Chcę kupę
Uwaga, nie czytać przy ani po jedzeniu. - Mamo, ja chcę kupkę – padło ostatnio z ekranu, kiedy jadłem kolację i też mi się zachciało. W trybie pilnym. Widzieli Państwo? Chodzi o reklamę Brise, w której mały chłopiec skarży się mamie, że ma ochotę (z góry przepraszam) się wysr… ale zrobi to tylko u Tomka, bo Tomek ma w kibelku Brise. Fajne, nie? Zwłaszcza w porze jedzenia.
Zastanawiam się, kiedy dojdziemy do szczytu kretynizmu w reklamie. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że poziom dna wyznacza reklama z pluciem krwią do umywalki, zakończona efektownie wypadającym żółtym zębem. I kiedy już myślałem, że twardo stoimy na dnie, usłyszałem pukanie od spodu. Otwieram, a tam uliczny billboard z jamnikiem, który ze swojej przedniej strony ma michę z napisem „tu pyszne jedzenie”, a od strony zadniej tylko napis „a tu twarde dowody”. Zachciało mi się rzygać, ale pomyślałem, że agencja reklamowa mogła jednak pójść na całość i okrasić planszę sympatycznym gówienkiem – w internecie widziałem wszak filmową wersję tej reklamy ze sprzątaniem twardej kupy na szufelkę.
I kiedy znów myślałem, że to szczyt - nagle ze środka tego g… wychodzi ten nasz mały bohater obwieszczając, że ma ochotę na defekację. Ale fajnie. Jeszcze niedawno do podpasek podchodziliśmy „z pewną taką nieśmiałością” – niedługo zobaczymy pewnie krwiste reklamowe mięso na wizji.
Jak tak patrzę na to, to też powoli zachciewa mi się zakrzyknąć tekstem z tytułu niniejszego felietonu.Komentarze (0)
Pozostałe informacje
Koniec
No dobrze. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. To koniec. Po ponad trzech latach ostatecznie straciłem parę do blogowania, nie ma co po... czytaj dalej »
Wyindywidualizowałem się
Wyindywidualizowałem się z rozentuzjazmowanego tłumu, a wszystko przez telefon – właściwie to jego brak. Już drugi raz tak m... czytaj dalej »
Letni salon stolicy
Podobno Warszawa to nudne miasto, władze co i rusz wymyślają więc kolejne atrakcje. A to rok Szopenowski, a to Europejską Stolicę ... czytaj dalej »
Jestem z Marsa, jestem z Marsa!
Za dużo telewizji. Zdecydowanie. Praca w stacji informacyjnej ma to do siebie, że w ciągu dnia, jak telewizji nie robimy, to ją og... czytaj dalej »
Sex in the city
Upał. Pot. Zaduch. Tłok. Dramat… No nie, lato w mieście ma też swoje plusy. Wysokie temperatury skłaniają do odsłaniania, przez co... czytaj dalej »
Relacja, której nie będzie
Na początek szczere wyznanie: kocham kolej. PKP. Naprawdę. Odkąd pierwszy raz pojechałem z mamą pociągiem, ekspresem Tatry do Zako... czytaj dalej »
Chleba i igrzysk
Trzeba utrzymać KRUS, choć wcześniej mówiono, że trzeba go zlikwidować. Trzeba przywrócić 50% ulgi komunikacyjnej dla studentów. N... czytaj dalej »
To znowu ja
Po półrocznej przerwie wracam w nowej roli. Jako literat. Ej, panie Mazur, skromniej! Pisarz? Hola, hola. Może jednak kronikarz? G... czytaj dalej »
Koniec świata
Na początek mały apel: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co się dzieje z lokalem „U Boryny” przy Brackiej w Warszawie, niech zgł... czytaj dalej »
Alternatywa z Alternatyw
Pamiętają Państwo słynny odcinek „20. stopień zasilania” serialu „Alternatywy 4”? Inżynier tłumaczy tam dyrektorowi elektrociepłow... czytaj dalej »