logotyp tvn24

Tajemnica śmierci Ewy Tylman

Młoda, atrakcyjna dziewczyna wraca w nocy z imprezy i nagle znika. W centrum dużego miasta. Są nagrania z kamer monitoringu, ale ślad się urywa. Co się stało z Ewą Tylman? To pytanie szybko zaczęła zadawać sobie cała Polska. Minął rok, jest oskarżony o zabójstwo, niebawem zacznie się proces, ale na wiele pytań wciąż nie ma odpowiedzi.

Zniknęła w centrum Poznania

NOC ZAGINIĘCIA. GODZINA PO GODZINIE

W nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku Ewa Tylman była na spotkaniu integracyjnym pracowników ogólnopolskiej sieci drogerii. Tam pracowała, zajmowała kierownicze stanowisko. Grupa przemieszczała się po centrum Poznania. Po wyjściu z klubu 26-latka szła w kierunku przystanku z Adamem Z. Do domu nie trafiła. Co wydarzyło się tamtej nocy?

Czym dysponuje prokuratura

DOWODY I POSZLAKI

Proces Adama Z. będzie częściowo poszlakowy. Poszlaka, czyli dowód poszlakowy to "dowód pośredni - obciążający, jednak nie przeświadczający jednoznacznie o czyjejś winie". To dowód, z którego można wyciągnąć wniosek o tym, czy oskarżony jest winien, czy nie. Jak tłumaczy prof. Piotr Kruszyński z Instytutu Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego poszlak musi być tyle, żeby układały się w ciąg myślowy w ten sposób, by jakakolwiek inna wersja zdarzenia była w sposób logiczny wykluczona.

DOWÓD NR 1 - Nagrania z kamer monitoringu

Śledczy zabezpieczyli i przeanalizowali ponad 100 godzin zapisów monitoringu, które pokazują drogę Adama Z. i Ewy Tylman w większej grupie z klubu bowlingowego w galerii MM, a następnie - już tylko samodzielną - z ulicy Wrocławskiej, gdzie bawili się ze znajomymi w klubie Mixtura do mostu św. Rocha. Oboje byli pod wpływem alkoholu. Nagrania nie pokazują jednak ostatnich chwil z życia 26-latki. Pokazują natomiast dziwne zachowanie Adama Z., gdy w pojedynkę idzie w kierunku domu.

DOWÓD NR 2 - SMS-y i billingi

Zabezpieczano telefony kilku osób. Odtworzono z nich sms-y i zabezpieczono zapisy billingów. Wiadomo, że Adam Z. kontaktował się ze swoim partnerem, siostrą, z którą mieszkał, koleżanką która była w klubie Mixtura, prawdopodobnie także z partnerem Ewy Tylman.

„Jestem jedyną osobą, która może pomóc, a nic nie pamiętam (…) Boję się, że jej coś zrobiłem. Nie wybaczę sobie tego. To najbliższa mi kobieta w Poznaniu. Nie chcę iść siedzieć za głupotę i alkoholizm”.

Treść wiadomości Adam Z. jaką 23 listopada 2015 r. miał wysyłać koleżance, z którą byli w klubie Mixtura.

Źródło: Głos Wielkopolski, 12 listopada 2016

DOWÓD NR 3 - Zeznania świadków

Prokuratura przesłuchała w sprawie około 400 osób. Wśród nich są osoby, które uczestniczyły tamtego wieczoru w imprezie, na której bawili się Ewa Tylman i Adam Z. i te widoczne na nagraniach z kamer monitoringu. Zeznania złożyły także osoby znające relacje między Ewą Tylman i Adamem Z., ich najbliżsi oraz ci, którzy mają związek ze sprawą jak kobieta, która odnalazła dowód osobisty zaginionej i wysłała go na adres widoczny na dokumencie.

DOWÓD NR 4 - Notatka z rozpytania

2 grudnia 2015 r. Adam Z. w obecności trójki policjantów, na nieprotokołowanym spotkaniu miał powiedzieć, że widział, jak Ewa Tylman płynie w Warcie. Ani razu tego nie potwierdził w zeznaniach. Policjanci sporządzili jednak z tego spotkania notatkę i to ona oraz ich zeznania mogą być istotne w ocenie kwalifikacji czynu zarzucanego Adamowi Z. Sama notatka nie ma mocy dowodowej.

