tvnpix
śledź nas na:
  • Google Plus
  • Instagram
  • RSS

Protesty na Białorusi

Łukaszenka w orędziu: NATO dostarcza Polsce drony, zdjęcia mam na biurku

Łukaszenka w orędziu: NATO dostarcza Polsce drony, zdjęcia mam na biurku
Foto: president.gov.by | Video: mil.by Zdjęcie: Łukaszenka wygłasza orędzie w parlamencie. Nagranie: test zdolności bojowej białoruskich wojsk rakietowych

Groźba nowej konfrontacji między blokami na świecie, potrzeba rozwijania stosunków z UE i USA, wojska NATO w Polsce i problem z reformowaniem gospodarki - te KWESTIE poruszył w dorocznym orędziu do narodu i parlamentu prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka.

W piątek, w Sali Owalnej w Domu Rządowym, siedzibie parlamentu, tradycyjnie zgromadzili się przedstawiciele obu izb zgromadzenia narodowego, ministerstw i instytucji państwowych, a także korpusu dyplomatycznego. Przemówienie Łukaszenki trwało 2,5 godziny.

Miejsce dialogu

Jak ocenił prezydent, światu grozi nowa konfrontacja między blokami. Wpływowi światowi gracze "nie są gotowi do kompromisów", rośnie zagrożenie terroryzmem, UE zmaga się z zalewem imigrantów i grożą jej nowe podziały, nie wiadomo też, czy "Waszyngton przezwycięży pokusę, by dyktować swoją wolę całemu światu" - wyliczał Łukaszenka.

Nawiązał też do Ukrainy, stwierdzając, że "nie został w pełni zrealizowany żaden punkt porozumień mińskich" w sprawie konfliktu w Donbasie.

Łukaszenka zadeklarował, że wobec nowych wyzwań i zagrożeń "Mińsk jest gotów stać się miejscem dialogu na temat przyszłego ładu światowego". Białoruskie władze już wcześniej występowały z propozycją rozpoczęcia międzynarodowego dialogu podobnego do "procesu helsińskiego" w XX wieku.

Łukaszenka tradycyjnie podkreślał strategiczny charakter relacji z Rosją, także w dziedzinie wojskowej. Zapowiedział, że będzie ona kontynuowana, jednak Białoruś jest zainteresowana także "stopniowym pogłębianiem dialogu z NATO, by zmniejszyć potencjalne ryzyka, zwłaszcza że struktury natowskie już znajdują się u białoruskich granic".

Amerykańscy żołnierze w Polsce

Prezydent zdecydowanie odrzucił teorie, że Rosja może wykorzystać przeprowadzane wspólnie z Białorusią na jej terytorium wrześniowe manewry "Zapad 2017", by "wprowadzić wojska i je pozostawić" na Białorusi. - Takie tezy są głoszone po to, żeby rozerwać naszą jedność z Rosją - ocenił prezydent.

- Widzieliśmy niedawno w telewizji, jak prezydent Polski przyjmuje setkę, dwie amerykańskich żołnierzy, a w tyle widać jakąś artylerię. A kiedy my rozmieściliśmy w kraju Polonezy (systemy rakietowe), to podniósł się taki krzyk! – stwierdził Łukaszenka.

Oświadczył, że NATO dostarczyło Polsce nowoczesne uzbrojenie, między innymi "drony bojowe", których zdjęcia "ma na swoim biurku". Jak stwierdził, NATO zwiększa obecność u białoruskich granic, a Mińsk nie umieszcza przy zachodnich granicach "wojsk chińskich, tureckich ani rosyjskich".

Według Łukaszenki Zachód powinien przestać "strofować" Białoruś i "bezustannie szturchać ją w plecy", a starać się z nią współpracować. - Powiedzcie nam, czego oczekujecie, a my wam powiemy, co możemy dzisiaj zrobić – oświadczył Łukaszenka.

