Szkło kontaktowe
Zimny stadion
13.02| Nie tylko Stadion Narodowy przeżywa ciężkie... 

Podbój
13.02| Polski satelita stworzony przez młodych... 

Prztyczek
13.02| Przypadek posła Adama Hofmana potwierdza, że po... 

Pod linijkę
13.02| Internauci rozgryźli tajemnicę fryzury... 

Niespodzianka
13.02| Zaskoczeniem ostatnich dni oprócz wejścia... 

Pobudka
13.02| Adam Hofman miał chwile triumfu.... 

Fakty
Na aucie
13.02 | Szef Narodowego Centrum Sportu składa... 

Dzień kobiet
13.02 | Wolę słuchać kobiet z różnych środowisk niż... 

Studniówka
13.02 | Sto dni rządu mija w tym tygodniu. Politycznie... 

Wniosek o przepustkę
13.02 | Obrońca Katarzyny W. złożył wniosek o... 

Greckie porządki
13.02 | Grecja we łzach - od dymu i gazu. Bruksela żąda... 

GRAMMY dalej
13.02 | Wraca po operacji strun głosowych i zgarnia... 

 
17.01.2010
POLITYCZNA RULETKA
Brygida Grysiak
"Jak pan śmie!"
Wracam do środy i przesłuchań, których nie zdążyłam opisać. Zyta Gilowska przed komisją pozwalała sobie na dużo. Na więcej niż mógłby sobie zapewne pozwolić inny świadek. Posłowie z pokorą przyjmowali jej reprymendy. - Jak pan śmie! – mówiła do posła Urbaniaka. - To, że zeznaję pod przysięgą nie oznacza, że macie wtyczkę do mojej głowy – odpowiadała posłowi Arłukowiczowi. To tylko maleńka próba ciętych ripost byłej wicepremier. Ale ja nie o ciętych ripostach teraz…
O WIDEOLOTERIACH

Oburzenie Zyty Gilowskiej wywołało pytanie, jakimi argumentami przekonała ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego do tego, by - wbrew temu, o co zabiegał Totalizator Sportowy – nie obniżać podatków od wideoloterii. Jak mówiła, rozmawiała z premierem na ten temat wielokrotnie. I przekonała go do swoich racji. Jak? Zwłaszcza, że z dokumentów wynika, iż wcześniej był zwolennikiem rozwiązań proponowanych przez Totalizator Sportowy (na przykład z notatki ministra Banasia po spotkaniu z premierem 9 marca 2007 roku)... Tego Zyta Gilowska ujawnić nie chciała. Może zagroziła dymisją?

Gilowska zeznała przed komisją, że jej zespół nie zdecydował się na obniżkę podatku od wideoloterii, bo to byłaby duża inwestycja, a rząd potrzebował pieniędzy na Euro 2012, a poza tym "celem ustawy nie był rozwój hazardu w Polsce, bo Polacy nie potrzebowali powiększenia oferty hazardowej".

O PROJEKCIE TOTALIZATORA

O projekcie napisanym w Totalizatorze wiedziała, bo powiedział jej o nim minister Banaś. Ale, jak się wyraziła, "ten projekt dla niej nie istniał".

O ZESPOLE

W listopadzie 2006 powołała specjalny zespół, który miał opracować nowy projekt. Chciała, żeby prace nad projektem były przejrzyste. Szefem zespołu został minister Banaś. I to on zapraszał do prac, kogo uważał. Dlatego, jak mówiła Gilowska, nie miała świadomości, kto kogo w tym zespole reprezentuje. Tak mówiła odpowiadając na pytanie, czy wiedziała, że w zespole był reprezentant Totalizatora Sportowego Grzegorz Maj. Dopytywana, czy to oznacza, że Totalizator nadzorował prace w resorcie mówiła: "jeden człowiek delegowany przez TS nie jest w stanie wiele zmienić w funkcjonowaniu Ministerstwa Finansów. Podkreśliła, że dzięki temu Totalizator miał jedynie możliwość przysłuchiwania się i obserwowania, w jakim kierunku zmierzają prace nad zmianami w ustawie hazardowej".