ROZPYTANIE – rozmowa z osobą podejrzewaną o popełnienie przestępstwa. Przed przystąpieniem do rozpytania policjant nie poucza tej osoby o prawie do odmowy składania wyjaśnień, jak również o prawie do odmowy udzielania odpowiedzi na pytania. Po przeprowadzeniu czynności rozpytania policjant utrwala ją w postaci notatki urzędowej. Przeprowadzenie takiej czynności nie może jednak zastąpić dowodu z wyjaśnień oskarżonego oraz zeznań świadka

DOWÓD NR 5 - Zeznania Adama Z.

Adam Z. zeznając zasłaniał się niepamięcią. Przekonywał, że był pod wpływem alkoholu i nie wie, co działo się feralnej nocy.

Oskarżony był przesłuchiwany dziewięć razy, za każdym razem przedstawiał inną wersję wydarzeń. Zdaniem śledczych, wybiera on te fakty z tamtej nocy, które są dla niego wygodne, a pomija te, za które grozi mu odpowiedzialność karna.

DOWÓD NR 6 - Wyniki badań biegłych

Śledczy starali się ustalić, czy w chwili znalezienia się Ewy Tylman w Warcie dziewczyna była już martwa, czy jeszcze żyła i zmarła w wyniku utonięcia.

Tkanki pobrane z jej płuc zabarwiono, by sprawdzić czy ich włókna nie są przerwane, co mogłoby oznaczać, że do jej śmierci doszło przez utonięcie. Większość tkanek była w stanie zbyt dużego rozkładu i nie nadawała się do badań. Eksperci jednak nie wykluczają, że 26-latka mogła żyć, gdy znalazła się w wodzie. Na to mogą wskazywać glony-okrzemki w płucach i nerkach. Prokuratura nie może jednak tych badań wykorzystać bezpośrednio w sądzie.

Badania przeprowadzono w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu.

Co się stało z Ewą Tylman?

PO ROKU NADAL WIELE PYTAŃ POZOSTAJE BEZ ODPOWIEDZI

Jej poszukiwania śledziła cała Polska. Rodzina wierzyła, ze żyje, że się znajdzie. Gotowi byli zapłacić każdy okup. Śledczy szybko uznali, że Ewa Tylman nie żyje. Do akcji wkroczyli policjanci, strażacy, prywatni detektywi, płetwonurkowie, wyszkolone psy. Przeczesywali okolice Warty i samą rzekę. Po 245 dniach na ciało 26-latki natknął się przypadkowy przechodzień. Za jej śmierć odpowie Adam Z. Przed sądem stanie też pięć innych osób.

W nocy z 22 na 23 listopada Ewa Tylman bawiła się na spotkaniu integracyjnym pracowników Rossmanna. W tej firmie pracowała na kierowniczym stanowisku. Była ze znajomymi w klubie MK Bowling przy ul. Św. Marcin, a następnie w Pijalni wódki i piwa i w klubie Mixtura przy ul. Wrocławskiej w Poznaniu. Wyszła o godz. 2:16. Szła z kolegą ubranym w niebieską kurtkę w kierunku domu na os. Armii Krajowej. Kamery monitoringu zarejestrowały jej drogę z ul. Wrocławskiej przez pl. Bernardyński w kierunku mostu Rocha. Tam ślad się urywa.

Wsiadła do tramwaju i zamiast wrócić do domu gdzieś uciekła? Ktoś ją porwał? A może spadła z mostu do Warty i zginęła? Pytań przybywało, odpowiedzi nie było.

Cała Polska szuka Ewy Tylman

Rodzina, znajomi, przyjaciele i policja szukają zaginionej na różne sposoby. W całym mieście rozwieszane są plakaty o zaginięciu 26-latki. Rodzina apelowała, by samodzielnie drukować i rozwieszać kolejne, szczególnie wzdłuż ul. Królowej Jadwigi i w pobliżu AWF-u, gdzie został odnaleziony dowód osobisty dziewczyny.

Po zaginięciu dziewczyny, w całym mieście rozwieszane są plakaty o jej zaginięciu
Wideo: TVN 24 Poznań Po zaginięciu dziewczyny, w całym mieście rozwieszane są plakaty o jej zaginięciu

 

Sprawa porusza cały Poznań, a za chwilę cały kraj. Na portalach społecznościowych pojawiają się  ogłoszenia w różnych językach o zaginięciu Ewy. O sprawie poinformowano także fundację Itaka. Przyjaciele dziewczyny organizują na własną rękę grupę poszukiwawczą i przeczesują brzegi Warty oraz pustostany.

