Szkło kontaktowe Nowe wideo Fakty | Tagi: śledztwo 12:34, 17.11.2011 /tvn24.pl ZOBACZ, CO WG. PROKURATORÓW NIE ZGADZA SIĘ W ZEZNANIACH"Fundamentalne sprzeczności" i luki w wersji rodziny OlewnikówKto brał udział w imprezie w domu Krzysztofa Olewnika, w wieczór kiedy doszło do porwania; kiedy o porwaniu zawiadomiono policję, w jaki sposób na ścianie w domu Olewnika znalazły się ślady krwi i czy Krzysztof mógł być widziany już po fakcie porwania, jako wolny człowiek - to tylko kilka pytań, na które śledczy nie mają jasnych odpowiedzi. Prokuratorzy znaleźli rozbieżności i luki w zeznaniach m.in. rodziny Olewników i dlatego nie wykluczają, że uprowadzenie Krzysztofa z jego domu w 2001 roku mogło zostać sfingowane. Jak poinformował tvn24.pl śledczy od rana są w Drobinie, gdzie wraz z policją prowadzą przeszukania mieszkań i domów członków rodziny w poszukiwaniu dowodów. Prokuratorzy swoje działania zaczęli m.in. w domu Ewy i Włodzimierza Olewników. Tezę o sfingowaniu porwania Olewnika mogą potwierdzać m.in. rozbieżności i niejasności w zeznaniach świadków, w tym także członków rodziny Olewników: - Istnieją fundamentalne sprzeczności w zeznaniach świadków opisujących przebieg wydarzeń związanych z piątkową imprezą i sobotnim porankiem. Wątpliwości nasuwają się też w związku z oględzinami domu Krzysztofa Olewnika i opisem jaki przedstawia jeden ze skazanych, Artur Rechul. Są też zeznania świadków, którzy twierdzą, że widzieli Krzysztofa Olewnika już po 27 października 2001 r. w okolicznościach wskazujących na to, że nie był uprowadzony – wylicza rzecznik prokuratury apelacyjnej w Gdańsku Krzysztof Tyrka. CO USTALIŁ DO TEJ PORY SĄD, KOGO SKAZANO ZA ZABÓJSTWO OLEWNIKA - CZYTAJ Podważają oficjalną wersję Rok temu tvn24.pl ujawnił przełomowe odkrycie krakowskich śledczych – ślady krwi nieznanej osoby w domu Krzysztofa. Z badania wynikało, że należała ona do mężczyzny. Prokuratorzy oficjalnie przyznali, że podejrzewają, iż przed uprowadzeniem w domu Krzysztofa mogło dojść do zabójstwa. I w tym właśnie upatrują motyw ewentualnego sfingowania porwania Krzysztofa. Istnieją fundamentalne sprzeczności w zeznaniach świadków opisujących przebieg wydarzeń związanych z piątkową imprezą i sobotnim porankiem. Wątpliwości nasuwają się też w związku z oględzinami domu Krzysztofa Olewnika i opisem jaki przedstawia jeden ze skazanych, Artur Rechul. Są też zeznania świadków, którzy twierdzą, że widzieli Krzysztofa Olewnika już po 27 października 2001 r. w okolicznościach wskazujących na to, że nie był uprowadzony rzecznik prokuratury apelacyjnej w Gdańsku Krzysztof Tyrka Rodzina odcięta od nowych dowodów Nowa hipoteza mogłaby tłumaczyć, dlaczego świadkowie, którzy przewinęli się przez dom Krzysztofa 26 i 27 października 2001 roku, nie przedstawiają spójnej wersji i mylą się w swoich zeznaniach. Wątpliwości wobec zeznań rodziny i świadków nasiliły się wiosną tego roku, po zakończeniu serii prokuratorskich eksperymentów w domu Krzysztofa i przesłuchań wszystkich osób, które gościły w tam w krytycznych dniach. O tym, jak duże są to wątpliwości, świadczy odebranie przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku wiosną tego roku rodzinie Olewników dostępu do akt śledztwa w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa. Jako pokrzywdzeni ojciec i siostry mieli do nich dostęp. Lista głównych wątpliwości Wtedy zaczęliśmy dociekać, co skłoniło prokuratorów do takiego ruchu. Za zgodą Sądu Okręgowego w Płocku zapoznaliśmy się z aktami poprzednich