Sylwester Drzewieckiego - za kratkami

TVN24
Poniedziałek, 17 listopada

Gdzie Mirosław Drzewiecki spędzał sylwestra 1999/2000? W amerykańskim areszcie, zatrzymany za pobicie żony. Jak wynika z amerykańskich dokumentów, do których dotarli dziennikarze "Teraz My", jeden z najbogatszych Polaków pod przysięgą zapewnił, że nie ma grosza przy duszy po to, by dostać adwokata z urzędu. Minister i jego żona na antenie TVN przedstawili jednak inną wersję zdarzenia sprzed lat.
W policyjnych archiwach Miami dziennikarze "Teraz My" znaleźli dokumenty, z których wynika że obecny minister w 1999 roku rzucił się na żonę.

Żona ministra miała relacjonować policjantom, że mąż chwycił ją za szyję i rzucił na ziemię. Drzewiecki został zatrzymany i sylwestrową noc spędził w areszcie. Groził mu rok wiezienia. W czasie przesłuchania na policji pijany Drzewiecki stracił przytomność - wynika z dokumentów.

Mieszkanie w Miami, a adwokat z urzędu

By wydostać się z tarapatów podawał się za dyplomatę, wziął też adwokata z urzędu, choć taką pomoc dostają tylko najbiedniejsi.

W tym samym czasie, Drzewiecki znalazł się na 77 miejscu listy najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost". Niedługo później kupił też mieszkanie w Miami. Tyle ustali dziennikarze TVN, opierając się na dokumentach sądu w Miami. Co na to Drzewiecki?

Minister odpowiada

- Rzeczywiście spędzałem sylwestra w Miami. W pewnym momencie podczas biesiady w restauracji wyszliśmy z żoną na ulicę i wyrywaliśmy sobie telefon, by zadzwonić do dzieci. Tam było dużo ludzi. Ktoś pomyślał, że kradnę ten telefon i zaalarmował policję. A ta w Miami jest niezwykle ostra. Razem ze mną tam zgarnięto z ulicy kilkanaście innych osób, które przesadziły z zabawą - tłumaczył się minister w programie "Teraz My".

Drzewiecki stwierdził też, że nie wiedział co podpisuje, bo nie jest anglojęzyczny. - Ja tych kwitów nie wypełniałem. To policja wypełniała dokumenty. Mnie zostały przedstawione do podpisania. Nikt nie pytał mnie o mój majątek. Musieli uznać, że jako turysta nie mam go w USA.

"Mąż nigdy nie podniósł na mnie ręki"

Zapewnienia ministra potwierdziła na antenie jego żona. - Mój mąż nigdy nie podniósł na mnie ręki. Nie dziwię się, jak jest zdenerwowany, bo ja się ledwo trzymam na nogach - mówiła. - Język urzędowy nawet nasz polski nadaje się do szyfrowania na wojnie. A co dopiero angielski - tłumaczyła także, pytana dlaczego jej mąż podpisał przedstawione mu przez policję dokumenty.

- Po wypuszczeniu z izby zatrzymań mąż był potwornie zdenerwowany i zestresowany. Ja też z żadnym policjantem nie rozmawiałam. Musiałam szukać, na jakim komisariacie jest mąż - dodała żona ministra.

Zarówno minister, jak i jego żona zapewniali, że próbowali sprawę wyjaśnić w amerykańskim sądzie.

Minister przyznał też, że o zdarzeniu nie informował premiera Donalda Tuska. Jak przyznał, o sprawie wiedziało tylko kilka bliskich mu osób.

jaś//kdj
Powiadom znajomego
Dodaj do:
Sylwester Drzewieckiego - za kratkamihttp://www.tvn24.pl/4229,1,terazmy.html
Podyskutuj (2263)
24.06.2009 | ~Carla UngeheuerFAKTY: Ktos wezwal policje - prawda! Poszkodowana poinformowala osobiscie
(włada biegle angielskim? - nikt nie wie) policjanta o ...
 
Panie Morozowski, mowi sie SWOIM PRACOWNIKOM, a nie ...
... "pracowniką".....uslyszalem raz, pomyslalem - przejezyczenie....a za kilka minut znow, czyli norma?
10.02.2012 | ~mibo
(1)
Mam wrażenie, że ten Pan jakoś dziwnie się zachowuje. ...
(1)
kara śmierci nie, bo już dawno ludzkość to potępiła, ...
(2)
nie dla Wlldsteina. Z tymi poglądami to do opery robić ...
(1)
pan twierdzi że innych nie należy szanowac bo nie mają ...
(3)
Morozowski powinien czytac komentarze na jego temat - moze ...
(1)
Szkoda, że z Morozowskim!
(1)
żyje Kaczyński Polska nie jest niepodległa. To piekło, ...
(1)