![]() Ryszard Cebula ![]() Pracę w mediach rozpoczął tuż po studiach w 1990 roku w Radiu RMF FM. Do TVN trafił w 2002 roku, gdzie przez 8 lat prowadził program UWAGA przygotowując jednocześnie reportaże interwencyjne. Obecnie prowadzi i przygotowuje magazyn "Prosto z Polski". Redakcja informuje, że nie odsyła materiałów nadesłanych przez widzów Obraz świata | Szpital odesłał dziecko z A/H1N1TVN24 Piątek, 13 listopada Pani Katarzyna udała się ze swoją kaszlącą i gorączkującą córką do pediatry. Podczas badania lekarka przeprowadziła paskowy test na obecność wirusa grypy. - Lekarz test obejrzał i stwierdził, że jest słynna grypa - relacjonuje matka, opowiadając o tym, jak lekarka zdiagnozowała A/H1N1 u jej córki.Matka małej Poli zmuszona była na własny koszt wykonać test na A/H1N1, bo szpital zakaźny uznał, że nie było powodów do hospitalizacji dziecka. Okazało się, że system diagnozowania nowej grypy zawodzi, a lekarze narazili postronnych ludzi na zakażenie się wirusem. Choć - jak twierdzi specjalista z Centrum Zdrowia Dziecka - hospitalizacja w przypadku Poli była zbędna. Co ciekawe, test paskowy potwierdzić może jedynie, czy dana osoba jest chora na wirusa typu A, nie zaś stwierdzić, że jest to konkretnie A/H1N1. - Na skierowaniu lekarz napisał, że to jest A/H1N1, czyli moim zdaniem wprowadził mnie w błąd - mówi o wizycie u pediatry pani Katarzyna. Dalej jeszcze gorzej Lekarz, zgodnie z zaleceniami ministerstwa zdrowia, skierował Polę do szpitala zakaźnego. Tam matkę dziecka spotkało jeszcze większe zaskoczenie. - Pani doktor zrobiła wielkie oczy, spojrzała na Polę i powiedziała, że nie widzi, żeby dziecko było chore - mówi pani Katarzyna. - Na wynik testu powiedziała, że jest bardzo słaby i wcale nie musi oznaczać A/H1N1 - dodaje. Zgodnie z zaleceniami ministerstwa, w tym momencie dziecko powinno przejść dodatkowe badanie, właśnie w szpitalu zakaźnym. Ale lekarka uznała, że Pola jest zbyt zdrowa na dodatkowe testy i w związku z tym - jeśli pacjent sobie życzy - to może je zrobić gdzie indziej, na własny koszt i odpowiedzialność. Jednak świńska grypa - Myślałam, że ze szpitala zakaźnego nas nikt nie wypuści z tym podejrzeniem, żebyśmy nikogo nie zarazili - relacjonuje pani Katarzyna. Matka z córką udała się do sanepidu, gdzie za test zapłaciła 300 złotych. Warunki w tym miejscu - delikatnie mówiąc - słabo chroniły przed zarażaniem się kolejnych ludzi. - Tam czeka się w otwartej poczekalni, w otwartym korytarzu, z różnymi chorobami i wirusami - relacjonuje matka. Podczas wizyty w trzeciej przychodni w końcu Pola otrzymała diagnozę - jest chora na nową grypę. Przy okazji jej matka wydała kilkaset złotych, straciła sporo nerwów, a wiele osób zostało narażonych na zakażenie się A/H1N1 od Poli. Pediatra: to ogłupianie Profesor Janusz Książyk z warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka jest przeciwnikiem robienia sprawy z tego, co spotkało Polę. - Źle interpretujecie działania lekarza - utrzymuje pediatra. - Stan dziecka jest doskonały, przyjmowanie takiego dziecka byłoby błędem - dodaje. - Nie należy ulegać magii mediów i magii słowa o potędze grypy A/H1N1. Trzeba Rozsądnie podchodzić do tego problemu. To ogłupianie nas pandemią, która - jak widać na przykładzie dziecka - przebiega łagodnie - sceptycznie ocenia zagrożenie świńską grypą lekarz. "Dziecko wygląda dobrze" Profesor Książyk twierdzi, że Pola nie nadawała się do szpitala. - Dziecko to nie powinno być hospitalizowane nawet, jeśli mielibyśmy potwierdzenie zakażenia nowym wirusem wcześniej - utrzymuje lekarz. A dlaczego? Bo dobrze wygląda. - Mama usłyszała w izbie przyjęć, że powinna izolować dziecko - dodaje pediatra. Jego zdaniem znaczenie w przypadku Poli - która lekko przechodzi chorobę - ma tylko epidemiologia. Dziecko powinno siedzieć w domu, żeby nie zarażać innych, to wszystko - twierdzi profesor. Wszystko było w porządku? - Lekarz pierwszego kontraktu może wykonać testy paskowe, potem kieruje do szpitala zakaźnego, czy pediatrycznego, i tam lekarz w izbie przyjęć ocenia stan kliniczny dziecka - opowiada o prawidłowym przebiegu diagnozy nowej grypy lekarz. - Jeżeli są objawy wskazujące na powikłania, albo sam przebieg choroby jest ciężki, to dziecko bierze się do szpitala - dodaje. - Inaczej całe szpitale byśmy mieli pełne takich bawiących się dzieci - odnosi się do Poli Książyk. - Lekarz pierwszego kontaktu postąpił właściwie, zrobił test i odesłał dziecko z testem paskowym do szpitala zakaźnego, tam lekarz na izbie przyjęć stwierdził, że nie ma powodów do hospitalizacji. I kropka - kończy profesor. jr//kwj Dodaj do: Szpital odesłał dziecko z A/H1N1http://www.tvn24.pl/8404,1,prosto_z_polski.htmlPodyskutuj brak komentarzy