śledztw, aż do procesu oskarżonych o porwanie (2008 rok). W tych protokołach znaleźliśmy rozbieżności i luki. Weryfikując nasze ustalenia, rozmawialiśmy nieoficjalnie z policjantami pracującymi przy sprawie i z posłami z komisji śledczej, którzy poznali ustalenia śledztwa. Zapytaliśmy o nie prokuraturę. Oskarżyciele potwierdzili, że je badają. OTO LISTA GŁÓWNYCH ROZBIEŻNOŚCI I LUK - Kto i kogo zapraszał na kolację z domu Krzysztofa W piątek, 26 października około godz. 18 Włodzimierz Olewnik wraz z zięciem Lechem M. i Jackiem K., przyjacielem jego syna, zaczęli pić wódkę z policjantami z komendy w Płocku. Impreza odbywała się w domu Krzysztofa Olewnika. Przedsiębiorca parokrotnie zmieniał wersję o tym kto, kogo zaprosił. Zeznając tuż po zniknięciu Krzysztofa stwierdził, że „mój syn (…) zrobił kolację dla grona kolegów (…)” i wymienił m.in. nazwiska płockich policjantów. Zaś matka Krzysztofa zeznawała w 2002 roku: - Z tego co wiem, to głównym organizatorem był Kęsicki (Wojciech, policjant – red.). Później, m.in. przed sejmową komisją przedsiębiorca zmienił swoją pierwszą wersję i też twierdził, że pomysłodawcą był Kęsicki. Natomiast część świadków, w tym zaproszeni policjanci z Płocka twierdziło, że zaprosił ich Włodzimierz Olewnik. Do dzisiaj nie ma pewności kto był pomysłodawcą niecodziennej imprezy lokalnej policji z przedsiębiorcą i jego synem. Rozbieżne są też powody zorganizowania tego przyjęcia. Na początku Włodzimierz Olewnik przedstawiał wersję, że zaproszeni zostali policjanci z lokalnej drogówki, których miał urazić Krzysztof złapany w trakcie kontroli drogowej. Jednak żaden z zaproszonych policjantów nie pracował w drogówce. Byli to funkcjonariusze z Wydziału Postępowań Administracyjnych, zajmujący się m.in. wydawaniem pozwoleń na broń. Goście dopytywani przez prokuraturę mylili się w zeznaniach, wycofywali z wcześniejszych stwierdzeń i nie potrafili jednoznacznie powiedzieć, jak przebiegała impreza, kto i po co ich na nią zaprosił oraz co ostatecznie wydarzyło się w domu. - Gdzie była wieczorem Danuta Olewnik Z lektury akt sądowych wynika, że siostra Krzysztofa, Danuta Olewnik–Cieplińska i jej mąż Klaudiusz Ciepliński nie opowiedzieli o wszystkim, co robili w noc zniknięcia jej brata. W trakcie przesłuchań w 2004 twierdzili, że wieczór i część nocy 26 października (piątek) spędzili w kinie i na kręglach w Warszawie. Tego wieczora Danuta dzwoniła do Krzysztofa, bo jak twierdzi, ten miał do nich dojechać. Po tych przesłuchaniach prokuratorzy zdobyli zeznania innych świadków, którzy widzieli małżeństwo w piątek wieczorem w Płocku, w klubie „10.5”. Tę rozbieżność zauważył jeden z prokuratorów i zaczął przesłuchiwać siostrę i szwagra Krzysztofa. W 2005 roku małżeństwo przyznało, że wieczorem byli także w Płocku. To ważne dla śledztwa, bo z zeznań uczestników imprezy w domu Krzysztofa wiadomo, że Krzysztof około północy był w Płocku, odwożąc policjantów z imprezy. Czy spotkał się tam z siostrą? Prokuratorzy przyznali oficjalnie, że w zeznaniach świadków mówiących o wydarzeniach z piątku i soboty są „fundamentalne rozbieżności” i niejasności. - Kto pojechał jako pierwszy do domu Krzysztofa Szczepan J. i Zbigniew K., dwaj zaufani pracownicy Włodzimierza Olewnika zeznali, że na polecenie swojego szefa – przekazane przez kasjerkę zakładu - pojechali w sobotę około godz. 9 rano do domu Krzysztofa, by sprawdzić „czy coś się stało” (Olewnik nie mógł się dodzwonić do syna). Zbigniew K. był bliskim kolegą Krzysztofa, miał klucz od