Koniec świata
Na początek mały apel: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co się dzieje z lokalem „U Boryny” przy Brackiej w Warszawie, niech zgłosi się – czekają stęsknieni bywalcy. Coś mi się bowiem widzi, że w stołecznej gastronomii kończy się pewna epoka. A właściwie to świat.
Zniknęła już bardzo dawno „Warszawska” na Mokotowskiej, zniknęła „Poziomka” na Miodowej, jak zaraz jeszcze szlag trafi „Lotos”, to już pozostaną tylko snobujące się na prawdziwe speluny pawilony na tyłach Nowego Światu. A prawdziwych spelun coraz mniej. Na przykład wspomniana „Boryna”. Mój ulubiony lokal, w którym spotykaliśmy się z przyjaciółmi co czwartek, od dziesięciu lat. Siedzieliśmy tam nieraz sami, do późnej nocy. Znaliśmy panie za barem, panie za barem znały nas. Mieliśmy nawet własne, podpisane kufle. Przeżyliśmy pierwszy remont, gdy peerelowskie kilimy zostały zastąpione przez design z lat dziewięćdziesiątych, czyli kremowe kafelki i metalowe krzesła, a na górze pojawiły się czerwone plusze. Przeżyliśmy zniknięcie z menu deseru Corso (i tak nikt go nigdy nie tknął), przeżyliśmy nawet ostatnią podwyżkę ceny Królewskiego z 5,50 na 6 złotych. I tylko Boryna nie przeżył(a). W połowie grudnia na drzwiach zawisła kartka „Awaria”, a potem już nic się nie działo. Kartka zniknęła, za drzwiami widać było rosnący stos korespondencji. Smętnie uchylone okno na górze mroziło ciepłe wnętrze. A przecież zwykle było zabite gwoździami – więc musiało dojść do wydarzeń nieprzewidzianych, do błyskawicznej ewakuacji, do lokalnego końca świata! Czy ktoś coś wie? Słyszał? Telefon milczy. Można jeszcze mieć nadzieję na lepsze dni? No i gdzie tu w tej stolicy chodzić do prawdziwej spelunki, gdzie nikt nie patrzy na godziny otwarcia, gdzie z obsługą człowiek rozumie się w lot, gdzie nigdy go nie natną? No pytam się – gdzie?Komentarze (0)
Pozostałe informacje
Koniec
No dobrze. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. To koniec. Po ponad trzech latach ostatecznie straciłem parę do blogowania, nie ma co po... czytaj dalej »
Wyindywidualizowałem się
Wyindywidualizowałem się z rozentuzjazmowanego tłumu, a wszystko przez telefon – właściwie to jego brak. Już drugi raz tak m... czytaj dalej »
Letni salon stolicy
Podobno Warszawa to nudne miasto, władze co i rusz wymyślają więc kolejne atrakcje. A to rok Szopenowski, a to Europejską Stolicę ... czytaj dalej »
Jestem z Marsa, jestem z Marsa!
Za dużo telewizji. Zdecydowanie. Praca w stacji informacyjnej ma to do siebie, że w ciągu dnia, jak telewizji nie robimy, to ją og... czytaj dalej »
Sex in the city
Upał. Pot. Zaduch. Tłok. Dramat… No nie, lato w mieście ma też swoje plusy. Wysokie temperatury skłaniają do odsłaniania, przez co... czytaj dalej »
Relacja, której nie będzie
Na początek szczere wyznanie: kocham kolej. PKP. Naprawdę. Odkąd pierwszy raz pojechałem z mamą pociągiem, ekspresem Tatry do Zako... czytaj dalej »
Chleba i igrzysk
Trzeba utrzymać KRUS, choć wcześniej mówiono, że trzeba go zlikwidować. Trzeba przywrócić 50% ulgi komunikacyjnej dla studentów. N... czytaj dalej »
To znowu ja
Po półrocznej przerwie wracam w nowej roli. Jako literat. Ej, panie Mazur, skromniej! Pisarz? Hola, hola. Może jednak kronikarz? G... czytaj dalej »
Koniec świata
Na początek mały apel: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co się dzieje z lokalem „U Boryny” przy Brackiej w Warszawie, niech zgł... czytaj dalej »
Alternatywa z Alternatyw
Pamiętają Państwo słynny odcinek „20. stopień zasilania” serialu „Alternatywy 4”? Inżynier tłumaczy tam dyrektorowi elektrociepłow... czytaj dalej »