 Joanna Kryńska  Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych. W TVN24 pracuje od listopada 2005 roku. Reporterka a od niedawna także prezenterka "Prosto z Polski".
Redakcja informuje, że nie odsyła materiałów nadesłanych przez widzów Telewidzowie mogą się skontaktować z redakcją:   | | Piraci szaleją ulicami DajtekPiątek, 27 lutego
Rajdy „streetracerów” w Dajtkach, dzielnicy Olsztyna, to codzienność. Piraci z piskiem opon i z zawrotną prędkością ścigają się pod oknami i tuż przy chodnikach, na których bawią się dzieci. Mieszkańcy Dajtek czują się bezradni. Boją się, że dojdzie do tragedii, bo do tej pory nikt nie potrafił poradzić sobie z tym problemem. Mileniusz Smala, mieszkaniec olsztyńskiej dzielnicy Dajtki mówi, że piraci są zupełnie bezkarni i niezwykle niebezpieczni. Był kiedyś świadkiem jak jeden z pędzących kierowców rozgonił grupę dzieci na przejściu dla pieszych, a potem uciekł. Inny rozbił bramę jednej z posesji. Takie rajdy odbywają się w tej dzielnicy bardzo często, nawet co kilka dni.
Policja przyjeżdża za późno
Mieszkańcy Dajtek skarżą się, że w tej sprawie nie mogą liczyć na policję. Przekazali dzielnicowemu numery samochodów, które najczęściej się ścigają, ale to nie dało żadnych efektów. Poza tym policja najczęściej przyjeżdża dopiero kiedy wyścigi się kończą.
Policja przyznaje, że problem jest poważny i nie dotyczy tylko Dajtek, bo piraci ścigają się też w innych miejscach Olsztyna.
Od sierpnia ubiegłego roku organizowane są legalne wyścigi na ulicach Olsztyna, ale nawet one nie powstrzymują kierowców przed szukaniem mocnych, nielegalnych wrażeń
W Dajtkach nie można zamontować spowalniaczy ani fotoradarów
Zdaniem mieszkańców mógłby pomóc fotoradar. Policja nie go jednak nie zamontuje, bo jak tłumaczy, Dajtki nie są zagrożone wypadkami i mieszka tam mało osób. Mieszkańcy prosili więc o spowalniacz, ale i tego im odmówiono, ze względu na autobusy, które mają niskie podwozia.
aga/elPiraci szaleją ulicami Dajtekhttp://www.tvn24.pl/5436,1,prosto_z_polski.html Piątek, 20 listopada
Według policji Rafał R. (pseudonim „Zając”) jest jednym z najbardziej groźnych przestępców w Warszawie. Mimo to - podejrzewany m.in. o pobicie, kradzieże japońskich aut i udział w ganku - „Zając” nadal jest na wolności. Prokurator wnioskował o zastosowanie tymczasowego aresztu, ale Sąd Rejonowy w Wołominie wniosek odrzucił. Decyzja ta budzi zdziwienie, bo mężczyzna wielokrotnie uciekał policji – za jedną z takich ucieczek dostał wyrok. czytaj dalej »Czwartek, 19 listopada
Pani Sonia z Katowic spadła z krzesła i złamała rękę. Niestety, kość nie chciała się zrosnąć i trzeba było wstawić specjalny drut, który miał w tym pomóc. Ale po jakimś czasie przebił skórę i wypadł. Podczas naprawiania tego błędu lekarze pomylili się po raz drugi i wszyli kobiecie w ranę gazik. Do tej pory kobieta nie otrzymała ani odszkodowania, ani przeprosin. Teraz walczy o rekompensatę przed sądem. czytaj dalej » Środa, 18 listopada
Krzyki, wyzwiska i groźby - to metody windykacji długów w wykonaniu pracowników Eurobanku. Pan Włodzimierz chciał odroczyć spłatę raty kredytu. Zamiast ugody czy chociaż negocjacji otrzymał serię grubiańskich telefonów. czytaj dalej » Wtorek, 17 listopada
Czym na tle innych szkół wyróżnia się gimnazjum numer 3 w Ciechanowie? Zdaniem części rodziców i jego uczniów, na szkolnych korytarzach panuje terror, a na dodatek uczniowie handlują i odurzają się nasionami bielunia dziędzierzawy. czytaj dalej » Poniedziałek, 16 listopada
Kilkaset metrów od szpitala w Tarnobrzegu na ulicy znaleziono mężczyznę. Przypadkowe osoby podjęły reanimację i zadzwoniły na pogotowie z prośbą o jak najszybszy przyjazd karetki. Dyspozytorka przed wysłaniem ratowników zawiadomiła jednak policję, bo chciała się upewnić, czy nieprzytomny mężczyzna nie jest pijany. Nie był. Nie udało się go jednak odratować. Sprawę bada prokuratura. czytaj dalej » Piątek, 13 listopada
Matka małej Poli zmuszona była na własny koszt wykonać test na A/H1N1, bo szpital zakaźny uznał, że nie było powodów do hospitalizacji dziecka. Okazało się, że system diagnozowania nowej grypy zawodzi, a lekarze narazili postronnych ludzi na zakażenie się wirusem. Choć - jak twierdzi specjalista z Centrum Zdrowia Dziecka - hospitalizacja w przypadku Poli była zbędna. czytaj dalej » Czwartek, 12 listopada
Przed trzema laty 20-letni wówczas Jarek został brutalnie pobity przez grupę osób. Naraził im się, bo był z innego osiedla. Od tamtej pory sprawa jest w toku, a sprawcy nadal nie usłyszeli wyroku. czytaj dalej » Wtorek, 10 listopada
Kwiaty dla promotora pracy magisterskiej? Studenci i naukowcy Uniwersytetu Łódzkiego rezygnują z tej praktyki. To nie wyraz buntu, a chęć niesienia pomocy. Zamiast bukietów wolą kartki narysowane przez chore na nowotwory dzieci. Pieniądze ze sprzedaży zostaną przeznaczone na lekarstwa, których nie sfinansuje Narodowy Fundusz Zdrowia. czytaj dalej » Piątek, 6 listopada
NFZ zakręcił kurek i od października niepełnosprawne dzieci nie są rehabilitowane w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Urzędnicy mówią, że trzeba było rozsądniej wydawać pieniądze. A rodzice pytają: gdzie rozsądek, skoro nasze dzieci powinny systematycznie ćwiczyć? czytaj dalej » | |  (2)  (224)  (1)  (2)  (13)  (1)  (2)  (3) |