Policjanci informują, że otrzymują sygnały z całej Polski. Ludzie mieli twierdzić m.in., że widzieli 26-latkę w warszawskim metrze, a także w Kostrzynie nad Odrą. Żaden z tych sygnałów nie znajduje potwierdzenia.

Źródło: facebook.com Zaginęła Ewa Tylman/Missing person Ewa Tylman Komunikaty o zaginięciu w różnych językach

Krzysztof Rutkowski show

W poszukiwania 26-latki angażuje się Krzysztof Rutkowski. Kolejnymi hipotezami sypie jak z rękawa. Mogło to być spontaniczne porwanie, być może na tle seksualnym - mówi na pierwszej konferencji prasowej. Zapowiada przebadanie wariografem Adama Z. - kolegi Ewy. Wyznacza też nagrodę - 10 tys. złotych dla osoby, która wskaże miejsce przebywania Ewy Tylman.

W sobotę 28 listopada 2015 r. po południu pracownicy Rutkowskiego wyławiają z Warty ludzką rękę. "Lewa ręka Ewy Tylman odnaleziona w rzece Warta w Poznaniu" - informuje powiązany z byłym detektywem portal Patriot24.net. Szybko okazuje się, że to ręka męska. Jak wykazują badania - należała do bezdomnego, który ze sprawą nie miał nic wspólnego.

Kolejnego dnia Rutkowski ogłasza, że Ewa mogła zostać porwana, bo rodzina dostała smsa z żądaniem pół miliona złotych okupu. Hipotezę uznaje jednak za mało prawdopodobną, sugeruje, że wiadomość mógł wysłać oszust.

Jednocześnie wskazuje, że kluczem do rozwiązania zagadki może być Adam Z. Jego zdaniem może mieć on związek z jej zniknięciem. W efekcie internauci opublikowali dane mężczyzny i zaczął dostawać pogróżki. Na własne życzenie Adam Z., dla bezpieczeństwa, został zamknięty w policyjnym mieszkaniu operacyjnym, w którym znajdował się pod całodobową ochroną.

Wkrótce były detektyw podwyższa nagrodę - wypłaci milion złotych za odnalezienie żywej Ewy Tylman.

Gdy 2 grudnia 2015 r. policja zatrzymuje Adama Z., Rutkowski ogłasza, że zagadkę udało mu się rozwiązać już po 24 godzinach. Na kolejnych konferencjach pokazuje kolejne nagrania, na których rzekomo widoczna ma być Ewa Tylman. Na jednym z nich widoczne ma być katowanie dziewczyny nad brzegiem Warty. Trudno to jednak dostrzec na filmie - widać na nim jedynie migające szare plamy. Jednocześnie rzuca hipotezę, że Adam Z. może być opętanym satanistą, który mógł wykonać rytualną egzekucję na młodej kobiecie.

Sąd zastosował areszt dla Adama Z. Obrońca złoży zażalenie
Wideo: tvn24 Sąd zastosował areszt dla Adama Z. Obrońca złoży zażalenie

Prokuratura: To mogło być porwanie

Wersje, co zdarzyło się z Ewą Tylman zmieniali też śledczy. Początkowo zakładano, że dziewczyna utonęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku.

30 listopada 2015 r. prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku wzięcia zakładnika w celu zmuszenia go do określonego zachowania się.

2 grudnia policja ogłosiła, że Ewa Tylman zginęła w wyniku incydentu, do jakiego doszło na brzegu Warty. W sprawie zatrzymano Adama Z. Miał przyznać, że widział tonącą Ewę. Tego samego dnia Magdalena Mazur-Prus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu ogłasza: - Nie mamy dowodów, które jednoznacznie wskazywałyby na to, że kobieta poniosła śmierć. Nie można wykluczyć hipotezy, że Ewa T. nadal żyje.

Szybko jednak zmienia zdanie.

Brat prowadzi własne śledztwo

Rodzina Tylmanów krytykuje działania śledczych, którzy nie dzielą się z nimi swoimi ustaleniami. Brat zaginionej prowadzi własne, prywatne śledztwo w tej sprawie. 3 grudnia 2015 r. informuje: - Specjalista, którego niezależnie powołałem, anonimowy, ale wysokiej klasy, którego nie mogę niestety ujawnić i któremu dziękuję, podjął się obróbki obrazu (z monitoringu wielu kamer - dop. red.). Wynika z niego, że na moście, na którym obecna jest moja siostra, jak i Adam Z. miało miejsce pewne zajście. Są też inne osoby. Mogę stwierdzić 100-procentowo, że nie było żadnego nieszczęśliwego wypadku - mówił pan Piotr.