jego domu. Twierdzili, że pod domem spotkali się z ojcem Krzysztofa. Tej wersji zaprzecza sama kasjerka zakładów, zeznała, że odebrała telefon nie od Włodzimierza ale od Ewy Olewnik (matki Krzysztofa) która prosiła, by jacyś pracownicy pojechali sprawdzić co się stało w domu Krzysztofa. Kobieta utrzymuje też, że nie przekazywała tego polecenia Szczepanowi J. i Zbigniewowi K. tylko dwóm innym pracownikom. Z kolei sam ojciec przesłuchany przez policję w sobotę 27 października o godz. 11 stwierdził, że nie pamięta, z jakimi pracownikami pojawił się w domu syna dwie godziny wcześniej. - Kto i czemu posprzątał po imprezie Jedna z największych luk w oficjalnej wersji to brak śladów błota i piasku, który powinni nanieść porywacze. Wchodzili oni bowiem do domu Krzysztofa, przechodząc przez pole kukurydzy. Z policyjnych oględzin wynika, że ktoś musiał posprzątać w domu Krzysztofa po imprezie, która się tam odbyła. Zmyto m.in. podłogę. Policjanci z kolei nie zabezpieczyli śladów ze stołu, które mogły dać odpowiedź, kto faktycznie był na przyjęciu. W śledztwie tłumaczyli, że Włodzimierz Olewnik powiedział im, że nie ma takiej potrzeby, bo on pamięta wszystkich biesiadników. Prokuratura wciąż wyjaśnia czy policjanci mówią prawdę. Rodzina Olewników twierdziła, że porywacze musieli zatrzeć ślady. - Skąd ślady krwi w domu Krzysztofa Kolejna niejasność to ślady krwi w domu Krzysztofa. Biegli kategorycznie stwierdzili, że krew została naniesiona „statycznie”, czyli tak, jakby celowo rozmazano ją na ścianach i podłodze. Przed sejmową komisją śledczą mówił o tym także mjr Leszek Cybulski z Płocka, szef policyjnej sekcji kryminalnej. - Te ślady wyglądały, według mnie (...) tak, jakby zostały naniesione specjalnie, by podkreślić dynamiczne działanie – tłumaczył funkcjonariusz. - Kto strzelał i do kogo Kolejna luka dotyczy strzału w domu Krzysztofa. Artur Rechul, jeden z porywaczy (skazany w 2008 roku na 12 lat więzienia) w swoich wyjaśnieniach nigdy nie wspominał o strzale, jaki padł w domu Krzysztofa. O tym fakcie przypomniał sobie dopiero w zeszłym roku, kiedy media podały, że w domu odnaleziono krew nieznanego mężczyzny i łuskę po naboju. Zeznał wtedy, że hersztowi porywaczy Wojciechowi Franiewskiemu wypalił pistolet (Franiewski został skazany w 2008 r. na dożywocie). Tym wyjaśnieniom przysłuchiwała się Danuta Olewnik-Cieplińska, której obecności na przesłuchaniu zażądał wcześniej Rechul. Prokuratorzy oficjalnie przyznają, że mają wątpliwości co do wyjaśnień Rechula, który jako jedyny ze skazanych opisał przebieg porwania Krzysztofa. Fakt, że dopiero po latach przypomniał sobie wystrzał w dniu porwania zdaniem prokuratorów może świadczyć o jego niewiarygodności. - Dlaczego rodzina nie zgłosiła ważnego świadka Jedna z największych niejasności dotyczy świadka, o którym rodzina Olewników nie poinformowała prokuratury. W listopadzie 2001 r. mieszkaniec Drobina podwoził Ireneusza Piotrowskiego (skazany w 2008 roku na 14 lat więzienia za udział w porwaniu). Gangster twierdził, że pilnuje Krzysztofa. Świadek przekazał tę wiedzę zięciowi Włodzimierza Olewnika - Lechowi Mikołajewskiemu (mąż Anny Olewnik, drugiej siostry Krzysztofa – red.) - na przełomie 2001 i 2002 roku. Dopiero w 2009 roku, z innych źródeł prokuratura dowiedziała się o tym świadku. - Istnieje świadek, który nie został przesłuchany na wcześniejszych etapach śledztwa albowiem wiedzę o jego istnieniu miała tylko rodzina Olewników, a nie policja i prokuratura. Dowiedzieliśmy się o nim