nowego odcinka drogi, są zaskakiwani sytuacją. Kierujący muszą być prowadzeni za rączkę. Liczba bodźców, która dociera jednocześnie do kierowców, przekracza zdolności percepcyjne niektórych z nich i to może być jedna z przyczyn tego, że w pewnym momencie gubią się i wjeżdżają na jezdnię o przeciwnym kierunku ruchu - uważa Popiel.

Z argumentami o tym, że drogi mogą być źle oznakowane, nie zgadzają się zarządcy dróg. Jan Krynicki z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zapewnia, że drogi zarządzane przez GDDKiA są oznakowane zgodnie z obowiązującymi przepisami.

- Potwierdziliśmy, że oznakowanie jest dobrze wdrożone, co było tez sprawdzone w dniu oddania i jest to pierwszy taki incydent, jaki miał miejsce od momentu oddania drogi do użytku - zapewnił Krynicki w TVN 24.

Szef Alter Ego zauważa, że oznakowanie może być zgodne z przepisami, ale gdy praktyka pokazuje, iż nie spełnia swoich funkcji, to trzeba je poprawić.

- To, że część kierowców się gubi, wskazuje, że oznakowanie nie spełnia swojej funkcji. Ono może być zgodne z przepisami, ale wtedy należałoby przeanalizować, czy przepisy nadążają za rzeczywistością - mówi Janusz Popiel.

Tymczasem policja poszukuje kierowców prowadzących pojazdy utrwalone w ostatnich dniach przez kamery innych kierowców. Pierwsze czynności wyjaśniające powinny dać odpowiedź na pytanie, czy sznur samochodów, które w poniedziałek wjechały pod prąd na drogę S7 prowadzili kierowcy, którzy nie zauważyli znaków, czy też zrobili to celowo.

W przypadku kierowców uciekających z korka pasem awaryjnym wątpliwości raczej nie ma. Narazili siebie, swoich pasażerów i innych uczestników ruchu tylko po to, żeby zaoszczędzić trochę swojego niedzielnego czasu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pozostałe informacje

Pięć samochodów zderzyło się pod Poznaniem. Tir na boku, jedno auto dachowało

W Chludowie pod Poznaniem zderzyło się pięć pojazdów, w tym tir, który wpadł do rowu i leży na boku. Rannych jest 8 osób. Droga jest zablokowana. Zdjęcia z wypadku dostaliśmy na Kontakt 24. zobacz więcej »

Rzecznik prezydenta o sprawie Królikowskiego: na jakimś etapie doszło do przecieku

W "Tak jest" w TVN24 rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński powiedział, że Kancelaria Prezydenta nie miała żadnej wiedzy, że prokuratura zajmuje się Królikowskim. zobacz więcej »

INFORMACJE BIZNESOWE »

Kupujemy na potęgę. Smartfony, zmywarki, auta

Kupujemy na potęgę. Smartfony, zmywarki, auta

W opracowaniu dotyczącym sytuacji budżetów domowych w 2016 r. Główny Urząd Statystyczny podkreślił, że w ubiegłym roku można zauważyć wysoką dynamikę wzrostu wyposażenia gospodarstw domowych w smartfony, telewizory plazmowe lub ciekłokrystaliczne i zmywarki do naczyń. czytaj dalej »

INFORMACJE ZE ŚWIATA »

Merkel traci, prawica zyskuje. Sondaże przed wyborami

Merkel traci, prawica zyskuje. Sondaże przed wyborami

Wszystko rozstrzygnie się już w niedzielę. Tuż przed wyborami do Bundestagu blok partii chadeckich CDU/CSU Angeli Merkel traci poparcie, natomiast notowania antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) rosną. AfD umocniła się na trzecim miejscu za SPD. zobacz więcej »

INFORMACJE SPORTOWE »

Protesty w okolicach Hebronu, Zachodni Brzeg (Fot. ABED AL HASHLAMOUN/PAP/EPA) czytaj dalej »