Agnieszka Radwańska pokonała Venus Williams 6:2, 6:3

Polka awansowała do 3. rundy Rolland Garros

Łukasz Kubot wygrał z Francuzem Florentem Serrą 7:6 (7-0), 6:2, 7:6 (7-4)

Polak jest już w trzeciej rundzie Rolland Garros

Czas na EB

Nowy Jork nazywają Wielkim Jabłkiem. Kiedyś podobno była legenda, że to od pań pracujących w pewnym zamtuzie. Wikipedia wskazuje raczej na pewnego dziennikarza sportowego, który ów termin spopularyzował. A ja mam od dziś jeszcze jedną teorię - oświeciła mnie wizyta na Greenpoincie.

Najpierw słówko wyjaśnienia. Tak, mam urlop i podróżuję znowu po Stanach Zjednoczonych. Koniec wyjaśnienia, przejdźmy do rzeczy - czyli naszych jabłek. Najpierw może jednak do chmielu. Idę ci ja Manhattan Avenue na Greenpoincie (dla młodszych czytelników: polska dzielnica Nowego Jorku, kiedyś docelowe miejsce masowej emigracji za chlebem) a tu w sklepie spożywczym piwo EB. Widział ktoś w Polsce piwo EB, szlagier sprzed dziesięciu lat? Nie. A tu jest. Po chwili zadumy podążamy dalej. Kilkaset metrów za piekarnią "rzeszowską" jest restauracja u Krystyny. Pasowałoby tu to EB, bo w restauracji czas się zatrzymał też w połowie lat '90, gdy jeszcze z Polski emigranci wyjeżdżali do Ameryki, a nie do nieco jednak bliższej Wielkiej Brytanii. Świadkiem zatrzymanego czasu jest spoglądający ze zdjęcia prezydent Kwaśniewski, a motorem postępu - patrzący z innej fotografii premier Marcinkiewicz. Restauracji ten zatrzymany czas dobrze jednak robi, bo pierogi są naprawdę fantastyczne - tu akurat zmiana jest możliwa tylko na gorsze. Jak chyba zresztą w całej tej dzielnicy, która - jak twierdzą lokalsi - jest już tylko cieniem swojej dawnej świetności. W zasadzie - nie ma się czemu dziwić. Co to dziś za interes - wyemigrować do Stanów, tyrać za słabnące dolary i jeszcze bać się służb imigracyjnych? Żaden. Do Irlandii bliżej, nie potrzeba wiz, euro lepiej stoi i praca legalna. Logika podpowiada więc, że cały ten Greenpoint zmieni się w lokalną atrakcję folklorystyczną z pierogami od Krystyny.

Tak, tak, czas na zmiany. Czas na EB - jak głosiło popularne kiedyś hasło.

No dobrze - ale co ma do tego Wielkie Jabłko? No cóż - jest tak wielkie, że każdy robaczek z każdego zakątka świata znajdzie tu sobie miejsce. Proste? Proste. I jaka poezja! A może za dużo EB?

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje

Koniec

No dobrze. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. To koniec. Po ponad trzech latach ostatecznie straciłem parę do blogowania, nie ma co po... czytaj dalej »

Letni salon stolicy

Podobno Warszawa to nudne miasto, władze co i rusz wymyślają więc kolejne atrakcje. A to rok Szopenowski, a to Europejską Stolicę ... czytaj dalej »

Sex in the city

Upał. Pot. Zaduch. Tłok. Dramat… No nie, lato w mieście ma też swoje plusy. Wysokie temperatury skłaniają do odsłaniania, przez co... czytaj dalej »

Chleba i igrzysk

Trzeba utrzymać KRUS, choć wcześniej mówiono, że trzeba go zlikwidować. Trzeba przywrócić 50% ulgi komunikacyjnej dla studentów. N... czytaj dalej »

To znowu ja

Po półrocznej przerwie wracam w nowej roli. Jako literat. Ej, panie Mazur, skromniej! Pisarz? Hola, hola. Może jednak kronikarz? G... czytaj dalej »

Koniec świata

Na początek mały apel: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co się dzieje z lokalem „U Boryny” przy Brackiej w Warszawie, niech zgł... czytaj dalej »

Alternatywa z Alternatyw

Pamiętają Państwo słynny odcinek „20. stopień zasilania” serialu „Alternatywy 4”? Inżynier tłumaczy tam dyrektorowi elektrociepłow... czytaj dalej »