TECZKI CZY TACZKI
Pojechałem pod URM zobaczyć na własne oczy jak to wygląda. Było oberwanie chmury, koło tysiąca kobiet w strojach pielęgniarskich, przeważnie już niemłodych, mokło na chodniku. Nawet nie próbowały chować się przed deszczem. Samochodowy termometr wskazywał 13 stopni.
Kobiety dla kurażu potrząsały wypełnionymi kamyczkami plastykowymi butelkami. Przejeżdżający kierowcy trąbili, bili brawo, ale – chcąc nie chcąc, ochlapywali kobiety wodą z rozległych kałuż. Nawet się nie cofały: były przemoknięte do nitki.Dokoła – tłum wysokich, młodych ludzi w żółtych kamizelkach i wojskowych butach. Mogliby być synami tych pielęgniarek. Jakieś spec-ciężarówki policyjne z dziwnymi antenami…
W pobliskim Belwederze, jeden z najmniej demokratycznych krajów świata, król Abdullah z Arabii Saudyjskiej podejmowany był z największymi honorami. Nasza służba zdrowia nie była w stanie rozdzielić Olgi i Darii, trzeba było saudyjskiej. Może tam pielęgniarki zarabiają więcej niż 800 złotych i to dlatego? Ciekawe swoją drogą, czy ugoszczenie w Polsce króla i jego 250-osobowej świty kosztowało mniej, czy więcej niż tamta operacja?
„Haniebna akcja polityczna” – mówi o proteście pielęgniarek pan premier. „To Michnik z Kwaśniewskim nimi manipulują”, dodaje pan wicepremier.
Cóż, wicepremier nie wierzy, że człowiek pochodzi od małpy, a od ojca dowiedział się, że to Żydzi się izolują i sami zakładają sobie getta…
„Pielęgniarki okupujące kancelarię premiera łamią prawo i dlatego nie będzie z nimi rozmów” – zapowiada pan premier.
Cóż – właśnie dzisiaj przypada 31 rocznica pałowania łamiących prawo robotników w Radomiu i Ursusie. Jakąś ścieżkę zdrowia, panie premierze? Przynajmniej by się przemoknięte kobiety rozgrzały! To nic, że już dzisiaj nazywają pana „damskim bokserem”.
„Niezjedzenie kolacji to jeszcze nie głodówka” - stwierdził premier…
Cóż - pamiętam identyczne słowa I sekretarza warszawskiego KW, kiedy członkowie KOR głodowali u Świętego Krzyża.
„Wszystko mi tu raczej pachnie próbą zmianą sytuacji politycznej w Polsce, a nie protestem społecznym” – dodał prezydent.
I kiedy słuchałem tych słów prezydenta nagle mnie olśniło. Braciom Kaczyńskim wcale nie chodziło o teczki. Im chodziło o taczki.
To chyba da się załatwić.
Komentarze (0)
Pozostałe informacje
ZAPROSZENIE
Zapraszam do lektury moich nowych felietonów na stronę: jacekpalasinski.blogspot.com czytaj dalej »
JESZCZE RAZ
Ponieważ większość z Państwa opacznie odebrała mój ostatni tekst, napiszę go raz jeszcze, w nadziei, że tym razem moje intencje bę... czytaj dalej »
Metoda na bydlaka
Ogłoszenie na całą stronę w niedzielnym Corriere Della Sera: Zastosuj metodę: 1. Głoście metodę, wyłóżcie ją na piśmie, stosujcie ... czytaj dalej »
Woda?
Siedzę i gapię się na majestatycznie, nieśpiesznie przepływające wzdłuż statki, czarne, czerwone, brzuchate i wysmukłe, wzdychając... czytaj dalej »
Mogło być normalnie
Ja bardzo Państwa proszę o pomoc. Nic z tego nie rozumiem. Słuchałem, co wkrótce przed głosowaniem w sprawie rozwiązania Sejmu mów... czytaj dalej »
BOLSZEWICY
W wątku „Lubię Pana komentarze!” napisał do mnie Pan Olek : „a ja lubię pana jak pan nie pisze ani nie występuje tylko jak pana ni... czytaj dalej »
Piętno
Kiedy przejeżdża się Niemcy, nieważne czy ze wschodu na zachód, czy z północy na południe, chcąc nie chcąc, mimo woli, wyrywa się ... czytaj dalej »
Kochani Koledzy
No i się skończyło. 14 miast, 14 tygodni, niesamowity maraton. Nie wierzyłem, że wytrzymam: robota tak męcząca, jak rzadko która… ... czytaj dalej »
POWTARZAM SIĘ
W książce „Kaczor po pekińsku” napisałem: „Dopiero niedawno dowiedziałem się, że po kapitulacji Niemiec w dwóch osobnych ceremonia... czytaj dalej »
NA MARGINES!
Pan Jeszcze-Nie-Kretyn uważa, że moje skromne wpisy to polemika z kretynami. Ależ skąd Szanowny Panie! Szkoda czasu i wysiłku! Jeż... czytaj dalej »