Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

Tylko po co

Wielkie dziennikarskie puszczenie bąka. Tak pomyślałem, gdy przeczytałem w „Dzienniku” teksty demaskujące Katarynę. Pytanie: "po co?", nasunęło się automatycznie. Jedni mówili: to był news, więc trzeba było go opublikować. Inni twierdzili, że powstał, by zwiększyć klikalność. Ja jednak nadal nie rozumiałem. Do wczoraj.

Dwa akapity z dziewięciu zajęło Robertowi Krasowskiemu, redaktorowi naczelnemu „Dziennika”, wytłumaczenie, dlaczego - w przeciwieństwie do innych mediów szanujących prawo Kataryny do prywatności - "Dziennik" ujawnił jej dane. Otóż dla Roberta zdemaskowanie blogerki stanowi sedno dziennikarstwa. Idąc dalej, sednem tym jest też szantaż. Szantażowano przecież osobę prywatną, która chciała pozostać anonimowa (miała do tego pełne prawo), a która - z piórem przystawionym do głowy - odmówiła rozmowy z „Dziennikiem”.
„Dlaczego nie możemy pogrzebać w waszych życiorysach?” - pisze Robert Krasowski do internautów i blogerów.
Robercie: ależ możecie. Tylko, że efekt waszego grzebania w sprawie Kataryny sprowadził się do jednego zdania w tekście publicystycznym: „Ustaliliśmy, że kiedy Kataryna pod pseudonimem bezlitośnie krytykowała ówczesnego prezesa telewizji publicznej Roberta Kwiatkowskiego, występując pod własnym nazwiskiem podpisywała z nim kontrakty, zarabiała u niego pieniądze”.
Zarzucasz internautom, że nie próbują ustalać faktów, szukać dowodów, dociskać.
Pytam więc: gdzie jest to śledztwo dziennikarskie, w którym analizujesz jej kontakty z TVP? Gdzie analiza dokumentów? Który istotny fakt z tego śledztwa uzasadniał zerwanie maski Katarynie?

Nie było żadnego śledztwa. „Nie widzieliśmy żadnych dokumentów w tej sprawie” – powiedziała Twoja dziennikarka w „Rzeczpospolitej”.

I na koniec cytat z Twojego forum: „Liczyłem, że materiał o Katarynie i plugawy felieton Michalskiego to przypadek. Jak wiedzę pomyliłem się. No cóż. To nie ja dzień za dniem tracę czytelników. Więc adios. Idę pocałować się w dupę.”

Mateusz Sosnowski

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje

Powiew zimnej fali

Lao Che zaskoczyło. „Prąd stały/ Prąd zmienny” jest zupełnie nowym tworem, pod wieloma względami. Dużo w nim elektroniki, zero ide... czytaj dalej »

Tylko po co

Wielkie dziennikarskie puszczenie bąka. Tak pomyślałem, gdy przeczytałem w „Dzienniku” teksty demaskujące Katarynę. Pytanie: "... czytaj dalej »

Historia jednego newsa

Gorąco zrobiło się w mediach i na niektórych blogach o informacji, która znalazła się na naszym portalu. Byłem wtedy wydawcą, więc... czytaj dalej »

Jeden wielki zawód

1. Jeden punkt, jedna bramka, jeden niesłuszny karny, jeden znakomity zawodnik, pół dobrego meczu... reszta to jeden wielki zawód. czytaj dalej »

Już się spakowałem

1. Już jestem spakowany. Poukładałem rzeczy w torbie. Czas wracać. Jutro wyjeżdżam do Wiednia. Czy zostanę na mistrzostwach, czy w... czytaj dalej »

Nieprofesjonalnie Leo

1. To koniec – powiedział Leo po meczu z Austrią. Rozumiem emocje, sam tak pomyślałem. Ale Leo, why TY? Kapitan ostatni mówi, że t... czytaj dalej »