dopiero w 2009 roku i wtedy go przesłuchaliśmy - mówi nam prokurator Jarosław Paluch, szef zespołu śledczego badającego sprawę. Ustaliśmy, że zięć Włodzimierza Olewnika tłumaczył to tym, że świadek prosił go o zachowanie ich rozmowy w tajemnicy. - Czy Krzysztof faktycznie był więziony Kolejna, ogromna rozbieżności jak i luk w śledztwie dotyczy tego, czy Krzysztof rzeczywiście był przetrzymywany siłą od listopada 2001 roku. Portier hotelu „Mazurkas” w Ożarowie Mazowieckim trzykrotnie zeznawał (w latach 2002 – 2008), że widział Krzysztofa całego i zdrowego w czasie, gdy według wyjaśnień skazanych za porwanie, miał być więziony na działce Wojciecha Franiewskiegow Kałuszynie. - (…) On był bardzo sympatyczny, kontaktowy – mówił o Krzysztofie Zdzisław Ś. Rozpoznał go na zdjęciach, wskazał też na fotografię rosyjskiego biznesmena z Płocka, Wiktora K., jako mężczyznę, który towarzyszył Krzysztofowi. Biznesmen prowadził interesy z firmą Krzysztofa (Wikotr K. w zeznaniach zaprzeczał, by był w „Mazurkas”). Zeznania portiera są sprzeczne z wyjaśnieniami skazanych za porwanie, którzy twierdzili, że więzili Krzysztofa. Byli też inni świadkowie, którzy zeznali, iż wiedzieli mężczyznę podobnego do Krzysztofa swobodnie chodzącego po działce herszta porywaczy. Jedna z sąsiadek Franiewskiego zeznała, że latem 2002 roku na tej działce widziała młodego mężczyznę koszącego trawę. Policjanci okazali jej zdjęcia Krzysztofa i jego znajomych. Kobieta rozpoznała bliskiego kolegę Olewnika – Dariusza C., który jest łudząco podobny do Krzysztofa. Prokuratura wciąż bada, co tak naprawdę działo się z Krzysztofem. Policjanci, którzy w pierwszych latach prowadzili dochodzenie, są obecnie podejrzani o zaniedbania w śledztwie, przez które nie udało się im uratować Krzysztofa przed śmiercią. Oni też badali hipotezę o samouprowadzeniu, ale pod zupełnie innym kątem. Upatrywali motywów w kłopotach finansowych Krzysztofa (1 mln zł długów), a także w konflikcie z ojcem. Maciej Duda, dziennikarz śledczy tvn24.pl (m.duda2@tvn.pl)/ola, mat
Kto jest kim w rodzinie Olewników Dodaj do: "Fundamentalne sprzeczności" i luki w wersji rodziny Olewnikówhttp://www.tvn24.pl/12690,1724482,0,1,fundamentalne-sprzecznosci-i-luki-w-wersji-rodziny-olewnikow,wiadomosc.htmlPodyskutuj (55) 22.12.2011 | ~MateuszKtoś wyraźnie się boi. Wygląda na to, że ktoś się boi i usiłuje dowiedzieć ile ... Pozostałe informacje Kolejny odcinek A2 otwarty w obu kierunkach27-05-2012 MOŻNA PRZEJECHAĆ Z GRODZISKA MAZ. DO PRUSZKOWA
Otwarto kolejny odcinek autostrady A2. Po odcinku E przyszedł czas na odcinek D - jak dowiedziało się TVN24, trasa z Grodziska...czytaj dalej » 27-05-2012 OLECHOWSKI MINUSÓW EURO 2012 NIE WIDZI
"Co pewien czas trzeba lecieć na księżyc"- Cudzoziemcy od pewnego czasu dowiadują się, że Polska jest inna. Od około dwóch lat uważają, że Polska jest państwem sukcesu. A...czytaj dalej » 27-05-2012 Kontakt 24 - DYM ZANIEPOKOIŁ JADĄCYCH "SIEKIERKAMI"![]() Pożar przy ruchliwej trasie w stolicyCzarny dym zaniepokoił wieczorem kierowców przejeżdżających przez Trasą Siekierkowską w Warszawie. Ogniem objęta była jedna z...czytaj dalej » 27-05-2012 "JEST RYCERZEM WALCZĄCYM ZE SMOKIEM ZŁA"
Medal dla Wałęsowej. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |


| Kursy walut | ||
| USD/PLN | 3.4570 | - |
| EUR/PLN | 4.3506 | - |
| CHF/PLN | 3.6197 | +0.0005% |
| EUR/USD | 1.2587 | +0.0001% |
| Notowania | ||
| mWIG40 | 2245.61 | -0.29% |
| WIG | 36860.7 | +0.02% |
| WIG20 | 2037.18 | +0.07% |








