Wiadomo, że ma pięć lat, lecz jej nazwisko okrywa tajemnica. Mała azerska dziewczynka stała się mimo woli symbolem azerbejdżańskiej opozycji sprzeciwiającej się wieloletnim rządom Ilhama Alijewa.
Nieliczna azerbejdżańska opozycja od tygodni stara się powtórzyć sukces bliskowschodnich aktywistów, szczególnie tych z Egiptu i Tunezji, i pozbyć się rządzącego krajem niemal od początku niepodległości w latach 90. XX wieku klanu Alijewów. Do tej pory z marnym skutkiem.
Chociaż protesty w Baku organizowane są co kilkanaście dni, daleko im do egipskich czy tunezyjskich pierwowzorów. Przeciwko rządowi decyduje się za każdym razem protestować tylko garstka - kilkudziesięciu, maksymalnie kilkuset - opozycjonistów. Niemniej, rząd traktuje każdy sprzeciw poważnie i wszystkie nielegalne demonstracje są szybko pacyfikowane przez policję.
Władze Azerbejdżanu nie tolerują krytyki. Szczególnie, gdy ma ona szansę... czytaj więcej »
Nie inaczej było 17 kwietnia, gdy w stolicy znów pojawili się manifestanci. Szybka akcja policji zakończyła protest niedługo po tym, gdy przeciwnikom prezydenta Ilhama Alijewa udało się zaledwie rozrzucić krytykujące go ulotki.
"Zabierz dziecko. Szanuj się"
Od bezbarwnych, mimo oczywistego dramatu zatrzymanych narażonych na szykany władz, poprzednich protestów ten różnił się jednak znacząco. Tym razem protest zyskał twarz. Twarz pięcioletniej dziewczynki.
- Zabierz dziecko. Szanuj się - słychać na nagraniu, które obiegło Azerbejdżan. To agent bezpieki zwraca się do matki, która wraz z pięcioletnią córką jeszcze przed chwilą skandowała "wolność" i "rezygnacja". - Nie mamy pieniędzy na leki - odpowiedziała tajniakowi matka. - Nie myśl, że będziesz w stanie utrzymać swój rząd. 30-letni rząd rozpadł się w Egipcie - dorzuciła kobieta.
Echa arabskich rewolucji docierają na Kaukaz Południowy. Zachęcona... czytaj więcej »
- Utrzymamy rząd, nie bój się - odpowiedział jej policjant, nakazując "zabrać dziecko i odejść". Kobieta nie posłuchała tej dobrej rady i "pomóc" musieli jej policjanci. Co najmniej trzech postawnych mężczyzn otoczyło matkę i dziecko, wyprowadzając je z protestu.
Symbol to za mało
Z nagrania nie wynikało, by kobieta i dziewczynka zostały zatrzymane. Dla słabej azerbejdżańskiej opozycji pięciolatka stała się jednak od razu symbolem oporu. Niektórzy porównują ją nawet do słynnej Nedy, która zginęła w trakcie antyrządowych protestów w Iranie w 2009 roku.
Samymi symbolami, nawet tak wdzięcznymi jak twarz małej dziewczynki, opozycja nie zdoła jednak z pewnością pokonać władz, a nic nie wskazuje na to, by do nielicznych opozycjonistów miały dołączyć tysiące rodaków, by tak jak w Egipcie pozbyć się autokratycznego reżimu.