Ryszard Cebula









Pracę w mediach rozpoczął tuż po studiach w 1990 roku w Radiu RMF FM. Do TVN trafił w 2002 roku, gdzie przez 8 lat prowadził program UWAGA przygotowując jednocześnie reportaże interwencyjne. Obecnie prowadzi i przygotowuje magazyn "Prosto z Polski".

Redakcja informuje, że nie odsyła materiałów nadesłanych przez widzów
Obraz świata
Polka, która dała innemu człowiekowi twarz
Praktycznie nie miała całej środkowej części twarzy,... 

Mieszkańcy mają dość podpaleń
17.12| Na warszawskiej Pradze doszło do serii... 

Co się stało we Włodowie?
Wraca sprawa linczu we Włodowie. Trzech oskarżonych o... 

Na Podlasiu odbyły się zawody na traktorach
20.07 | Liczył się spryt kierowcy i zwinność maszyny,... 

Na infolinię ministerstwa nie sposób się dodzwonić
13.01 | Miała uspokoić pacjentów wyprowadzonych z... 

Telewidzowie mogą się skontaktować z redakcją:

 

Skrzywdzili ją lekarze. Dwa razy

TVN24
Czwartek, 19 listopada

Pani Sonia z Katowic spadła z krzesła i złamała rękę. Niestety, kość nie chciała się zrosnąć i trzeba było wstawić specjalny drut, który miał w tym pomóc. Ale po jakimś czasie przebił skórę i wypadł. Podczas naprawiania tego błędu lekarze pomylili się po raz drugi i wszyli kobiecie w ranę gazik. Do tej pory kobieta nie otrzymała ani odszkodowania, ani przeprosin. Teraz walczy o rekompensatę przed sądem.
Problemy Soni Muller ciągną się od sześciu lat. Przez ten czas przeszła złamanie ręki, zakażenie organizmu, no i kilka skomplikowanych operacji. A zaczęło się od wieszania firanek. Pani Sonia - prawie sześć lat temu - wywróciła się podczas tej prostej czynności i uderzyła ręką o stół. Trafiła do szpitala w Sosnowcu, gdzie okazało się, że kończyna jest złamana.

Drut wyszedł jej z ręki

Starsza kobieta regularnie odwiedzała sosnowiecki szpital, tak jak nakazali lekarze. - Co dwa miesiące miałam kontrolę, no ale ręka się nie zrosła - mówi krótko kobieta. Kobieta bardzo cierpiała, ręka dalej nie chciała się zrosnąć, więc lekarze zadecydowali - wstawiamy szyny. Specjalna konstrukcja miała pomóc w złączeniu się tkanki. Tylko że ktoś coś źle przymocował i po jakimś czasie z ręki wyszedł drut. - Wyszło, tak jak z wiecznego pióra - opisuje kobieta. Więcej szczegółów podaje Leszek Krupanek, prawnik pani Soni. - Element ustalający kość wyszedł poprzez skórę. On opuścił organizm pacjentki, co jest niedopuszczalne. Takie przeprowadzenie operacji świadczy o rażącym niedbalstwie - mówi adwokat.

Szpital św. Barbary w Sosnowcu, gdzie wstawiano szyny, uważa, że to nie jego wina. - Niestety medycyna to nie jest rzemiosło i czasami plany leczenia, które zakładamy ulegają zmianie. Współczuje Pani Soni, że tak się stało - mówi Beata Madowicz-Raban z sosnowieckiej kliniki.

Wszyli gazik...

Naprawiając swój poprzedni błąd, medycy popełnili kolejny. Kobieta przez prawie rok po zabiegu czuła się źle. W końcu poszła do lekarza, a ten... znalazł pod blizną po ostatniej operacji zaszyty w ranie gazik. - Wpierw mi ropę wypuścił, a później dopiero wziął pincetą czy nożyczkami, ja nie widziałam, bo już gotowa byłam, wyjął mi i wrzucił do tej ropy - mówi o nietypowym "znalezisku" w jej ciele Sonia Muller. Dodaje, że nakazała lekarzowi wydać sobie gazik. Teraz trzyma go jako dowód w swoim domu. A dodać trzeba, że kawałek opatrunku poważnie zaszkodził kobiecie. - Zrobiło mi się przez to zakażenie całego organizmu i tak mi nawalił pęcherz i nerki - mówi.

