| | Tagi: historia, ceny, kryzys, inflacja06:49, 14.03.2010 /tvn24.pl Gdy każdy był milionerem, a nie mógł kupić nicCZYLI POLAKÓW ZMAGANIA Z HIPERINFLACJĄFot. TVN24Milion - po denominacji 100 zł 20 lat temu wszyscy byliśmy milionerami. Średnia pensja w 1990 r. wynosiła dokładnie 1,03 mln zł. Co z tego, skoro o luksusowych towarach można było tylko pomarzyć, bo dostęp do nich był mocno ograniczony, a na rynku szalała hiperinflacja. Za bochenek chleba trzeba było zapłacić niemal 2 tys. zł, a ceny rosły z dnia na dzień w zastraszającym tempie. Dokładnie dwie dekady temu, 14 marca 1990 r. Główny Urząd Statystyczny podał, że w ciągu poprzednich 12 miesięcy ceny urosły o 1395 proc. (sic!). To rekord - tak wysokiego rocznego wzrostu cen GUS nie odnotował w powojennej historii Polski nigdy.
14 marca 1990 r. Główny Urząd Statystyczny podał, że w ciągu poprzednich 12 miesięcy ceny urosły o 1260 proc.
Dla przeciętnego Kowalskiego hiperinflacja, która rozpoczęła się w połowie 89 r. i trwała mniej więcej do marca 90 roku była nie lada problemem. Za każdym razem, gdy dostawał pensję, musiał mieć świadomość, że za miesiąc będzie za nią mógł kupić o jedną trzecią mniej produktów niż w dniu wypłaty. A bywały miesiące, gdy siła nabywcza pieniądza spadał jeszcze szybciej. Np. w styczniu 1990 r. ceny towarów i usług urosły niemal o 80 proc.
Ceny galopowały. Za bochenek chleba, który jeszcze w lipcu 88 r. kosztował 46 zł, dwa lata później trzeba było zapłacić ponad 2 tys. zł. W tym samym okresie kilogram mąki podrożał z 74 zł do 3516 zł, kilogram wołowiny z 560 zł do 19 431 zł, bilet do kina z 230 zł do 2650 zł, para rajstop z 626 zł do 4837 zł, a pół litra wódki z 1800 zł do 21 600 zł. Drastycznie urosła też cena będącego wówczas marzeniem niemal każdego Polaka Fiata 126p. "Maluch" w ciągu dwóch lat podrożał z 1,1 mln zł do 20,5 mln zł.
Z miesiąca na miesiąc rosły też pensje, emerytury i renty. Problem w tym, że te podwyżki wzrostu cen do końca nie rekompensowały. W rezultacie, na początku 1990 r. za przeciętne wynagrodzenie można było kupić znacznie mniej towarów niż jeszcze kilka kwartałów wcześniej. Przeciętna pensja starczała na 341 bochenków chleba, czy 565 litrów mleka, podczas gdy w 88 r. było to odpowiednio 1185 bochenków i 1475 litrów. Trzeba jednak pamiętać, wtedy sklepowe półki wciąż jeszcze świeciły pustkami i zakup niektórych towarów był nie lada wyczynem.
Wielka ucieczka Za 1 dolara można było zjeść bardzo dobry obiad w restauracji. prof. Stanisław Gomułka
Spadająca na łeb na szyję wartość złotego sprawiała, że Polacy musieli uciekać od naszej waluty. - Na początku miesiąca było poczucie, że płaca dogoniła ceny, albo nawet je przegoniła. Ale potem rozpoczynał się wyścig z czasem - tłumaczy prof. Stanisław Gomułka, jeden z ekonomistów, którzy wraz z Leszkiem Balcerowiczem opracowywali wówczas plan walki z inflacją. Jednym ze sposobów, na wygranie wyścigu z galopującymi cenami było kupno walut obcych, przede wszystkim dolarów. W Polsce panowała wówczas dwuwalutowość. Ogromny popyt sprawił jednak, że cena rynkowa dewiz była niesłychanie wysoka. Za przeciętną pensję można było kupić jedynie ok. 20-30 dolarów - dziś ponad 1000.
