SLD SKŁADA WNIOSEK O WOTUM NIEUFNOŚCI DLA MINISTRA FINANSÓW
TVN24
Sojusz Lewicy Demokratycznej jeszcze we wtorek złoży w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec Jacka Rostowskiego. Żeby przekonać posłów o konieczności odwołania ministra finansów, politycy Sojuszu zorganizowali konferencję prasową na stacji benzynowej, której część udziałów należy do państwa. - Prawie cztery bochenki chleba więcej trzeba zapłacić za kanister paliwa - grzmiał poseł SLD Marek Wikiński.
SLD zwołał konferencję na jednej z warszawskich stacji benzynowej z orłem w logo. Tam swój samochód zatankował Marek Wikiński.
- Wybraliśmy tę stację dlatego, że Skarb Państwa ma w niej swoje udziały (20 proc.) - tłumaczył rzecznik partii Tomasz Kalita. Poprosił jednak dziennikarzy, by w swoich przekazach nie wymieniali nazwy stacji. - Nie chcemy jej zaszkodzić - wyjaśnił.
"Nie możemy bezczynnie dalej patrzeć, jak rząd nie robi nic"
Poprzemy wniosek SLD o odwołanie ministra finansów Jacka Rostowskiego -... czytaj więcej »
- Kiedy tak jak miliony Polaków na początku marca kupowałem benzynę 95-oktanową, zapłaciłem za kanister 20-litrowy 90 kilka złotych. Dzisiaj kupiłem 20 litrów benzyny 95-oktanowej za 102 złote i 60 groszy. Różnica w cenie to prawie cztery bochenki chleba. Rząd nie ma wpływu na to, co dzieje się w Libii, ale ma wpływ na to, jaką akcyzę pobiera od każdego litra benzyny i oleju napędowego - mówił Wikiński.
I podkreślił: - Nie możemy bezczynnie dalej patrzeć. jak rząd nie robi nic, aby ulżyć w tej trudnej sytuacji polskim rodzinom.
Według Wikińskiego za urzędowania Rostowskiego Polska zadłuża się w "sprinterskim tempie": o prawie 300 mld zł zwiększył się dług publiczny, a ubiegłoroczny deficyt sektora finansów publicznych przekracza 112 mld zł. - To wszystko wskazuje na to, że finanse państwa są w niekompetentnych rękach - ocenił.
Jak tłumaczył, SLD zdecydował się złożyć wniosek o odwołanie ministra, ponieważ marszałek Sejmu nie może go zamrozić, tak jak zapewne - w ocenie posła SLD - zrobiłby to z wnioskiem o debatę sejmową. Zdaniem posła, każdy uczciwy poseł powinien podnieść rękę za odwołaniem ministra finansów, bo - jak ocenił - każdy taki głos będzie "głosem dla Polski".
"Żyjemy w kraju po pięć złotych"
Natomiast inny poseł Sojuszu, Sławomir Kopyciński, podkreślił, że blisko 50 proc. ceny jednego litra benzyny to obciążenia podatkowe, które - jak mówił - zafundował Polakom właśnie Jacek Rostowski.
- W naszym przekonaniu nie jest on ministrem finansów, ale przede wszystkim szefem sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej, co udowodnił przy wyborach prezydenckich i do europarlamentu. Pamiętajmy, że decyzje o zwiększeniu deficytu budżetowego i o podwyżce podatku VAT podejmował po zakończeniu tych wyborów - powiedział poseł SLD.
- To może być tydzień rekordowych cen na stacjach benzynowych - ostrzega w... czytaj więcej »
Rzecznik SLD Tomasz Kalita przekonywał z kolei, że przyszedł najwyższy czas, aby rząd się w końcu "obudził" i dostrzegł, że coraz trudniej żyje się Polakom. - Żyjemy w kraju po pięć złotych, jak śmieją się internauci. Mamy paliwo za ponad 5 zł, cenę chleba, która dochodzi do 5 zł i mamy cenę cukru, która dochodzi do ponad 6 zł. Chcemy żeby ten rząd otrząsnął się i oczekujemy poważnej debaty w Sejmie na temat przeciwdziałania skutkom cen paliw i podwyżek cen żywności - oświadczył rzecznik.
PiS za wnioskiem, ale go nie podpisze
Pod wnioskiem złożonym przez SLD ws. odwołania ministrów finansów musi podpisać się co najmniej 69 posłów. Sam klub Sojuszu ma 44 posłów. PiS zapowiedziało, że pod wnioskiem nie podpisze się, ale jeśli dojdzie do głosowania, politycy partii poprą wotum nieufności wobec Rostowskiego.
Do odwołania ministra potrzebna jest większość głosów ustawowej liczby posłów - czyli 231. PO i PSL mają razem 234 z 460 głosów.