Dyrekcja szpitala św. Barbary poddaje w wątpliwość, czy gazik rzeczywiście trafił do ciała pacjentki w ich klinice. - My do tego wrócimy jako do pełnej skargi - zapewnia jednak Beata Madowicz-Raban.

Niedowład pozostał

- Gdyby drugi z tych zabiegów został wykonany w sposób prawidłowy, kolejne nie byłyby konieczne - mówi Leszek Krupanek. I prawdopodobnie ma rację. Gdyby drut nie wypadł, nikt nie wszyłby pani Soni gazika. Ale jednak tak się stało i teraz kobieta zadośćuczynienia swoich krzyw szuka przed sądem, gdzie walczy o odszkodowanie.

jr//kwj
Powiadom znajomego
Dodaj do:
Skrzywdzili ją lekarze. Dwa razyhttp://www.tvn24.pl/8478,1,prosto_z_polski.html
Podyskutuj brak komentarzy
Stał dwa tygodnie i zniknął. Służby nie interweniowały

Stał dwa tygodnie i zniknął. Służby nie interweniowały

Niedziela, 15 stycznia
Przez dwa tygodnie szary hyundai stał na pasie awaryjnym trasy ekspresowej S8 biegnącej przez Warszawę. Był nieoznakowany i nieoświetlony ale ani według policji, ani straży miejskiej samochód nie stanowił zagrożenia dla ruchu. Niedawno auto zniknęło. Jednak jak dowiedział się reporter TVN24, to nie żadna z wymienionych służb go odholowała. Według operatora drogi auto nigdy nie powinno się tam znaleźć.
  czytaj dalej »
Luksusowy "pojazd rozpoznawczy" komendanta

Luksusowy "pojazd rozpoznawczy" komendanta

Niedziela, 15 stycznia
Kosztował prawie 200 tys. zł, ma napęd na cztery koła i bagażnik, który pomieści zaledwie dwa węże gaśnicze. To częściowy opis nowego "wozu strażackiego", a dokładniej "specjalnego pojazdu rozpoznawczego" zakupionego przez podoficerską szkołę Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy dla jej komendanta Marka Misia. Sam komendant nie widzi nic złego w zakupie pojazdu, bo - jak twierdzi - ma on służbowe przeznaczenie.
  czytaj dalej »
 
"Dali nadzieję, teraz odbierają"

"Dali nadzieję, teraz odbierają"

Niedziela, 18 grudnia
W marcu w Warszawie powstał pierwszy specjalny ośrodek terapeutyczny dla dzieci niepełnosprawnych. Dla wielu rodziców był on szansą na normalne życie, a dla ich pociech na dobry rozwój. Jednak po zaledwie 10 miesiącach władze placówkę likwidują. Dlaczego? - Bo zmieniła się ustawa - tłumaczą urzędnicy. A rodzice nie potrafią tego zrozumieć i są załamani. "Dali nam nadzieję, a teraz ją odbierają", "Czuję się jakby podcięli mi skrzydła" - żalą się.
  czytaj dalej »
 
Pożar za pożarem. Mieszkańcy mają dość

Pożar za pożarem. Mieszkańcy mają dość

Niedziela, 18 grudnia
Na warszawskiej Pradze doszło do serii niepokojących pożarów. Paliło się 20 kamienic i dziwnym trafem tylko tam, gdzie doszło do reprywatyzacji domów. Wygląda to tak jakby ktoś chciał się pozbyć lokatorów zajmujących prywatne - obecnie - kamienice. Hipotezy takiej nie wyklucza nawet policja. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że zima za pasem a wielu ludzi - ofiar pożarów - nie ma prądu, gazu ani centralnego ogrzewania.
  czytaj dalej »
Czyj był trzeci kieliszek? Awans w straży miejskiej

