Sąd Najwyższy Białorusi uznał, że 25-letni Dźmitry Kanawałau i Uładzisłau Kawaliou są winni przeprowadzenia kwietniowego zamachu w mińskim metrze, w którym zginęło 15 osób. Sąd skazał ich na karę śmierci. Teoretycznie ułaskawić ich może prezydent Białorusi. Rodzina jednego ze skazanych już zapowiedziała, że zwróci się z prośbą o łaskę. Jednak niedawno Aleksandr Łukaszenka stwierdził, że "kara za podobne czyny powinna być najsurowsza".
Jako, że proces toczył się przed Sądem Najwyższym Białorusi, wyrok jest ostateczny i nie podlega zaskarżeniu. Zgodnie z obowiązującym prawem, wniosek o ułaskawienie skazańców może rozpatrzyć prezydent.
Zamach w metrze
11 kwietnia w wieczornych godzinach szczytu eksplodował ładunek wybuchowy na stacji metra Oktiabrskaja (biał. Kastrycznickaja) w centrum Mińska. Zginęło 11 osób, kolejne cztery zmarły w następnych dniach i tygodniach w szpitalach. Rannych zostało kilkaset osób.
Wybuch w metrze zarejestrowany przez kamery przemysłowe (Belsat.eu)
Główny oskarżony o przeprowadzenie zamachu w mińskim metrze Dźmitry... czytaj więcej »
Oskarżonym o przygotowanie i podłożenie ładunku wybuchowego na stacji metra w centrum Mińska był 25-letni Dźmitry Kanawałau. Jego rówieśnik, Uładzisłau Kawaliou, został oskarżony o współudział i niepoinformowanie o przestępstwie.
Sąd uznał obu za winnych i po kilkugodzinnym odczytywaniu wyroku orzekł karę śmierci, jakiej żądał prokurator. Określając oskarżonych jako "wyjątkowo niebezpiecznych dla społeczeństwa" sędzia Alaksandr Fedarcou orzekł: - Sąd skazuje ich na najwyższy wymiar kary - karę śmierci przez rozstrzelanie.
Sąd: Inne zamachy także
Kanawałau został też uznany winnym przeprowadzenia innych zamachów bombowych, w Mińsku 4 lipca 2008, gdy rany odniosły 54 osoby oraz Witebsku we wrześniu 2005, gdy rannych zostało ok. 50 osób. Kawaliou zdaniem sądu pomagał mu przygotować ten pierwszy atak.
- Potwierdziła się jedna z wersji zamachu w mińskim metrze. Przeprowadził... czytaj więcej »
25-letni mężczyźni przyjaźnią się od dzieciństwa. Pracowali razem w fabryce w Witebsku. Prokuratura nie przedstawiła konkretnych motywów zamachów, oprócz twierdzenia, że mężczyźni dążyli do zaburzenia porządku społecznego w kraju.
Prokurator Alaksiej Stuk podkreślał, że proces dowiódł winy obu oskarżonych, choć Kanawałau, który przyznał się do dokonania zamachu w metrze, nie przyznał się do niektórych wcześniejszych incydentów. Stuk odrzucił twierdzenia Kawalioua, który twierdził, że podczas śledztwa wywierano na niego presję, by wymusić zeznania. Kanawałau odmówił zeznań przed sądem.
"Sensacyjny" finisz obrony
Opozycyjna gazeta "Nasza Niwa" pisze, że w "sensacyjnym" wystąpieniu końcowym adwokat skazanych Stanisłau Abraziej podał w wątpliwość rzetelność śledztwa, analizując nagrania z kamer w metrze.
Podczas gdy cała uwaga Białorusinów skupiła się na informacjach o śledztwie... czytaj więcej »
"(Abraziej) wskazał na momenty, gdy na wideo zarejestrowano ludzi, którzy mogli być wspólnikami terrorysty. Zwrócił też uwagę na fakty mogące świadczyć o tym, że Kawaliou wyszedł ze stacji metra +Oktiabrskaja+ jeszcze przed wybuchem. Poza tym argumenty adwokata mogą świadczyć o sfałszowaniu w nagraniu kadrów rejestrujących wydarzenia z 11 kwietnia w mińskim metrze" - pisze gazeta.
Łukaszenka nie skorzysta z prawa łaski?
Siostra jednego ze skazanych, Natalia Kawalioua, powiedziała krótko po ogłoszeniu wyroku, że rodzina poprosi prezydenta Łukaszenkę o łaskę dla Uładzisłaua Kawalioua. Przyznała też, że rodziny sądzonych zaskoczył wyrok śmierci. - Nie, nie spodziewaliśmy się tego - odpowiedziała kobieta.
Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka oznajmił niedawno w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji, że podejmie decyzję, czy "ułaskawić czy nie ułaskawić" dwóch oskarżonych.
- Będę musiał, czy chcę tego, czy nie (...) powiedzieć w tej sytuacji ostatnie słowo. Jeśli sąd podejmie decyzję o karze śmierci dla tych ludzi (...), powinienem podpisać dekret o tym, czy ich ułaskawić, czy nie - powiedział Łukaszenka rosyjskiej telewizji. Podkreślił zarazem: "Jako prezydent uważam, że kara za podobne czyny powinna być najsurowsza".
Prawodawstwo Białorusi przewiduje karę śmierci w przypadku 12 zbrodni popełnianych w okresie pokoju i dwóch zbrodni popełnianych w czasie wojny. Liczba wydawanych wyroków śmierci jednak maleje: w latach 1991-1999 w ciągu roku skazywano na śmierć 20-47 osób, w roku 1999 wydano 13 wyroków śmierci, a do roku 2003 skazywano od 4 do 7 osób rocznie.
Rada Europy domaga się od władz w Mińsku, by wprowadziły moratorium na wykonywanie kary śmierci. Jest to jeden z warunków przywrócenia obecnie zawieszonego statusu Białorusi w Radzie jako specjalnego obserwatora.