Dlatego Polska była wtedy prawdziwym rajem dla osób z zachodu. – Za 1 dolara można było zjeść bardzo dobry obiad w restauracji – wspomina prof. Gomułka, który sam wówczas mieszkał za granicą (wykładał na prestiżowej London School of Economics). - Ale jeśli ktoś z Polski chciał wyjechać za granicę, to była klęska. Musiał pozbywać się wszystkich swoich oszczędności - dodaje.
Tak na zapas Inflacja jest zawsze niedobra, zwłaszcza dla biednych. Bo biedniejsi mają mniejsze możliwości ochrony oszczędności przed zniszczeniem przez rosnące ceny. Nie są w stanie na czas kupować walut obcych albo złota. prof. Leszek Balcerowicz
Kłopoty mieli też ci, którzy za granicę wcale się nie wybierali. - Wysoka inflacja jest zawsze niedobra, zwłaszcza dla biednych. Bo biedniejsi mają mniejsze możliwości ochrony oszczędności przed zniszczeniem przez rosnące ceny. Nie są w stanie na czas kupować walut obcych albo złota – mówi tvn24.pl prof. Leszek Balcerowicz, który wówczas jako minister finansów rozpoczynał pracę nad swoją „terapią szokową”.
Ci, którzy nie kupowali dewiz czy kruszców, próbowali dogonić galopujące ceny robiąc zapasy zaraz po otrzymaniu pensji. – Ludzie gromadzili żywność, kupowali meble. To powodowało marnotrawstwo, bo nabywano nie zawsze rzeczy, które były potrzebne. Wtedy nie było jeszcze dużych lodówek, więc wiele rzeczy się marnowało – mówi Gomułka i dodaje, że podobne problemy mieli dwa lata później w Moskwie (prof. Gomułka doradzał premierowi Jegorowi Gajdarowi i jego zespołowi w sprawie reform w Rosji).
Tyle, że i z zakupami były kłopoty. Towarów w sklepach było niewiele, a by je kupić trzeba było odstać swoje w gigantycznej kolejce. – To była zmora. Zmora ogromnych kolejek i gwałtownie rosnących cen – wspomina Balcerowicz.
Skąd ta inflacja?
Przyczyny tego cenowego horroru tkwił w polityce gospodarczej prowadzonej przez partyjny rząd w ostatnich latach socjalizmu. Chcąc rozładować coraz bardziej napiętą sytuację społeczną i w obliczu licznych strajków, władze na potęgę podnosiły wynagrodzenia i rozdawały pieniądze na lewo i prawo w postaci różnego rodzaju dotacji. Problem w tym, że wzrost ten nie miał jakiegokolwiek odzwierciedlenia w realnej gospodarce. Wydajność pracy była niska, a wpływy z podatków małe. Dziura w państwowej kasie rosła z roku na rok. Najłatwiejszym sposobem na jej załatanie był po prostu dodruk pieniędzy. A że w Polsce nie było niezależnego banku centralnego, prasą drukarską rządzili politycy, którzy nie mieli jakichkolwiek skrupułów przed zalewaniem rynku masą pieniądza.
 - Dłuższa praca, reforma finansów publicznych, prywatyzacja oraz sprawny i... czytaj więcej » Z drugiej strony kontrolowane odgórnie ceny rosły jedynie nieznacznie lub wcale. Brak towarów sprawiał jednak, że przeciętny Polak, mimo wyższej pensji o dużych zakupach mógł jedynie pomarzyć. W gospodarce skumulowana była więc ogromna ilość pieniędzy, które nie mogły być wydane. – To nagromadzenie było czymś w rodzaju paliwa. Iskrą, zapalnikiem, która uruchomiła hiperinflację było dopiero uwolnienie cen żywności przez rząd Mieczysława Rakowskiego (w sierpniu 1989 r. – red.) – tłumaczy Gomułka. Gdy bowiem na rynku wreszcie zapanowały prawa popytu i podaży, ceny natychmiast poszybowały w górę.