ZAŁOŻENIA

Była minister finansów tłumaczyła śledczym, że zespół pracujący nad ustawą dostał wolną rękę. Pod warunkiem, że uwzględni cztery kwestie:

- wypracowanie zmian korzystnych dla budżetu państwa, czyli dających dodatkowe wpływy

- by zmiany nie naruszały równowagi sił, jaka się wytworzyła na rynku między sektorem publicznym i prywatnym

- zaprojektowanie takich zmian, które objęłyby rynek hazardowy systemem rejestracji i obrotu pozwalającym na kontrolę tego biznesu

- rozważenie możliwości zakazu prowadzenia gier losowych i zakładów wzajemnych w internecie

MILIARD NA EURO 2012

Z emocjami opowiadała posłom, że dla niej najważniejszą datą był wtedy 18 kwietnia 2007. 15 minut po tym, jak UEFA ogłosiła, że mamy Euro, Gilowska zaprosiła do siebie Banasia (wiceministra odpowiedzialnego za hazard). "Zaczęliśmy liczyć. I szukać pieniędzy. I znaleźliśmy. Potem zaprosiłam dziennikarzy i powiedziałam, ze znajdziemy miliard złotych".

Co się z nim stało? Co stało się z projektem? Dlaczego nie został przyjęty? "Miałam nadzieję, że w październiku Rada Ministrów ten projekt przyjmie. Potem wiedzieliśmy już, że idą wybory i straciliśmy zapał do dalszych prac. Wiedzieliśmy, że idzie zmiana. Pytano, które projekty chcemy, żeby przejęli następcy. Odpowiedzieliśmy, że nie ten o grach. Bo były pilniejsze. Jak ustawa o finansach publicznych."

O "UWIKŁANYM" DEPARTAMENCIE

Gilowska przyznała, że to ona była inicjatorem rozwiązania Departamentu Gier i Zakładów Wzajemnych i przeniesienia  tematu hazardu do Departamentu Służby Celnej, bo znała "ustalenia protokołu Najwyższej Izby Kontroli z kontroli w MF obejmującej nie tylko departament gier losowych (…) Wiedziałam, że dwa departamenty, w tym departament gier, niespecjalnie popisały się, nie najlepiej wypadły w ocenie kontrolerów, a także we wnioskach pokontrolnych, które otrzymałam w grudniu 2006 roku (…) Wiedziałam z różnych innych źródeł, że departament gier jakoś tak być może niepotrzebnie skupia uwagę wielu osób i podmiotów, jak swego rodzaju piorunochron".

Podobnie jak minister Banaś oświadczyła, że do części urzędników tych departamentów najzwyczajniej nie miała zaufania. "Dlaczego? – dopytywał poseł Arłukowicz. I usłyszał: Nie miałam zaufania i już. Premier mówi dziś, że ma zaufanie do swoich ministrów, a przerzuca ich na inny front. Ja nie miałam zaufania. I już. Ale Pani zeznaje pod przysięgą… - nie poddawał się Arłukowicz. Odpowiedź była krótka, To, że zeznaję pod przysięgą nie oznacza, że macie wtyczkę do mojej głowy".

Było jeszcze o spowiedzi powszechnej: że przesłuchanie to nie spowiedź, a poseł Urbaniak nie jest księdzem. I że ma przed sobą karierę inkwizytora… Nawet posłowie Platformy mówili potem poza protokołem: "żałujemy, że tak się stało, że nie mamy jej dziś po swojej stronie".



Przed Zytą Gilowską zeznawał Marek Wagner, były szef Kancelarii Premiera (Leszka Millera). Było kwieciście. Od początku. Wagner pytany o tzw. swobodną wypowiedź, odpowiedział, że swobodnie "wypowiada się w domu i to jak żony nie ma".

Zeznał, że na posiedzeniach komisji i podkomisji, kiedy omawiano projekt ustawy hazardowej, więcej było lobbystów niż posłów. Jan Kubik (były poseł PSL, szef takiej podkomisji) zeznał następnego dnia, że to nieprawda, "bo by się nie pomieścili. Sala mieściła góra 10-12 osób". Pytany o Macieja Skórkę (asystenta społecznego Jerzego Jaskierni, powiązanego z branżą hazardową) odpowiedział: "koło Skórki nie stałem".

Przypominał, że podczas prac nad ustawą w 2002 i 2003 roku poseł Chlebowski zgłaszał najwięcej poprawek. I że z notatek urzędników ministerstwa finansów wynika, że to właśnie poseł Chlebowski jako pierwszy zgłosił notatkę obniżającą podatek dla automatów o niskich wygranych z 200 euro do 50 euro miesięcznie.

