ŻEBRACY Z IMPORTU
W Warszawie widać ich jak na dłoni, a w Państwa miastach? Na warszawskich skrzyżowaniach masowo pojawili się żebracy. Bez rąk, bez nóg, z różnymi szpecącymi chorobami. Z niemowlętami na ręku…
Ja ten widok znam z Rzymu. Był tak powszechny, że wzbudził zainteresowanie dziennikarzy, władz Kościoła. Wyniki „śledztw” były zbieżne: to „import” z Bałkanów. Jest jakaś tajemnicza organizacja, znajdująca ofiary wojny z Bośni, rekrutująca je, na ogół groźbami i przemocą, a następnie rozwożąca po Europie. Do Niemiec, Francji, Hiszpanii i Włoch. Stawiani są na skrzyżowaniach i żebrzą. Najwyraźniej zbierają tak wiele pieniędzy, że jakiejś mafii się to opłaca. Żebrzący mają z tego niewielki procent. Ich życie to piekło.
Czy polskie władze zainteresują się tym zjawiskiem? Odkryją, kto i w jaki sposób dokonuje do nas „przerzutu” inwalidów? Podobno część jeździ z taborami Romów, ale pozostali? Odkryją, gdzie ci ludzie śpią, gdzie jedzą? Kto zabiera im użebrane pieniądze?
W Rzymie jednak do akcji wkroczył Caritas. W Wiecznym mieście działa znakomicie. Uaktywnił tę kościelną organizację ksiądz Luigi di Liegro. Poznałem go, kiedy zakładaliśmy Komitet Solidarności. To był święty, nikt, kto go poznał nie mógł mieć co do tego wątpliwości. Jego proces beatyfikacyjny jest w toku. Umarł młodo, ale jego dzieło nadal jest kontynuowane w duchu miłości i pomocy potrzebującym.
I oto ta wspaniała organizacja zaapelowała – było to chyba trzy lata temu – by nie dawać pieniędzy żebrzącym na ulicach inwalidom. „Policyjne represje nie są w stanie zatrzymać „importu żebraków” – argumentowali księża. - Jedyny sposób, by uratować tych nieszczęsnych ludzi, to spowodować, by mafiom przestał się ten proceder opłacać”.
Chyba poskutkowało: Bałkańscy inwalidzi nie zniknęli całkowicie z ulic Rzymu, ale ich liczba drastycznie się zmniejszyła.
Jak mam, jak mamy postępować tu w Polsce? Dawać złotówkę, czy nie dawać? Nie wiem. Samodzielnie nie potrafię sformułować odpowiedzi. Chciałbym usłyszeć opinię policji, chciałbym usłyszeć opinię Kościoła.
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
ZAPROSZENIE
Zapraszam do lektury moich nowych felietonów na stronę: jacekpalasinski.blogspot.com czytaj dalej »
JESZCZE RAZ
Ponieważ większość z Państwa opacznie odebrała mój ostatni tekst, napiszę go raz jeszcze, w nadziei, że tym razem moje intencje bę... czytaj dalej »
Metoda na bydlaka
Ogłoszenie na całą stronę w niedzielnym Corriere Della Sera: Zastosuj metodę: 1. Głoście metodę, wyłóżcie ją na piśmie, stosujcie ... czytaj dalej »
Woda?
Siedzę i gapię się na majestatycznie, nieśpiesznie przepływające wzdłuż statki, czarne, czerwone, brzuchate i wysmukłe, wzdychając... czytaj dalej »
Mogło być normalnie
Ja bardzo Państwa proszę o pomoc. Nic z tego nie rozumiem. Słuchałem, co wkrótce przed głosowaniem w sprawie rozwiązania Sejmu mów... czytaj dalej »
BOLSZEWICY
W wątku „Lubię Pana komentarze!” napisał do mnie Pan Olek : „a ja lubię pana jak pan nie pisze ani nie występuje tylko jak pana ni... czytaj dalej »
Piętno
Kiedy przejeżdża się Niemcy, nieważne czy ze wschodu na zachód, czy z północy na południe, chcąc nie chcąc, mimo woli, wyrywa się ... czytaj dalej »
Kochani Koledzy
No i się skończyło. 14 miast, 14 tygodni, niesamowity maraton. Nie wierzyłem, że wytrzymam: robota tak męcząca, jak rzadko która… ... czytaj dalej »
POWTARZAM SIĘ
W książce „Kaczor po pekińsku” napisałem: „Dopiero niedawno dowiedziałem się, że po kapitulacji Niemiec w dwóch osobnych ceremonia... czytaj dalej »
NA MARGINES!
Pan Jeszcze-Nie-Kretyn uważa, że moje skromne wpisy to polemika z kretynami. Ależ skąd Szanowny Panie! Szkoda czasu i wysiłku! Jeż... czytaj dalej »