Stabilizacja
Walkę galopującym w zastraszającym tempie cenom wypowiedział rząd Tadeusza Mazowieckiego, z ministrem finansów Leszkiem Balcerowiczem. Wraz z grupą ekonomistów (był wśród nich m.in. Jeffrey Sachs z Harvardu) Balcerowicz przygotował plan, który miał przeprowadzić polską gospodarkę od skrajnie niewydolnego socjalizmu do efektywnego kapitalizmu. 11 ustaw wchodzących w jego skład przedstawiono w Sejmie 17 grudnia 1989 r.
Jednym z najpilniejszych zdań było zwalczenie galopujących cen. By ugasić ogień hiperinflacji w jak najszybszym tempie, Balcerowicz i jego ekipa… dolali do niego oliwy. Uwolnione zostały niemal wszystkie ceny, co spowodowało ich błyskawiczny wzrost. Ceny urzędowe (np. elektryczności czy gazu), które pozostawały pod kontrolą państwa, w styczniu 1990 r. zostały urealnione, co w tym przypadku oznaczało ich radykalną podwyżkę. Efekt był natychmiastowy - w styczniu inflacja wyniosła 79,6 proc. – to historyczny rekord. Potem z miesiąca na miesiąc zaczęła jednak spadać. W lutym ceny urosły o 23,8 proc, a w marcu już tylko o 4,3 proc.
Szybkie reformy  Leszek Balcerowicz zapowiada nowy plan, który tym razem ma posłużyć... czytaj więcej »
Przyczyniło się do tego wiele działań ekipy Balcerowicza. Po pierwsze zrównoważono budżet, ostro tnąc wydatki, co sprawiło, że znacznie spadł popyt. A wiadomo - gdy mniejszy popyt, mniejsze są tez ceny. Po drugie wprowadzono wymienialność złotego na waluty i ustalono stały kurs wymiany naszej waluty na dolary (9500 tys. zł), co zadziałało jak kotwica antyinflacyjna. Po trzecie wprowadzono tzw. popiwek, czyli podatek od podwyżki wynagrodzeń, który powstrzymywał przedsiębiorstwa przed nieograniczonym podnoszeniem pensji.
Te działania spełniły swoje zadanie – inflacja spadła z 294,1 proc. w pierwszym półroczu 1990 r. do 40,1 proc. w pierwszym półroczu 1991 r. Dochodzenie do inflacji poniżej 10 proc. rocznie, potrwało jednak jeszcze 10 lat (dopiero w 1999 r. ceny urosły o 7,3 proc.). – Hiperinflację udało nam się zbić bardzo szybko, ale tej utrzymującej się na poziomie kilkudziesięciu, kilkunastu procent, niestety nie – przyznaje prof. Gomułka.
Można było inaczej?
 - Gdyby nie szokowa terapia Balcerowicz, a potem schładzanie gospodarki pod... czytaj więcej » Długi okres zbijania inflacji do poziomu poniżej 10 proc. jest jednym z argumentów przeciwników Planu Balcerowiscza i metod jakimi posłużył się ówczesny minister finansów. Część ekonomistów zarzuca mu, że postępował zbyt radykalnie, że uwolnienie cen było zbyt szybkie i w rezultacie (wraz z innymi reformami wprowadzonymi przez Balcerowicza) doprowadziło do znacznego pogorszenie się stopy życiowej pracujących w przedsiębiorstwach państwowych i PGR-ach, licznych bankructw, czy upadku części przemysłu. Jednym z największych adwersarzy Balcerowicza był i nadal jest prof. Grzegorz Kołodko, który proponował walkę z hiperinflacją poprzez zamrożenie części cen. Jakie rezultaty przyniosłyby postulowane przez niego metody, dziś trudno powiedzieć.
Po dwóch dekadach
W sumie w ciągu 20 lat wolnego rynku w Polsce ceny wzrosły o 2,7 tys. proc. Dla pocieszenia można jednak dodać, że od czasu wprowadzenia Planu Balcerowicza nasze przeciętne wynagrodzenie urosło nominalnie ponad 120-krotnie. W 1989 r. za jedną pensję można było kupić np. ok. 2000 jaj, 42 półlitrówki wódki, czy 442 litry benzyny. Dziś stać nas na 7300 jaj, 158 półlitrówek i 804 litry benzyny.
