Prezydent: Słowa Obamy nie odzwierciedlają jego poglądów

Prezydent: Wysłałem list do Obamy, liczę na naprawienie błędu

Wczoraj Obama użył sformułowania "polski obóz śmierci"

Get Up, Stand Up

Wchodzimy do ciemnego pokoju pełnego pamiątek i prezentów z całego świata... Na ścianach portrety dwóch osób - Boba Marley'a i Haile Selassie (byłego cesarza Etiopii - przyp. adm. portalu). Mnóstwo zdjęć i portretów. W wielkim bujanym fotelu, tyłem do drzwi wejściowych ktoś siedzi. Czekamy aż nas przywita, ale jemu się nie śpieszy. Spokojnie, nie odzywając się słowem, kończy palić "święte zioło", gigantycznego skręta z marihuany.

Być w Etiopii i nie odwiedzić Shashemene? Świętego miasta rastafarian? Rastafariańskiego Betlejem, Jerozolimy i Nazaretu w jednym? To tak jakby pojechać do Egiptu i nie zobaczyć piramid (żeby uniknąć religijnych porównań). Tym bardziej, że mieliśmy po drodze :) Przedziwne miejsce. Państwo w państwie. Na ziemii podarowanej rastafarianom przed laty przez cesarza Selassie żyje dziś kilka, kilkanaście tysięcy osób. Łatwo odróżnić ich od zwykłych Etiopczyków - charakterystyczne zielono-żółto-czerwone czapki, dredy, nieodłączne skręty. Większość to Jamajczycy, ale nie brakuje imigrantów z obu Ameryk i Europy. Tłumaczą nam czym jest ruch rasta, dlaczego uważają, że Haile Selassie to biblijny Mesjasz, dlaczego palenie marihuany jest dla nich takie ważne, dlaczego to właśnie tu jest stolica Syjonu, dlaczego Bob Marley, dlaczego... Ilu rozmówców, tyle historii. To miejsce, w którym można utknąć na wiele, wiele lat... My mieliśmy 2-3 godziny na zrobienie zdjęć. Durni Europejczycy! Chcieliby wpaść na chwilkę, pokazać kilka ładnych obrazków i do widzenia. Nie tak łatwo. Po trzech godzinach, gdy odwiedziliśmy sklepik z pamiątkami (nie wypada czegoś nie kupić), wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej (dotacja mile widziana), drugi sklepik z pamiątkami i kolejna księga, w końcu mogliśmy spotkać się z mistrzem, który miał zdecydować czy cokolwiek będziemy mogli nakręcić. Ale najpierw wykład. Nie wypada przerywać. Po czterech godzinach dostaliśmy zgodę na kilka ujęć podwórka i rozmowę z dwoma osobami. Jutro ciąg dalszy. Ale jutra nie było, bo przyjechaliśmy do Etiopii w zupełnie innym celu.

Dlaczego o tym piszę? Na wczorajszym koncercie solidarności z Białorusią było sporo muzyki Boba Marleya. I tak się zastanawiałem z czym to się Państwu kojarzy...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
Zasady forum
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opini.

Pozostałe informacje

Sztuka dla sztuki

Niejaki Cyril Northcote Parkinson, angielski filozof, historyk i pisarz obserwując otaczający go świat ( a działo się to lat temu ... czytaj dalej »

Nas ne pokonaty?

A nie mówiłem, że w pięknym kraju żyjemy. Nawet Euro 2012 nam się trafiło :) Jeszcze jak wygrywać zaczniemy, to dopiero ... czytaj dalej »

Dwa obrazki

Mucha wpadła mu do szklanki. Nie taka malutka, że to ją można wypić i nawet nie zauważyć... Spora. Wyłowił ją delikatnie i położył... czytaj dalej »

Gollumy

Już wiem skąd twórcy postaci Golluma - z filmowej adaptacji książki Tolkiena - czerpali inspirację. Z Indii. Ludzie z najniższej k... czytaj dalej »

Modlitwa

Francuz, który przyjechał tu jako buddysta, a tydzień temu przyjał chrzest. Amerykanka, która załozyła swój własny kościół. Jedna ... czytaj dalej »

WODY !!!

Ponad 40 stopni. W cieniu. Ile jest w słońcu nawet nie chce myśleć. To jakby włożyć głowę do piekarnika. Powietrze, którym oddycha... czytaj dalej »