Jak uchronić się przed śmiercią z rąk talibów podczas jednej z nieoczekiwanych kontroli na drodze, podczas których rebelianci sprawdzają telefony komórkowe zatrzymanych, aby przekonać się o tym kogo wspierają?
Przemyślni Afgańczycy stworzyli nowy biznes, który pozwala w takiej sytuacji ujść z głową - produkcja i sprzedaż "talibskich" dzwonków do komórek, które można szybko ustawić na wypadek problemów.
Zniszczyłeś siebie samego w imię miłości do religii
Młody bohaterze, męczenniku, spłonąłeś.
Tekst jednego z "odpowiednich" dzwonków
Z jednym producentem i sprzedawcą takich "polis" rozmawiał reporter "Wall Street Journal". Kabulski sprzedawca Nasratullah Niazai twierdzi, że przez ostatni rok jego interes gwałtownie się rozwinął. Swoje produkty sprzedaje za odpowiednik około dwóch dolarów. Jak sam mówi, nie ma żadnych związków z talibami, jedynie odpowiada na zapotrzebowanie.
Dźwiękowa polisa
Jak mówi Niazai, praktycznie każdy, kto oddali się od stolicy o godzinę jazdy, spotka na drodze talibów. Rebelianci tworzą improwizowane posterunki i kontrolują podróżnych. Obiektem zainteresowania są zwłaszcza telefony komórkowe, ponieważ zapisane na nich kontakty, muzyka i filmy mogą dużo powiedzieć o właścicielu.
- Jeśli znajdą normalną muzykę, to oznacza, że nie przestrzegasz praw islamu i przeważnie zniszczą telefon - mówi Hadżi Mohammad Chan, handlarz warzywami z Kabulu, jeden z klientów Niazaia. Zdarzają się też przypadki zmuszenia do zjedzenia karty sim lub innych części telefonu. Na to nakładają się długie przesłuchania a w skrajnych przypadkach, jeśli w komórce znajdą się dowody współpracy z władzami i ISAF, kara śmierci.
Szef Wysokiej Rady Pokoju w Afganistanie, organu odpowiedzialnego za... czytaj więcej »
Jak mówi Chan, gdy tylko wyjeżdża z Kabulu, to usuwa z telefonu wszystkie świeckie piosenki i filmiki oraz przestawia cały telefon na język paszto, którego w zdecydowanej większości używają talibowie. Na dokładkę ustawia dzwonki sprzedawane przez Niazai. - Czasem może to ocalić życie - mówi Khan.
Odpowiednia muzyka
Gdy talibowie rządzili Afganistanem w latach 90. XX wieku, zakazali muzyki jako niezgodnej z Koranem. Zezwolono jedynie na piosenki i hymny religijne, pod warunkiem, że nie pojawiają się w nich żadne instrumenty. Nawet teraz, dekadę po obaleniu władzy talibów, przemysł produkcji "odpowiedniej" muzyki ma się dobrze.
Jak mówi cytowany przez WSJ jeden z rzeczników talibów Zabihullah Mudżahid, bojownicy mają w swoich szeregach około 40 śpiewaków z "pięknymi i atrakcyjnymi głosami", którzy mają produkować po około jednym albumie miesięcznie z 12 piosenkami. Utwory "uczą odpowiedzialności, odwagi i obrony kraju przed najeźdźcami".