Jego zdaniem, Ewa Tylman została uprowadzona. - W jakim celu? Mamy (rodzina - dop. red.) swoje hipotezy na ten temat. Podejrzewam, że policja i prokuratura zdają sobie z tego sprawę. Obserwują też na pewno nasze poczynania w tym kierunku i wiedzą po prostu, że istnieje taka możliwość, że została uprowadzona. Podejrzewam, że na tę chwilę zdają sobie po prostu z tego sprawę - twierdzi. - Chcemy ją żywą, jesteśmy w stanie za nią zapłacić - dodaje.

Śledczy są już jednak wtedy pewni - Ewa Tylman nie żyje. Prokuratura stawia Adamowi Z. zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Trafia na trzy miesiące do aresztu, który już czterokrotnie przedłużono.

O postępach śledztwa i jego nowych wątkach, bliscy kobiety długo dowiadywali się jedynie z mediów. Uznano, że przekazywanie ustaleń rodzinie, może zagrozić śledztwu, więc lepiej nie mówić nic. Nie pomogło także zwrócenie się do sądu o możliwość zapoznania się z aktami. Andrzej Tylman, ojciec zaginionej dostał zaproszenie na spotkanie z prokuratorem prowadzącym dopiero 8 lutego.

Brat Ewy Tylman: nie było wypadku na moście
Wideo: tvn24 Brat Ewy Tylman: nie było wypadku na moście

Były detektyw zatrzymany

5 grudnia policja zatrzymuje Krzysztofa Rutkowskiego. - Sprowadzał śledztwo na ślepe tory. Jego ludzie posunęli się do fabrykowania dowodów - powiedziała nam jedna z osób znających sprawę.

Chodziło o sprawę Karoliny K., która sama zgłosiła się do poznańskiej policji. Mówiła, że widziała mężczyznę wrzucającego coś dużego do wody z mostu św. Rocha. Jak się okazało, miała wziąć pieniądze od dwóch detektywów. Ci instruowali ją, jak ma zeznawać. Kobieta usłyszała zarzut składania fałszywych zeznań.

Razem z byłym detektywem zatrzymano jeszcze dwóch jego współpracowników. Wobec jednego z nich, Radosława B., zastosowano trzymiesięczny areszt. Tuż przed świętami wypuszczono go jednak na wolność. Mężczyźnie zarzucane jest utrudnianie śledztwa i namawianie świadka do składania fałszywych zeznań w sprawie zaginięcia Ewy Tylman.

07.12.2015 | Współpracownik Rutkowskiego aresztowany. Zapłacił za fałszywe zeznania ws. Ewy Tylman?
Wideo: Fakty TVN 07.12.2015 | Współpracownik Rutkowskiego aresztowany. Zapłacił za fałszywe zeznania ws. Ewy Tylman?

245 dni poszukiwań

Policja, strażacy i ratownicy Polskiego Czerwonego Krzyża uczestniczą w poszukiwaniach zaginionej Ewy Tylman. Działania prowadzone były w Poznaniu i całym powiecie poznańskim. Ze szczególną uwagą przeczesywany rejon mostu Św. Rocha, gdzie monitoring po raz ostatni zarejestrował 26-latkę. W akcji wykorzystywane są motorówki, łodzie, śmigłowiec i specjalistyczny wóz - mobilne centrum dowodzenia.

W akcji poszukiwawczej brał udział m.in. Marcel Korkuś, który 8 marca 2016 pobił rekord świata w nurkowaniu wysokogórskim.

Prawie dwa tygodnie później, 11 grudnia, w akcję poszukiwawczą włączyła się Grupa Specjalna Płetwonurków RP. To najlepsi z najlepszych. Od lat współpracują z policją i prokuraturą pomagając im w rozwiązywaniu najtrudniejszych śledztw. Część ich sprzętu wykorzystywana jest w wojsku. Nurkowie wolą nie mówić za dużo w temacie wyposażenia, jego część nie jest jawna. - Każdy zarejestrowany obiekt możemy powiększyć, zmierzyć i dokładnie sprawdzić - mówili.

