Wolniej, proszę
Dawno niczego nie napisałem – będą ze dwa tygodnie, albo i lepiej. Niestety, nie miałem czasu. Ale teraz będzie go więcej. Naciskam na hamulec.
Złapałem się na tym, że zaczyna mi brakować czasu na wszystko. Pięć dni w tygodniu całodzienna praca w Faktach, do tego po godzinach przygotowywanie materiałów dla niedzielnej Publicznej.TV w TVN24. Kto ogląda – wie, że pochłania ona mnóstwo pracy. Do tego cotygodniowe czwartkowe wieczorne występy w TVN Warszawa, do tego uzupełnianie hobbystycznej strony o Ursynowie (ursynow.org.pl), do tego jeszcze zacząłem ambitny projekt pisania książki o historii mojej dzielnicy. A gdzie czas na bloga? Nie ma. A gdzie czas na załatwienie codziennych spraw? Gdzieś się uda zmieścić. A gdzie czas dla rodziny? Pomiędzy. Pomiędzy? Panie Mazur – tak nie można! Prawda. Tak nie można. Dlatego naciskam na hamulec. Podobno sekretem sukcesu najlepszych menedżerów jest taki podział pracy, aby samemu znać swoje możliwości, stosować outsourcing i zachować higienę psychiczną. Dlatego więc naciskam na hamulec i redukuję bieg na mniejszy. Wrzucenie luzu przy dużej prędkości jest niewskazane, o czym wie każdy kierowca. Lepiej zmniejszyć przełożenie. Znowu przez jakiś czas nie będzie wpisów, bo zamierzam wykorzystać tydzień zaległego urlopu i zrobić sobie z żoną krótkie wakacje. Wyjechać i – jak dawno temu rapował Tede na pierwszej płycie – odcinam się od was, ziomale.
Chętnie natomiast usłyszałbym od Państwa, czy zdarzyło się komuś, że zaczął go (ją) niebezpiecznie wyprzedzać czas; że liczba zadań do wykonania stale przerastała możliwości. Jaka jest tu recepta? Hamulec? Tylko nie awaryjny, bo na ręcznym można wykręcić niekontrolowanego bączka.Komentarze (0)
Pozostałe informacje
Koniec
No dobrze. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. To koniec. Po ponad trzech latach ostatecznie straciłem parę do blogowania, nie ma co po... czytaj dalej »
Wyindywidualizowałem się
Wyindywidualizowałem się z rozentuzjazmowanego tłumu, a wszystko przez telefon – właściwie to jego brak. Już drugi raz tak m... czytaj dalej »
Letni salon stolicy
Podobno Warszawa to nudne miasto, władze co i rusz wymyślają więc kolejne atrakcje. A to rok Szopenowski, a to Europejską Stolicę ... czytaj dalej »
Jestem z Marsa, jestem z Marsa!
Za dużo telewizji. Zdecydowanie. Praca w stacji informacyjnej ma to do siebie, że w ciągu dnia, jak telewizji nie robimy, to ją og... czytaj dalej »
Sex in the city
Upał. Pot. Zaduch. Tłok. Dramat… No nie, lato w mieście ma też swoje plusy. Wysokie temperatury skłaniają do odsłaniania, przez co... czytaj dalej »
Relacja, której nie będzie
Na początek szczere wyznanie: kocham kolej. PKP. Naprawdę. Odkąd pierwszy raz pojechałem z mamą pociągiem, ekspresem Tatry do Zako... czytaj dalej »
Chleba i igrzysk
Trzeba utrzymać KRUS, choć wcześniej mówiono, że trzeba go zlikwidować. Trzeba przywrócić 50% ulgi komunikacyjnej dla studentów. N... czytaj dalej »
To znowu ja
Po półrocznej przerwie wracam w nowej roli. Jako literat. Ej, panie Mazur, skromniej! Pisarz? Hola, hola. Może jednak kronikarz? G... czytaj dalej »
Koniec świata
Na początek mały apel: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co się dzieje z lokalem „U Boryny” przy Brackiej w Warszawie, niech zgł... czytaj dalej »
Alternatywa z Alternatyw
Pamiętają Państwo słynny odcinek „20. stopień zasilania” serialu „Alternatywy 4”? Inżynier tłumaczy tam dyrektorowi elektrociepłow... czytaj dalej »