Był pytany także o spotkanie 22 stycznia 2003 roku, które zorganizował w Kancelarii Premiera (już po tym, jak na posiedzeniu komisji finansów przyjęto zapis o podatku w wysokości 200 euro). Uczestniczyli w nim posłowie SLD Anita Błochowiak i Marek Wikiński, ówczesny wiceminister finansów Wiesław Ciesielski i poseł PSL Jan Kubik (który nie pamięta, że brał udział w tym spotkaniu).

Wagner zeznał, że "na tym spotkaniu pani poseł Błochowiak poinformowała, iż mimo przyjęcia przez komisję stawki 200 euro, posłowie z PSL zamierzają w drugim czytaniu zgłosić poprawkę obniżającą opodatkowanie do 50 euro. Obecny na spotkaniu pan poseł Kubik nie zaprzeczył i nie ustosunkował się do tego. Pani poseł Błochowiak zaznaczyła, że nie można również wykluczyć, iż wniosek taki poprze PO, z uwagi na wcześniejsze jego zgłoszenie przez posła Chlebowskiego." Warto zaznaczyć, że i tego Kubik nie pamiętał.

Wagner przyznał, że "także w klubie SLD nie było chęci uchwalenia podatku 200 euro (…) Woli na uchwalenie podatku 200 nie było u nikogo". Na spotkaniu w Kancelarii Premiera padła propozycja stawki progresywnej - od 50 euro miesięcznie. Potem podwyższać ją co roku.

Przesłuchanie podsumował krótko: "To był prawdziwy relaks. W porównaniu do tego, co było w komisji Rywina. Bardzo dziękuję. Pytania wspaniałe. Zawsze możecie mnie wezwać jeszcze raz…"
Redakcja TVN 24.pl informuje, że wypowiedzi dziennikarzy zamieszczone w blogu portalu TVN24.pl są wyrazem ich osobistych poglądów i nie należy ich identyfikować z linią programową redakcji.
Powiadom znajomego
Średnia waga:
Podyskutuj (34)
22.01.2010 | ~realistaCo Pani robiła 24 . 07.08 .o godz 21.45. do kogo Pani dzwoniła 27.08.08.
Zaden normalny człowiek na takie pytania z"marszu" nie ...
POZOSTAŁE WPISY
02.07.2010
22.03.2010
14.03.2010
13.03.2010
09.03.2010
04.03.2010
02.03.2010
27.02.2010
26.02.2010
20.02.2010
20.02.2010
18.02.2010
16.02.2010
16.02.2010
14.02.2010
14.02.2010
11.02.2010
11.02.2010
11.02.2010
10.02.2010
08.02.2010
07.02.2010
03.02.2010
01.02.2010
29.01.2010
29.01.2010
27.01.2010
26.01.2010
25.01.2010
23.01.2010
ARCHIWUM BLOGA
STYCZEŃKWIECIEŃLIPIECPAŹDZIERNIK2012
LUTYMAJSIERPIEŃLISTOPAD
MARZECCZERWIECWRZESIEŃGRUDZIEŃ


 
Piszemy blogi
Fotogalerie
 
Magazyny

KROPKA NAD I

„Kropka nad i” to autorski program Moniki Olejnik, w którym dziennikarka...
czytaj dalej »

POLSKA I ŚWIAT

Polska i Świat to codzienny autorski program informacyjny, podsumowujący najważniejsze...
czytaj dalej »

FAKTY LUDZIE PIENIĄDZE

Program, którego pomysłodawcą jest Roman Młodkowski, prowadzi Rafał Wojda.
czytaj dalej »

PROSTO Z POLSKI

Program poświęcony sprawom i problemom, którymi Polacy żyją na co dzień. Autorzy...
czytaj dalej »

JEDEN NA JEDEN

"Jeden na jeden" to autorski program Bogdana Rymanowskiego.

Dziennikarz...
czytaj dalej »

SUKCES PISANY SZMINKĄ

Program o tematyce biznesowej skierowany do kobiet, które realizują się zawodowo na...
czytaj dalej »

INNY PUNKT WIDZENIA

Program Grzegorza Miecugowa, w którym autor rozmawia z czołowymi postaciami świata nauki...
czytaj dalej »

SZKŁO KONTAKTOWE

Program, w którym w luźnej i żartobliwej formie komentowane są wydarzenia dnia.
czytaj dalej »