Błażej Górski
/matGdy każdy był milionerem, a nie mógł kupić nichttp://www.tvn24.pl/12692,1647602,,,gdy-kazdy-byl-milionerem--a-nie-mogl-kupic-nic,wiadomosc.html
16.03.2010 | ~itrpamięć wraca- kiedyś jedna słuszna partia, teraz ludziska co dwa lata ...
Pozostałe informacje 28-05-2012 OSIEM NOWYCH SAMOLOTÓW DLA POLSKIEGO PRZEWOŹNIKAPremier Donald Tusk obejrzał pierwszy z ośmiu Bombardierów, które zasilą flotę Eurolotu. - Każdy, kto korzysta w Polsce z...czytaj dalej »
26-05-2012 MINISTERSTWO PLANUJE PROGRAM DOPŁATMinisterstwo Pracy chce ułatwić młodym rodzicom powrót na rynek pracy. Dlatego planuje uruchomić program dopłat dla pracodawców...czytaj dalej »
25-05-2012 FRANCUSKI DOM MODY WYCENIONO NA 25,9 MLD DOL.Louis Vuitton została uznana za najbardziej wartościową modową markę na świecie - znalazł się na szczycie zestawienia BrandZ Top...czytaj dalej »
25-05-2012 EKSPERT: NIE MA PODSTAW DO OBAWSprzedaż detaliczna w kwietniu wzrosła o 5,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2011 roku, a w ujęciu miesięcznym spadła o...czytaj dalej »
25-05-2012 ZAOSZCZĘDZIŁ 174 MLN DOLARÓWMark Zuckerberg sprzedał akcje Facebooka o wartości 1,13 mld dol. tego samego dnia, gdy zadebiutował na nowojorskiej giełdzie. I...czytaj dalej »
25-05-2012 ODSZKODOWANIE ZA BRAK INFORMACJI O RYZYKU KUPNABank inwestycyjny Morgan Stanley wypłaci odszkodowania tym klientom, którzy przepłacili za akcje Facebooka, bo nie zostali na...czytaj dalej »
| | Najważniejsze tc0_tabbar_01 Najpopularniejsze tc2_tabbar_01 Urodziwa Serbka Bojana Jovanovski okazała się dla Agnieszki Radwańskiej tylko kolejną treningową przeszkodą.... czytaj dalej » czytaj więcej z kategorii: sport » Portal amerykańskiej stacji CNN uruchomił serwis poświęcony żołnierzom, którzy zginęli w czasie misji NATO w... czytaj dalej » czytaj więcej z kategorii: Świat » - Nie ma żadnego wniosku, traktuję to jako fakt medialny. Jeśli taki wniosek wpłynie i będzie zgodny z polskim... czytaj dalej »czytaj więcej z kategorii: polska » Pogoda: Ciśnienie hPa Nie żyje były dziennikarz TVP Jacek Bochenek. Był m.in. wydawcą i prezenterem Panoramy. Od 2006 r. pracował w... czytaj dalej »czytaj więcej z kategorii: kultura » Na Festiwalu Filmowym w Cannes gwiazdy nie tylko były fotografowane przez paparazzi, ale i przez siebie nawzajem.... czytaj dalej » czytaj więcej z kategorii: michałki » 27.05.2012 | ~tak odpowiadam „Fakty po Faktach” to program publicystyczny autorstwa prowadzących główne... czytaj dalej » „Kropka nad i” to autorski program Moniki Olejnik, w którym dziennikarka... czytaj dalej » Polska i Świat to codzienny autorski program informacyjny, podsumowujący najważniejsze... czytaj dalej » Program, którego pomysłodawcą jest Roman Młodkowski, prowadzi Rafał Wojda. czytaj dalej » Program poświęcony sprawom i problemom, którymi Polacy żyją na co dzień. Autorzy... czytaj dalej » "Jeden na jeden" to autorski program Bogdana Rymanowskiego.
Dziennikarz... czytaj dalej » Program o tematyce biznesowej skierowany do kobiet, które realizują się zawodowo na... czytaj dalej » Program Grzegorza Miecugowa, w którym autor rozmawia z czołowymi postaciami świata nauki... czytaj dalej » Program, w którym w luźnej i żartobliwej formie komentowane są wydarzenia dnia. czytaj dalej » |