Kornelia Marek "nie powinna się przyznawać..."

TVN
Poniedziałek, 22 marca

- 25-30 proc. sportowców korzysta z dopingu - w programie "Teraz My!" powiedział Ben Johnson, słynny sprinter, którego kariera skończyła się wraz ze sterydowym skandalem. Jego zdaniem Kornelia Marek nie powinna się przyznawać do korzystania z niedozwolonych substancji, a jedynie wynająć dobrego prawnika. - Wszystko tam mogło się zdarzyć - ocenia Johnson.
"Kornelia Marek nie powinna się przyznawać"
prawa
Były sprinter o naciskach sponsorów
prawaBen Johnson był gwiazdą sportu lat 80. Z pochodzenia Jamajczyk, profesjonalną karierę przyjechał robić w Kanadzie. W barwach tego kraju bił sprinterskie rekordy świata i absolutnie dominował na bieżniach. Jego blask zgasł wraz z serią dopingowych wpadek, z których najgłośniejsza skończyła się odebraniem złotego medalu za bieg na 100 metrów podczas Igrzysk Olimpijskich w Seulu w 1988 roku i unieważnieniem jego rekordu świata (9,79 s.). Dzisiaj Johnson już nie biega, za to chętnie mówi o roli dopingu w wielkim sporcie.

Afery uciszone?

W programie "Teraz My!" zdradził, że wie o sportowcach na dopingu, których wyniki badań zostały utajone przed imprezą w Vancouver. - Słyszałem, że było dużo więcej sportowców, którzy oblali testy jeszcze przed igrzyskami, ale zostało to uciszone - powiedział. Jest też zdania, że to powszechna praktyka. - Większość sytuacji używania dopingu w różnych dyscyplinach jest uciszana - twierdzi Johnson.

"Nie brać na siebie winy"

Zdaniem byłego sprintera, przy imprezach tego formatu, co Igrzyska Olimpijskie zdarzają się też przypadki preparowania dowodów na stosowanie niedozwolonych środków. - Moja sprawa z Seulu została częściowo spreparowana - twierdzi i radzi polskiej biegaczce Kornelii Marek, aby nie przyznawała się do używania substancji dopingujących. - Nie powinna się do niczego przyznawać, nie brać na siebie żadnej winy. Wszystko mogło się tam zdarzyć. Powinna wziąć dobrego prawnika - radził Johnson.

"Wątpliwy wariant"

Mniej wiary w przypadek lub spisek mają specjaliści zajmujący się zwalczaniem dopingu. - To jest bardzo wątpliwy wariant. Zazwyczaj dzieje się to za porozumieniem zawodnika i innej osoby - uważa specjalista od medycyny sportowej i szef komisji do spraw zwalczania dopingu w sporcie prof. Jerzy Smorawiński. - Zawodnicy zazwyczaj nie wiedzą, jaki brać preparat, jaką dawkę, jak często. Nie są samobójcami - nie chcą zostać wykryci, dlatego korzystają z pomocy osób, które powiedzą jak długo substancja będzie wykrywalna itp. Zawsze ktoś jest na zapleczu i tak chyba było z panią Kornelią - przekonuje Smorawiński.

Marek na dopingu

Badanie antydopingowe Kornelii Marek, które przeprowadzono po narciarskim biegu sztafetowym 4x5 km, dało wynik pozytywny. 12 marca, na żądanie zawodniczki, w olimpijskim laboratorium w Richmond rozpoczęła się analiza próbki B. 16 marca MKOl potwierdził obecność niedozwolonej substancji w organizmie Polki. Zawodniczka została zawieszona w prawach członka polskiego Polskiego Związku Narciarskiego, a pracę stracił jej fizjoterapeuta Ukrainiec Witalij Trypolski.

ŁUD/mtom
Powiadom znajomego
Dodaj do:
Kornelia Marek "nie powinna się przyznawać..."http://www.tvn24.pl/9846,1,terazmy.html
Podyskutuj brak komentarzy
 
Panie Morozowski, mowi sie SWOIM PRACOWNIKOM, a nie ...
... "pracowniką".....uslyszalem raz, pomyslalem - przejezyczenie....a za kilka minut znow, czyli norma?
10.02.2012 | ~mibo
(1)
Mam wrażenie, że ten Pan jakoś dziwnie się zachowuje. ...
(1)
kara śmierci nie, bo już dawno ludzkość to potępiła, ...
(2)
nie dla Wlldsteina. Z tymi poglądami to do opery robić ...
(1)
pan twierdzi że innych nie należy szanowac bo nie mają ...
(3)
Morozowski powinien czytac komentarze na jego temat - moze ...
(1)
Szkoda, że z Morozowskim!
(1)
żyje Kaczyński Polska nie jest niepodległa. To piekło, ...
(1)