Teksański numer 2
Ciąg dalszy nastąpił. Czytać ku przestrodze i pilnować swoich kart, bo gdy Państwa okradną, to może się okazać, że muszą Państwo gangsterom jednak pyszną fajitę w meksykańskim barze zasponsorować. Ale po kolei.
Najpierw wizyta na komisariacie. Uprzejmy sierżant przyjmuje zgłoszenie. Spisuje, jak było, kto mi ukradł pieniądze i gdzie mogli zeskanować kartę. Specjalnie nie jest zdziwiony, że złodzieje najpierw idą do baru i na małej kwocie sprawdzają, czy karta działa. Działa. Fajita zjedzona, można iść na zakupy. Druga transakcja to już od razu 500 USD, trzecią – na podobną kwotę – bank blokuje. Pół godziny spisywania zeznań, sierżant daje protokół do podpisu. - Wszystko się zgadza, poproszę jakieś potwierdzenie złożenia zawiadomienia. – O, to nie takie proste – wyjaśnia sierżant. – Najpierw musi pan pojechać do urzędu dzielnicowego, zapłacić 17 złotych i wrócić z pokwitowaniem – instruuje. Jadę, płacę, wracam, odbieram. Teraz do banku.
W banku też jest bardzo miło, ale tylko na początku. Pracownica spisuje reklamację, a na pytanie, czy mam szansę odzyskać skradzione pieniądze… no i właśnie tu robi się nieco mniej miło. Dowiaduję się, że „MultiBank gwarantuje zwrot kwoty do 50 euro, a powyżej to już zależy od decyzji, która zapadnie w 30 dni”. Niecierpliwie na nią czekam. Ciekawe, czy tak jest w każdym banku? Jakie mają Państwo doświadczenia?
PS. Dziękuję za ciekawe wyjaśnienia o systemie „czerwonej flagi” w komentarzu do poprzedniego odcinkaKomentarze (0)
Pozostałe informacje
Koniec
No dobrze. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. To koniec. Po ponad trzech latach ostatecznie straciłem parę do blogowania, nie ma co po... czytaj dalej »
Wyindywidualizowałem się
Wyindywidualizowałem się z rozentuzjazmowanego tłumu, a wszystko przez telefon – właściwie to jego brak. Już drugi raz tak m... czytaj dalej »
Letni salon stolicy
Podobno Warszawa to nudne miasto, władze co i rusz wymyślają więc kolejne atrakcje. A to rok Szopenowski, a to Europejską Stolicę ... czytaj dalej »
Jestem z Marsa, jestem z Marsa!
Za dużo telewizji. Zdecydowanie. Praca w stacji informacyjnej ma to do siebie, że w ciągu dnia, jak telewizji nie robimy, to ją og... czytaj dalej »
Sex in the city
Upał. Pot. Zaduch. Tłok. Dramat… No nie, lato w mieście ma też swoje plusy. Wysokie temperatury skłaniają do odsłaniania, przez co... czytaj dalej »
Relacja, której nie będzie
Na początek szczere wyznanie: kocham kolej. PKP. Naprawdę. Odkąd pierwszy raz pojechałem z mamą pociągiem, ekspresem Tatry do Zako... czytaj dalej »
Chleba i igrzysk
Trzeba utrzymać KRUS, choć wcześniej mówiono, że trzeba go zlikwidować. Trzeba przywrócić 50% ulgi komunikacyjnej dla studentów. N... czytaj dalej »
To znowu ja
Po półrocznej przerwie wracam w nowej roli. Jako literat. Ej, panie Mazur, skromniej! Pisarz? Hola, hola. Może jednak kronikarz? G... czytaj dalej »
Koniec świata
Na początek mały apel: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co się dzieje z lokalem „U Boryny” przy Brackiej w Warszawie, niech zgł... czytaj dalej »
Alternatywa z Alternatyw
Pamiętają Państwo słynny odcinek „20. stopień zasilania” serialu „Alternatywy 4”? Inżynier tłumaczy tam dyrektorowi elektrociepłow... czytaj dalej »