Opony, kamienie, konary. Wojskowym sonarem sprawdzają Wartę
Wideo: TVN 24 Poznań Opony, kamienie, konary. Wojskowym sonarem sprawdzają Wartę

Do lipca kilka razy przeczesali Wartę na odcinku od Poznania do ujścia do Odry. Bez efektu. Ciała dziewczyny nie odnaleźli.

Rodzice Ewy Tylman wciąż żyli nadzieją, że ich córka znajdzie się cała i zdrowa. - Myślę, że ona żyje - mówiła 11 grudnia Renata Tylman. - Może on przekazał Ewę dalej a Ewa wcale nie została utopiona w Warcie? - sugerowała.

Rodzice Ewy Tylman wciąż wierzą, że ich córka wróci do domu
Wideo: TTV Rodzice Ewy Tylman wciąż wierzą, że ich córka wróci do domu

17 lutego 2016 roku w akcji poszukiwawczej pomagali policjanci z Niemiec. Na ulice Poznania weszły specjalnie szkolone psy, które były w stanie zidentyfikować ślady zapachowe nawet po kilku miesiącach. W tym celu na 3 godziny zostało zamkniętych kilka ulic miasta. Po akcji z czworonogami, funkcjonariusze potwierdzili, że Ewa Tylman była na brzegu Warty. Tam trop się urwał. To potwierdzało jednak dotychczasowe ustalenia.

17.02.2016 | Poznań: zamknięte ulice, a na nich psy policyjne z Niemiec. Szukały tropów Ewy Tylman
Wideo: Fakty TVN 17.02.2016 | Poznań: zamknięte ulice, a na nich psy policyjne z Niemiec. Szukały tropów Ewy Tylman

Sonar wykrywa ciało

7 maja 2016 r. Maciej Rokus, lider GSPRP informuje: - Trafiliśmy na jeden obiekt, który do złudzenia przypomina ciało człowieka. Widzimy ewidentnie nogi, tułów, fragment barku i przede wszystkim cień.

Cztery dni później ten sam materiał zobaczył amerykański ekspert. On także stwierdził, że jego zdaniem jest to ciało człowieka.

Problem w tym, że to obraz z sonogramu z 3 grudnia 2015 r. Zarys ludzkich zwłok zaobserwowano, gdy GSPRP postanowiła raz jeszcze, dogłębnie przeanalizować zebrany wcześniej materiał. Po tym odkryciu nurkowie ponownie szukali ciała w tym miejscu. - Tego ciała w tym obszarze już nie ma - powiedział Rokus.

Ekspert nie ma wątpliwości, że to ciało człowieka
Wideo: TVN24 Poznań Ekspert nie ma wątpliwości, że to ciało człowieka

Ciało kobiety wyłowiono z Warty 25 lipca. Zwłoki dryfujące w rzece zauważył około godz. 19:30 mężczyzna spacerujący wzdłuż brzegu rzeki. Znajdowały się w pobliżu mariny, w odległości około 10 km od mostu św. Rocha w Poznaniu, przy którym po raz ostatni w listopadzie zeszłego roku widziana była dziewczyna.

Jak się okazało, mężczyzna zanim poinformował o tym fakcie policję, zdążył wykonać zdjęcia oraz nagrać filmy, na których widać płynące rzeką ciało. Potem materiały te oferował kilku redakcjom. Śledczy uznali, że mężczyzna złamał w ten sposób prawo. Przedstawiono mu już zarzut usiłowania utrudniania śledztwa. Zgodnie z kodeksem karnym, grozi za to nawet 5 lat więzienia.

Pracodawca tego mężczyzny również wszedł w posiadanie tych materiałów i też próbował sprzedać je po redakcjach. Usłyszał ten sam zarzut, śledczy uznali, że działali w porozumieniu. Przed sądem staną też dwaj mężczyźni, którzy odpowiadali za transport zwłok, którzy robili sobie zdjęcia ze zwłokami. Ich zachowanie zostało nagrane przez kamery monitoringu w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu. Firma, która ich wynajmowała, wypowiedziała im umowę i przeprosiła za to co się stało. Obaj usłyszeli zarzuty znieważenia zwłok, za co grozi do 2 lat więzienia.

Wszyscy przyznali się do winy i chcą dobrowolnie poddać się karze.