Klucz do inwestycji i rynków

Podkreślał, że Białorusi zależy na współpracy zarówno z UE, jak i z USA. - To klucz do inwestycji, nowoczesnych technologii, zasobów, rynków – mówił. - We współpracy z UE jest dla nas niezbędne, by jeszcze w tym roku pójść do przodu w kierunku pełnowymiarowej współpracy we wszystkich dziedzinach – podkreślił Łukaszenka. Jednocześnie skarżył się na trudności w uzyskaniu zachodnich kredytów i problemy z dostępem do unijnych rynków.

- Nie puszczają nas na rynek Unii Europejskiej? A dlaczego my nie odpowiadamy? Dlaczego się nie bronimy? Dlaczego analogicznie, absolutnie symetrycznie nie zademonstrowaliśmy im wartości Białorusi? Oczekuję od rządu konkretnych działań w tym kierunku - oznajmił. Jak ocenił, przeszkodą dla eksportu białoruskich towarów jest nasilający się na świecie protekcjonizm, który jest problemem także w ramach Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Komentując funkcjonowanie tej struktury integracyjnej, Łukaszenka przyznał: „Nie wszystko nam wychodzi”. Jego zdaniem łatwiej było podpisać porozumienia o tworzeniu strefy wolnego handlu niż je realizować.

Stabilność państwa

Łukaszenka bronił również koncepcji silnego państwa i silnej władzy, przekonując, że jest to warunek bezpiecznego życia obywateli. - Stabilność państwa w dużej mierze zależy od tego, jak silna jest władza. Tam gdzie władza jest słaba, przyjdzie nieszczęście, upadek gospodarki, ingerencja zewnętrzna, rozpad kraju, anarchia – ostrzegał.

Według niego w kraju stworzono dobre warunki dla zagranicznego biznesu, a mimo to inwestycje nie rosną, a maleją. Łukaszenka zapowiedział, że odtąd miarą efektywności lokalnych władz będzie wielkość przyciągniętych inwestycji.

Dużo uwagi prezydent poświęcił kwestiom gospodarczym i socjalnym. Zapowiedział między innymi, że w dalszym ciągu władze będą kontrolować ceny. - Powtarzam publicznie: wasze zadanie to kontrola nad cenami. I żadni reformatorzy ani MFW nie będą nam dyktować. Zapamiętajcie to – zwrócił się do urzędników. Skrytykował też "reformatorów", którzy chcą zamykać nierentowne zakłady państwowe.

Łukaszenka zapowiedział, że niepokojące Białorusinów urynkowienie dotowanych obecnie opłat komunalnych będzie wprowadzane wolniej i pełną wysokość opłat obywatele będą uiszczać nie za półtora roku, a "za 4-5 lat". Urynkowienie gospodarki, restrukturyzacja przedsiębiorstw państwowych i urealnienie opłat komunalnych to główne warunki, od których MFW uzależnia kolejny kredyt dla Mińska.

Realizacja reform

W swoim wystąpieniu prezydent stwierdził, że Białoruś nie może sobie pozwolić na realizację reform liberalnych. - Nie mamy pieniędzy na to, by ryzykować, bo może się nie udać. Czym będziemy potem łatać dziury? – mówił.

Łukaszenka odniósł się również do dekretu nr 3, zwanego potocznie dekretem o pasożytnictwie, który wywołał na Białorusi w lutym i w marcu falę protestów, początkowo tolerowanych, ale ostatecznie brutalnie tłumionych przez milicję. - Wycofam się, jeśli zaproponujecie alternatywę – zwrócił się do deputowanych, przyznając, że dekret był "niedopracowany".

Zgodnie z obowiązującymi przepisami Białorusini, którzy nie pracują dłużej niż pół roku, powinni płacić specjalny podatek. - Cel dekretu to zmuszenie ludzi do pracy – podkreślił prezydent, przypominając, że na Białorusi jest ok. 350 tysięcy osób "niekonkurencyjnych na rynku pracy". Według wcześniejszych instrukcji Łukaszenki dla urzędników, wszystkie niepracujące osoby mają zostać zatrudnione do 1 maja.

