tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Obrażał USA, teraz potrzebuje pomocy. Problem prezydenta Filipin

Zapewniona przez armię USA pomoc dla ogarniętego rebelią południa Filipin stawia pod znakiem zapytania dotychczasowe deklaracje filipińskiego prezydenta Rodrigo Duterte, który od Waszyngtonu wolał Pekin i Moskwę - oceniają eksperci "South China Morning Post".

Dziennik przypomniał w piątek, że od początku swojej kadencji Duterte obnosił się z niechęcią do Stanów Zjednoczonych. Nie przebierając w słowach potrafił obrażać amerykańskich polityków i podważać trwający od wielu dekad filipińsko-amerykański sojusz.

Zbyt długa współpraca

Jednak tak długa współpraca nie pozwala na natychmiastowe odcięcie się od wypracowanych nawyków, kontaktów czy mechanizmów działania, które filipińska armia doskonaliła pod okiem amerykańskiego wojska. "Prawie wszyscy oficerowie jadą do Ameryki studiować wojskowe rzemiosło. Dlatego dobrze się rozumieją, nie mogę temu zaprzeczyć" - przypomina dziennik jeden z niewielu komentarzy prezydenta bezpośrednio odnoszący się do faktu, że niechciany przez niego sojusznik został poproszony o wsparcie na ogarniętym rebelią południu kraju.

Attache prasowa amerykańskiej ambasady w Manili Emma Nagy poinformowała tydzień temu, że siły specjalne USA wspierają wojsko Filipin w trwających działaniach w mieście Marawi "na życzenie filipińskiego rządu". Duterte wcześniej wielokrotnie zapewniał, iż nie zamierza więcej korzystać z amerykańskiej broni, którą nazywał "używaną". Na krótko przed wybuchem walk o Marawi, przed wyjazdem z oficjalną wizytą do Rosji, zapowiadał, że o zaopatrzenie południa kraju w rosyjską broń zamierza prosić prezydenta Władimira Putina.

Dodatkowo w połowie maja Duterte zabezpieczył środki w wysokości pół miliarda dolarów na zakup chińskiego uzbrojenia. Dziennik przypomina, że w październiku 2016 roku podczas pierwszej oficjalnej wizyty w Pekinie Duterte mówił o "separacji" od dotychczasowego sojusznika, USA, i o "przegranej" Stanów Zjednoczonych. - Zmieniłem swoje podejście i może także pojadę do Rosji i powiem (Putinowi), że we trójkę jesteśmy przeciwko całemu światu: Chiny, Filipiny i Rosja - mówił.

Zapomnieć o dumie

Profesor Filipińskiego Uniwersytetu w Diliman Jaime Naval wyjaśnia, że Duterte musi zapomnieć o swojej dumie. - Teraz mówi, że nie prosił o amerykańską pomoc, tylko że zrobił to dowódca sił lądowych. Trudno mi uwierzyć, że tak ważna decyzja mogła zostać podjęta na tym szczeblu, szczególnie po całej antyamerykańskiej retoryce prezydenta - ocenił.

Z kolei dyrektor Instytutu Spraw Morskich oraz Prawa Morskiego przy Wydziale Prawa Uniwersytetu Filipińskiego Jay Batongbacal uważa, że wiele z komentarzy Duterte było na pokaz. Jego zdaniem "Marawi obnaża retorykę Duterte, jak również jego brak zrozumienia, jak naprawdę działają siły zbrojne, szczególnie jaka jest natura powiązań między wojskiem USA i Filipin". - Można tylko liczyć, że wyciągnie z tego wnioski - dodał.

Profesor Szkoły Studiów Międzynarodowych na Uniwersytecie Pekińskim Zha Daojiong przyznaje, że nie można było się łudzić, iż Manila nagle zacznie rozważać wybór między Waszyngtonem a Pekinem. - Nie bacząc na barwny język, Duterte chciał jedynie, by relacje jego kraju z USA mniej przypominały pępowinę - twierdzi Zha.

Tlący się spór o wyspy

Filipińscy eksperci pozostają zgodni, że nigdy nie było mowy o czymś takim, jak "zwrot w stronę Chin w wykonaniu Duterte". Batongbacal tłumaczy, że walki o Marawi działają na korzyść Pekinu, ponieważ odciągają siły zbrojne od części Morza Południowochińskiego, którą Filipiny uważają za własne terytorium. Amerykańskie wsparcie dla Manili zdejmuje także z Chin konieczność traktowania Filipin jak nowego, najlepszego przyjaciela.

Po powrocie z majowej podróży do Pekinu prezydent Duterte poinformował, że strona chińska zagroziła mu wojną, jeżeli Filipiny nie zrezygnują z roszczeń terytorialnych na Morzu Południowochińskim. Słowa pozostały bez odpowiedzi Chin.

Źródło: Google Maps Od tygodnia trwają uliczne walki z islamistami w Marawi

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Skopiowano do schowka

Dowiedz się więcej...

Komentarze (2)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
jawotr
jawotr

Jak trwoga to do Boga.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        1
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      fenixal
      fenixal

      przyszła kryska na Matyska................

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          3
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          Zasady forum
          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

          Pozostałe informacje

          Sędziowie apelują do sędziów. Wiceminister
          o "nawoływaniu do łamania prawa"

          Sędziowie stoją na straży prawa i powinni go przestrzegać - powiedział w rozmowie z TVN24 wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. To odpowiedź na apel członków Forum Współpracy Sędziów, by sędziowie nie wyrażali zgody na objęcie stanowisk i funkcji w trybie wynikającym z lipcowej nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych. zobacz więcej »

          INFORMACJE BIZNESOWE »

          Potężne straty po nawałnicach. Wstępne szacunki kosztów w energetyce

          Potężne straty po nawałnicach. Wstępne szacunki kosztów w energetyce

          Oceniamy, że w skali kraju straty energetyczne związane z ostatnią nawałnicą wyniosą między 150 milionów a 200 milionów złotych - powiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Jak dodał, groziło nam wyłączenie systemu energetycznego z pracy. czytaj dalej »

          Dasz wiarę, że to rysunek 3D?

          Oglądaj TOTERAZ.PL

          INFORMACJE ZE ŚWIATA »

          "Na Półwyspie Koreańskim nie będzie drugiej wojny". Seul chce dialogu

          "Na Półwyspie Koreańskim nie będzie drugiej wojny". Seul chce dialogu

          Prezydent Korei Południowej Mun Dze In oświadczył, że rozważy skierowanie specjalnego wysłannika na rozmowy do Korei Północnej, jeśli reżim w Pjongjangu wstrzyma próby rakietowe i atomowe. Stany Zjednoczone zobowiązały się uzyskać zgodę Seulu przed podjęciem działań wobec Północy - oświadczył Mun Dze In. zobacz więcej »

          INFORMACJE SPORTOWE »

          Kąpiel w rzece Verzasca w Szwajcarii (Fot. PABLO GIANINAZZI/PAP/EPA). czytaj dalej »