Stał dwa tygodnie i zniknął. Służby nie interweniowałyNiedziela, 15 styczniaPrzez dwa tygodnie szary hyundai stał na pasie awaryjnym trasy ekspresowej S8 biegnącej przez Warszawę. Był nieoznakowany i nieoświetlony ale ani według policji, ani straży miejskiej samochód nie stanowił zagrożenia dla ruchu. Niedawno auto zniknęło. Jednak jak dowiedział się reporter TVN24, to nie żadna z wymienionych służb go odholowała. Według operatora drogi auto nigdy nie powinno się tam znaleźć. czytaj dalej »
Luksusowy "pojazd rozpoznawczy" komendantaNiedziela, 15 styczniaKosztował prawie 200 tys. zł, ma napęd na cztery koła i bagażnik, który pomieści zaledwie dwa węże gaśnicze. To częściowy opis nowego "wozu strażackiego", a dokładniej "specjalnego pojazdu rozpoznawczego" zakupionego przez podoficerską szkołę Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy dla jej komendanta Marka Misia. Sam komendant nie widzi nic złego w zakupie pojazdu, bo - jak twierdzi - ma on służbowe przeznaczenie. czytaj dalej »
"Dali nadzieję, teraz odbierają"Niedziela, 18 grudniaW marcu w Warszawie powstał pierwszy specjalny ośrodek terapeutyczny dla dzieci niepełnosprawnych. Dla wielu rodziców był on szansą na normalne życie, a dla ich pociech na dobry rozwój. Jednak po zaledwie 10 miesiącach władze placówkę likwidują. Dlaczego? - Bo zmieniła się ustawa - tłumaczą urzędnicy. A rodzice nie potrafią tego zrozumieć i są załamani. "Dali nam nadzieję, a teraz ją odbierają", "Czuję się jakby podcięli mi skrzydła" - żalą się. czytaj dalej »
Pożar za pożarem. Mieszkańcy mają dośćNiedziela, 18 grudniaNa warszawskiej Pradze doszło do serii niepokojących pożarów. Paliło się 20 kamienic i dziwnym trafem tylko tam, gdzie doszło do reprywatyzacji domów. Wygląda to tak jakby ktoś chciał się pozbyć lokatorów zajmujących prywatne - obecnie - kamienice. Hipotezy takiej nie wyklucza nawet policja. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że zima za pasem a wielu ludzi - ofiar pożarów - nie ma prądu, gazu ani centralnego ogrzewania. czytaj dalej »
Czyj był trzeci kieliszek? Awans w straży miejskiejPiątek, 16 grudniaAwans jako forma kary dla niesfornego pracownika? Burmistrz Lęborka mianował komendantem straży miejskiej funkcjonariusza, za którym ciągnie się sprawa tajemniczej alkoholowej libacji. czytaj dalej »
Białaczka po urodzeniu dziecka. "To był szok"Piątek, 8 grudniaO tym, że choruje na ostrą białaczkę szpikową dowiedziała się 6 tygodni po urodzeniu drugiego synka. Najpiękniejszy czas w życiu kobiety, w jej przypadku stał się koszmarem. Radość z narodzin przesłoniła choroba nowotworowa. Chłopcy zostali pod opieką taty, pani Wiesława walczy o życie w Klinice Hematologii i Transplantologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jest już po dwóch chemioterapiach i wciąż szuka dawcy szpiku kostnego. czytaj dalej »
Śmieci w dołach. "Wypierniczyli, bo się przesiać nie chciało"Piątek, 6 grudniaMiała być najnowocześniejsza na wschód od Wisły sortownia śmieci, a jest śmietnisko i zakopywanie odpadów w ziemi. W Studziankach na Podlasiu wciąż trwa budowa zakładu, choć udowodniono, że już złamano tam prawo. Śmieci - zamiast utylizować - wrzucano do dołów bez żadnych osłon chroniących przed skażeniem. A wszystko to w sąsiedztwie Puszczy Knyszyńskiej i obszarów chronionych programem Natura 2000. czytaj dalej »
Samowola po góralsku. Syn burmistrza budujePiątek, 2 grudniaSyn burmistrza Zakopanego kupił na niezwykle atrakcyjnym terenie stary drewniany domek. W tajemniczych okolicznościach budynek spłonął, a właściciel postanowił odbudować go w "nieco" zmienionej formie. Betonowy kolos nie przypomina zakopiańskiej architektury, jest więc niezgodny z prawem. Ale rośnie w oczach, a nadzór budowlany rozkłada ręce. czytaj dalej »
Zdali egzaminy, dyplomów nie dostali. "To skandal"Piątek, 2 grudnia- Proszę wziąć numer konta i dać tytuł: "Zadośćuczynienie za świństwa wyrządzone Wyższej Szkole Menedżerskiej w Legnicy, która jest sprawiedliwą uczelnią (...) I wpłacam niniejszym 600 tys. złotych - uniżony sługa (…) Maciej Wowk" - usłyszał od prorektora uczelni pan Maciej, który wraz z innymi studentami nie może doprosić się o swój dyplom licencjacki. Podejrzewają oni, że uczelnia blokuje ich wydanie, ponieważ kontynuują studia w innej szkole. Władze Szkoły odpierają zarzuty i twierdzą, że winni są sami studenci, którzy nie spełnili "podstawowych obowiązków". Jakich? Nie chcą ujawnić. czytaj dalej » | ![]() żądam przywrócenia magazynu "Prosto z polski" świat według ... ... Jacka jest do bani jeśli nie to przestaję oglądać TVN24 20.12.2011 | ~maniek (3) | |||||||||||