Prezydent: Słowa Obamy nie odzwierciedlają jego poglądów

Prezydent: Wysłałem list do Obamy, liczę na naprawienie błędu

Premier: Nie możemy akceptować takich słów

Wczoraj Obama użył sformułowania "polski obóz śmierci"

Idź. Pamiętaj co widziały twoje oczy.

No może to z Herberta, nieco przeinaczone, ale pamiętam te dwa zdania zanim usłyszałem o takim poecie. Od kowala. Był taki w miejscowości, w której wiodłem młodzieńczy żywot.  

Twarz pełna spękań, rzeźbiona cienkimi, czarnymi liniami zmarszczek. Bo był kowalem i maszynistą parowozu. Wspomnieniami wracał właśnie do świata, który widział z okien lokomotywy, potwora. Słuchaliśmy tych opowieści, słuchaliśmy też jak młotem potrafił nadawać rozgrzanemu metalowi wymyślone przez siebie formy. Ten dźwięk niósł się, był obecny w moim dzieciństwie. I jeszcze coś, co uchwyciłem przypadkiem, nie pamiętając już, że takie poranki mogą jeszcze istnieć. A zapominać nie wolno... To cisza, która potrafi budzić. Doświadczyłem tego w Kazimierzu Dolnym. Nie lubię pisać o pracy, to był wymuszony nocleg, poprzedzony wyjazdem do zbuntowanych sióstr - nie sióstr okupujących zakon. Ale obudziło mnie słońce, spokój ogrodu i niewinnie budzące się ptaki. Ale. Przecież to znałem. Wrócił też kowal. I chciałem wstać, wejść w ten świat sprzed piętnastu lat. O 5.30. To tyle miałem z tego długiego weekendu, taka moja refleksja na ten Polaków masowo wolny czas. Moja podróż w czasie. Czy nie brak takich powrotów? Jeszcze kilka dni, jeszcze jest czas...
 
Na zupełnym marginesie, odnosząc się do komentarzy, żaden poeta ze mnie. Nie pisałem wierszy. Nie interesują mnie też waśnie toruńsko - bydgoskie, sport żużlowy i chód. Ale życie można uczynić niezwykłym. Bo takie jest. Wiedzą Państwo, że jest taki wiersz Dylana Thomasa? Na te jeszcze wolne dni. We fragmencie.
 
"A gdy byłem swobodny i młody pod gałęźmi jabłoni
Przy śpiewkach domu i tak szczęśliwy, jak zielona jest trawa
I jak noc gwiezdna nad leśnym parowem
Czas mi pozwalał się wspinać
Ze złotym krzykiem w pełnię swoich oczu
I, poważany wśród furgonów, byłem księciem miast jabłecznych
A kiedyś niepewnego razu kazałem drzewom i liściom
Z jęczmieniem i stokrotkami
Słać się w dół rzek niespodzianego światła.
Kiedy więc byłem zielony i beztroski, sławny wśród stodół
W szczęściu podwórza, tak rozśpiewany, jak farma była domem
Pod słońcem, które jest młode raz tylko
Czas mi pozwalał się bawić (...)".
 
Niech tak zostanie.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje

Nie zapytam

Obcuje z duszą, choć nigdy nie był specjalnie czuły. Nie tkał sieci. Raczej rwał, niż stawał i nasłuchiwał. czytaj dalej »

Powrót mgieł

Zakrada się wieczorem, skrywając dowcipnisia, który do rana zamienia kolory. Ma słabość do czerwieni, zachęca do gry. W nowym teat... czytaj dalej »

Poranek

Księżyc jeszcze wspomina Noc. Wezwanie do zabłądzenia w gwiazdach. W pierwszych promieniach ciągle zimowego Słońca. Mozolnie ogrze... czytaj dalej »

Nie dla świąt

Bo zasmucają całą swoją machiną „przed”. Bo na ulicy łatwiej wpaść na przebierańca w stroju wykreowanym przez koncern napojów chło... czytaj dalej »

Parasol

Liście wirują na wietrze. Taniec wiatru. I jego szum. Nie można przestać słuchać. Do ostatniego liścia. czytaj dalej »

Myśli wracanie

Wczoraj długo nie mogłem zasnąć. Czy jest jakiś sposób na zasypianie? Biłem się z myślami, przywołując wspomnienia. Wojna. Namnoży... czytaj dalej »