Białoruś. Antyrządowe protesty »

Oglądaj
Białoruś. Antyrządowe protesty
  •  22 lata rządów Łukaszenki. Czy chylą się ku końcowi? 22 lata rządów Łukaszenki. Czy chylą się ku końcowi?
  • Duda: miałem nadzieję, że Łukaszenka zmienia politykęDuda: miałem nadzieję, że Łukaszenka zmienia politykę
  • 25.03.2017 | Demonstracje opozycji na Białorusi i ostra reakcja milicji25.03.2017 | Demonstracje opozycji na Białorusi i ostra...
  • Zatrzymania w Dniu Wolności na Białorusi Zatrzymania w Dniu Wolności na Białorusi
  • Łukaszenka stawia zarzuty pod adresem Polski i Litwy Łukaszenka stawia zarzuty pod adresem Polski i Litwy
Wideo: Fakyty z zagranicy 22 lata rządów Łukaszenki. Czy chylą się ku końcowi?

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Protesty na Białorusi

Komentarze (3)

Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Dodaj komentarz do artykułu
domyślny avatar
  • Udostępnij komentarz w:
  • ikona twitter
  • ikona facebook
  • ikona google plus
publikuj
Właśnie pojawiły sie nowe () komentarze - pokaż
BLACK_BIRD
BLACK_BIRD

Polska i Białoruś powinni współpracowac razem i dbać o dobre kontakty. Zawsze Białoruś była bobrym sąsiadem .

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      3
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        2
      • zgłoś naruszenie
      zamknij
      otannato
      otannato

      noo... jeszcze trochę to i system polityczny będzie podobny.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          zamknij
          otannato
          otannato

          Z tymi dronami Mu się udało, jest jeszcze szybszy niż nasz minister obrony...

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              1
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              zamknij
              Zasady forum
              Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24 nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

              Pozostałe informacje

              "Zmierza to w kierunku dyktatury, w której działacze opozycji są zamykani w więzieniach"

              Proponowane przez PiS zmiany w sądownictwie to zamach na wymiar sprawiedliwości – uważa SLD. Politycy Sojuszu podkreślają, że obecna ekipa rządząca zawłaszczyła już prokuraturę i teraz zamierza przejąć sądy. zobacz więcej »

              INFORMACJE BIZNESOWE »

              Bardzo optymistyczne założenia rządu. Bezrobocie ma spaść 
do 4 procent, a pensje wystrzelić

              Bardzo optymistyczne założenia rządu. Bezrobocie ma spaść
              do 4 procent, a pensje wystrzelić

              Wzrost PKB 3,9 procent w latach 2019-20, stopa bezrobocia w 2018 roku 5,0 procent, a w 2020 - 4,0 procent, tempo wzrostu wynagrodzeń w 2019 roku to 5,1 procent, a w 2020 roku 5,3 procent - takie dane znalazły się w przyjętym we wtorek przez rząd planie finansowym na lata 2017-20. czytaj dalej »

              INFORMACJE ZE ŚWIATA »

              Najdłuższa wojna Amerykanów. Co zrobią z Afganistanem?

              Najdłuższa wojna Amerykanów. Co zrobią z Afganistanem?

              Samobójczy szturm, przypuszczony przez talibów na jedną z najważniejszych baz wojennych afgańskiej armii, przyćmił eksplozję amerykańskiej "matki wszystkich bomb", zrzuconej tydzień wcześniej na górskie kryjówki dżihadystów. Analiza znawcy regionu Wojciecha Jagielskiego. zobacz więcej »

              INFORMACJE SPORTOWE »

              Ivanka Trump, Christine Lagarde i Angela Merkel podczas szczytu Women20 (fot. Carsten Koall/EPA/PAP) czytaj dalej »