Czyj był trzeci kieliszek? Awans w straży miejskiej

Piątek, 16 grudnia
Awans jako forma kary dla niesfornego pracownika? Burmistrz Lęborka mianował komendantem straży miejskiej funkcjonariusza, za którym ciągnie się sprawa tajemniczej alkoholowej libacji.
  czytaj dalej »
 
Białaczka po urodzeniu dziecka. "To był szok"

Białaczka po urodzeniu dziecka. "To był szok"

Piątek, 8 grudnia
O tym, że choruje na ostrą białaczkę szpikową dowiedziała się 6 tygodni po urodzeniu drugiego synka. Najpiękniejszy czas w życiu kobiety, w jej przypadku stał się koszmarem. Radość z narodzin przesłoniła choroba nowotworowa. Chłopcy zostali pod opieką taty, pani Wiesława walczy o życie w Klinice Hematologii i Transplantologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jest już po dwóch chemioterapiach i wciąż szuka dawcy szpiku kostnego.
  czytaj dalej »
 
Śmieci w dołach. "Wypierniczyli, bo się przesiać nie chciało"

Śmieci w dołach. "Wypierniczyli, bo się przesiać nie chciało"

Piątek, 6 grudnia
Miała być najnowocześniejsza na wschód od Wisły sortownia śmieci, a jest śmietnisko i zakopywanie odpadów w ziemi. W Studziankach na Podlasiu wciąż trwa budowa zakładu, choć udowodniono, że już złamano tam prawo. Śmieci - zamiast utylizować - wrzucano do dołów bez żadnych osłon chroniących przed skażeniem. A wszystko to w sąsiedztwie Puszczy Knyszyńskiej i obszarów chronionych programem Natura 2000.
  czytaj dalej »
 
Samowola po góralsku. Syn burmistrza buduje

Samowola po góralsku. Syn burmistrza buduje

Piątek, 2 grudnia
Syn burmistrza Zakopanego kupił na niezwykle atrakcyjnym terenie stary drewniany domek. W tajemniczych okolicznościach budynek spłonął, a właściciel postanowił odbudować go w "nieco" zmienionej formie. Betonowy kolos nie przypomina zakopiańskiej architektury, jest więc niezgodny z prawem. Ale rośnie w oczach, a nadzór budowlany rozkłada ręce.
  czytaj dalej »
 
Zdali egzaminy, dyplomów nie dostali. "To skandal"

Zdali egzaminy, dyplomów nie dostali. "To skandal"

Piątek, 2 grudnia
- Proszę wziąć numer konta i dać tytuł: "Zadośćuczynienie za świństwa wyrządzone Wyższej Szkole Menedżerskiej w Legnicy, która jest sprawiedliwą uczelnią (...) I wpłacam niniejszym 600 tys. złotych - uniżony sługa (…) Maciej Wowk" - usłyszał od prorektora uczelni pan Maciej, który wraz z innymi studentami nie może doprosić się o swój dyplom licencjacki. Podejrzewają oni, że uczelnia blokuje ich wydanie, ponieważ kontynuują studia w innej szkole. Władze Szkoły odpierają zarzuty i twierdzą, że winni są sami studenci, którzy nie spełnili "podstawowych obowiązków". Jakich? Nie chcą ujawnić.
  czytaj dalej »
 
1 2 3 4 5 ... 
 
żądam przywrócenia magazynu "Prosto z polski" świat według ...
... Jacka jest do bani jeśli nie to przestaję oglądać TVN24
20.12.2011 | ~maniek
(3)
Prosto z Polski jedyny nr prowadzący i ciekawe sprawy.. ...
(2)
To co Nadleśnictwo wyprawia w Janowie woła o pomstę do ...
(10)
Wstrząsnął mnie ten materiał i wyznanie zony z Lublina. ...
(36)
Jestem zbulwersowany sposobem przedstawienia sprawy przez ...
(3)
WITAM ja też się pytam gdzie jest mój ulubiony ...
(2)
A ja się pytam, gdzie jest pan Ryszard Cebula? czy to ...
(1)