Bandyci z Warszawy znów dopięli swego.
Zrobili to, co robią od kilku lat. Tym razem trafili jednak na idealne ku temu miejsce.
Gdy swego czasu, wraz z „kolegami po fachu” z Białegostoku demolowali stadion Hetmana mecz nie był transmitowany. Nie mogli, więc popisać się przed szerszą widownią. Tym razem mieli ją zagwarantowaną. Nie pomyśleli jednak, bo pomyśleć nie są w stanie, że ludzie, którzy usiedli przed telewizorami nie przyszli oglądać relacji z cyrku lub zoo, lecz z piłkarskiego widowiska. Nie byłem tam. Nie jechałem kilkuset kilometrów z bandą zwyrodnialców. Jestem jednak przekonany, że w momencie, gdy dotarli już na stadion byli tak pijani, że wielu z nich nie pamięta, co działo się na obiekcie Vetry. Nie pamiętają ani czym rzucali ani nawet jak padały bramki.
I po co te słowa? I po co kolejne felietony i debaty? Przecież my sami, dziennikarze, dajemy przyzwolenie na to, co wyprawiają bandyci na stadionach. Przecież wiemy, że gdy cały stadion przy ulicy Łazienkowskiej śpiewa „Sen o Warszawie” to śpiewają, a nawet intonują również Ci, którzy poza stadionem w Warszawie rzucają betonowymi płytami w policjantów i w kogo popadnie. Wiemy i o tym nie mówimy. Gdy w Belgii podczas meczu eliminacji EURO 2008 na stadionie Króla Baudouina I polską reprezentację dopingowało kilkanaście tysięcy kibiców rozpływaliśmy się w zachwytach. Niewielu z nas napisało lub powiedziało, że duża ich część niemal terroryzowała Brukselę przed i po meczu. Że przynosili wstyd Polsce i Polakom. Nie pomyśleliśmy, że gdybyśmy choć raz w życiu zobaczyli hordę rozwydrzonych, pijanych młokosów przetaczającą się przez ulice naszego miasta i zagrażającą życiu naszych dzieci na zawsze znienawidzilibyśmy kraj lub miejscowość z której pochodzą. Piękne oprawy meczów przysłaniają całe zło, które czai się na trybunach. Nie możemy tego ukrywać. Nie możemy udawać, że jeśli nie dochodzi do spektakularnych bójek z Policją to impreza sportowa jest udana. Trudno. Dopóki nie wyrzucimy bandytów z aren sportowych nie powinniśmy udawać, że atmosfera na trybunach każdorazowo przypomina piknik. Z tego właśnie powodu wielu normalnych ludzi unika i będzie unikać pojawiania się na naszych ligowych stadionach. Wyrzućmy ich skutecznie. Zabrońmy im pojawiać się na meczach. Zabrońmy obcować z piłkarzami. Dziesiątki tysięcy ludzi są gotowe tych półgłówków zastąpić. Może wiedzą mniej o historii Legii, Widzewa, Ruchu Chorzów czy Górnika Zabrze. Może nie mają tych klubów w swoim sercu, ale potrafią pięknie emocjonować się tym co widzą. Potrafią docenić wysiłek i starania. Potrafią krzyknąć i zaśpiewać. Bandyci niech walczą z Policją i z kimkolwiek chcą w innych miejscach. Bo niestety walczyć, pić, demolować i hańbić swoje miasto i swój kraj będą. Taka ich natura. Tym powinny zając się powołane do tego służby a nie prezesi sportowych klubów. Oni mają zając się dbaniem o sportowy poziom, o działalność marketingową, o uatrakcyjnienie sportowego widowiska.
Nie, nie jestem mięczakiem. Chodziłem na mecze jako kibic. Teraz chodzę jako dziennikarz. To trochę inna perspektywa. Nadal pozwala mi dostrzegać to co dobre i to co złe. Jestem zdania, że część tzw. kibiców powinna podróżować na mecze wyjazdowe bydlęcymi wagonami. Najlepiej takimi w których nie da się otworzyć drzwi. By się robactwo nie rozlazło.
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
Życie
Każdy komentator sportowy chciałby uniknąć powtarzania frazesów typu „rzuty karne – to loteria” Prawda jest jednak taka, że czasam... czytaj dalej »
Mourinho jak Freddie Mercury? (Dla tych, którzy nie lubią futbolu)
Avram Grant na kolanach, ale triumfujący;Frank Lampard ze łzami w oczach dedykuje gola zmarłej matce;Fernando Torres już na ławce ... czytaj dalej »
Nie odstawiamy nogi, panowie!
„Brutal” to pojęcie we współczesnym sporcie względne. Od kilkudziesięciu godzin za największego sportowego „bandytę” uchodzi piłka... czytaj dalej »
"Szczeniaczki" Leo
Przez czas, w którym nic nie napisałem wydarzyło się tak wiele, że nawet nie będę usiłował czegokolwiek podsumowywać. Zresztą o ty... czytaj dalej »
Taki czas
Przychodzi taki moment w roku, że dziennikarz sportowy czuje się nie na miejscu i niepotrzebny. Wtedy najlepiej byłoby zapaść w ki... czytaj dalej »
Gruba kreska
Upragniona ligowa przerwa zimowo-świąteczna nadeszła. W większości cywilizowanych lig taka przerwa, jakkolwiek długa by nie była, ... czytaj dalej »
Na czym znać się należy…
Temat stadionowego bandytyzmu jest długi i pewnie nie prędko zostanie rozwiązany. Od czasu do czasu Ci, którym leży na sercu do... czytaj dalej »
Wciąż wierzę.
Wierzę w to, że ludzie są, a przynajmniej starają się być dobrzy. Wierzę też w to, że sport potrafi skupiać tych, którzy mają i ch... czytaj dalej »
Wykopmy ich ze stadionów. Siłą.
Sport bez kibiców nie ma sensu – to wiemy od lat i przypominamy o tym z każdym razem, gdy oglądamy mecze piłkarskie odbywające się... czytaj dalej »
Chelsea się rozpada, Drogba zwariował, a piłkarze to bezduszne darmozjady...
Prowokacje są ostatnio w modzie, więc i ja postanowiłem sprowokować. Londyński zespół i napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej są ty... czytaj dalej »