Z Warty wyciągnięto zwłoki. "Prawdopodobnie to Ewa Tylman"
Wideo: TVN 24 Z Warty wyciągnięto zwłoki. "Prawdopodobnie to Ewa Tylman"

W styczniu ruszył proces

Odnalezienie zwłok potwierdziło informacje o tym, że dziewczyna feralnej nocy znalazła się w wodzie. Jak do tego doszło, wciąż jest tajemnicą, podobnie jak przyczyny jej śmierci. Badania nie pozwoliły rozwiązać tych zagadek. Na początku sierpnia w Koninie, rodzinnej miejscowości Ewy Tylman, odbył się jej pogrzeb.

Proces w sprawie zabójstwa Ewy Tylman ruszył 3 stycznia (pierwotnie miał ruszyć 17 stycznia). Do końca 2017 r. wyznaczono 11 rozpraw. Według prokuratury za jej śmierć odpowiada Adam Z. Feralnej nocy nad Wartą mieli się kłócić. Ewa Tylman uciekała, Adam Z. ją gonił. Szarpali się, zepchnął ją z wału, a potem nieprzytomną wepchnął do rzeki. Ewa Tylman utonęła.

Adam Z. w czasie śledztwa wielokrotnie zmieniał zeznania, nigdy do winy się nie przyznał. Prokuratura przyznaje, że będzie to proces częściowo poszlakowy, ale zebrane dowody układają się w logiczny ciąg. Adamowi Z. grozi dożywocie.

W sprawie orzeka pięcioosobowy skład sędziowski. Sędziami zawodowymi są Magdalena Grzybek i Karolina Siwierska. Obie mają bardzo bogate doświadczenie i mierzyły się już z trudnymi sprawami.

W innych procesach przed sądem staną współpracownik Krzysztofa Rutkowskiego, Karolina K., która składała fałszywe zeznania, dwaj mężczyźni próbujący sprzedać mediom zdjęcia zwłok Ewy Tylman i byli już pracownicy firmy odpowiadającej za transport ciała.

Warta - rzeka śmierci

Sprawa Ewy Tylman przyniosła rozwiązania wielu innych zagadek kryminalnych.

Najpierw odnaleziono wspomnianą rękę bezdomnego. 18 maja 2016 r. nurkowie wyłowili z Warty dwa płócienne worki, w którym znaleźli fragmenty ludzkiego ciała - sam tułów bez głowy i kończyn. Wyciągnięto je z wody 17 kilometrów od miejsca, w którym zaginęła Ewa Tylman. Okazało się, że to kolejne części ciała tego samego mężczyzny.

20 lutego 2016 r. odkryto zwłoki nieznanej osoby leżące przy Warcie na terenie Rogalińskiego Parku Krajobrazowego, około 30 km na południe od mostu św. Rocha, gdzie ostatni raz widziano Tylman. Od początku jednak można było przypuszczać, że nie jest to ciało poszukiwanej od 70 dni kobiety. Trudno bowiem, by płynęło ono pod prąd. Tożsamość mężczyzny udało się ustalić po kilku dniach. Mężczyzna wynajmował samotnie dom w powiecie średzkim w tamtych okolicach. Prawdopodobnie zgon mężczyzny nastąpił z przyczyn naturalnych.

4 kwietnia 2016 r. w Pierwoszewie koło Wronek (woj. wielkopolskie) wyłowiono kolejne zwłoki z Warty. Ciało pozbawione było nogi. Jak ustaliła policja, wydobyte z wody ciało to zwłoki 46-letniego mężczyzny, który zaginął miesiąc wcześniej. Okazało się, że mężczyzna nosił protezę.

7 kwietnia 2016 r. kilka kilometrów od Pierwoszewa odnaleziono ciało kobiety. Początkowo przypuszczano, że mogą to być zwłoki Ewy Tylman. Okazało się jednak, że to ciało poszukiwanej od 4 marca 41-letniej Darii D.

Przeczesująca Wartę Grupa Specjalna Płetwonurków RP wyłowiła z rzeki także czarny worek, w którym znajdowały się zwierzęce skóry. Odkryli też cztery wraki aut leżące na dnie.

Kluczowe daty

421 dni – OD TRAGEDII DO PROCESU

Poszukiwania Ewy Tylman trwały 245 dni. Od dnia jej zaginięcia i śmierci do rozpoczęcia procesu Adama Z., oskarżonego o zabójstwo minie 421 dni. Wyznaczone są terminy rozpraw do kwietnia. To będzie bardzo trudny proces dla wszystkich stron. Trudno nawet w przybliżeniu oceniać, kiedy zapadnie wyrok. Sprawdź kluczowe daty w sprawie Ewy Tylman.